Ostatnie wydarzenia dość mocno dały o sobie znać.
Sprawa z Czermieniem dalej sprawiała, że sierść na karku kotki jeżyła się, a pazury same się wysuwały ze zirytowania. Zaprzątała jej głowę. Próbowała sobie odpowiedzieć na pytanie, czy dało się coś zrobić, by przeszkodzić takiej tragedii. Nie znała na to odpowiedzi. Los był dla niej czymś, w co nie chciała się mieszać, a mimo wszystko cały czas potrafił zaskoczyć. Sama nie była pewna, czy jego wybory były sprawiedliwe, okrutne, czy może los bawił się z nimi w kotka i myszkę, wciąż skłaniając do podejmowania nowych wyzwań. O dziwo, nie dało się mu umknąć.
Nadzieję niosła reszta pobratymców. Od zapracowanych wojowników, z całych sił wykonujących swoje obowiązki, po ambitnych uczniów, kończąc na kociakach, będących przyszłością Owocowego Lasu. To właśnie te małe istotki, w przyszłości mogą nawet przewodzić, gdy już jej czas minie. Będą przyszłością, która zadecyduje o dalszym losie. Dopóki pozostanie w nich wola wolności i sprawiedliwości, była pewna, że sobie poradzą.
Przywódczyni pozwoliła sobie trwać w przyjemnej rutynie. Obowiązki nie były dla niej ciężarem i chociaż wiedziała o odpowiedzialności spoczywającej na jej barkach, z uśmiechem wykonywała każdy z nich. Z Leszczynką często wybierały się natomiast na spacery. Lubiła obserwować Owocowy Las. Wtedy gdy kolorowe liście spadały wraz z wiatrem, a słońce przyjemnie ogrzewało i też wtedy, gdy nocne powietrze docierało do płuc, natomiast gwiazdy iskrzyły na srebrnej skórze. Je również obserwowała, wyobrażając sobie, że jej brat - Brzózka - jest jedną z nich i obserwuje poczynania swojej siostry, będąc z niej dumnym. Tęskniła za nim. W każdej chwili swojego długiego życia.
Zauważyła, że im starsza się stawała, tym częściej dopadała ją nostalgia. Zatapiała się we wspomnieniach. Zarówno tych radosnych, jak i wywołujących smutek. Jednak nawet te sprawiły, że stała się tak silną kotką jaką była obecnie i potrafiła błogo je wspominać.
Był jeszcze Sokół. Ukochany partner, dający jej ogromne wsparcie. Byli partnerstwem już wiele sezonów, a Szyszka dalej miała motylki w brzuchu na samą myśl o swym kocurze. Miała nadzieję, że spędzą ze sobą razem jeszcze wiele księżyców. Tak jak Sokół kiedyś jej powiedział, nawet wtedy, gdy ich pyszczki pokryje szara sierść, będą przy sobie trwać. Teraz, idąc u boku partnera, zerknęła w jego stronę. Nie był już taki młody. Jego pyszczek faktycznie pokryło kilka siwym włosków, natomiast oczy nabrały bardziej spokojnego, wręcz zmęczonego wyrazu.
Zauważył, że mu się przygląda. Spojrzał w jej kierunku, lekko się uśmiechając. Odwzajemniła ten gest, tylko bardziej szerokim uśmiechem. Machnęła wesoło ogonem. Fajnie było wyjść na nocny spacer. Mogła uciec myślami. Chłodny wiatr przyjemnie muskał jej pyszczek, natomiast liście szurały pod łapami. Pomyśleć, że właśnie jednej Pory Opadających Liści, trafiła do Klanu Lisa, wraz z bratem. Tyle się od tego czasu wydarzyło!
Szli przed siebie spokojnym, równym krokiem. Bok w bok. Łapa za łapą. Energia rozpierała czarnulkę. Miała ochotę rzucić się przed siebie w biegu, który zawsze lubiła. A potem wdrapać się na jakieś drzewo i z niego obserwować pomału budzący się do życia krajobraz. Do wschodu słońca pozostało jednak sporo czasu. O czym ona i jej partner doskonale wiedzieli.
— Szyszko?
— Hm? — zwróciła łagodne, żółte ślepia, z powrotem na partnera. Na jego pysku malował się nieśmiały uśmiech. Zastrzygła zainteresowana uszami, poganiając go ruchem ogona. Przecież go nie ugryzie. Chyba. Przynajmniej nie była głodna. Miała obfity obiad w postaci świeżej, smacznej wiewiórki.
— Pamiętasz jak rozmawialiśmy o kociętach? — zerknął skrępowany na czarną kotkę, która jedynie twierdząco skinęła głową. — Teraz w Owocowym Lesie panuje względny spokój. Na pewno jest lepiej niż po ataku Klanu Nocy. Znaczy wiem, że zbliża się Pora Nagich Drzew, ale zwierzyny nam nie brakuje, nie ma też żadnych zagrożeń pod względem drapieżników... i młodsi nie będziemy...
Kotka poruszyła rozbawiona wąsami. Cichy śmiech opuścił jej pyszczek, jeszcze zanim zdążyła go zdusić. Ukochany rzucił jej zaskoczone spojrzenie, które potem stało się czymś w rodzaju "Co cię tak śmieszy?".
— Sokół, mogłeś powiedzieć wprost. Nie musisz mnie przekonywać, ja też chciałabym mieć z tobą kocięta. — miauknęła kotka, uśmiechając się ciepło. W jej ślepiach błysnęła czysta radość. Miło będzie mieć przy swoim boku własne pociechy. Gdy jej zabraknie, to one dalej przekażą jej krew. Będzie mogła je tulić, opowiadać niesamowite historię, wspierać i bezgranicznie kochać.
Przypomniała sobie jak bawiła się z kociętami Płomykówki, starała się to samo robić z młodymi Muszelki, z troską spoglądała na dzieci Leszczyny, Agrest, Bazylii i Pszczółki. Własne pociechy chciała już dawno, ale zawsze coś wypadało i nigdy nie było na to odpowiedniego czasu. Młodsza faktycznie nie będzie. Czas na potomstwo wreszcie nadszedł. I była całkowicie przekonana, że jest gotowa do bycia mamą.
— Czyli... — zaczął kocur. Jego oczy lśniły z podekscytowania. Chciał doczekać ojcostwa. Wiele razy coś o tym szeptał i chociaż wydawało mu się, że nie słyszała, była doskonale świadoma, że on też chciał założyć z nią rodzinę. Miała tylko nadzieję, że oboje sobie poradzą i nie zawiodą tych maluchów.
Na pewno ich nie zostawi, tak jak Różanecznik ją. Cokolwiek będzie się miało wydarzyć.
— Kocham cię. — ogonem przejechała po jego pysku, żeby już nie kończył swojej myśli. Oboje rozumieli się bez słów i tyle w tej chwili wystarczyło. Swoim nosem dotknęła tego jego, w krótkim pocałunku, zanim trąciła łapą jego bok i ze śmiechem odbiegła dalej, wpadając w pobliskie krzewy.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Awww... Urocze
OdpowiedzUsuńDziękuję, bo się starałam <3
Usuń