*dawno*
— Musimy go przenieść do obozu... — miauknęła pierwsze co przyszło jej do głowy.
— O nie! Nie wiadomo czy to przypadkiem nie jest jakiś wariat! Wsadźmy go do tej nory i wracajmy do obozu. Jeszcze na nas się rzuci i zabiję za pomoc! — tupnął łapą. — A w obozie to już kompletnie byłby chaos! Dziadek by nas wywalił za sprowadzenie wroga!
— Nie pachnie Klanem Burzy... — uświadomiła mu ten fakt Fasola.
— Może i nie, ale nie warto ryzykować! No już! — warknął, łapiąc samotnika za ogon i ciągnąc go do nory. Kotka westchnęła, chyba zrozumiawszy, że nie ma wyjścia, a kłótnie na nic się nie zdadzą i pomogła byłemu mentorowi, umościć rannego w jego nowym lokum.
— No! Teraz jest bezpieczny, więc możemy iść! — powiedział wychodząc z tego śmierdzącego dołku i zaczynając wylizywać brud z sierści. — Idziesz? — Potrójny Krok zawołał do Fasolowej Łodygi po chwili, kiedy ta się ociągała. Przecież nie można go było tak zostawić! A co jeśli nieznajomy zdechnie sobie w norze jutro?
— Nie możemy go zatrzymać? Aż się chociaż nie obudzi? Dziwnie go tu zostawiać nieprzytomnego i od tak sobie iść... — miauknęła niepewnie, spoglądając na srebrnego kocura w dziurze.
— Nie, nie możemy! — fuknął Trójka, machając poddenerwowany ogonem. — Widziałaś jego kły? Jestem pewien, że jak tylko się obudzi to zacznie kąsać.
— Tego nie możesz wiedzieć... — bąknęła, niezadowolona z odpowiedzi kocura. Potrójny Krok westchnął, po czym poddenerwowany obejrzał się za siebie.
— No dobra, ale ty go pilnujesz. Jak nas napadnie to będzie twoja wina. — prychnął, kierując się do obozu. fasolowa Łodyga odetchnęła z ulgą, mając tylko nadzieję, że jak jutro wróci to samotnik nie okaże się być martwy...
*wciąż jakiś czas temu*
Fasolowa Łodyga odkąd podjęła się opieki nad półżywym samotnikiem miała roboty za dwóch. Musiała zajmować się kotami z obozu za dnia, a głównie w nocy chodziła do wciąż nieprzytomnego, lecz mającego się coraz lepiej kocura. Nie przeszkadzało jej to jednak. Wyprawy do jego nory były czymś w rodzaju odskoczni od rzeczywistości w obozie. Wiele się działo, a ona czuła już od jakiegoś czasu, że potrzebuje czegoś, żeby odwrócić myśli od ciężkich spraw.
Kotka siedząc w kącie legowiska medyków układała zioła i zbierała świeżą pajęczynę na wieczór. Z rozmyśleń wyrwał ją cichy, bolesny jęk, jaki wydała z siebie leżąca u nich już od jakiegoś czasu Różana Słodycz. Fasola szybko chwyciła nasiona maku z półki i położyła je przed Różą.
— Dasz radę to połknąć? Zrobi ci się lepiej po tym. — zamruczała kojąco córka Iglastej Gwiazdy, przysiadając blisko calico. W progu legowiska stał jej partner, Puszczykowy Krzyk, nerwowo wysuwając i chowając pazury. Młoda medyczka nie dziwiła mu się, że jest zestresowany i pewnie przerażony sytuacją. Z Różaną Słodyczą było źle. Na tyle źle, że życie jej i jej kociąt było zagrożone. Pointka nawet nie wiedziała, czy jej nienarodzone jeszcze młode wciąż mają jakiekolwiek szanse na przeżycie po porodzie i czy jeszcze żyją w łonie kotki. "Jeśli będziesz musiała, uratuj ją, nie kocięta". Słowa Puszczyka dudniły w jej głowie, wciąż odbijając się echem w jej uszach. Fasolowa Łodyga bała się, że nie będzie miała innego wyboru, jeśli niedoszłej karmicielce się nie poprawi. Fasola i Potrójny Krok robili wszystko, co się dało, jednak...
— I co? Jakaś poprawa? — zapytał Potrójny Krok, wchodząc do leża medyków. Liliowa pokręciła smutno głową, po czym przystąpiła do badania brzucha pacjentki.
Prosiła o jakikolwiek znak, że jeszcze może się to ułożyć.
Że po jakimś czasie Różana Słodycz urodzi zdrowe kocięta i razem z Puszczykiem będą mogli cieszyć się potomstwem.
Nic.
Nic co by zapowiadało poprawę.
Fasola podniosła się i posłała Różanej Słodyczy delikatny uśmiech, próbując chociaż jakoś podnieść wykończoną kotkę na duchu.
— Musimy porozmawiać, Potrójny Kroku. — szepnęła, podszedłszy do dawnego mentora, wskazując łbem, żeby poszli głębiej w leże, tak, żeby kotka jak na razie ich nie słyszała.
— Nie możemy dłużej czekać, bo inaczej ani Różana Słodycz, ani jej kocięta nie przeżyją.
— Przecież wiem. — westchnął Trójka, kątem oka spoglądając na półkę z medykamentami. — Ale jedynym sposobem byłoby pozbycie się kociąt teraz, a nie mamy jak tego zrobić...
Serce Fasolowej Łodygi zamarło, słysząc słowa medyka. Dobrze wiedziała, czego użyć, żeby wywołać przedwczesny powód, nauczyła się tego u Cisu, jednak nigdy nie przypuszczała, że będzie musiała podać to innej kotce... Pointka zamknęła oczy, próbując poukładać myśli. Czy... czy naprawdę nie było innego sposobu?
— Ja... ja znam na to zioła. — odpowiedziała w końcu, niepewnie spoglądając to na Potrójny Krok, to na Puszczykowy Krzyk przy swojej partnerce. — Trzeba... trzeba im powiedzieć.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
14 grudnia 2020
Od Fasolowej Łodygi CD. Potrójnego Kroku
< Potrójny Kroku? sry za gniocisko>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz