Wojownik właśnie siedział w tłumie Wilczaków i z zawodem wpatrywał się w Wilgową Łapę, który ewidentnie nie dawał sobie rady z walczącą Słotną Łapą. Nie musiał długo czekać, by to uczennica pokonała jego ucznia i została okrzyknięta nową wojowniczką przez Nikłą Gwiazdę.
— Ognista Słota! Ognista Słota! — zawył razem z innymi Wilczakami.
Szylkretka dostawała aprobaty praktycznie od wszystkich i cieszyła się swoim zwycięstwem, natomiast Wilgowa Łapa podnosił się ociężale z ziemi.
— Ugh! Głupi klan i głupia Słotna Łapa! — prychnął buras pod nosem, jednocześnie przecierając swój pysk z kurzu i krwi.
Mglisty Sen jako jedyny to usłyszał, ponieważ był najbliżej, a tłum skupił się na świeżo mianowanej szylkretce — nie na przegranym Wilgowej Łapie. Podszedł do niego i usiadł obok, tak, że ich futra się stykały. Widział, jak tamtego pysk się marszczy z wściekłości i zażenowania, a oczy szklą. Nie minęło dużo czasu, a ciszę między nimi przerwał właśnie Wilgowa Łapa, który nie umiał udźwignąć swojej porażki i zaczął płakać.
Łzy grube, jak żołędzie, spadały na ziemię, a Wilgowa Łapa starał się łapami zakryć pysk i co chwilę przecierał go, żeby zetrzeć mokre powieki.
Mglistemu Snu zrobiło się szkoda Wilgowej Łapy. Dobrze wiedział, że uczeń nie był najlepszy w walce, jednak mógł dostrzec jego starania oraz ból swojej porażki. Nie mając ogona, stwierdził, że powinien pokazać mu gest współczucia oraz ciepła, które powinien doznać każdy uczeń od swojego mentora, dlatego położył mu na barku swoją łapę.
— Wiem, że ciężko jest znieść przegraną, jednak w przyszłości będziesz miał wiele walk, w których będziesz miał okazję się wykazać — powiedział swoim spokojny i ciepłym głosem, co uczeń dość rzadko musiał słyszeć, gdyż od razu postawił swoje uszy i spojrzał się na niego. — Dzisiaj była to twoja kolejna lekcja, którą przeszedłeś i uczyni z ciebie w przyszłości lepszego wojownika Wilgowa Łapo.
— Cz-czemu t-ty mi w ogóle współczujesz! Jestem beznadziejny, wie teraz o tym każdy! — warknął tamten, starając się od niego odsunąć. — Dębowa Łapa ciągle mi dokucza! Ciągle mi ujmuje, a nikt z tym nic nie robi! Za to ty nie starasz się mnie uczynić lepszym! Przegrałem z młodszą ode mnie przybłędą! Ona nawet nie urodziła się w Klanie Wilka! A ja, jako rodowity Wilczak nie dałem sobie z nią rady!
Mglisty Sen wysłuchał Wilgową Łapę i jedynie mógł pokręcić głową. Nie tego spodziewał się po nim. Czemu jego uczeń nadal nie rozumiał, jak ważną rolę w życiu każdego kota odgrywa współczucie oraz empatia.
— Współczucie i empatia są potrzebne Wilgowa Łapo. — odpowiedział mu — Jesteś już na tyle duży, by to zrozumieć oraz wiele razy wpajałem ci, jak powinno się zachować w takich sytuacjach.
— Właśnie! Ty tylko gadasz o słabości, starając się dać jej jakieś większe znaczenie, a wcale mnie nie uczysz potrzebnych rzeczy, których wymaga ode mnie Klan Wilka!
Mglisty Sen przemilczał jego wybuch złości. Nie umiał być bardziej dla niego zły, gdyż czuł, jak bardzo Wilgowa Łapa jest rozdarty w środku.
“Jestem chyba zbyt wyrozumiały…” — westchnął zrezygnowany w myślach.
Widząc, że do przegranego podchodzą Iskrząca Nadzieja wraz z Miodową Korą oraz Roztargnionym Koperkiem, który niósł w pysku zioła — przesunął się, robiąc im miejsce.
— Jutro pójdziemy na trening, to będziemy kontynuować walkę. Musisz bardziej skupić się na przeciwniku i używać swoich pazurów, a mniej pyska. Samym kłapaniem jęzorem nie wygrasz walki. — odpowiedział już chłodniej na odchodne i ruszył w kierunku legowiska wojowników.
Wszedł do środka legowiska wojowników, a jego oczom ukazała się Gwiazdnicowa Łapa, która w tym samym czasie kiedy, ją zauważył, odwróciła się w jego stronę.
— Och Mglisty Śnie! — jęknęła tamta, podbiegając do niego i przytulając się do jego czarnego futra — Chciałam z tobą porozmawiać… Czy masz może czas?
Spojrzał na jej błagalny wyraz pyska i pokiwał powoli głową. Czuł, jak wpada powoli w dziwny i otępiały stan. Ostatnio bardzo dużo się działo w Klanie Wilka, co też mocno uderzyło w ich rodzinę. Przegrana Gwiazdnicowej Łapy z Zapomnianą Koniczyną oraz ucieczka Zaćmionego Horyzontu bardzo wpłynęły na jego siostrę i teraz mógł jedynie zgadywać jaki temat zostanie poruszony przez nią w tej rozmowie. Spiął mięśnie i jedną łapą otulił barki siostry.
— Tak bardzo tęsknię za Zaćmionym Horyzontem! — załkała Gwiazdnicowa Łapa, wkładając w jego futro swój pysk.
— Też za nią tęsknię… — powiedział smutno, tłumiąc w środku gniew i zawód związany z ucieczką siostry.
— Myślisz, że kiedyś do nas wróci?
To pytanie siostry ukłuło go w środku.
— Nie… — odpowiedział szczerze.
Gwiazdnicowa Łapa załkała głośniej, a on jedynie mógł towarzyszyć jej w tej chwili słabości i przytulić ją mocniej. Nie spieszył się i nie uciszał jej, było w środku pusto, więc pozwolił siostrze się wypłakać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz