Miodowa Łapa wpadła w panikę. Próbowała tego nie okazywać, ale jak mogła zachować spokój kiedy jej jedyna i kochana siostrzyczka właśnie leżała na wpół martwa naprzeciw niej? Oddech miała płytki i szybki, serce kotki było jak oszalałe, jej siostra, kochana Miedziana Łapa umierała. Uczennica medyka nie mogła się uspokoić, stała z lekko rozchylonym pyskiem spoglądając na opadające boki siostry. Podeszła do niej po czym przycisnęła swój pysk do jej polika. Szelest poszedł za nią lekko trącając nosem Miodową, bardzo przejął się reakcją kotki na całą tą sytuację. Uczennica odwróciła się do niego z bladym uśmiechem.
- Oh, chciałeś coś zrobić, możesz...przynieść trochę wody czy coś, spytaj Dryfującego Obłoku gdzie ją znajdziesz...- powiedziała jak zawsze spokojnym głosem który jednak drżał przy każdym słowie. Szelest niechętnie, ale poszedł do medyka, tak jak go poproszono. Miodowa Łapa dalej siedziała przy siostrze, próbowała ją ocucić, ta jednak nie miała siły na uniesienie powiek. Po chwili wrócił Bursztynowa Bryza, przyniósł mizerną myszkę i położył przed nosem swojej uczennicy. Ta nawet się nie poruszyła. Dalej leżała jakby była już martwa. Jej opadające w rytm szumu drzew boki sugerowały jednak iż kotka dalej żyje, ale jest zbyt wycieńczona aby wstać.
Miodowa Łapa stawała na głowie przez ostatnie dni aby wspomóc siostrę, stan jej nie polepszał się. Dalej cierpiała z głodu, jak cały klan. Porcje były zbyt małe aby przywrócić jej pełnię sił. Dryfujący Obłok próbował jej dawać zioła który miały hamować głód, udawało się, ale tylko na krótką metę. Sama uczennica medyka odejmowała sobie oddając swoje porcje potrzebującej, przez to schudła i zmalała, była swoim dawnym cieniem, nie mogła pozwolić aby jej jedyna przyjazna duszyczka z miotu opuściła ją na zawsze. Podczas jednej z wielu długich pielęgnacji, której Miodowa dokonywała codziennie, Miedziana Łapa otworzyła oczy spoglądając na siostrę.
- Czy to ty Miodowa Łapo?- zapytała słabym i ochrypłym głosem. Szylkretowa przełknęła ślinę po czym kiwnęła łebkiem.
- Ah...po co to wszystko robisz, daj spokój...
- Nie, nie dam! Musisz żyć, musisz, dla nas, dla klanu!- błagała zrozpaczona tuląc się do siostry. Ta jedynie zamruczała cicho odzywając się ponownie:
- Nie ważne co się stanie chcę abyś wiedziała, że cię kocham, nie pozwolę abyś zginęła zamiast mnie. Tak, przepracowywałam się, robiłam to dla klanu, nie żałuje ani jednej chwili spędzonej na polowaniach, nawet tych straconych na bezczynne szukanie.
Uczennica medyka miała wielki szacunek dla siostry, pomimo wszystkiego, mimo głodu i wyziębienia, ta parła do przodu aby utrzymać klan. Tak zachowywała się prawdziwa wojowniczka, idealna bohaterka.
Po jakimś czasie ponownie zasnęła, wtedy właśnie mentor podszedł do swej szylkretowej uczennicy aby zabrać ją na słówko. Oddalili się wprost do kąta legowiska. Dryfujący Obłok spojrzał na własne łapy zbierając myśli po czym zaczął bardzo spokojnie:
- Posłuchaj...nie uda nam się jej uratować. Nie mamy wystarczającej ilości pożywienia, nie możemy sobie odejmować bo umrzemy, wiem, że chcesz dobrze, ale musisz pomyśleć o sobie...
- Mamy pozwolić jej umrzeć w męczarniach?! Wolę zginąć byleby ona przeżyła!- pisnęła Miodowa Łapa czując jak jej serce ściska się z żalu. Musiała poświęcić siostrę w imię chorego dobra innych. To nie było w porządku.
- To jedyne wyjście, Miodowa Łapo, wiem, że to ciężkie, ale nie damy sobie rady. Ona jest już praktycznie martwa, nie ważne co zrobisz, ona zginie, jeśli dalej będziesz to ciągnęła to ty także.
Szylkretowa spojrzała na własne łapy, miała dość, nie miała na to siły. Musiała pozwolić jej umrzeć, to najcięższa decyzja jaką musiała podjąć. Dryfujący miał rację, jej starania nic nie dadzą, albo umrze sama, albo z nią. Ostatecznie Miodowa musiała pomyśleć o tym co będzie ,,najlepsze". Zdecydowała.
