- Aaaaa Wilk! - wrzasnął piskliwie, od razu dając nogę.
Kuśtykał jak najszybciej mógł, próbując nie myśleć nad tym, że zaraz zostanie pożarty! Ale jak o tym nie myśleć?! Spanikowane koty, raz po raz wymijały go, gnając w las.
- Na drzewa! - Usłyszał wołanie.
Szybko dopadł do jakiegoś konaru i próbował się na niego wspiąć. Było to ciężkie, ponieważ nigdy tego nie robił!
- Szybciej! - Usłyszał ponaglające wołanie skierowane w jego stronę, przez siedzącego już na drzewie Łabędzią Szyję.
Szybciej? To... to znaczy, że wilk jest już za nim? Z panicznym wrzaskiem, próbował się wspiąć na drzewo. Serce waliło mu ze zdwojoną siłą. Czuł, że jeszcze chwila, a wyskoczy mu z piersi. Widząc jego nieporadne starania, wojownik nachylił się do niego i złapał za kark, wciągając na gałąź. Liliowy oddychał z trudem, tuląc się do łapy wybawiciela. Przeżyje! Rany! Dzięki Klanowi Gwiazd! Teraz kiedy był już bezpieczny, mógł ze spokojem obserwować, co się dzieję na dole. Przez liście trudno, było coś dojrzeć, ale słyszał paniczne wrzaski kotów i warczenie wilka. Rozejrzał się po drzewach i dostrzegł, że wiele z klanowiczów jest bezpiecznych. Oby wilk jak najszybciej sobie stąd poszedł.
***
Wilk odszedł pozostawiając wiele kotów z faktem, że Wilcze Serce, Sójcze Gniazdo i Skaliste Zbocze zmarli. Wojownicy zabrali się za przenoszenie ciał, przygotowując się do pogrzebu, a on i Strzyżykowa Pręga mieli mnóstwo pracy, aby opatrzyć rannych i zaopiekować się Sosnowym Zagajnikiem, która w tej walce przeżyła, ale odniosła koszmarne rany. Wieczorem każdy opłakiwał swoich bliskich. Wilcze Serce, Sójcze Gniazdo i Skaliste Zbocze oddali życie za ich życie. Kolejne dni były naprawdę przygnębiające. Sam Potrójna Łapa czuł się dziwnie z faktem, że wyłysiałego zastępcy nie ma już z nimi. Był dość charakterystyczną postacią, na którą zawsze ktoś spoglądał. Jego brak był mocno wyczuwalny.
- Pójdziesz po zioła do legowiska? Muszę je dać kociakom na odporność.
Kiwnął głową. Szybko wrócił do legowiska i złapał pęczek ziół, kiedy dostrzegł, że coś jest nie tak. Spojrzał na Sosnowy Zagajnik, która leżała z otwartymi oczami, a z jej pyska sączyła się piana. Niemożliwe! Szybko przebiegł wzrokiem po kotce i dostrzegł w jej łapie kilka jagód cisu. Usiadł z szokiem, patrząc na zmarłą. Zabiła się... zabiła... dlaczego? Nie rozumiała, że tym sposobem trafi do Miejsca Gdzie Brak Gwiazd? Czemu popełniła samobójstwo? Nie chciała być kaleką? Mogła przecież nadal służyć w klanie swoją wiedzą. Mogła umrzeć naturalnie i dostąpić życia w Klanie Gwiazd. Nie mógł ukryć szoku. Nie rozumiał jej decyzji.
- Co tak długo? - Usłyszał głos Strzyżykowej Pręgi.
- Sosnowy Zagajnik... Ona... Ona popełniła samobójstwo.
- Co?! - Kotka szybko do niego podeszła i widząc martwą, ledwo powstrzymywała łzy. - Dlaczego to zrobiła?! Przecież mogliśmy się nią zająć!
- Nie wiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz