^*^*^*^*^*^*^*^
- Uch… nie cierpię śniegu – syknęła zielonooka, gdy jedną łapką wpadła w błoto po topniejącym śniegu – Albo moczy albo brudzi.
Zroszony Nos powstrzymała się od uśmiechu. Nie chciała się narażać
młodszej siostrze. Poczekała chwilę, gdy kotka otrzepała łapę z
powierzchownej warstwy brudu.
- Zgadzam się, teraz będzie jeden z najgorszych okresów, roztopy –
wojowniczka starała się uważać na każdy krok aby nie skończyć podobnie
jak uczennica – Niby oznaka nadejścia Pory Nowych Liści ale z drugiej,
wszędzie pełno wody.
- Czy ten strumień może nam zagrozić? – wskazała na strumień z
oblodzonymi brzegami, którego środek przecinała ciemna linia wody –
Wiesz, sporo napadało śniegu.
- Słuszna uwaga – zgodziła się z szylkretową, podeszła do brzegu,
uważając aby nie nastąpić na kruchy i zdradliwy lód – Na razie trudno
stwierdzić czy istnieje takie ryzyko ale cieszę się, że zwróciłaś na to
uwagę. Kiedy wrócimy, powiadomię o tym zastępcę.
Jaskółcza Łapa szła przed nią z wysoko uniesionym ogonem. Cieszyła się,
że miała już tyle okazji aby ją pochwalić, chociaż ich trening trwał
krótko. Musiała jednak uważać aby nazbyt nie karmić jej arogancji.
Pilnie sprawdzała czy po drugiej stronie nie kręci się jakiś patrol
Klanu Burzy. Wolałaby ich nie spotkać, chociaż znajdowały się na swoim
terytorium to słyszała o niezbyt dobrych relacjach jej klanu z klanem
Lamparciej Gwiazdy.
Nagle Jaskółcza Łapa nastroszyła futerko, wąskimi szparkami przyglądała
się szuwarom na drugim brzegu. Zroszony Nos dopiero po chwili
spostrzegła, że poruszają się aż w końcu z nich wyłania się patrol
złożony z trzech kotów: niebieski kocur a za nim widocznie ciemniejszy i
młodszy oraz niebieska, pręgowana kotka. Futerko samoistnie jej się
nastroszyło, gdy domyśliła się, że członkowie Klanu Burzy także ich
dostrzegli. Serce uderzało wściekle i boleśnie o kości. Widziała, że
młoda uczennica gotowa była do walki, chociaż nie miała jeszcze żadnej
wiedzy na ten temat. Złotooka postanowiła wziąć sprawę w swoje łapy.
Koty im się przyglądały, zapewne równie gotowe do ewentualnej walki.
Wojowniczka kiwnęła głową na znak powitania i szeptem nakazała zrobić
siostrze to samo. Jaskółcza Łapa przez chwilę przyglądała jej się
podejrzliwie ale wykonała polecenie. Niebieski kocur odwzajemnił gest a
za nim jego towarzysze.
Popchnęła kotkę łapą i odeszły dalej wzdłuż granicy. Kiedy odeszły dalej odetchnęła z ulgą.
- Co to było? – spytała zdezorientowana kotka – Dlaczego pozwoliłyśmy im odejść?
Zroszony Nos przeczuwała, że szykuje się długa rozmowa, więc przysiadła w
wyższej roślinności i owinęła ogonem łapy. Jaskółcza Łapa poszła jej
tropem i również usiadła na już prawie w ogóle nieośnieżonej ziemi.
- Czy kiedykolwiek słyszałaś o Kodeksie Wojownika? – spytała wygładzając futerko na klatce piersiowej.
- No… mama coś kiedyś wspominała, że to przodująca sprawa w życiu wojownika ale nigdy nie zagłębiała się za bardzo.
- Zrozumiałe, małe kociaki wolą brykać niż słuchać zakazów i nakazów.
Sama pewnie podobnie się zachowywałam – uśmiechnęła się w duchu
wspominając urywki z czasów kocięcia – Teraz przyszła jednak pora abyś
go poznała. Nie mogliśmy ich zaatakować, gdyż znajdowali się na swoim
terytorium, tak samo jak oni nie mogli nas.
- W sumie racja, na poprzednim treningu o tym mówiłaś – Jaskółcza Łapa przejechała łapka po pyszczku.
- No widzisz. Kolejną, arcyważną sprawą jest lojalność. Wojownik
powinien być oddany swojemu klanowi. Wpierw nakarmi klan dopiero siebie,
co oznacza, że jedzenie podczas polowań jest surowo zabronione, tylko
na patrolu można.
- To trochę niesprawiedliwe, że taki Jaszczurczy Ogon musi zjeść przede
mną! On nic nie robi przez cały dzień! – powiedziała z wyrzutem.
- Kiedyś przechodził przez to samo i teraz już odpoczywa po wielu księżycach lojalnej służby swojemu klanowi.
Kota coś prychnęła pod nosem ale Zroszony Nos puściła to mimo uszu.
Wiedziała, że na początku to zawsze zniechęca i irytuje ale koniec
końców szło się przyzwyczaić.
- A, co z Klanem Gwiazdy? Czy wiara w niego też jest uwarunkowana tym
całym Kodeksem? – spytała jeżdżąc łapką po pojedynczej grudce śniegu.
- Trochę tak, trochę nie. Z jednej strony według niego musimy przyjąć
wiarę w Klan Gwiazdy, bo tak twierdzi kodeks ale czasem się w niego
wierzy, nie zwracając uwagi na pradawne zasady – uważnie przyglądała się
mimice kotki – Wydaje mi się, że odpowiednim argumentem będzie
stwierdzenie, że w Klanie Gwiazdy są twoi dwaj bracia, Lipa i Skra.
- Lipa? – spytała lekko drżącym głosem – O-on tam jest?
- Oczywiście i bacznie ci towarzyszy oraz wspiera w trudnych chwilach, a
gdy i ty dołączysz do Klanu Gwiazdy, spotkacie się na wspólnym
polowaniu pośród gwiezdnych łąk i polan oraz drzew.
Jaskółcza Łapa przyglądała się w tylko sobie znany punkt. W końcu zerwała się i ogniem w oczach spojrzała na swoją mentorkę.
- Zostanę, więc jak najlepszą wojowniczką aby móc kiedyś do niego dołączyć i abyśmy razem polowali!
- Spokojnie – zaśmiała się – Aby się to spełniło musisz ukończyć trening oraz zapoznać z kolejną zasadą.
- Jaką? Nic mnie nie zniechęci!
- Nie możesz zabijać innych kotów.
Zielonooka przyglądała jej się z szeroko otwartymi oczami.
- Tyle? Łatwo pójdzie! – po chwili spojrzała w oczy Zroszonego Nosa – a ty kogoś zabiłaś?
Złotooka się wahała. Nie wiedziała, czy powinna wspominać o tamtej
nocy, gdy to przez przypadek zabiła Cienia – przyrodniego brata
Srebrnego Deszczu. Szybko się pozbierała ale nadal pozostał ślad w jej
duszy.
- J-ja… ja – westchnęła – tak, zabiłam kota.
<Jaskółcza Łapo?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz