Śmierci Zdołowanej Łapy nikt się nie spodziewał. Wszystko działo się bardzo szybko. Królicze Serce zapamiętał jednak wydarzenie, jakby stało się nagle częścią jego. Pierwszy raz widział na oczy śmierć pobratymca. W uszach wciąż słyszał krzyk Rzecznej Bryzy, widział zbiegowisko wokół ciała uczennicy, czuł na języku smak sierści Malinowej Łapy, gdy zaciągnął ją siłą do medyków. Otrzymała ziarenka maku, które pozwoliły jej zasnąć.
Niebieski udał się do Jesionowego Wichru, zdając mu dokładny raport z tego, co się wydarzyło. Pierwszy raz mieli do czynienia ze śmiercią z powodu upadku z gałęzi, a przynajmniej za życia syna Żółwiego Brzasku. Wolał to zgłosić zastępcy, którego się nie bał. Opowiadał ze smutkiem przebieg, którego był świadkiem. Nie obyło się bez potwierdzenia udziału czterech kotów: jego, Dołek, kuzynki Rzecznej Bryzy i Malinowej Łapy. Przy wymienieniu ostatniego imienia, spuścił smętnie głowę, spoglądając na własne łapy. Czuł się okropnie z faktem, że jego pierwsza uczennica widziała śmierć, a nawet była ważnym ogniwem w tym wszystkim. Był jej mentorem, powinien jej pilnować! Nauka wspinania i schodzenia z drzewa szła jej dobrze, nie sądził, że zamieni się w takie ryzyko. Czuł, jakby zawiódł ją i dawnego mentora.
A co gdyby to Malinowa Łapa wtedy zginęła? Nie umiałby już na siebie spojrzeć.
Śmierć Szałwiowej Chmury odcisnęła na nim piętno. Nie chciał już nigdy więcej nikogo stracić. Królicze Serce zmierzając do legowiska medyka, usłyszał głos Płotkowego Skoku. Rządała ukarania wszystkich, którzy mogli być winni. Aroniowa Gwiazda zdecyduje, czy faktycznie się to wydarzy. To był przecież nieszczęśliwy wypadek.
Wybrał dla siebie miejsce z boku, tak, żeby nie przeszkadzać medykowi i jego uczennicy. Zdaniem Zwinkowego Ogona, powinien również odpocząć, ale jakoś nie potrafił. Nie mógł zostawić Malinki. Co jeśli się obudzi i nie ujrzy obok nikogo? Jeśli dalej będzie w szoku, lub popadnie w traumę?
Przesiedział przy uczennicy całą noc, aż nadszedł następny dzień. Zmęczony wbił wzrok w szylkretkę, gdy ta otworzyła ślepka.
- Odpoczywaj, nie podnoś głowy - usłyszał głos Mglistej Łapy.
Był świadomy, że go zauważyła, ale dalej była zbyt słaba, żeby się podnieść. Nie miał do niej żalu. Jedynie do siebie. Zmusił się do lekkiego uśmiechu, chcąc ją jakkolwiek pocieszyć.
- Wujku... To naprawdę nie byłam ja... Nie kazałam jej tam wchodzić... Miałyśmy tylko się pościgać - miauknęła słabo. Po jej pyszczku poleciała łza. Nie znała za dobrze Zdołowanej Łapy, jednak współczuła jej zakończenia życia w taki sposób.
- Ciii, spokojnie, Malinowa Łapo. Wie-wierzę ci. - miauknął, przysuwając się bliżej kotki i kładąc ogon na jej barku. - Wszy-wszystko będzie do-dobrze, o-obiecuję.
Zapadła między nimi długa cisza. Królicze Serce walczył z myślami. Nie chciał karać Malinowej Łapy. Ledwo przecież opuściła żłobek i miała prawo popełniać błędy. Szkoda, że obie uczennice nie zachowały ostrożności.
- U-uważaj na siebie... nie chce żebyś odeszła. - miauknął cichym tonem głosu, jednak szylkretka zdołała go usłyszeć. - M-musisz pa-pamiętać, że ostrożność i czujność, po-potrafią uratować życie. Zdołowana Łapa była zbyt pewna... to ją zgubiło...
Odwrócił pysk w stronę wyjścia. Poranna Zorza i Mglista Łapa kszątali się po legowisku. Co jakiś czas zerkali w ich stronę, zapewne chcąc się upewnić, czy Malinowa Łapa dalej odpoczywa. Królicze Serce uważał, że gdyby mogła leżeć w legowisku uczniów, na znajomym posłaniu, czułaby się lepiej. Nie chciał jednak podważać decyzji medyków.
- Odbyło się czuwanie... zaraz ją po-pochowają.
- Chce się z nią pożegnać. Proszę, wujku! - wbiła w niego błagalne ślepia.
Królicze Serce zerknął na Poranną Zorzę. Medyk pokręcił głową, nie zgadzając się na opuszczenie przez szylkretkę legowiska. Była pod wpływem ziarenek maku, więc musiała się strasznie denerwować. Niebieski położył ogon na jej barku.
- Mo-możesz odbyć cz-czuwanie tutaj. Pomodlić się do Kl-klanu Gwiazdy o jej be-bezpieczne do-dotarcie do nich. - miauknął wojownik.
Liczył, że była to ostatnia śmierć, której oboje byli świadkami. Los jednak potrafi zaskoczyć..
<Malinko?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz