Leszczynka i Sokół zgodnie uznali, że Szyszka przez humorki ciążowe, stała się nieznośna. Oboje pilnowali uważnie czarnulki, jednak na tyle, żeby się nie narazić na jej wahania nastroju, a tych było bardzo dużo. Raz gniew, innym razem smutek, a kolejnym wesoły śmiech. Leszczyna z rozbawieniem przypomniała sobie własny czas, gdy była w ciąży z czwórką swoich pociech.
Szyszka miała zamiar tego dnia, przenieść się już na stałe do żłobka. Przynajmniej dopóki nie wychowa swoich skarbów. Brzuch kotki znacząco urósł. Wyglądała jak mała beczka i miała większe problemy z przemieszczaniem się. Odpoczynek był wskazany, co potwierdził Wschód, który co jakiś czas doglądał stanu czarnej.
— Chcesz mieć posłanie na końcu, czy początku żłobka? Osobiście polecam koniec, przynajmniej mniejsza szansa, że dojdzie do ciebie chłód. — trajkotała Leszczyna.
Ruda pierwsza weszła do kociarni. Szyszka zaraz za nią, od razu zwracając uwagę na odpoczywającą Perłę. Bok kotki unosił się w rytmicznym oddechu, oczy natomiast miała zamknięte, chociaż ruch uszu wskazał, że czuwała. Do nosa przywódczyni dotarł zapach mleka, natomiast przyjemne ciepło pozwoliło jej zaznać ulgi. Córka Okopconego Dzwonka spokojnym krokiem skierowała się za przyjaciółką, która już zajęła się urządzaniem leża przyszłej matki.
— Koniec będzie okej. — miauknęła z uśmiechem, Szyszka.
Leszczynka posłała jej spojrzenie mówiące “Ha! mówiłam!”. Czarnulka przysiadła. Nie była na razie potrzebna przyjaciółce. Zastrzygła uszami na cichy pisk. Odwróciła głowę w stronę w posłania Perły. Grusza i Jabłonka, spoglądali na nią z zainteresowaniem. No tak, nagle się pojawiła w ich żłobku, które pewnie traktowali jak własne terytorium. Jabłonka przekrzywiła łebek.
— Ciocia Szyszka! Co ciocia tu robi?
Czarnulka uśmiechnęła się delikatnie.
— Zamieszkam z wami na kilka księżyców. Nie będę przeszkadzać. — zachichotała.
Taka odpowiedź na razie wystarczyła kociakom. Leszczyna trąciła ją łapą w bok. Ogonem wskazała na skończone posłanie z mchu. Szyszka wlazła na nie, krótko dziękując przyjaciółce, żeby następnie cofnąć się ze skrzywieniem na pyszczku.
— O co chodzi? Coś nie tak z mchem? — zdziwiła się Leszczynka.
Szyszka zirytowana machnęła ogonem.
— Jest za twardy! Będą mnie boleć łapy! Aaa. Chce bardziej miękki mech. I pióra. Koniecznie pióra! Idziemy. — królowa opuściła żłobek, targana swoimi kaprysami. Najlepszy mech mieścił się na końcu Owocowego Lasu, przynajmniej jej zdaniem.
Leszczyna z westchnięciem opuściła kociarnię, kierując się za przyjaciółką. Ciężarna opuściła obóz, z nagłą radością, rozglądając się wokół. Jesień powoli dobiegała końca. Jej piękno oraz przyjemny chłód sprawiły, że zamruczała zadowolona.
— A głodna nie jesteś? Lepiej mów teraz, bo czeka nas długa droga.
— Nie, jadłam już. — miauknęła Szyszka.
Przez chwilę między nimi panowała cisza, która dla wielu mogła wydawać się czymś zadowalającym. Leszczyna dogoniła czarnulkę i teraz obie szły równym krokiem, kierując się przed siebie. Mijały owocowe drzewa, będące symbolem zamieszkiwanego sadu. Kto by pomyślał, że to miejsce stanie się dla nich tak bliskim domem.
— Wiecie już jak je nazwiecie? — spytała Leszczynka, przerywając ciszę. Ogonem wskazała na brzuch Szyszki, która instynktownie spojrzała w tamtym kierunku, z czułym uśmiechem na pysku. Potem w zamyśleniu zmarszczyła brwi, znowu spoglądając przed siebie.
— Jedno nazwę Drzewo. I będę wołać “Drzewo, złaź z drzewa!”. — zachichotała.
Leszczynka rozbawiona wywróciła oczami.
— A tak poważniej?
— Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy z Sokołem. Nie wiemy ile się ich urodzi i jakiej będą płci. Chciałabym jednak nadać im symboliczne i piękne imiona. — miauknęła spokojnie czarna kotka. Łzy wzruszenia panowanie stanęły w jej ślepiach.
Wędrówka zajęła im sporo czasu, jednak było warto, gdy pod wieczór obie wróciły z mchem. Szyszka od razu zajęła się posłaniem w żłobku. Mech był idealny dla jej przyszłych maluszków oraz jej samej, natomiast pierze dodawało jedynie miękkości.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz