— Mamy rodziców, rodzeństwo, przyjaciół czy wrogów i zawsze kogoś będziemy cenili bardziej niż innych. I nawet jeśli byłbyś całkiem odcięty od społeczeństwa i skupiał się tylko na Klanie Gwiazdy, żyjąca matka czy ojciec nie mieli dla ciebie znaczenia? Naprawdę nie umiemy ustalić, kto bardziej potrzebuje pomocy w danym momencie? Nie umiemy udzielić pomocy bardziej potrzebującemu kotu i zawsze podejmujemy dobry wybór? Czy naprawdę uważasz, że jesteśmy na tyle nieporadni, że nie potrafilibyśmy zająć się i własną rodziną i chorymi? Mam jeszcze tylko jedno pytanie. Czy naprawdę potrzebujemy systemu zasad i kar, bo, bądźmy szczerzy, nagród tu nie ma, żeby być dobrym kotem?
Córka Iglastej Gwiazdy coraz bardziej działała mu na nerwy. Czy naprawdę tak trudno było zrozumieć, dlaczego medyk nie powinien mieć dzieci?! Skoro lubiła tak te pokraki mogła zostać wojowniczką, a nie marnować czas na szkoleniu! Może wtedy dostałby bardziej rozgarniętego ucznia, który byłby jak Mglista Łapa, wierny i inteligentny.
- Jako medycy odbieramy porody od królowych - miauknął w jej stronę. - A klan to nasza rodzina. Co oznacza, mysi móżdżku, że musimy opiekować się WSZYSTKIMI. Czy naprawdę chciałabyś zajmować się całym klanem, który nagle wrócił do obozu po walce, wszyscy krwawią, a twoje bachory chcą jeść, płaczą? W takich warunkach nie dałoby się pracować! Nie mówiąc o tym, że by deptały zioła, gdyby przychodziły w odwiedziny! Dodatkowo... przypomnę ci historyjkę. Przychodzą do ciebie dwa kocięta, jedno twoje, drugie od innej królowej, są bardzo chorzy, nie oddychają. Jesteś sama. Możesz ocalić tylko jedno z nich, bo nie dasz rady uciskać klatki piersiowej dwóm naraz. Kogo wybierzesz? Swoje dziecko, bo tak nakaże ci instynkt macierzyński! Tamto kocię umrze, będziesz miała poczucie winy do końca życia, wiedząc że mogłaś mu pomóc, a królowa dziecka cię znienawidzi za twój wybór. Gdybyś wybrała odwrotnie... Wtedy cierpiałaby twoja rodzina. Dlatego niepotrzebne są nam kocięta i rodzicielstwo. Musiałabyś zajmować się nimi przez większość dnia, bo małe muszą mieć matkę, bo inaczej ci płaczą, że ich nie kochasz. Wtedy masz mniej czasu na pracę. Tu epidemia czerwonego kaszlu, ty nie możesz pomóc, bo będziesz się bała, że zarazisz swoje kocięta! To duże ryzyko. Dzieci tylko plączą się pomiędzy nogami i przeszkadzają. Naprawdę tego nie widzisz? Jesteś aż tak tępa? Na dodatek pamiętaj... Żyjąca matka czy ojciec... są ważni, ale... Trafią po śmierci do Klanu Gwiazdy. Czy nienawidząc teraz przodków, nienawidzisz swoich bliskich? Zapomnisz o tym, że tata cię wspierał, kochał, kiedy już tam trafi, bo twoja głupia wyobraźnia podsuwa ci żądne krwi dusze? Nagrody są! - prychnął. - Nagrodą jest polowanie na Srebrnej Skórze z bliskimi, którzy odeszli, za którymi tęsknisz. Masz dzięki temu szansę poznać całą swoją rodzinę i zobaczyć ukochanych. Życie nie jest proste, nie jesteś księżniczką, mimo bycia córką lidera. Obudź się w końcu. Zasady są po to, aby wskazać prawidłową ścieżkę. To wskazówki jak żyć, aby doświadczyć nagrody. A kary? Są słuszne. Pomyśl teraz. Gdyby ta zdrajczyni, co zrodziła zakazane potomstwo żyła, zajmowałaby się kociakami. Zrzucałaby na nas masę obowiązków, bo DZIECI. Te KOCIĘTA przychodziłyby do nas codziennie trując matce tyłek, bo coś, bo on mnie pobił, bo ten, bo siem. Jeżeli nie pasuję ci takie życie, a podejmując tą drogę WIEDZIAŁAŚ o zasadach. To powinnaś zrzec się medykowania i poprosić tatusia, aby mianował cię wojowniczką. Wtedy będziesz mogła założyć rodzinę i być wolna. Miedziana Iskra też zna się na ziołach, kocha je, bo spędzała dużo czasu z medykami. Jednak była mądrzejsza i nie zrobiła tak głupiego kroku jak ty. Więc nie przekonuj mnie, że kociaki to uwuwuwwu, słodkie maleństwa, dam radę się nimi zająć i być medykiem. NIE! - Machnął rozeźlony ogonem. - To nie jest świat, że wszystko wolno. Jak ci się nie podoba, to proszę. Droga wolna. Możesz odejść.
<Fasolo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz