Jeszcze wschód słońca wcześniej… Wilcze Serce opuścił łeb i zamknął oczy. Uśmiechnął się nieznacznie, czując falę ciepła zalewającą jego serce. Musiała przeczuwać co się stanie, bo gdy wczoraj rozmawiali, wydawała się wyjątkowo spokojna i serdeczna, jakby… I to, jak czule objęła go na pożegnanie. Wtedy wziął to za zwykły objaw czułości z jej strony, ale teraz widział… Chciała, żeby taką ją zapamiętał. Uśmiechniętą, troskliwą… kochaną. Żeby zawsze kojarzyła mu się z miękkim, puchatym futrem, domem, który tak wcześnie stracił i rodziną, których miał tak wiele.
I taki miał zamiar. Zacisnął mocniej ślepia, nie pozwalając, by wydostała się z nich ani jedna łza. Nie chciałaby tego. Zagłębił się za to we wspomnieniach, ponownie obserwując blask jej ciepłych, pomarańczowych oczu, przypominając sobie jak uroczo mrużyła ślepia, gdy się zastanawiała, albo jak podczas powtarzania co pikantniejszych ploteczek drgał czekoladowy koniec jej mięciutkiego ogona. Znów słyszał jej ciepły głos, brzmiącą w nim troskę, gdy się o niego martwiła…
Pociągnął nosem i spojrzał w niebo, wyglądające miejscami spomiędzy drzew. Taka była. Nawet, gdy Klan Wilka spowijały ciemne chmury, jej pyszczek zawsze jaśniał najczystszym błękitem. Był pewien, że tej nocy na niebie zajaśnieje nowa Gwiazda. I dla niego będzie piękniejsza niż wszystkie inne.
Na pogrzebie nie było prawie nikogo. Kotka nie urodziła się w klanie, a cała jej rodzina… Pokręcił głową i znowu się uśmiechnął. Przeżyła śmierć wszystkich swoich dzieci i kocur wiedział, że zniosła o wiele więcej, niż on kiedykolwiek byłby w stanie. A gdy przybył do klanu, zagubiony i zrozpaczony, stała się dla niego jak matka.
Zdziwił się, uświadamiając sobie, jak bardzo się zmienił przez ten czas. Już nie był tym samym nieufnym wilczkiem, gotowym ze strachu kąsać wszystkich, którzy wyciągną do niego łapę. Wiele przeszedł ale i wiele się nauczył. Może i przypłacił to paroma paskudnymi bliznami, ale niczego nie żałował - w końcu lepiej nie mieć ucha niż rozumu, prawda?
Wyszczerzył się, czując jak pieką go ślepia. Nie, to nieprawda, że niczego nie żałował. Gdyby mógł coś zmienić, nigdy nie pokłóciłby się z nią wtedy. Wiedział, że go kochała i chciała dla niego jak najlepiej, a on, w swoim poczuciu wyższości i niezrozumienia przez cały świat, ją skrzywdził. Jak wiele kotów na swojej drodze.
Jego niewidzący wzrok spoczął na świeżej ziemi, przykrywającej ciało kotki. Jeszcze chwilę temu byli tu inni, wszyscy poważni, zasępieni… A teraz odeszli, poszli pochować kolejną zmarłą, zniknęli jak przegoniony wiatrem liść, przepędzony słońcem śnieg.
Po to, by odejść i już tu nie wrócić. Zapomnieć. Aż do tego dnia, gdy sami spoczną obok.
Odwieczny cykl życia. Dopełniający się krąg zgonów i narodzin. Już niedługo na świeżej ziemi wyrosną kwiaty, czerpiąc soki z czarnej głębi. Już niedługo umrą w pysku jakiegoś zwierzęcia, które nie dość szybko pobiegnie i zniknie w paszczy drapieżnika. Już niedługo zabójca spocznie w ziemi, oddając zaciągany przez księżyce dług.
Dzień i noc. Kotka i kocur. Życie i śmierć.
Z uśmiechem wspomniał baraszkujące w żłobku kociaki Przygasającego Płomyka, która jeszcze niedawno sama bawiła się pod czujnym okiem Iglastej Gwiazdy. Pomyślał o niedawno mianowanym na ucznia Zawilcu, o przyjętej do klanu Strzyżyk.
Pomyślał o swoich dzieciach, które same niedługo zostaną wojownikami.
Pomyślał o swojej śmierci.
Ostatni raz powiódł wzrokiem po niewielkim grobie, na którym leżało parę drobnych niezapominajek. Widząc kwiaty, przypomniał sobie słowa obcej kotki spotkanej przy strumieniu i jego sercem szarpnął niepokój. Przez krótkie uderzenie serca miał wrażenie, jak przeznaczenie zaciska na nim swoje szpony. Wrażenie minęło, a on odszedł nie oglądając się za siebie.
<Bardzo przepraszam wszystkich, którym jestem winna odpisy - to jeszcze potrwa xd>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz