- Jesteś niemożliwa - powiedział Lamparcia Gwiazda bez uczuć. - Jutro czeka cię trening. Idź już spać.
Rdzawa Łapa uśmiechnęła się i podreptała w kierunku legowiska lidera, gdzie zawsze spała. Kocur jednak ją zatrzymał.
- Dziś śpisz w legowisku uczniów. Jesteś już dorosła, pamiętasz? - powiedział lider. Uczennica położyła po sobie ze smutkiem uszy i z miną zbitego psa udała się w kierunku legowiska uczniów. Lamparciej Gwieździe było bardzo przykro z jej powodu, ale cóż mógł na to poradzić? Kochał Rdzawą Łapę całym swoim sercem, naprawdę uważał ją za córkę. Wiedział jednak, że wiszą nad nią ciemne chmury. Z każdym dniem, choć niechętnie przyznawał medykowi rację. W Rdzawej płynęła zła krew. Nie była z Klanu Burzy, ani Klan Gwiazdy jej Klanowi Burzy nie przeznaczył. Była porwana. Była nieczysta. Była złą decyzją złego lidera. Ale cóż Lamparcia Gwiazda mógł poradzić na swoje czułe serce?
Biała Łapa kończyła powoli swój trening. Lamparcia Gwiazda był dumny z postępów uczennicy. Polowała jak nikt inny w klanie, a jej umiejętności w walce były z dnia na dzień co raz lepsze. Lider był dumny z siebie jako mentora, a także z Białej Łapy.
Niestety, niewiele podobnych słów mógł powiedzieć o treningu Rdzawej Łapy. Jałowcowy Krzew nie przyszedł do lidera jeszcze z żadną pochwałą, choć ten wyraźnie prosił go kilkanaście razy, aby codziennie meldował postępy szylkretki. Lamparcia Gwiazda nie chciał go jednak naciskać, ani być natarczywy. Jałowcowy Krzew był młodym kotem, a Rdzawa Łapa to jego pierwszy uczeń. Niech się najpierw z nią oswoi.
Jednak bycie liderem wiązało się też z wieloma innymi obowiązkami. Lamparcia Gwiazda musiał nadzorować obóz, podczas gdy Iskrzące Futro zajmowała się terenami klanu. Ponadto miał od dłuższego czasu jeszcze jeden problem - susza. Okropna, ciężka susza. Klan Burzy przymierał z głodu i pragnienia. Co prawda zorganizowano grupy, które chodziły po wodę na tereny Klanu Nocy, ale były nieliczne i wysyłano je rzadko. Lamparcia Gwiazda w szczególności martwił się o Korową Skórę. Była w ciąży. Wielu członków klanu się o nią martwiło. A zwłaszcza Sowie Szpon. Nie odstępował swojej córki na krok. Często oddawał jej swoje porcje wody. Niezliczoną ilość razy wędrował samodzielnie na tereny Klanu Nocy po wodę dla niej i dla kociąt Mysiego Nosa. Lamparcia Gwiazda widział jego poświęcenie dla tych kotek i sam nie umiał dowierzać, że kocur ten jest do tego zdolny.
W końcu Korowa Skóra urodziła czwórkę kociąt. Trzy kocury i kotkę. Lamparcią Gwiazdę bardzo to uradowało. Wiedział doskonale, jaką przewagę w ilości mają kotki w jego klanie. Martwił się, że jego siostrzenice nie znajdą w przyszłości żadnej miłości, a klan upadnie z powodu braku przyszłych pokoleń. Ale Klan Gwiazdy czuwał nad burzowiczami. Zesłał trzy kocurki, jakby specjalnie dla Rdzawej Łapy, Tygryski i Pręgi.
Choć dla całego klanu był to dzień bardzo szczęśliwy, nie trwał długo. Narodziny kociąt przyniosły tylko jeszcze większy problem. Teraz było o wiele ważniejsze, aby poić królowe. Lamparcia Gwiazda zrezygnował nawet z patrolowania granic, aby więcej kotów mogło polować i nosić wodę. Sam, osobiście wyruszył na kilka wypraw.
Niestety, Sowi Szpon w końcu poniósł konsekwencje swojego altruizmu. Pewnej nocy zasnął, a następnego dnia już się nie obudził. Umarł z pragnienia i głodu, jak powiedziała Kwiecisty Wiatr. Oddał życie, aby Korowej Skórze i jej dzieciom żyło się lepiej.
Dzień żałoby, kilka dni po dniu radości zmartwił nie jednego członka klanu. A nadchodziły jeszcze cięższe czasy. I jeszcze większe kłopoty.
Tej nocy Lamparcią Gwiazdę obudziło poruszenie w obozie. Zaskoczony lider opuścił swoje legowisko i od razu poczuł wstrętny zapach. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie czuł Przypominało trochę zapach Drogi Grzmotu, ale delikatniejszy i bardziej naturalny. Większość kotów była obudzona. Na horyzoncie widniała łuna, ale nie mogło być to wschodzące słońce. Je także widzieli, powoli wychylało się zza drzew. Jednak zasłaniała je czarna chmura.
- Co to jest? - zapytał Lamparcia Gwiazda wpatrując się w niebo, jak zahipnotyzowany.
- To ogień - oznajmiła Blady Świt, ze strachem w oczach. - Las płonie!
Słysząc te słowa członkowie klanu zaczęli panikować. Sam Lamparcia Gwiazda był przerażony. Ogień? Słyszał wiele o ogniu, ale widział go tylko raz w życiu. Gdy umarła Biała Gwiazda, spadło na nią płonące drzewo. Ale ten ogień był jasny i ciepły, szybko zgasł, tak samo jak szybko wywołała go błyskawica. Nigdy nie widział ognia w postaci czarnych chmur.
- Musimy ratować kocięta! - zawołała Mysi Nos wynosząc jednego z kociaków Korowej Skóry.
- Nie! - powstrzymał ją Lamparcia Gwiazda. - Niech nikt nie opuszcza obozu! Blady Świcie, co wiesz o ogniu?
- Pożar - powiedziała kotka. - Wszystkie drzewa w lesie muszą stać w ogniu! Są suche, ogień szybko urośnie.
- Czy coś nam grozi? - zapytał kocur.
- Trawa może się zapalić. A czarna chmura, dym jest trujący i może zabić. Nie jesteśmy bezpieczni w obozie.
- Co sugerujesz?
- Ogień nie przejdzie przez Drogę Grzmotu. Zbyt boi się potworów - wyjaśniła kotka. - Musimy szybko dostać się na bagna. Ogień szybko do nas dobiegnie.
Lamparcia Gwiazda od razu wydał odpowiednie polecenia. Po chwili cały Klan Burzy był już w drodze na bagna, gdzie miało być bezpiecznie. Wojownicy nieśli najmłodsze kocięta w pyskach, kilkoro niosło ostatnie zdobycze klanu, które w obliczu głodu ciężko było zostawić w obozie. Po długim marszu cały klan w końcu dotarł do Drogi Grzmotu.
- Nie powinniśmy przechodzić - powiedziała Złota Melodia. - To zbyt ryzykowne. Zrobimy to, gdy ogień będzie blisko.
Cały klan zgodził się z młodą wojowniczką. Wszyscy przysiedli więc w cieniu pobliskich krzewów i oczekiwali. Lamparcia Gwiazda usiadł z boku wpatrując się we wzgórze. Był gotów zaalarmować klan w każdej chwili. Rozmyślał wtedy o innych klanach. O Klanie Wilka, z którego kierunku dochodził dym, o Klanie Klifu, który nie miał gdzie przed nim uciec i o Klanie Nocy, będącym teraz w chyba najlepszej sytuacji. Mimo wszystko Lamparcia Gwiazda miał cichą nadzieję, że ogień zniszczy Klan Wilka i Klan Nocy na zawsze. Jego nienawiść do Milczącej Gwiazdy i do Malinowej Gwiazdy nie zelżała ani trochę. Nienawidził ich, oraz ich klanów. Życzył im śmierci w płomieniach i pogrzebania popiołem.
- Lamparcia Gwiazdo, jestem taka spragniona - westchnęła Korowa Skóra podchodząc do lidera.
- Nic na to nie poradzę - pokręcił głową kocur. - Musisz być wytrwała i chronić swoje dzieci. Są one przyszłością Klanu Burzy. Naszym najcenniejszym skarbem.
- Jak myślisz, co się stanie z Klanami? - zapytała kotka.
- Ich przyszłość leży w ich łapach - powiedział lider.
Nagle podbiegła do nich Fioletowa Chmura, wyraźnie zaniepokojona.
- Nigdzie nie ma Białej Łapy i Rdzawej Łapy - powiedziała zmartwionym głosem.
- Jak to nigdzie? - syknął Lamparcia Gwiazda.
- Nie ma! Chyba zostały w obozie...
- Niemożliwe! - wtrąciła się Korowa Skóra. - Widziałam je obie. Biała Łapa niosła tu Agreścika. One są gdzieś tu blisko.
- Znajdźcie je, jeżeli się oddaliły mogą być w poważnych tarapatach - polecił Lamparcia Gwiazda udając spokój. W rzeczywistości był przerażony. Jego uczennica, jego córka... Jak mógł je spuścić z oczu choćby na sekundę? Dodało mu to tylko zmartwień, których i tak miał już pełno na głowie.
Uczennice znalazły się przed szczytowaniem słońca. Przyszły z drugiej strony Drogi Grzmotu niosąc przyjemną niespodziankę: nasiąknięty mech. Biała Łapa z dumą oznajmiła, że pomysł pójścia na bagno po mech był jej, a Rdzawa Łapa z jeszcze większą dumą powiedziała to samo. Lamparcia Gwiazda znał jednak obie na tyle dobrze, by wiedzieć, że autorstwo pomysłu należy przypisać starszej kotce. Lamparcia Gwiazda był nieopisanie dumny.
- Niech wszyscy członkowie Klanu Burzy posłuchają teraz uważnie - powiedział skupiając na sobie uwagę klanu. - Ja, Lamparcia Gwiazda, wzywam swoich walecznych przodków, aby spojrzeli na tę uczennicę - wskazał Białą Łapę. - Trenowała pilnie, aby poznać zasady Waszego szlachetnego Kodeksu. Polecam Wam ją jako nową wojowniczkę. Biała Łapo, czy przysięgasz przestrzegać kodeksu i bronić Klanu Burzy nawet za cenę życia?
- Oczywiście! - zawołała podekscytowana.
- Dobrze. Od tej chwili będziesz się nazywać Biała Sadzawka. Klan Gwiazdy docenia twoją wytrwałość i poświęcenie, oraz wita cię, jako pełnoprawnego członka Klanu Burzy.
Wszyscy obecni zaczęli skandować imię nowej wojowniczki. Biała Sadzawka popłakała się ze wzruszenia. Nie przypuszczała chyba, że za tak prosty gest, jak przyniesienie wody zostanie wojowniczką. A jednak. Rdzawa Łapa zerkała na nią z zazdrością typową dla siebie, co bardzo rozbawiło lidera.
Szybko okazało się, że Bagno nie wyschło do końca i wciąż są na nim kałuże wody. Klan poczuł się dzięki temu spokojniejszy. Pierwszy raz od bardzo dawna mogli się napić do dna i ochłodzić w cieniu drzew.
Nim zaszło słońce Blady Świt ogłosiła koniec pożaru. Miały to zasygnalizować białe chmury, które zastąpiły czarny dym. Klan Burzy niepewnie wrócił do swojego domu. Okazało się, że pożar ominął wzgórze, jednak widzieli dymiące się drzewa na terenie Klanu Wilka, Klanu Nocy i Klanu Klifu.
<Ktoś z Klanu Burzy?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz