BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nieustraszony Chomik x Promieniste Słońce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nieustraszony Chomik x Promieniste Słońce. Pokaż wszystkie posty

30 lipca 2025

Od Nieustraszonego Chomika CD. Promienistego Słońca

Była zdezorientowana tym, że on nie wiedział, jakie mogą być konsekwencje.– Jeśli Liściasta Gwiazda się o tym dowie, że się spotykamy, to może nawet na tym ucierpieć sojusz... Nawet jeżeli nasze klany mają porozumienie, to już się przekonałam na własnej skórze, że jest ono kruche niczym patyki i może w każdej chwili ucierpieć.
Sojusz był ważny, nawet jeśli był kulawy, niezbyt mocny to jednak był. Zapewniał bezpieczeństwo, zwłaszcza ich grupom, nie mogła ot, tak narażać jej całego domu, rodziny, tego, co najbardziej kochała.
– Nikt o tym nie wie, spokojnie.
Powiedział Promieniste Słońce, nie zważając zbytnio, na słowa, po czym dodał.
– Czy my robimy coś niestosownego na tej granicy? Tylko rozmawiamy, uważam, że to nie jest coś złego... Czekaj, co masz na myśli, że przekonałaś się na własnej skórze?
Srebrny kremowy kocur, był dosyć zdezorientowany, nie wiedział, o co chodziło.
– To dobrze...
Powiedziała ze spokojem. Lecz Chomik wcale nie była spokojna. Nawet jeśli on tak twierdził, to przecież w każdej chwili ktoś by mógł wtargnąć i byłoby po jej wychodzeniu z obozu, a Promieniste Słońce? Nim się mniej przejmowała.
– No niby nie, ale dla nich już może to być coś złego.
Na pytanie, jak poznała to na własnej skórze, odpowiedziała wojownikowi z Klanu Klifu.
– Bo wiesz, kiedy byłam mianowana na uczennice, to nie długo od razu ruszyłam w dal! Po prostu byłam taka szczęśliwa, gdy zostałam uczniem, zapuściłam się na granicę, nie przekraczając jej i poznałam kota z waszego klanu.
Mówiła z nostalgią.
– Rozmawialiśmy sobie spokojnie, nagle weszła między nas Liściasta Gwiazda z furią, i wtedy ona musiała iść... a ja byłam przestraszona i zdezorientowana, że w tym dniu oberwało się tej wojowniczce bez powodu, na szczęście patrol graniczny Klanu Burzy mnie znalazł i poszliśmy do domu.
Promień słuchał uważnie.
– Spokojnie, obiecuję, że w razie czego obroniłbym cię nawet przed Liściastą Gwiazdą, nie bój się, nawet jeśli miałbym mieć problemy. Nawet jeśli to by znaczyło, że mam coś zrobić mojej babci.
Mruknął.
– Co zrobisz?
Zdziwiła się. Jak on mógł być tak głupi? Chciał z tego robić większą aferę? Ona nie chciała tego rozwiązać w taki sposób, ona sama by chętnie wygarnęła Liściastej Gwieździe, na co ten sojusz skoro i tak ma jakąś urazę do ich wojowników? Starsza kotka była śmieszna, ona chyba sama chce zerwania tego sojuszu, bo się stara.
– Niestety nie mogę cię narażać, nie chcę, byś ucierpiał.
Wzięła oddech i na chwilę była cisza. Nie chciałaby, żeby został ukarany z jego powodu, jako bliski jej kot, jako taki przyjaciel, nie jako kochanek. Przenigdy nie widziała w nim obiektu westchnień czy miłości.
– Musimy na razie przestać się spotykać dla naszego dobra, dla dobra naszego klanu i bliskich…
Promieniste Słońce był zdziwiony.
– Nieustraszony Chomiku, czy to jakiś żart? To żart prawda? To jest żart?
Zapytał zdezorientowany.
Patrzyła na niego przez moment, w jej oczach nie było żadnych emocji.
– Niestety nie jestem dobra w żartach.
Popatrzyła na niego potem na swój rodzinny teren, na pagórki.
– Tak będzie dla nas najlepiej, na ten moment.
Chciała już odchodzić, ale obróciła się jeszcze do niego, chciała już to zakończyć.
– Żegnaj, Promieniste Słońce...
Po tych słowach kotka odeszła tak szybko, jak się pojawiła w tym miejscu.
– Jeśli tego chcesz…
Mruknął, choć było widać w jego tonie żal i poczucie jakby coś stracił.
Odpowiedział więc gdy odchodziła.
– Żegnaj Nieustraszony Chomiku.
Wojowniczka gnała przed siebie, zostawiając srebrno kremowego kocura za sobą, spotykanie się z nim nie miało na ten moment sensu. Bowiem od jakiegoś czasu spędzała czas z Rudą Lisówką, z rudym wojownikiem spotykała się mniej niż z Promienistym Słońcem. Mimo tego, gdy chodziła z nim na patrole graniczne lub łowieckie, to przy nim kotka czuła bardziej intensywne i nieznane uczucia niż ze starszym kocurem z Klanem Klifu. Pod jej poduszkami łap czuła mokrą ziemię, będąc blisko domu, czuła, że teraz kończąc znajomość z Promienistym Słońcem, choć on o tym nie wiedział, to srebrzysta kotka chciała lepiej poznać swoje głębokie uczucia co do Rudej Lisówki. Lubiła z nim spędzać czas, który miała, więc wolała się skupić na tym, by rozwinąć to w coś więcej? Nie była pewna do końca swoich uczuć, bo pierwszy raz na myśl o kimś było ich tak wiele, postanowiła więc się na nich skupić.
Nieustraszony Chomik już była w obozie, na polanie była zastępczyni i większość wojowników. Domyślała się, że będzie wyznaczanie patroli, Przepiórczy Puch spojrzała na wszystkich i oznajmiła.
– Na to popołudnie wyznaczę patrol graniczny i łowiecki! Na graniczny pójdą Pozłacana Pszenica, Barszczowa Łodyga, Kminkowy Szum a prowadzić go będzie Ognista Piękność.
Czekoladowa szylkretka ponownie się rozejrzała, aby wybrać wojowników do patrolu łwoieckiego.
– Za to na patrol łowiecki pójdą Szafirkowy Wiatr, Norniczy Ślad, Ruda Lisówka, Nieustraszony Chomik, a prowadzić go będzie Kozi Przesmyk. To na tyle, możecie się rozejść.
Powiedziała Przepiórczy Puch, a koty ruszały na patrole. Chomik chciała złapać Rudą Lisówkę, bo go nie widziała, gdy inne koty się odsunęły podeszła do niego.
– Cześć Ruda Lisówko! Jakoś ciekawie się złożyło, że idziemy razem na patrol.
Rudy wojownik tylko zachichotał.
– Chyba los chciał, żebyśmy się znowu spotkali.
Kozi Przesmyk ich zawołał, po czym poszli za resztą patrolu coś upolować, szła długo, patrząc na Rudą Lisówkę, jego uśmiech był dosyć ładny i czarujący, aż kotka lekko się zarumieniła. Kocur obrócił się do niej, a ona szybko się otrząsnęła, co ona robiła?!?! Miała spoglądać na zwierzynę, a nie na Rudą Lisówkę, kocur uśmiechnął się do niej, a ona poczuła się szczęśliwa, że będą razem polować.

Miejsce: 2
Pora dnia: południe
Postać: Nieustraszony Chomik
Poziom wojownika: V

<Koniec sesji>
[Event - Legendarni Samotnicy]

29 lipca 2025

Od Promienistego Słońca CD. Nieustraszonego Chomika

Słońce było jeszcze wysoko, chociaż schodziło już coraz niżej, ustępując miejsca księżycowi. Szedłem więc oświetlany ostatnimi jego promykami. Stawiałem moje łapy niemalże obok granicy z Klanem Burzy. Choć wmówiłem innym, że idę po mech, miałem nadzieję znów spotkać Nieustraszonego Chomika. Żałowałem, że warunki nie były bardziej romantyczne, nie byliśmy razem, ale szczerze? Miałem nadzieję, że ona też coś do mnie czuje. Także zimny wiatr przeszkadzał mi szczególnie mocniej niż zwykle, nic dziwnego skoro rozwiewał specjalnie wymyte na tę okazję futro. Jednak gdy ów wiatr przysłał do mojego nosa pewien zapach, ucieszyłem się dosyć, to był zapach Nieustraszonego Chomika! Widziałem jak szła w okolicach granicy. Uschnąłem się na dźwięk mojego imienia;
— Witaj Promieniste Słońce. — Jej głos wydawał mi się niezwykle przyjemny, zupełnie jak śpiew ptaków.
Chciałem coś powiedzieć, gdy nagły podmuch wiatru zaskoczył szylkretkę, przez co prawie się przewróciła, na szczęście załapała równowagę. Rzekłem jednak;
— Nic ci się nie stało? — Zapytałem, dodając po chwili — A i witam moją drogą przyjaciółkę, dbają o ciebie w tym Klanie Burzy dobrze? Jesteś tam bezpieczna?—
— Jestem całkowicie bezpieczna, nie musisz się martwić też co do traktowania. Jedyną złą rzeczą była śmierć jednego z naszych wojowników, Kruczego Tańca. — Dodała ona po chwili — A jak tam u ciebie? Jak się czujesz po śmierci tego ucznia, co zginął przez tego samotnika?
— Wolałbym o tym nie gadać, myśli o tym co stało się biedakowi, sprawiają, że czuje się źle...— Mruknąłem cicho, po czym dodałem — Dobrze, że jesteś bezpieczna, moja droga przyjaciółko, przyznam, że nie chcę, by coś ci się stało. Czas spędzony z tobą jest dla mnie bardzo cenny, szkoda, żeby się skończył... Prawda? —
— Wybacz, zapomniałam o tym, miejmy nadzieję, że jest szczęśliwy w Klanie Gwiazdy.  A ktoś już o tym wie?—
— O czym? — Zapytałem, nie rozumiejąc, o czym mówiła kotka. O co jej konkretnie chodziło? Nie chciałem się jednak domyślać, dlatego wolałem się dopytać.


<Nieustraszony Chomiku? Zapraszam do odpowiedzi>

17 lipca 2025

Od Nieustraszonej Chomik CD. Promienistego Słońca

Promieniste Słońce zostanie wujkiem? Cóż, chciała się cieszyć jego szczęściem.
— Gratulacje! Co do mnie, to dobrze mnie traktują, ale niestety dzisiaj się zdarzyła tragedia w naszym klanie... Dlatego chciałam w tym miejscu ochłonąć, po prostu wszystko się działo tak nagle.
Przypomniała sobie, że na polanie nadal jest ciało Kruczego Tańca, a ona nie czuwała nad nim jeszcze. Może jak wróci to przystanie na chwilę nad jego ciałem.
— Oj.. zapytałbym o to, ale powinnaś odpocząć. U nas w klanie ostatnio też zdarzyło się troszkę nieprzyjemności, i też wolałbym o tym nie gadać... W każdym razie, chciałabyś porozmawiać? Ostatnio było miło, aż szkoda, że nie żyjemy w tym samym klanie — rzekł kremowy wojownik z Klanu Klifu.
Nieustraszony Chomik stwierdziła, że to dobry pomysł pogadać normalnie, przynajmniej by zapomniała na chwilę o tej śmierci Kruczego.
— Jasne, rozmowa o każdej porze zawsze jest dobra.
Popatrzyła w niebo, na którym trudno było wyczytać z chmur co będzie, bo pora nowych liści była szalona. 
— Przy okazji zmieniłam imię, po prostu te wcześniejsze nie pasowało do mnie.
Usiadła, patrząc na srebrnego kremowego, kocura.
— Robicie tak w Klanie Burzy? Nigdy nie słyszałem o kocie, co zmienił imię tak po prostu! Jak się teraz nazywasz? Macie jakieś ceremonie na to? Jak to działa? — Zaczął pytać. Patrząc przy okazji w jej zielone oczy.
Promieniste Słońce zadawał dosyć dużo pytać, ale cóż, trzeba było odpowiedzieć.
— To nic zwyczajnego, po prostu spytałam Króliczą Gwiazdę czy mogę zmienić imię na inne, to się zgodził i nie trzeba do tego ceremonii. Teraz nazywam się Nieustraszony Chomik.
Swoje nowe imię wypowiedziała z dumą, kochała je, było to jej pierwsze imię, które będzie nosić z godnością. Teraz mogła zmyć kłamstwo, które było w postaci Chomiczego Zgryzu, teraz już jej nie było, pojawiła się nowa ona! Nowe ja! Nieustraszony Chomik.
— U was pogoda też jest nieprzewidywalna? Kiedyś, gdy polowałam, była ładna pogoda, ale nagle spadł deszcz, padało, że aż kałuże się zrobiły i wpadłam do jednej, przez co królik mi uciekł.
No cóż, polowanie było dla niej średnim przeżyciem, wolała walczyć.
— Tak, u nas też jest taka nieprzewidywalna. Raz było blisko, bym dostał gradem, ledwo co z patrolu wróciłem, a padać zaczął! W każdym razie, mogę ci coś powiedzieć? — Spytał poważnym tonem.
Stało się jednak poważniejszego; kocur ją spytał, czy mógł o coś zapytać, kiwnęła tylko głową.
— Jasne, śmiało mów.
— Zasadniczo prosiłbym o to, byście bardziej zwracali uwagę na uczniów, ostatnio mieliśmy nieprzyjemne sprawy związane z pewnym uczniem... Wiesz, zalecam na wszelki wypadek, zwracać uwagę co mówią i jak się zachowują. Boję się, że coś takiego może dziać się poza klanem klifu. Nie chcę, mówić co dokładnie się stało, ale jak to ujmę, życie ucznia zostało zagrożone przez inne koty…
Mówił z niepokojem, jakby naprawdę miało coś się grubego dziać w ich klanie.
Sprawa o uczniach była dość nietypowa, coś miało na nich zły wpływ? Cokolwiek to było, musiała zareagować.
— Dzięki, że mi powiedziałeś, ważne, żeby chronić każdych uczniów, nie ważne, z jakich klanów są, przekaże to niezwłocznie. Cóż, skoro się podzieliłeś czymś, to ja też powinnam coś powiedzieć od siebie. Chyba w końcu powinnam cię poinformować o opętaniach przez złe duchy, co nie?
— Mów, Nieustraszony Chomiku. Mi możesz zaufać, tylko mi powiedz, czy mam to zachować w sekrecie? Dopytam się na początku, żeby wiedzieć — rzekł, dalej patrząc w jej oczy z wielkim zainteresowaniem, co było lekko niewygodne dla kotki, ale nie pokazywała tego przy nim.
— Chcę cię ostrzec, pamiętasz jak kiedyś, Liściasta Gwiazda mówiła, że dusze z mrocznej puszczy rosną w siłę? To było dosyć dawno, ale zginął nam teraz jeden z wojowników, Kruczy Taniec z powodu złego ducha, który opętał naszego kronikarza i boję się trochę tego, jak się to potoczy. Po prostu uważaj na siebie i na swój klan. Mroczne siły mogą się kryć wszędzie, to się rozprzestrzenia jak zaraza.
Miała nadzieję, że ostrzeżenie innego klanu coś pomoże.
— O klanie gwiazdy... Pamiętaj Chomik, jak by coś ci zagrażało, możesz spróbować poszukać schronienia w Klanie Klifu, nie obiecuje, że cię przyjmą, nie mam władzy... Ale wstawiłbym się za tobą, okej? Spróbuj nie umrzeć w tym Klanie Burzy — miauknął wystraszony.
Była zdziwiona, że kocur był gotowy na takie poświęcenia, to trochę dużo; w końcu znali się tylko chwilę.
— Dziękuję za twoje oddanie, doceniam to, a jeśliby wam by coś groziło, zawsze możesz iść do klanu burzy.
Powoli robiło się późno, a ona czuła, że musi już iść.
— Wiesz co, jestem chyba tu zbyt długo, boję się, że moja rodzina będzie się o mnie martwić.
Musiała iść by taka wściekła przywódczyni klanu klifu ich wytropiła i dała im kary, zwłaszcza jej.
— Faktycznie... No to miłej drogi, uważaj na siebie, droga Nieustraszona Chomik — powiedział, po czym wstał i zaczął odchodzić. Odwrócił tylko głowę ostatni raz i rzekł: — Do zobaczenia, jeśli mogę mieć taką nadzieję.
Spojrzała tylko na siebie, szła już w stronę obozu, by pożegnać ciało Kruczego Tańca, lecz na słowa Promienistego Słońca obróciła głowę. 
— Do następnego razu Promieniste Słońce, dziękuję za spędzony czas — uśmiechnęła się, po czym zniknęła w podskokach, by zdążyć na pożegnanie zwłok Kruczego Tańca.

*Jak wróciła do obozu*

Kotka przy okazji upolowała mysz, gdy wracała do obozu w deszczu. Żeby nie było jakiegoś obciachu czy coś, przy wejściu do obozu rozejrzała się, po czym chciała śmignąć, by tylko odłożyć zwierzynę, lecz na kogoś wpadła i przewróciła się. Zestresowała się przez to, bo chciała wejść bez żadnej sensacji.
— Przepraszam, że wpadłam na ciebie!
Zestresowana próbowała wstać, lecz jej łapy się ślizgały po ziemi przemoczonej wodą, poczuła jednak, że ktoś pomógł jej wstać, spojrzała na kota, w którego wpadła, który okazał się Ruda Lisówka.
— Nie musisz przepraszać, czuwałaś?
Kocur posłał jej lekki uśmiech. Kotka znała go z treningu biegów długodystansowych, był energiczny, rozmowny i uprzejmy do innych kotów, jednak po tym treningu ich drogi się minęły i akurat musieli zamienić ze sobą znowu kilka słów akurat gdy ktoś umarł? Rzeczywiście dziwna okoliczność, policzki Chomik zrobiły się czerwone. Nie wiedziała, czy to od wstydu, czy od czegoś innego, kocur zadał potem pytanie, czy czuwała. jego mina zobojętniała, a Nieustraszony Chomik musiała się otrząsnąć.
— Niestety nie miałam okazji, po prostu to tak szybko się stało, że szok mnie ogarnął — powiedziała, lekko się stresując.
— To tam czuwają jeszcze koty niezwiązane rodzinnie z Kruczym Tańcem, potem przez chwilę będą czuwać jeszcze ponownie jego rodzina i bliższe grono za nim go zakopią.
Kocur pokazał jej grupę wojowników i reszty, która otaczała ciało zmarłego. kotkę przeszły dreszcze, ten widok był dobijający, ktoś młodszy od niej stracił bardzo dużo księżycy do przeżycia, będzie jej trochę trudno się czuwać z tą straszną myślą.
—Dzięki... — powiedziała, po czym odłożyła mysz i potem podeszła do grona wojowników, by razem z nimi pożegnać Kruczy Taniec. Obok niej dołączył niedługo Ruda Lisówka, razem z nim czuwała nad ciałem, dopóki nie będzie ponowna kolej pożegnania rodziny z ich synem.

<Może zobaczymy się później, Promieniste Słońce?>

Od Promienistego Słońca CD. Chomiczej Łapy (Nieustraszonej Chromik)

Po zaginięciu Potrójnej Łapy i mianowaniu Nieustraszonej Chomik

Dzień był spokojny, wiatr nie wiał, a niebo było czyste. Słońce grzało mi grzbiet, gdy stałem w miejscu. Technicznie rzecz biorąc w tej chwili byłem na polowaniu. Jednak obecnie? Stałem przy granicy wpatrzony w tereny Klanu Burzy. Wiedziałem, że powinienem wracać, polować. Musiałem coś złapać. Nie chciałem znów denerwować moich pobratymców. Nie znowu. Jednakże miałem nadzieje spotkać kogoś… Chomiczy Zgryz, nie widziałem jej od jakiegoś czasu. Nie spotkałem jej ani razu od czasu naszej rozmowy. Wiedziałem, że ta nadzieja była niezwykle głupia, że nie powinienem jej mieć. Jednak w ostatnich dniach zastanawiałem się, czy jeszcze ją spotkam. Stałem więc tam nieruchomo, jak martwa mucha w pajęczej sieci. Nagle usłyszałem dźwięk szeleszczącej trawy, odwróciłem więc łeb. Moje oczy powiększyły się nagle ze zdziwienia, nie spodziewałem się jej zobaczyć… Chomiczy Zgryz? Musiałem wyglądać trochę, jakbym zobaczył coś strasznego, było jednak przeciwnie. Przed mymi oczami ukazała się piękna istota. Jej szylkretowe futro lśniło pięknie, odbijając promienie słońca. Zauważyłem, że spotkanie kotki sprawiło, że serce zabiło mi nieco szybciej… Dziwne. Kotka szybko podbiegła do mnie i rzekła swoim pięknym głosem;
— Witaj, Promieniste Słońce! Jak tam mija ci dzień? Może chociaż tobie mija pozytywnie — powiedziała.
— A, dzień dobry, cóż cię znów tu sprowadza! Mam nadzieje, że traktują cię w twoim klanie dobrze. A u mnie jest okej, chyba nawet możliwe, że mój brat sobie kogoś znalazł! Kto wie, nawet jest szansa, że zostanę wujkiem — powiedziałem, chwaląc się i mając cichą nadzieję, że plotki o moim bracie oraz Mroźnym Wichrze są prawdziwe. Uśmiechnąłem się też do Chomiczego Zgryzu przy okazji.

<Chomik?>


04 lipca 2025

Od Promienistego Słońca CD. Chomiczej Łapy

— Jestem Promieniste Słońce, a i uważam, że imię Chomiczy Zgryz jest bardzo urocze. Przywódca, który ci je nadał, miał dobry gust do ich nadawania! Wiesz, brzmi dobrze, aż sam zazdroszczę ci takiego imienia. — Zaczynała mi się nawet podobać ta rozmowa! Postanowiłem więc prędko dodać — Miło, że pytasz, to uprzejme z twojej strony. Lubie, gdy widać, że mój rozmówca mnie szanuje.
— E tam każde jak inne, przy okazji nie musisz mi zazdrościć, twoje imię pokazuje twój promienny charakter — powiedziała, wypowiadając kolejny komplement — Jako kot z Klanu Burzy szanuję każdego sąsiada, w końcu sąsiadujemy z każdym klanem. To wspaniale w końcu tyle ich mieć, zwłaszcza tych, z którymi mamy sojusz.
— Mi za to niezbyt się podoba, że mamy tyle w okolicy klanów, ale szanuje je wszystkie. W końcu Klan Klifu czy tam Klan Burzy chyba nie może zajmować takich dużych terenów, nikt nie miał, by siły tego patrolować, co nie? — powiedziałem bez większego zastanowienia.
— E tam — powiedziała piękna kotka. — My tam słyniemy z szybkości, więc nawet duże tereny nie byłyby nam straszne do patrolowania. Choć się zgodzę, że utrzymanie takich terenów to wyzwanie dla każdego kota.
— Tak to byłby duży problem, chociaż przyznam, że nieco większe tereny byłyby czymś miłym, fakt nie mamy problemu z wyżywieniem się, ale jeden skrawek lasu zawsze dobra rzecz i mniejsza szansa, że trop będzie wychodził poza granice czy coś takiego... Ale no cóż, bywa i tak, mam nadzieje, że zwierzę, które tropiłem, chociaż wam się przyda, a nie zwieje na tereny na przykład Owocowego Lasu — mówiłem dalej.
— Też mam nadzieję. Patrol łowiecki niedawno wyruszył, więc może ją złapią żywą — powiedziała, jak się domyślałem żartobliwie, kotka.
— A no obyście złapali — powiedział kocur, dopiero teraz przypominając sobie, że nie powinien zostawać zbyt długo na granicy, dodał więc po chwili — Przepraszam Chomiczy Zgryzie, ale chyba już sobie pójdę, miło spędzało się z tobą czas, ale muszę wracać do pracy. W każdym razie życzę ci, by Klan Gwiazdy miał cię w opiece i mam nadzieje, że do ponownego zobaczenia.
Po tych słowach poszedłem, chcąc znaleźć coś do złapania, nie chciałem wrócić z pustymi łapami.

Od Chomiczej Łapy Do Promienistego Słońca

Chomicza łapa patrolowała granicę z Klanem Klifu, a ciepłe powietrze wiało na jej długie futro; rozmyślała przez chwilę nad swoją starością. Miała ona 27 księżyców, a nadal nie została wojownikiem! Nie rozumiała tego, ale wiadomo, liczyła się jakość, a nie szybkość, co nie? UGHH! Co ona gada, to głupie… nawet jeszcze nie umiała polować! Miała tylko nadzieję, że za ślamazarski trening nie wywalą jej z klanu. Stanęła chwilę, słysząc jakiś krzyk, czy komuś coś się stało?ł Musiała to sprawdzić, krzyki dochodziły ze strony klanu klifu.
— Wszystko dobrze? — spytała, idąc w stronę głosu, nie przekraczając granicy, bo wiedziała, że będzie z tego problem, tak, jak wtedy, gdy spotkała Pietruszkową Błyskawicę. Po tym patrol zabrał ją z granicy i dostała dodatkowo opiernicz, i jeszcze karę, żeby samemu nie wychodzić z obozu, ale na szczęście to minęło.
— Co… Znaczy tak, tak bardzo dobrze tylko myślę, że moja zwierzyna nieco uciekła na wasze tereny. No mam wrażenie, że coś tam nie wie, jak szczęśliwie się u nas żyje — powiedział ze zdziwieniem na początku swojej wypowiedzi.
— No trudno, ale może następna zwierzyna, którą spotkasz, to doceni? — Spojrzała na Kremowego kocura, chwila, czy to nie było te całe Promieniste Słońce z tego poprzedniego zgromadzenia, w którym się bił z tym Owocakiem? Korciło ją, żeby zapytać. — Wydaje mi się, że skądś cię kojarzę, to chyba z tego ostatniego zgromadzenia, co nie? — Kremowych kocurów było trochę, więc się chciała upewnić, czy to na pewno on.
— O chodzi ci o to, jak pobiłem się z Niedźwiedzim Miodem? Nie wiem, po jakie lisie łajno odchodził z Klanu Klifu i nie zamierzam wychwalać pod niebiosa jego żałosnej lisicy… W każdym razie, jeśli chcesz już gadać droga… Wojowniczko? Jesteś wojowniczką? Nie wyglądasz na uczennice — powiedział kremowy.
Nie chciała powiedzieć, że jest uczniem, bo to byłby wstyd.
— Tak, oczywiście! Dzięki za komplement ty też niczego sobie — pochwaliła kocura; w sumie to brzmiało jak filtr, ale co tam! Dla zabawy chyba można, co nie? Raczej nikt się nie dowie o tym, że komplementuje wojownika z przeciwnego klanu, jakby nigdy nic. Gdy była młodsza, doświadczyła, czym się kończyła znajomość na granicy, więc musiała być ostrożna.
— Co — powiedział dosyć zdezorientowany wojownik. W każdym razie postanowił dodać coś miłego od siebie, gdyż w końcu, skoro z samej woli młoda kotka go komplementowała, to niech też coś usłyszy, coś miłego. — Przepraszam, byłem zdezorientowany, w każdym razie masz fajne oczy, przypominają mi nieco trawę, a za to twoje rude łaty na twoim futrze są trochę jak niebo podczas zachodu słońca! Wiesz, jakby odjąć inne barwy oprócz pomarańczowego! — Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że chyba przesadził z tymi komplementami. Miał nadzieję, że kotka nie poczuje się przez to dziwnie.
Ona tylko zachichotała, słysząc piękne słowa na swój temat.
— Dziękuję, nie sądziłam, że spotkam na granicy kogoś tak serdecznego i poetyckiego, jeśli chodzi o komplementy. — Poprawiła swoją piękną fryzurę, by wyglądać lepiej. Poznanie obcego kota było dość ciekawe, jednak powinna była się przedstawić. — Jestem Chomiczy Zgryz, a ty? Miło mi się z tobą rozmawia, jednak nie chciałabym mówić ci na "ty". — Przynajmniej chciała wiedzieć, z kim flirtuje, żeby rozpoznać kocura na przyszłość, bo wiadomo kremowych kotów nie było mało, a co do imienia, które wymyśliła, było dość ciekawe jako przykrywka, by nie było, że jest uczniem.

<No i czym nie zaskoczysz klifiaku?>
[537 słów]

[przyznano 11%]