BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Klanie Burzy!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dębowa Łapa x Pomroczna Łapa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dębowa Łapa x Pomroczna Łapa. Pokaż wszystkie posty

25 listopada 2025

Od Dębowej Łapy (Porywistego Dębu) CD. Pomrocznej Łapy (Nadciągającego Pomroku)

– Nie dotrzymałeś swojej obietnicy – miauknęła po chwili Pomroczna Łapa, podnosząc wzrok. Zadarła podbródek do góry, aby dobrze go widzieć. – Z takim zapałem nie wyrobisz się do momentu, w którym zostanę wojowniczką.
Dębowa Łapa przez dłuższą chwilę stał w bezruchu, analizując słowa “przyjaciółki” z legowiska. Nie pamiętał dokładnie, co musiał naopowiadać kotce, że wzięła jego paplaninę za jakieś obietnice jej składane. Szczerze nawet nie była u niego na pierwszym miejscu, jeśli chodziło o jakieś randki, gdyż Słotna Łapa dawała mu więcej atencji, a wiadomo, że on lubił atencję.
– Obiecywałem, jednak czekam na dogodny moment – powiedział pewny swego, że jakoś wybrnie z tej dziwnej sytuacji. Była też szansa, że przypomni sobie, co obiecywał Pomrocznej Łapie. – Może nawet będzie to trwać, aż zostaniemy oboje wojownikami. Wtedy nie będziesz musiała patrzeć na to, co powie twoja mamusia lub twój mentor~
Uśmiechnął się do niej i ogonem poprawił jej liść, który dawniej wetknął jej za ucho. Patrol nie został dłużej na pogaduszki i powoli każde z nich ruszyło w przeciwnym kierunku.
– Jednak zaprosić cię mogę na kolację, to wtedy przy pysznej wiewiórce porozmawiamy o mojej obietnicy i zobaczymy, czy w ogóle się spełni. Bo wiesz, niektóre rzeczy nabierają smaku, jeśli trochę poczekają. Więc jeśli kochasz, to poczekasz~
Puścił jej oczko, jednak kotka nie wyglądała, jakby jej się spodobał ten tekst. Pewnie go nie kochała ani on jej się nie podobał, jednak Pomroczna Łapa nie musiała się martwić, ona też mu się nie podobała. Była zbyt sztywna, jednak znajomość nigdy nie wyjdzie mu na złe. Jeśli się zjawi wieczorem w obozie przy stercie ze zwierzyną, to porozmawiają, a on może tylko liczyć na to, że albo tamtą zagada do takiego stopnia, że zapomni o jego obietnicy, albo kotka po prostu chlapnie, o czym zapomniał.
***
Było już szarawo, a Wilczaki właśnie przesiadywały na polanie, gdzie dzieliły się językami i razem jadły ostatni posiłek tego dnia. Za to Dębowa Łapa siedział przy Tygrysiej Łapie, Tropiącej Łapie i Wilgowej Łapie, który jakoś się napatoczył i chyba potrzebował chwilowego kontaktu z rówieśnikami. Rozmawiali jak zawsze o głupotach oraz we trójkę naśmiewali się prosto w pysk Wilgowej Łapy. Buras dobrze wiedział, że Dębowa Łapa go nie lubił, a i tak podszedł do jego grupki przyjaciół.
Czego się spodziewał? Oklasków i słów wsparcia?
Dogryzali jego bratu, do momentu aż przed nimi pojawiła się Pomroczna Łapa. Tropiąca Łapa trąciła go w bark i uśmiechnęła się kwaśno.
– Uuuu popatrz, kto przyszedł. Jesteś z nią umówiony na randkę, czy jak Dębowa Łapo? No, chyba że próbujesz zeswatać Pomroczną Łapę z Wilgową Łapą? Co?
Tygrysia Łapa zaśmiał się na słowa siostry, jednak te przytyki spłynęły po Dębowej Łapie, jak woda po kaczce. Oparł się o jej bark i chuchnął w swoje pazury przedniej łapy, by je przetrzeć. Kiedy błyszczały, jak otoczaki w rzece – posłał jej swój złośliwy uśmieszek.
– Idę na randkę – potwierdził, na co Pomroczna Łapa otwierała oburzona pysk, jednak nie pozwolił jej dojść do głosu. – Czyżbyś zazdrościła, Tropiąca Łapo? Może jeszcze masz szansę u Wilgowej Łapy.
Przeniósł spojrzenie na brata, który tylko prychnął pod nosem i odszedł od nich, za to uśmieszek na pyszczku Tropiącej Łapy opadł i niedowierzająco popatrzyła na Dębową Łapę.
– Co? – jęknęła tamta zdezorientowana.
– Nic, możecie iść gdzieś, chcę porozmawiać z Pomroczną Łapą sam na sam. Później do was wrócę. – wzruszył barkami i łapą pogonił dwójkę swoich przyjaciół, by sobie poszli.
Tropiąca Łapa razem z Tygrysią Łapą popatrzyli po sobie i bez słowa odeszli w stronę legowiska uczniów, natomiast Pomroczna Łapa stała tak przed nim i wpatrywała się w niego dziwnym wzrokiem, którego jeszcze nie umiał odgadnąć. Przez ten cały czas jeszcze się nie odezwała.
– Zapraszam cię Pomroczna Łapo na kolację – zamruczał i podsunął wiewiórkę pod jej łapy, dzieląc się tym samym swoją ulubioną zdobyczą.
Szylkretka usiadła przed nim i zadarła łebek do góry, było to takie zabawne, jak wielką mieli różnicę wzrostu.
– To o czym chciałbyś porozmawiać? Nie spodziewałam się, że zaprosisz mnie na “randkę” – odezwała się w końcu.
“Wygląda dość uroczo…” – Dębowa Łapa milczał, patrząc na nią z góry. Szylkretka wyglądała, jak puchata, mała, naburmuszona kulka futra, co ugodziło w serce Dębowej Łapy. Może jednak mu trochę zależy na niej? Na pewno lubił z nią rozmawiać i patrzeć, jak ona zadziera pyszczek do góry tylko po to, by spojrzeć w jego oczy.
– O obietnicy. Nie chcę cię trzymać dalej w niepewności i żebyś żyła w…
– Przyznaj się, zapomniałeś o obietnicy – powiedziała twardo Pomroczna Łapa, nie kupując jego pięknej gadki szmatki.
“Kurcze… Spryciula…” – przełknął ciężko ślinę i uśmiechnął się głupio.
– Tak, zapomniałem…
– Mieliśmy razem powspinać się na drzewa – odpowiedziała chłodno.
“Aj… pewnie jest zła…” – sapnął cicho, a jego końcówka ogona szurała po ziemi.
– Teraz pamiętam, jutro jakoś cię dopadnę na treningu, to się wespniemy na drzewo.
– Skąd mam wiedzieć, że znowuż nie zapomnisz?
– Przekonasz się jutro – zamruczał.
***
Dębowa Łapa właśnie odłączył się od Miodowej Kory, swoich braci oraz ich mentorów i próbował znaleźć ślady Pomrocznej Łapy oraz Bladego Lica. Chciał udowodnić swojej “przyjaciółce”, że jest w stanie dotrzymać słowa, a w szczególności dla kotek. Przeskakując z drzewa na drzewo, szukał nisko na ściółce charakterystycznego futerka należącego do Pomrocznej Łapy. Skupiając swoją uwagę na poszukiwaniach, nie zorientował się, że stanął na cienkiej gałęzi, która pod ciężarem Dębowej Łapy się złamała. Kocur runął na ziemię, po drodze obijając się o gałęzie świerków oraz innych drzew, które złagodziły upadek.
– Coś usłyszałam! – odezwał się przytłumiony głos zza drzew. – Tędy!
Dębowa Łapa próbował pośpiesznie wstać na cztery łapy i uciec z powrotem na drzewo, jednak ból mu na to nie pozwalał. Był cały poobijany i mógł przysiąc na ogon Wilgowej Łapy, że tak dawno nie chciało mu się wymiotować, jak teraz.
– Dębowa Łapo! – zawołał jego ojciec.
Zza krzewu jeżyn wyszedł Miodowa Kora razem z Bladym Licem oraz prowadzącą ich Pomroczną Łapą.
– Dębowa Łapo! Ile ty masz księżyców? – wysyczał poirytowany Miodowa Kora, podchodząc do syna. – Nie jesteś wojownikiem, żeby samemu plątać się po drzewach-
Ojciec urwał, gdy przyjrzał się mu bliżej. Podszedł do niego i pomógł mu wstać.
– Na przodków! Nic ci nie jest? – otrzepał go z igieł oraz ściółki, która przyczepiła się do srebrzysto-czekoladowego futra Dębowej Łapy. – Z jak wysokiej gałęzi spadłeś?
Dębowa Łapa jednak nie przejmował się tym, co mówił do niego zmartwiony ojciec, jedynie przyglądał się Pomrocznej Łapie, która właśnie odwracała się, by odejść w przeciwnym kierunku za Bladym Licem.
“Nie! Nie odchodź!” – odprowadził błagalnym wzrokiem kotkę, która zniknęła w gęstych zaroślach.
Zdruzgotany Dębowa Łapa nie odpowiadał ojcu na pytania, tylko wpatrywał się w miejsce, w którym zniknęła szylkretowa uczennica. Nie mógł uwierzyć, że pierwszy raz w życiu zdarzyła mu się taka wpadka i to jeszcze przed kotką, u której się popisywał swoimi umiejętnościami wspinaczkowymi. Czując gorycz porażki, położył po sobie uszy.
– Jestem cały tato… – odpowiedział smętnie.
Miodowa Kora, upewniwszy się, że jego synowi się nic nie stało, wrócił do swojej poprzedniej postawy, a Dębowa Łapa dostał reprymendę za swoją samowolkę.
***
Teraźniejszość
Nadeszła Pora Nowych Liści, a w lesie pojawiało się coraz to więcej ptactwa oraz innej zwierzyny, która mogła napełnić brzuchy Wilczaków do syta. Porywisty Dąb przechadzał się laskiem, oddzielił się od patrolu łowieckiego i starał się znaleźć trop dobrej wiewiórki, bądź innego zwierzątka, które zechciałoby trafić na stertę zwierzyny w obozie. Słysząc szelest w wysokiej trawie, postawił wysoko uszy oraz przykucnął w pozycji łowieckiej. Nie zastanawiając się długo, skoczył w miejsce, skąd dochodził dźwięk. Wylądował ze zdziwieniem na Nadciągającym Pomroku, która również była razem z jego patrolem na polowaniu. Oboje przekoziołkowali przez trawy, jednak młodsza wojowniczka wylądowała na nim i przybiła go do ziemi.
– Uuuuu niezłą zdobycz upolowała panienka~ – zamruczał, odkrywając swój puchaty, jasny brzuszek.
< Nadciągający Pomroku? Powspinaj się ze mną na drzewka pls >

13 listopada 2025

Od Pomrocznej Łapy CD. Dębowej Łapy

Nie znała dobrze Dębowej Łapy. Kolejny uczeń, z którym zamieniła zaledwie parę słów, o którego charakterze usłyszała od innych.
Była więc zaskoczona, jak nie zszokowana, gdy kocur zagadał do niej bez żadnego pretekstu.
— Żółć rozświetla bardziej twoje ciemne brązowe oczy. Powinnaś zacząć chodzić na co dzień z tym liściem.
Nigdy wcześniej z nim nie rozmawiała; skąd więc te komplementy się brały? Otworzyła szerzej ślipka, a jej ucho poruszyło się, jednak nie na tyle mocno, aby strącić podarowaną jej dekorację. Przypomniała sobie rozmowę z siostrą, którą starszy uczeń również zaczepiał. Słyszała o jego wielkim ego. Czego szukał u Pomroku? Kłopotów?
— Cóż... Dziękuję, Dębowa Łapo — miauknęła po chwili, równie speszona co i zaintrygowana. Jej wąsy zadrżały i przechyliła główkę w bok. — Mam czuć się zaszczycona?
Oczy starszego ucznia zabłysły.
— Zaszczycona, to chyba za dużo powiedziane. Chciałem cię po prostu lepiej poznać — zamruczał i usiadł przed rozmówczynią niczym dżentelmen, jakiego każda kotka by chwaliła. — Chciałbym doskonale poznać całą waszą rodzinę, a nie tylko Słotną Łapę. Wydajesz się również bardzo ciekawą osobistością.
Zmierzyła kocura wzrokiem. Po dłuższej chwili zamyślenia również usiadła, zadzierając brodę do góry, aby móc spojrzeć mu w oczy. Dzieliła ich dość spora, większa niż u innych jej rówieśników różnica wzrostu.
— Słyszałam o waszych spotkaniach — odpowiedziała. Kąciki jej pyszczka uniosły się lekko, w chytrym uśmieszku. — Akurat tak się składa, że nic ciekawego w tym momencie nie robię.
Dębowa Łapa machnął fikuśnie ogonem i przyjrzał się jej z zaciekawieniem.
— Mówisz bardzo ciekawe rzeczy, tak ciekawe, że aż moje uszy chcą słuchać~ Co ciekawego waś panienka słyszała o moich spotkankach? Też panienka chciałaby ze mną wspaniałą podróż po pniu drzew wprost na korony drzew? Mógłbym panienkę osobiście wnieść.
Zamrugała. Cały ten teatrzyk z "panienką" przypadł jej do gustu. Przynajmniej po części. Dopóki będzie kompetentną panienką, to... Niech mówi dalej.
— A co nieco słyszałam, jednak żadnych szczegółów. — Uniosła łapkę do góry, wysuwając pazurki i je oglądając. — Chyba podziękuję, sama umiem na drzewo się wspiąć, i to całkiem dobrze. Nie trzeba mnie wyręczać.
— Nie jesteś zbytnio w romantyczne interakcje, co? — kocur uniósł jedynie brwi, nie będąc wcale zrażonym. Wodził wzrokiem po jej pysku. — Jednak wspinaczki panienka raczej by nie odmówiła, nieprawdaż?
— Nie widzę po prostu powodu, dla którego miałby mnie ktokolwiek w czymś wyręczać. A wspinaczki... Nie, nie odmówiłabym.
Zamilkła na chwilę. Czuła, że pcha się w jakieś bagno. Wcale nie chciała być zamieszana w perypetie uczniaka, ale… Skoro Słota go tolerowała, to nie mógł być przecież taki zły? Uniosła spojrzenie brązowych ślipi na towarzysza.
— A co, proponujesz?
Czekoladowy przysunął się bliżej kotki, tak, że ktoś z boku mógł stwierdzić, że stykają się futrem.
— Oczywiście — zamruczał. — Zapraszam cię na wspólne wspinanie się po drzewach i oglądanie widoków.

***

Stanęła naprzeciwko Bladego Lica. Końcówka jej ogona drżała nerwowo, ale i ze złością. Mentor przypatrywał się jej uważnie, przybrawszy pozycję gotową do walki. Zacisnęła zęby. Czekała na znak; jedno uderzenie serca, drugie, trzecie… Wojownik jednak stał w bezruchu. Zmarszczyła brwi.
Wyskoczyła do przodu, wykorzystując okazję. Chyba o to mu chodziło! Rzuciła się na kocura, łapami lądując na jego barkach. Siła uderzenia sprawiła, że zatoczył się, ale zabierając uczennicę ze sobą – i wciskając jej pysk w leśną ściółkę. Parsknęła, zaskoczona. Wyszarpała się w uścisku, kopiąc tylnymi nogami w jego bok. Już po paru momentach stała z łapą triumfalnie położoną na jego szyi.
— Wygrałam — miauknęła, uśmiechając się chytrze i unosząc podbródek do góry.
Blade Lico zmierzył ją wzrokiem, niewzruszony.
— Co, jak dawałem Ci fory?
— Nie dawałeś!

Zanim ruszyli w drogę do obozu, napotkali jeden z patroli łowieckich. Nieco poirytowana otrzepała sierść z brudu, potrząsając obolałymi łapami.
Jej mentor ruszył do przodu, wdając się w rozmowę z jednym z wojowników. Wywróciła oczami. Z wszystkimi chętny do rozmowy, tylko nie z nią! Bez słowa podążyła za nim, zrównując tym samym kroki z nikimi innym niż Dębową Łapą.
Rzuciła uczniakowi przelotne spojrzenie, po czym przylizała kosmyk futra na piersi. Poczuła cierpki smak ziemi na języku.
— Nie dotrzymałeś swojej obietnicy — miauknęła po chwili, podnosząc wzrok. Zadarła podbródek do góry, aby dobrze go widzieć. — Z takim zapałem nie wyrobisz się do momentu, w którym zostanę wojowniczką.


<Dębowa Łapo?>

[672 słowa]

[przyznano 13%]

02 listopada 2025

Od Dębowej Łapy Do Pomrocznej Łapy

Dębowa Łapa siedział w towarzystwie Tropiącej Łapy oraz Tygrysiej Łapy na polanie. Żartowali i wymieniali się uwagami dotyczącymi walki oraz innych uczniów. Mimo swojego charakteru oraz niechęci, jaką pałał do Wilgowej Łapy, tak przyciągał do siebie koty. Był istnym magnesem, który zwabiał do siebie żartownisiów oraz tych, co potrzebowali towarzystwa. Rzadko kiedy był sam i mógł się skarżyć na nudę, był złotym kotem, czempionem towarzystwa, istną świecącą gwiazdą, która oślepiała wszystkich tych, którzy mieli bardziej introwertyczny charakter.
— … dlatego mówię wam, że wygląd osobisty jest ważny. Musisz zacząć bardziej dbać o swoją sierść Dębowa Łapo. Już jesteś i tak całkiem łady, nawet od swoich rodziców, jednak nie powiedziałabym, że dorównywałbyś wyglądem Wilgowej Łapie — ciągnęła od jakiegoś czasu Tropiąca Łapa, która coraz bardziej wkręcała się w komentowaniu wyglądu pozostałych Wilczaków.
Dębowa Łapa szczerze nie słuchał jej od dłuższego czasu, gdyż wpatrywał się w Słotną Łapę, która została zaczepiona przez Kamienną Łapę. Coś za często ze sobą rozmawiali, a po pysku brata widział, jak wiele nadziei i emocji pokłada w przybranej córce Zalotnej Krasopani. Nie podobało mu się to wcale. Miał ich na oku i nie zamierzał pozwolić bratu, by ten ukradł mu Słotną Łapę.
Dopiero jego uwagę przykuło zdanie Tropiącej Łapy, o jego wyglądzie w porównaniu do Wilgowej Łapy. Przeniósł na nią swoje żółte oczy i je zmrużył.
— Oj nie nie nie Tropiąca Łapo, ty chyba nie masz gustu. — Pokręcił głową, cmokając. – Wilgowa Łapa nie dba o siebie fizycznie, tylko główkuje i udaje, że wie o życiu więcej niż sam Nikła Gwiazda, poza tym to ja najlepiej wspinam się z moich braci na drzewa.
Przybliżył się do swojej rozmówczyni, tak blisko, że ich boki się całkowicie stykały i mógł patrzeć na nią z góry. Mimo tego, że uczennica była od niego starsza, tak on nie był wcale takich małych rozmiarów, więc wykorzystywał to w swoich rozmowach, potyczkach słownych, jak i w tych fizycznych.
Biedny srebrny uczeń z Klanu Burzy, który dostał bęcki pod granicą z Klanem Wilka, mógł być trochę bardziej uważny i spróbować się bronić. Wystarczyło, by tylko podniósł wzrok na gałęzie. Chociaż, czy to miało jakieś znaczenie? Chyba nie, i tak nie miałby żadnych szans z Dębową Łapą.
— Wiesz… Nie obraziłbym się, gdybyś zaopiekowała się moim futrem. Pokazałabyś mi, jaki to w twoim przekonaniu, powinno się zająć swoim skołtunionym futrem.
Tygrysia Łapa zaśmiał się z dwójki, a w szczególności z miny jego siostry, która ewidentnie miała mieszane uczucia i na jej pyszczku widniał kwaśny uśmiech, który starała się również zamaskować.
— Pff! Ty mysimóżdżku! — prychnęła, próbując nadal powstrzymać śmiech. Odepchnęła jego łepek od siebie. — Musiałbyś zapracować na to, inaczej nie dotknęłabym ani jednego włoska twojej sierści swoim językiem — zadeklarowała, przeczesując swoją grzywkę pazurami.
— Mam ci podać jakąś ozdobę? — spytał, wiedząc, jaka będzie odpowiedź starszej uczennicy.
Tamta pokiwała głową, jakby była księżniczką należącą do Klanu Wilka.
Niewiele myśląc, złapał ładnego żółtego liścia klonu, którego ktoś musiał przynieść dla nowych znajdek, które koty z Klanu Wilka ostatnio znajdują. Czuł jeszcze na liściu zapach Aksamitki i miał go już wręczyć Tropiącej Łapie, gdy z legowiska uczniów wyszła Pomroczna Łapa.
Siostra Słotnej Łapy stawała na polanie niepewnie łapy i oglądała się pewnie za Bladym Licem, który został zaciągnięty przez innych na patrol graniczny. Sam Dębowa Łapa wiedział, jak biały kocur wychodził jakiś czas temu, więc powinien za niedługo wrócić do obozu.
W głowie srebrnego czekoladowego kota urodził się pewien pomysł, który powinien zostać, jak najszybciej wcielony w życie.
— Dziękuję Tropiąca Łapo i Tygrysia Łapo za rozmowę. Później może zgadamy się na jakimś wspólnym treningu i pogadamy jeszcze — rzucił nagle i ruszył z liściem w stronę Pomrocznej Łapy.
Tropiąca Łapa miauknęła za nim coś, jednak ten nie przywiązywał do słów uczennicy większej wagi, gdyż teraz musiał zrobić coś bardzo ważnego.
Podszedł do Pomrocznej Łapy i obszedł ją dookoła, uważnie przypatrując się jej każdej rudej łatce.
— Dla pięknej pani, przyda się piękna ozdoba~ — zamruczał i bez zawahania wetknął delikatnie liść klonu za jej ucho.
Młoda wyglądała na lekko przerażoną zainteresowaniem starszego ucznia w jej osobie, jednak o dziwo, nie cofnęła się o krok, co zadowoliło Dębową Łapę.
— Żółć rozświetla bardziej twoje ciemne brązowe oczy. Powinnaś zacząć chodzić na co dzień z tym liściem — zauważył, wpatrując się w jej oczy.
Liczył na jej uległość oraz ciekawość Pomrocznej Łapy, dobrze był znany w obozie i zaliczał się do tych głośnych oraz popularnych kotów. Musiał przecież emanować, jakąś energią lub autorytetem, który sprawiłby, że kotka zapamiętała go na dłużej niż na jedną rozmowę i była chętna do dalszych konwersacji. Był przecież popularny i lubiany. Pomroczna Łapa musi poczuć się wyjątkowa, że ktoś taki, jak Dębowa Łapa interesuje się jej wyglądem.

<Pomroczna Łapo, chodź się ze mną zaprzyjaźnij ;3>
[760 słów]

[przyznano 15%]