Szła obok obcych jej kotów z szokiem malującym się na jej mordce. Przed chwilą mogła zostać zamordowana, przez wściekłą wojowniczkę, gdyby nie jej pobratyńcy!
- Dziękuję... - szepnęła do złocistej kotki, która w odpowiedzi posłała jej słaby uśmiech.
Przez dalszą drogę, wszyscy byli nienaturalnie cicho. Las stał się bardziej obcy, a zarazem ciekawszy. Tunię przerażało spojrzenie dymnej kotki, która mało co nie pozbawiła jej życia. Pozostałe koty wydawały się takie miłe i przyjazne. Znacznie bardziej przypadły kotce do gustu, jednak uznała, że chyba każdy by tak zareagował na zupełnie obcą osobę, więc nie ma po co się gniewać na młodą kotkę.
***
Kiedy weszli do obozu, od razu cały klan zaczął rzucać podejrzliwe spojrzenia w stronę pieszczoszki. Ale nie była to jedyna niespodzianka, bowiem już po chwili z tłumu wybiegła pachnąca ziołami kocica. Jedyne co zrobiła, to posłała patrolowi pytające spojrzenie i poprosiła, by krótkołapa poszła za nią. U medyczki czekały ją trochę bolesne doznania, które godnie przemilczała, podczas gdy druga kotka nakładała na jej rany jakieś papki.
- Może trochę popiec, ale przejdzie, nie przejmuj się...? - zrobiła przerwę, by dowiedzieć się, jak ma na imię jej pacjentka.
- Tuniu... jestem Tunia. - miauknęła. - Dziękuję, że mi pomogłaś.
- Nie masz za co, to moje zadanie! - uśmiechnęła się do pieszczoszki. - jeśli czujesz się zmęczona, możesz się położyć. - wskazała na posłanie.
- A-a co ze mną będzie...? - zapytała łaciata.
- Ze względu na twoje rany, pobędziesz tu ze cztery wschody słońca, może mniej, zależy, jak będą goiły się twoje rany. - odpowiedziała klanowiczka. - reszta zależy już od Borsuczej Gwiazdy.
Po tym obie milczały, Tunia parę razy starała się być pożyteczna, tu podała jakieś zioło, tam coś poprawiła. Temu wszystkiemu towarzyszyła Turkwiowa Łapa, uczennica. Tunia, za pozwoleniem Burzowego Futra, wyszła przed legowisko medyka, chcąc to wszystko przemyśleć. Siedziała, wpatrzona w swoje łapy, rozmyślając o swojej rodzinie. Powinna jak najszybciej wrócić, jeszcze wyjadą bez niej, myśląc, że nie żyje i już nigdy nie ujrzy ich buzi! Nie zwracała uwagi na gapiów, aż do momentu, kiedy trójka kociąt, podczas zabawy, nie popchnęła jednego z nich wprost pod łapy brązowookiej.
- Hej... - mruknęła niepewnie, a zarazem delikatnie i życzliwie. - twoja mama nie będzie zadowolona, jeśli zobaczy, że leżysz komuś pod łapami, zmykaj do rodzeństwa. - dokończyła ciepło i matczynie, jak miała w zwyczaju zwracać się do kociąt. I w tym właśnie momencie podniosła wzrok na kotkę, która zaczęła się zbliżać do nich i...
- Szept... - miauknęła przyciszonym głosem, wpatrując się w swoją starą przyjaciółkę z szokiem. Ona była tu i wyglądało na to, że to są jej maluchy! Kocurek, który wpadł jej pod łapy nawet ją przypominał.
<Falek uWu?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz