Skłamałaby, gdyby stwierdziła, że spodziewałaby się takiej decyzji ze strony liderki. Nie odczuła nigdy specjalnie, by czarna ufała jej na tyle, aby w tej sytuacji ustawić ją jako zastępcę. Nie miała lepszego wyboru?
Ruda nie zamierzała kwestionować tej decyzji. Nie przeszkadzała jej nowa rola, potrafiła szybko przyzwyczaić się do zmian i nie odczuwała presji. Nawet jeśli ktoś raczył rzucić w jej stronę krzywym spojrzeniem, po prostu go zbywała. Martwiący ją jak dotąd podział odszedł w niepamięć, a rządy Kamiennej Gwiazdy sprawiały wrażenie sprawiedliwych.
Nie była tylko pewna, jak miała w tym wszystkim pomóc Rozżarzonemu Płomieniowi, a raczej już Łapie. Dwóch uczniów na karku nie byłoby niczym złym, gdyby nie fakt, że jeden z nich to zawzięty rasista z doszczętnie zniszczoną psychiką. Rozmowy z nim i próba zepchnięcia go na dobrą drogę nie szła jak na razie najlepiej, ale była dobrej myśli, zważając na fakt, że w ogóle raczył z nią rozmawiać. Zapewne zajmie trochę czasu, nim się przed nią otworzy, ale widziała spore szanse na to, że uda jej się go uspokoić.
Tymczasem, choć pochłonięta myślami, zaszła do legowiska medyczki. Ostatnio nasiliły się u niej bóle brzucha i zawroty głowy. Nie była w stanie sama dojść do logicznego powodu tych problemów, więc uznała, że nie warto ryzykować własnym zdrowiem i powinna poprosić o pomoc specjalistę.
— Mam nadzieję, że to nic strasznego — mruknęła ruda, spoglądając na krzątającą się wokół niej szylkretke. — W sumie to jeśli nie umieram, to jest dobrze — dodała, starając się pozbyć uczucie zaniepokojenia.
Wiśniowa Iskra uśmiechnęła się lekko, stając w końcu w miejscu i skupiając na niej wzrok.
— To coś całkiem normalnego — zagwarantowała. — Gratuluję Tygrysia Smugo, jesteś w ciąży.
Zastrzygła uszami i znieruchomiała, pewna, że uzdrowicielka żartuje, albo po prostu się przesłyszała. Utkwione w nią spojrzenie żółtych ślepi z każdą chwilą coraz bardziej uświadamiało ją, że to nie żarty.
— Jaaa… — wykrztusiła, starając się poukładać myśli. Zdarzyło jej się parę razy zajść z Topazem w krzaki, ale nie myślała ani razu o konsekwencjach. Ona, wiecznie poukładana i dobrze zorganizowana wojowniczka, nie przewidziała czegoś tak oczywistego. — To… ciekawe.
Tylko tyle była w stanie z siebie wyrzucić, dziękując Wiśni za pomoc i wychodząc na chwiejnych łapach z jej legowiska. Świat zdawał się nabrać innych barw, kiedy w głowie niczym mantra powtarzały się słowa szylkretki.
Miała pod sercem nowe życie.
Z początku usiadła niemalże na środku obozu i tępo wpatrywała się we własne łapy. Nie była gotowa na bycie matką, ale nie zamierzała załamywać się z powodu tego, co się stało. Zajmie się swoimi potomkami z najwyższą ostrożnością, a gdy tylko podrosną, przedstawi im ich ojca.
Chociaż w tym momencie, kiedy w klanie nie było już wyższości rudego futra, Topaz mógłby do nich dołączyć. Wcześniej mu tego nie proponowała, ale teraz ten pomysł zabrzmiał idealnie. Nie obchodziło jej nawet to, że ktoś uznałby ją za zdrajcę, skoro spotykała się z pierwszym lepszym samotnikiem.
Z dobrym nastawieniem, bez większego namysłu ruszyła w stronę tak często odwiedzanej ostatnio przez nią granicy. Po raz pierwszy uśmiech wręcz pchał się na jej pysk, ale chciała zachować ten widok dla ukochanego, kiedy będzie mu przekazywać informację o ojcostwie.
Starała się nie biec, bo nie wiedziała, czy w ciąży nie powinna bardziej uważać na swoje zdrowie. I tak szła najszybciej jak tylko mogła, nie mogąc się doczekać spotkania. Strach przed nowym doświadczeniem tak nagle zniknął, kiedy zdała sobie sprawę, że razem mogą stać się świetną rodziną.
Zatrzymała się w tym miejscu co zawsze, rozglądając się za niebieskim. Przez to wszystko zrobiła się wyjątkowo niecierpliwa. Nerwowo przebierała łapami, starając się opracować w głowie odpowiednie słowa. Jak mu powiedzieć to wszystko?
W końcu usiadła i wbiła spojrzenie w niego. Po prostu czekała.
Lekki wiatr zmierzwił jej futro, przynosząc ulgę przed intensywnie grzejącym słońcem. Zamrugała, wciąż w dobrym humorze. Może po prostu zasnął gdzieś? W końcu zazwyczaj spotykają się pod wieczór, kocur nie miał obowiązku siedzenia przy granicy cały dzień.
Westchnęła, nie potrafiąc dłużej usiedzieć w miejscu. Znajdzie go sama i zrobi mu podwójną niespodziankę. Wstała powoli i zaczęła oddalać się w głąb nieznanych terenów. Z początku była zmartwiona, ale kiedy pochwyciła znajomy zapach, jej serce zabiło szybciej. Był gdzieś blisko.
Z wysoko postawionymi uszami zmierzała, wodzona za nos wonią Topazu. Zaraz odmieni nie tylko swoje życie, ale i jego. Nie będzie musiał tkwić samotnie i w końcu zazna spokoju.
Zamurowało ją, dopiero gdy jej nozdrza podrażnił zapach krwi, na dodatek zmieszanej z dziwnym smrodem. Skrzywiła się, bo zrobiło jej się niedobrze od tej mieszanki.
Nie wiedziała, co się działo za granicą, ale doszła do wniosku, że tu powinna być dużo ostrożniejsza. Zagrożenie czaiło się na nią z każdego zakamarka. Skuliła się, zwalniając. Stąpała najciszej, jak tylko potrafiła, nim w zasięgu swego wzroku nie spostrzegła czerwonych plam na ziemi. Ślady prowadziły w kierunku pobliskich krzaków.
Zamarła. Nie powinna ryzykować zaglądaniem w to miejsce, ale nim znajdzie Topaza, mogą minąć wieki, a ktoś w pobliżu może potrzebować pomocy. Niepewnie zbliżyła się do rośliny i wychyliła ponad nią. Gdy ujrzała przyczynę okropnego zapachu, jej serce rozpadło się na tysiąc drobnych kawałków.
Niebieskie futro było posklejane od krwi. Żółte ślepia, choć szeroko otwarte, nie miały w sobie ani krzty życia. Na całym ciele widać było głębokie rany od pazurów większego drapieżnika. Nie miała nawet sił gdybać, czy to był wilk, borsuk czy jakiś dziki pies.
Padła obok cętkowanego, lekko nim trzęsąc, jakby nawinie wierzyła, że zaraz się obudzi. Najgorsze w tym wszystkim dla niej było to, że umarł z uśmiechem na pysku.
Odsunęła się na ziemię. Nie przeżyła nawet mocno śmierci brata, za to teraz chciało jej się płakać, ale nie miała sił. W szale emocji próbowała zachować zdrowy rozsądek. Nic nie zmieni faktu, że była w ciąży i miała dzieci, dla których powinna być silna.
Pysk jej drżał. Nie potrafiła się jakkolwiek odezwać. Szloch, który powinien się z niej wydobyć, utknął w gardle. Topaz nie zasłużył na ten los. Był uczynny i miły, stanowił jedynego kota, dla którego miała ochotę przełamać swoje bariery i się uśmiechnąć.
Oparła głowę o jego kark. Rozdrapany, z nadmiarem cieknącej krwi. Po raz ostatni chciała poczuć dotyk jego futra, łaskoczącego ją w nos.
Po raz ostatni chciała poczuć się kochana.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz