Przekładał znikomą ilość ziół, krzywiąc pysk. Może i zachorowań było w ich klanie niewiele, jednak wilgoć i mróz robiły swoje, niszcząc ich zbiory. Powinni na następną porę nagich drzew, bardziej skupić się na ususzeniu niż pozostawianie świeżych, narażonych na nieprzyjemne warunki środowiska roślin. Już połowę musiał wyrzucić, bo zakradła się do nich pleśń.
- A ty tu czego? - warknął w stronę Płomień, która przekroczyła próg jego samotni.
Spojrzała na wyłaniającego się z mroku medyka. Położyła po sobie uszy- A ty tu czego? - warknął w stronę Płomień, która przekroczyła próg jego samotni.
- Nie myśl, że chciałam tu przyjść. - Oznajmiła na wstępie. - Mam sprawę ogromnej wagi! Ciągle muszę biegać w krzaczki, i boli mnie przy ogonie!
Po chwili dodała jeszcze:
- No i sram brudną wodą.
Jego wibrysy niezauważalnie drgnęły z rozbawienia. Czyli istnieje coś takiego jak karma! Pokarała ten wrzód na ogonie! Wskazał jej łapą miejsce, gdzie powinna spocząć. Był to mech przygotowany dla pacjentów, u których istniało ryzyko, wybrudzenia jego czystej podłogi.
Kociak przeszedł na wskazane miejsce, rozglądając się z zaciekawieniem po stosach przebranych ziół.
Potrójny Krok udał się na zaplecze, gdzie istniała szansa, że posiada jeszcze coś na przypadłość rudo-czarnej. Gdyby okazało się, że i to zapleśniało, mała musiałaby się męczyć... No chyba, że wybrałby mniejsze zło, to skończyłoby się na wymiotach. Na szczęście roślina była cała. Podniósł ją i udał się do Płomień, która już zdążyła napaćkać na mech. Skrzywił nos, bo smród był okropny. Co ona jadła?! Nie... Nie wytrzyma tutaj... Akurat do środka weszła Fasolowa Krzywica, która aż stanęła, czując ten odór.
- Co tu się dzieję? Umarł ktoś?
Żeby tylko umarł. Kaszląc wyszedł na zewnątrz, aby wciągnąć w płuca świeże powietrze, po czym wstrzymując oddech, wrócił wpychając małej lek do pyska.
- Jedz zanim wykorkuje!
Kociak zrobił niezadowoloną minę, ale chyba chciała się pozbyć przypadłości, bo szybko zjadła lek. Potrójny Krok od razu, z pomocą Fasoli, która podzielała jego odczucia, wyrzucili posłanie na zewnątrz. Teraz to wszystko rozniosło się w po całym obozie. Jacyś wojownicy podeszli i zaproponowali, że to wyniosą aż do terenu Klanu Klifu. Medyk skinął głową, a chętni szybkim krokiem udali się poza ich tereny. Dopiero po jakimś czasie mógł odetchnąć z ulgą i spojrzeć na Płomień, która znów się kręciła.
- Nie! Rób! Tego! Więcej! Zioła zaczną działać za jakiś czas. Jak znów ci się chcę, to idź za nimi - Wskazała na ślady w śniegu pozostawione przez dwa koty.
Kocię wystawiło mu język, po czym pobiegło z powrotem do jego leża. Na szczęście jeszcze był młody i sprawny, dzięki czemu udało mu się pochwycić to małe diabelstwo w zęby. Gorzej było z przeniesieniem, ale ciągnąć po ziemi to on umiał. A wolał, aby kotka jednak nie zbliżała się już do jego legowiska.
***
To były długie uderzenia serca, ale udało się. Płomień poczuła się lepiej i już nie miała ochoty na wypróżnianie się. Mógł dać jej jednak większą dawkę, bo przez ten czas bał się, że jeśli ją spuści z oczu, ta pobiegnie zostawić mu prezent. Do legowiska nie wrócił, ponieważ dowiedział się od Fasolowej Krzywicy, że zapach nadal się tam unosił. Biedny Tkacz i jego rodzina. Miał nadzieję, że z nimi wszystko w porządku. Nie powinni cierpieć za jego błąd. Mógł leczyć kocię w końcu na zewnątrz i uniknąć tej niemiłej sytuacji.
Nagle poczuł jak coś uderza go w głowę. Rozejrzał się i dostrzegł swoją siostrzenice, która urządziła sobie bitwę na śnieżki z jego osobą. O nie... Było za zimno na takie zabawy, a i biały puch był... brudny. Będzie musiał myć swoje futerko, pozbywając się tej... mokrości.
- Ha! Trafiłam cię w łeb!
Skrzywił pysk. A to gówniara. Czym zajmują się jej rodzice? Powinni pilnować dziecka. Wstał na łapy i odszedł. Chrzęst śniegu ogłosił, że mała ruszyła za nim. Wspaniale. Teraz się zemści. Kiedy byli już poza obozem, kocię oczywiście nielegalnie, no bo tępi wojownicy nie dostrzegają, że prawnuczka Iglastej Gwiazdy udaje się na nielegalne wycieczki, stanął. Odwrócił się. Podszedł do kociaka, który starał się go jak najbardziej zdenerwować i wepchnął ją w zaspę.
<Płomień?>
Wyleczona: Płomień
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz