Kiedy nadszedł wyczekiwany moment, nie mógł powstrzymać ekscytacji. Od rana szykowali się z Strzyżykową Pręgą do podróży. Przed rozmową z przodkami nie mogli nic jeść. Dostosował się do tego, bez żadnych przeszkód. I tak nie mógł niczego przełknąć.
- Wyruszamy - powiedziała Strzyżykowa Pręga do wszystkich zgromadzonych, którzy przyszli pożegnać tą parę i życzyć bezpiecznej podróży.
Wciąż każdy się martwił, że wilk mógłby powrócić lub co gorsza, natknąć się na dwójkę medyków po drodze.
- Pamiętajcie, że w razie czego, uciekajcie na drzewa - powiedział Iglasta Gwiazda.
Oboje kiwnęli głowami i wyszli z obozu. Dziwnie było iść w kierunku odmiennym od łąki, na której zawsze zbierali rośliny. Szli w stronę gór, których szczyty majaczyły, coraz bliżej, gdy z każdym krokiem posuwali się do przodu. Ze wszystkich klanów, mieli bardzo blisko do księżycowej groty. Mogli więc iść powoli, nie śpiesząc się, ponieważ i tak musieli być tam, kiedy zapadnie noc. Jak na razie słońce świeciło, a ptaki śpiewały im nad głowami.
- Stresujesz się? - zapytała Strzyżykowa Pręga.
- Trochę. W końcu nawiążę rozmowę z Klanem Gwiazd!
- Pamiętaj, że kiedy doświadczysz snu, nie możesz się nim z nikim dzielić, prócz przywódcy lub mnie. Możesz nawet mi nie mówić czego dotyczył, jeśli nie chcesz. Każdy medyk sam musi rozwiązać znaczenie snu.
Kiwnął głową. Jak najbardziej zapamiętał jej słowa. Zbliżyli się do granicy z Klanem Klifu, wąski strumień odgradzał ich granicę od siebie. Szli po swojej stronie, kierując się w górę. Miał nadzieję, że nie natkną się na żaden wrogi patrol. Wolał przeżyć tą podróż.
- W grocie będą też inni medycy ze swoimi uczniami. Zawsze się zbierają w Szponiasty Księżyc - wyjaśniła medyczka, kiedy byli już blisko. - Lepiej nie odzywaj się w grocie. Jest to święte miejsce.
- Rozumiem.
Słuchając słów Strzyżykowej Pręgi coraz bardziej się stresował. A jeśli zrobi coś głupiego i Klan Gwiazd się na niego obrazi? Co jeśli przeklnie? Walnie piorunem? Spali na popiół? Musiał się opanować! Nic mu nie będzie! W końcu miał być nowym medykiem Klanu Wilka!
Dotarli, gdy zaczęło zmierzchać. Usiedli przed grotą, czekając na przybycie reszty. Nie czekali długo. Dostrzegł Jeżową Ścieżkę, Konwaliowe Serce i Zajęczą Stopę, którzy zmierzali w ich stronę. Przywitali się z nimi, po czym z resztą, która przybyła na końcu. Kiedy wszyscy już byli, weszli do groty. Każdy szedł w ciszy. Było strasznie ciemno, ale nie martwił się tym, prowadzony przez medyków, którzy znali to miejsce, lepiej od niego. W końcu jego oczom ukazał się kamień, z którym łączyli się medycy, a przez który Klan Gwiazd zsyłał im sny. Każdy usiadł przed nim, czekając na księżyc, który go oświetli. W końcu słaby blask padł na kamień, który zalśnił. Zaczęło się.
- Ja, Strzyżykowa Pręga, medyk Klanu Wilka, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, by zrozumieć drogę medyka, i z waszą pomocą służyć swojemu klanowi przez wiele przyszłych księżyców. Potrójna Łapo, czy przysięgasz podążać drogą medyka, trzymać się z daleka od klanowych wojen i chronić wszystkie koty, nawet za cenę życia?
- Przysięgam.
- Zatem mocą Klanu Gwiazdy nadaje ci imię medyka. Potrójna Łapo, od tej pory będziesz znany jako Potrójny Krok. Klan Gwiazdy docenia twoją wiedzę i poświęcenie w służbie, oraz wita cię, jako pełnoprawnego medyka Klanu Wilka
- Potrójny Krok! - rozległo się skandowanie, a przez to, że byli w jaskini, głosy rozniosły się echem, przyprawiając go o dreszcze. Tak... Doskonale czuło się tu obecność przodków.
Następnie podszedł do kamienia, jak każdy i go polizał. Miał dziwnie słony, lekko metaliczny posmak. Poczuł jak oczy mu ciążą i zapada w sen.
***
Widział pole chabrów, na którym szalała burza. Pioruny ciskały swoje gromy, a ich huk dudnił przeraźliwie po otoczeniu. Znów rozległ się przeraźliwy łomot, który wzbudziłby w każdym przerażenie. Wtedy też pojawiła się postać. Z każdym błyskiem, była lepiej widoczna. Przez pole szedł wilk. Kulał. Jego sierść była we krwi. W pysku niósł kocięta, na które czerwona ciecz skapywała, naznaczając im futro.
Nim się obudził dostrzegł jeszcze jakiś dziwny szczegół. Fasola. Tam była również fasola.
***
Obudził się z łomoczącym sercem. Rozejrzał się, łapiąc oddech. Zobaczył, że Strzyżykowa Pręga również się budzi. Wyszli przed jaskinie. Kotka posłała mu pytające spojrzenie.
- Później... Muszę to sobie poukładać. - powiedział.
- Rozumiem. Wracajmy już.
Skierowali się w stronę domu.
Uhu, ciekawy sen i chyba wiem już, co może oznaczać :hehe_ćma:
OdpowiedzUsuń