Miedziana Łapa była słaba, jej ostatni dzień był najgorszy ze wszystkich, nie dla niej samej ale dla jej siostry. Kiedy tylko dotarło do niej, że kotka zaraz umrze wybiegła z legowiska medyka, podążyła wprost w kierunku lidera. Odnalazła go zaraz przy stosie ze zwierzyną, właśnie odkładał na nią jakieś małe zwierzątko, chudsze niż gałązka. Skinęła mu głową z szacunkiem po czym zaczęła:
-Płomienna Gwiazdo...mam wielką prośbę, moja siostra ona...umiera.
- Wiem o tym, to okropne wieści, boli to nas tak samo jak ciebie- mruknął smutno rudy kocur wpatrując się w zamglone oczy Miodowej- ale jaką to masz do mnie prośbę.
- Błagam, uczyń ją wojowniczą, właśnie teraz. Ona zrobiła to dla klanu, polowała bez przerwy nie zważając na swój głód, oddawała innym sama nic nie jedząc, ledwo trzymając się na własnych łapach parła do przodu aby utrzymać nas wszystkich. Czyż to nie najwyższe poświęcenie? Proszę cię, chodź tyle mogę dla niej uczynić w jej ostatnim momencie...
Lider wlepił smętne spojrzenie w legowisko medyka. Po chwili namysłu westchnął odwracając się w jego kierunku. Za nim podążyła Miodowa Łapa, serce biło jej jak oszalałe. Byleby się nie spóźnili. Weszli do środka i ujrzeli mizerną postać uczennicy. Ponownie serce jej siostry ścisnął żal i uczucie bezradności. Lider stanął nad kotką szepcząc coś do niej, lecz po chwili przemówił głośniej:
- Miedziana Łapo, twoje zasługi względem klanu Nocy są wielkie, dzięki tobie przeżyjemy ten ciężki czas, poświęciłaś swoje życie aby nas ratować, dlatego nie pozostaje mi nic innego jak nadanie ci tytułu wojownika.
Kotka rozchyliła lekko powieki, jej oczy jakby lśniły, po raz pierwszy od długiego czasu.
- Twoje imię będzie brzmieć Miedziany Blask, ponieważ byłaś dla klanu niczym światło w ciemnym tunelu, otworzyłaś nam drogę do przetrwania w tym ciężkim dla nas czasie. Jestem zaszczycony, że tak lojalna wojowniczka urodziła się w moim klanie.
Kotka uśmiechnęła się leciutko rzucając spojrzenie siostrze spod przymrużonych powiek.
- Słyszysz Miodowa Łapo? Jestem wojowniczką, jestem...
- Tak, tak, wiem moja droga- odpowiedziała jej lecz ta nie otworzyła już pyska ponownie. Oczy Miedzianego Blasku jakby wywróciły się na drugą stronę a jej łeb opadł lekko na legowisko. Dopiero po chwili dotarło do szylkretowej, że siostra właśnie zmarła. Uczennica jedynie zamknęła oczy wydając z siebie ciche miauknięcie, po nim przyszedł czas na szloch. Wtuliła się w futro mentora szukając w nim oparcia, odnalazła je ku swojej uldze. Lider westchnął ciężko wychodząc przez dziurę, zapewne poszedł ogłosić smutną nowinę. Miodowa Łapa nie odrywała pyska od puszystej szyi mentora, otuliła się jego długim futrem tworząc coś w rodzaju zbroi od której odbijały się wszystkie negatywne myśli. Czuła bezpieczeństwo i spokój, jednocześnie nawiedzało ją dziwne poczucie zagubienia i rozdarcia. Miała jednak nadzieję, że z czasem wszystko minie.
Dwa dni po pochówku Miedzianego Blasku uczennica medyka siedziała przed lecznicą wpatrując się w koty, jakby nigdy nic były zajęte swoją pracą. Ziewająca Łasica nawet nie przejęła się tym, że jedno z jej dzieci właśnie umarło, jakoś przemknęło jej to między nosem, wleciało jednym uchem, wyleciało drugim. Ze żłobka właśnie wybiegł Szelest, wskoczył pod łapki Miodowej i wtulił się w jej futerko. Zamruczał przyjaźnie próbując dodać jej trochę otuchy. Szylkretowa odwzajemniła gest, cieszyła się, że został jej ktoś na świecie, ktoś kto ją rozumie i kocha. W pewnym sensie czuła dalej obecność Miedzianego Blasku, nawet jeśli ta była daleko. Szelest usiadł obok siostry wpatrując się w nią zielonymi oczami.
- Jak się czujesz?- zapytał poruszając leciutko wąsikami.
- Dobrze, co raz lepiej, a ty?- zapytała już swym normalnym głosem.
<<Szelest? Kończymy sesję?>>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz