BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkę

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Klifu!
(trzy wolne miejsca!)

Znajdki w Owocowym Lesie!
(trzy wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 16 sierpnia, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liliowa Łodyga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liliowa Łodyga. Pokaż wszystkie posty

01 czerwca 2017

Od Liliowej Łodygi C.D Lawendowej Łapy

Kiedy tylko młoda koteczka przycisnęła Liliową Łodygę do podłoża, ta wnet uśmiechnęła się delikatnie, będąc dumną ze swojej uczennicy. Terminatorka przechyliła łebek na bok, jakby nie rozumiejąc gestu mentorki. Zamrugała swymi niebieskimi ślepiami ze trzy razy, oczekując jakichś wyjaśnień.
- Świetnie sobie poradziłaś - pochwaliła ją wojowniczka.
Lawendowa Łapa odsunęła się od białej kocicy, aby ta mogła bez problemu się podnieść. Na jej szarym pyszczku zagościł malutki uśmiech, który nie umknął uwadze Liliowej Łodygi.
- Ale to jeszcze nie koniec - oznajmiła szybko. - Potrafisz sprytnie atakować, lecz w walce liczy się zarówno defensywa jak i ofensywa. - dodała, poważniejąc.
Jej humor zmienił się natychmiastowo. Nigdy nie popierała walki, a tym bardziej takiej z bliskimi jej sercu kotami. Teraz musiała nauczyć Lawendową Łapę uników, co oznaczało atakowanie młodej i niedoświadczonej uczennicy. Wojowniczka wzięła głęboki wdech, a później wydech, po czym zmrużyła oczy, spoglądając na terminatorkę. Chciała wyglądać na stanowczą i beznamiętną, lecz tak na prawdę w środku prawie płakała z tego, iż aby wyszkolić kogoś musi go atakować. Po tym wszystkim, co jej się stało, najchętniej odrzuciłaby agresję, a zastąpiła ją pokojowymi rozmowami. Niestety nie wszyscy popierali taki sposób rozwiązywania problemów, dlatego konieczne było przejście tego - jak twierdziła Liliowa Łodyga - okropnego procesu.
- Aby z powodzeniem unikać ataków przeciwnika, przede wszystkim musisz uważnie obserwować każdy jego ruch - nawet najmniejsze drgnięcie ucha. To umożliwi ci przewidzenie tego, w którą stronę on się poruszy. Poza tym liczy się też zwinność, której Klanowi Wilka nie brakuje. A właśnie - w tym momencie kocica przypomniała coś sobie. - Skoro już przy tym jesteśmy, to wiedz, iż każdy klan posiada szczególne umiejętności. Nas Gwiezdny Klan obdarzył zwinnością, Klan Nocy nadzwyczajną siłą, aby z łatwością pokonywali rzeczne prądy, Klan Burzy szybkością, żeby sprawnie łapali zające, a Klan Klifu skocznością, bowiem oni polują na gniazdujące wysoko ptaki. - wytłumaczyła. - Przechodząc do rzeczy - próbuj unikać moich ciosów.
Liliowa Łodyga z trudem wypowiedziała to ostatnie zdanie. Przełknęła ślinę, a następnie skoczyła w stronę Lawendowej Łapy, właściwie mając nadzieję, iż kotka szybko uniknie jej ataku, a sama mentorka trafi w ziemię.

<Lawendowa Łapo? ;3c >

21 maja 2017

Od Liliowej Łodygi C.D Lawendowej Łapy

Wojowniczka spojrzała na uczennicę zdziwiona, lecz po chwili jej wzrok złagodniał, a na pyszczku pojawił się delikatny uśmiech. Zbliżyła się do szarej koteczki, delikatnie trącając ją nosem w polik.
- Nie martw się. Wszystkiego cię nauczę - przysięgła Liliowa Łodyga. - A jak będziesz miała z czymś problem to od razu powiedz. Lepiej nauczyć się czegoś dobrze, niż usuwać później błędy. - dodała po krótkiej chwili, wracając na swoje poprzednie miejsce.
Lawendowa Łapa pod wpływem słów mentorki wyprostowała się, a kąciki jej pyska delikatnie uniosły się. Potem pokiwała głową na znak, że rozumie i powie, kiedy coś jej sprawi trudności.
- Dobrze, więc już wiesz, w jaki sposób można wykorzystać teren - stwierdziła. - Uważam, że nie musisz tego ćwiczyć, bowiem są to bardzo łatwe czynności. Teraz przejdźmy do tego, gdzie powinno się uderzać wroga. Masz może jakiś pomysł?
Uczennica zamyśliła się, a z jej gardła wymknął się cichy pomruk. Liliowa Łodyga dostrzegła, że Lawendowa Łapa czuje stres i niepewność. Jej błękitne oczy zdradzały wszystko, co w pewnym sensie było złą cechą, albowiem wrogiemu kotu nie powinno się prezentować strachu.
- Spokojnie, mamy mnóstwo czasu, nie musisz się tak denerwować - zapewniła młodą.
- Um... N-no więc może w oczy?... W tedy przeciwnik nie będzie mógł mnie z-zobaczyć - zaproponowała lekko drżącym głosem.
Pomarańczowo-oka wojowniczka kiwnęła głową, potwierdzając słowa terminatorki.
- Owszem, lecz nie zapominaj, że pozostaje jeszcze słuch i węch. A jeśli chcesz zadać cios, który ma na prawdę osłabić wroga, to gdzie byś uderzyła? - zapytała, przekrzywiając lekko łebek.
Ciało kota miało wiele miejsc, które są wrażliwe. Dajmy na przykład brzuch - jest tam cienka warstwa skóry, przez którą łatwo się przebić pazurami. Albo takie gardło - niektóre silne osobniki potrafią jednym atakiem zabić przeciwnika uderzając właśnie w to miejsce.

< Lawendowa Łapo?>

19 maja 2017

Od Liliowej Łodygi C.D Milczącej Sadzawki

Biała kotka wtuliła się w futro Milczącej Sadzawki. Z trudem było jej utrzymywać gniew na kogoś tak bliskiego jej sercu. Zamruczała głośno, ocierając się o bark przyjaciółki. Błękitnooka wojowniczka była kimś, komu Liliowa Łodyga bezgranicznie ufała. Czuła do niej większą sympatię niż do kogokolwiek innego. Więź tą można było nawet nazwać pewnego rodzaju miłością... Choć nie taką romantyczną, a przyjacielską. Pomarańczowooka odkleiła się od towarzyszki, po czym spojrzała wprost na jej niebieski pyszczek, na którym widniał szeroki uśmiech.
- Ja też nie powinnam się tak agresywnie zachować... Przepraszam - wyznała z lekkim żalem.
- Rozumiem, że to dla ciebie drażliwy temat. Nie musisz przepraszać - odparła Milcząca Sadzawka, a następnie czule polizała przyjaciółkę po poliku, na co ta tylko głośniej zamruczała i ponownie wtuliła się w towarzyszkę.

Minęły dwa księżyce od tamtego wydarzenia. Milcząca Sadzawka została zastępczynią, co niezmiernie ucieszyło, a także zachwyciło Liliową Łodygę. W tym jednym wyborze biała kotka poparła swą matkę. A może po prostu miała lekkie zaćmienie przez chorobę? Nie wiadomo, lecz nawet jeśli to było to zbawienie od Gwiezdnych.
Nad rankiem Liliowa Łodyga oznajmiła Lawendowej Łapie, że poćwiczą walkę. Mentorka wybrała w tym celu polankę blisko granicy z Klanem Burzy, albowiem tam i ona trenowała z Sosnowym Ogonem. Po drodze wojowniczka wyjaśniła młodej wszystkie reguły kodeksu oraz dokładnie omówiła z nią rangi, które można piastować w klanie. Z niechęcią mówiła o medyku, dlatego o nim było najkrócej. Dotarłszy do celu, Liliowa Łodyga spojrzała na Lawendową Łapę z lekkim zakłopotaniem. Nie lubiła przemocy, lecz wiedziała, że to konieczne. Starała się nie stosować sparingów, tylko treningu polegającego głównie na zwinności i szybkości.
- No dobrze. Zacznijmy od tego, w jaki sposób możemy zdezorientować przeciwnika. Masz jakiś pomysł jak otoczenie może sprzyjać ci w walce? - zagaiła.
Liliowej Łodydze chodziło głównie o takie typowe czynności jak wślizg pod brzuch wroga po błocie czy oślepienie piaskiem. Jeśli uczennica nie miała żadnej wiedzy na ten temat- mentorka ją bardzo szybko uzupełni.

<Lawendowa Łapo?>

01 maja 2017

Od Liliowej Łodygi CD Milczącej Sadzawki

Pytanie Milczącej Sadzawki jeszcze bardziej dobiło białą kotkę, na skutek czego przestała konsumować rude zwierzę. Przeniosła swój wzrok wprost na pyszczek przyjaciółki, wlepiając go w błękitne oczy wojowniczki, które dosłownie przenikały całą jej duszę, powodując nieprzyjemne ciarki na karku i grzbiecie.
- N-nie wiem... - pisnęła cichutko. - Nikomu o tym nie mówiłam, poza tobą oczywiście. Wątpię, że Klonowe Futro chętnie pochwaliłby się tym przed liderką - powiedziała trochę głośniej.
- Czemu nie powiedziałaś o tym matce? Własnej matce? - zapytała szara kotka, świdrując swym lodowym wzrokiem towarzyszkę, co ani trochę nie wpływało dobrze na młodą wojowniczkę.
Biała skuliła się jeszcze bardziej, co praktycznie zawsze robiła, kiedy czuła presję lub była zestresowana. Już nawet odebrało jej apetyt do zjedzenia wiewiórki, dlatego odsunęła prawą łapą rude truchło na bok, pokazując, iż jej posiłek dobiegł końca. Następnie podniosła się, rozciągając grzbiet i inne kości. Wbiła pazury w ziemię, wyprężając ciało. Następnie Liliowa Łodyga powróciła do normalnej pozycji, spoglądając trochę z góry na Milczącą Sadzawkę.
- Nigdy jej nie nazwę matką - oznajmiła, a jej ton oznaczał jedynie tyle, że to nie był żart, a coś naprawdę poważniejszego.
Więź pomiędzy Miodową Gwiazdą a jej córką była bardzo skomplikowana, lecz żadna z nich nigdy nie stwierdziłaby, iż ich relacja jest pozytywna. Już od najmłodszych księżyców biała kotka żywiła niechęć do rodzicielki, a spowodowane było to tym, że przywódczyni zazwyczaj poświęcała swój czas asystentowi medyka, aniżeli własnym kociętom, przez co Liliowa Łodyga stała się zimną i wredną kotką. Niestety, feralnego dnia przybył Klonowe Futro, który jeszcze bardziej pogrążył własną córkę, przez co ta nie wytrzymała i stała się sflaczałym balonikiem.
Pomarańczowooka nawet nie czekała na odpowiedź przyjaciółki; po prostu machnęła białym ogonem przed nosem Milczącej Sadzawki, odwracając się w stronę legowiska wojowników, a następnie skierowała tam swe kroki. Wyraźnie pokazała, że już nie ma ochoty na rozmowę.

<Milcząca Sadzawko? ale beznadziejnie wyszło ._.>

16 kwietnia 2017

Od Liliowej Łodygi C.D Milczącej Sadzawki

Biała kotka siedziała na udeptanej ziemi z opuszczoną głową. Jej oczy były zamknięte, gdyż tylko w ten sposób mogła sobie poukładać myśli. Westchnęła ze smutkiem, jakby żałowała, że w ogóle powiedziała o tym całym zajściu Milczącej Sadzawce.
- J-ja... - jęknęła. - Gdybym była w ciąży, to raczej w tym momencie mój brzuch niemalże dotykałby ziemi... Albo po prostu byłby d-duży... - dodała, mocniej zaciskając oczy.
Słyszała, jak niebieski ogon błękitnookiej uderza nerwowo o ziemię. Czuła, że Milcząca Sadzawka jest na prawdę wściekła. Wiedziała, iż powodem tego uczucia był zły uczynek Klonowego Futra, lecz pod wpływem napiętej atmosfery pewna cząstka Liliowej Łodygi twierdziła, że to właśnie ona jest tą przyczyną.
- A-ale na prawdę błagam - pisnęła. - nie mów o tym nikomu... Proszę! 
- Urgh! - warknęła.
Pod wpływem głosu Milczącej Sadzawki biała wojowniczka skuliła się jeszcze bardziej, o ile w ogóle to było możliwe. Teraz najchętniej schowałaby się gdzieś- nie ważne gdzie, po prostu w miejscu, w którym mogłaby być sama. 
- Przepraszam... - wyszeptała zduszonym głosem.

<Milcząca Sadzawko? gniot mi wyszedł ;_;>

15 kwietnia 2017

Od Liliowej Łapy C.D Milczącej Sadzawki

Gdy już większość Klanu Wilka spoczęła przed Wielką Skałą, przywódczyni przeleciała wzrokiem po wszystkich zebranych. Zatrzymała się na swej jedynej córce, Liliowej Łapie. Kąciki jej pyska jakby drgnęły, chcąc uśmiechnąć się.
- Sosnowy Ogonie, Liliowa Łapo, wystąpcie naprzód. - nakazała liderka.
Obydwie kotki przecisnęły się pomiędzy paroma kotami, po czym stanęły tuż pod miejscem, na którym znajdowała się Miodowa Gwiazda.
- Sosnowy Ogonie, czy twoja uczennica jest gotowa na ukończenie treningu? - zapytała bura kocica.
- Owszem, Miodowa Gwiazdo. - odparła mentorka.
- Wołam do naszych przodków, aby spojrzeli na tego terminatora. Ciężko trenowała, by pojąć prawa waszego szlachetnego kodu, a teraz nagrodzę ją imieniem wojownika. - zawołała przywódczyni. - Liliowa Łapo, czy obiecujesz postępować według Kodeksu Wojownika i bronić swego Klanu nawet kosztem własnego życia?
Biała uczennica skinęła nieśmiało głową na znak, iż przysięga.
- Więc z mocy Gwiezdnego Klanu nadaję ci imię wojownika. Liliowa Łapo, od tej chwili będziesz znana jako Liliowa Łodyga. Klan Wilka wita Cię jako swego prawdziwego wojownika.
Zgromadzeni zaczęli głośno skandować imię nowomianowanej wojowniczki tak, aby cały las usłyszał radosną wieść. Liliowa Łodyga była bardzo wzruszona tym momentem i ledwie powstrzymywała się od płaczu.
- Zebranie uważam za zakończone. - oznajmiła matka nowej wojowniczki, schodząc z Wielkiej Skały i kierując się do swego legowiska.
Kilka kotów podeszło do pomarańczowookiej, aby jej pogratulować. Byli to między innymi wszyscy uczniowie, Sosnowy Ogon oraz Milcząca Sadzawka. Młoda wojowniczka nawet nie zwróciła uwagi na to, że Klonowe Futro zbliża się do niej. Jak wiadomo, to on podczas niedawnego zgromadzenia wyrządził jej wielką krzywdę, przez co jest teraz kłębkiem nerwów. Nikt niestety nie wiedział o tym, co tam zaszło, oczywiście oprócz poszkodowanej i winnego. Gdy terminatorzy rozeszli się, a obok Liliowej Łodygi zostały tylko Milcząca Sadzawka oraz Sosnowy Ogon, biała kocica dostrzegła pomocnika medyka. Cała zamarła i czuła, jakby jej serce przestało bić. Przełknęła ślinę, wpatrując się ze strachem w kocura. Na jego pysku pojawił się uśmiech- nikt niestety nie mógł osądzić, czy był to życzliwy gest, czy może tryumfu, który odniósł księżyc temu.
- Ghra-tulhacje, Lilhio-wa Łho-dygo. - powiedział, charcząc trochę niezrozumiale.
Młoda skinęła mu głową, ciągle odczuwając lęk. Na szczęście Klonowe Futro odszedł tak szybko jak przyszedł. Liliowa Łodyga odetchnęła z ulgą, po czym przeniosła swój wzrok na niebieską wojowniczkę. Widziała w jej oczach, że koniecznie chce się dowiedzieć, dlaczego jej przyjaciółka była tak przerażona.

<Milcząca Sadzawko?>

13 kwietnia 2017

Od Liliowej Łapy C.D Milczącej Sadzawki

Jasnoruda kotka podeszła do swej uczennicy, mierząc ją swym chłodnym wzrokiem. Liliowa Łapa skuliła się lekko, opuszczając głowę. Spodziewała się, że Sosnowy Ogon wymierzy siarczysty cios w jej biały pysk. O dziwo tak się nie stało, a wojowniczka spokojnie stanęła przed terminatorką. Córka Miodowej Gwiazdy przeniosła swój wzrok na łapy mentorki, gdyż wyżej nie mogła. Czuła pewną blokadę, jakby patrząc w oczy dorosłej kotki miała spłonąć żywcem.
- Jesteś gotowa. - stwierdziła zachrypłym głosem. Odchrząknęła, po czym kontynuowała. - Nie spodziewałam się, że to kiedykolwiek powiem, ale... Jestem z ciebie dumna. Jesteś moją pierwszą uczennicą, dlatego tak nerwowo się przy tobie zachowywałam. W każdym bądź razie, czy sądzisz, iż mogłabyś już zostać wojownikiem?
Ostatnie dwa słowa wypowiedziane przez Sosnowy Ogon uderzyły jak dzwon w Liliową Łapę. Cała zaczęła się trząść, jakby zaraz miała wybuchnąć płaczem i śmiechem. Na prawdę nie wiedziała, jak się zachować i co odpowiedzieć. Pod wpływem euforii stwierdziła, że na pewno sobie poradzi, dlatego kiwnęła głową z aprobatą.
- Ch-chyba tak... - odparła cichutko.
Rzuciła przelotne spojrzenie Milczącej Sadzawce. Jej oczy były przepełnione radością. Sosnowy Ogon delikatnie się uśmiechnęła, po czym odeszła w stronę legowiska Miodowej Gwiazdy. Gdy pomarańczowooka była już pewna, że mistrzyni nie widzi jej, podbiegła do niebieskiej kotki, wtulając się w jej sierść. Może inni uczniowie nie przeżywaliby mianowania tak bardzo, lecz Liliowa Łapa była inna. Była wyjątkowa. Dopiero teraz to sobie uświadomiła. Ktoś ją docenił. W końcu! To przekonało uczennicę, iż nie jest bezużyteczną kupą futra, a kimś wartościowym. Ten moment był dla niej jak zbawienie, nigdy się tak nie czuła. Kotka odsunęła się trochę od wojowniczki. Z jej oczu popłynęły łzy.
- Jestem taka szczęśliwa!... - wydusiła z siebie po chwili, gdyż pod wpływem emocji trudno było jej cokolwiek powiedzieć.

<Milcząca Sadzawko? Możesz opisać wieczór, który razem spędzają, daję ci wolną rękę. A nad ranem obudzi ich okrzyk Miodowej Gwiazdy, żeby mianować Lilię. Ja opiszę ceremonię :3>

20 marca 2017

Od Liliowej Łapy C.D Milczącej Sadzawki

  Kotka niepewnie podeszła do Milczącej Sadzawki, a na jej pytanie lekko opuściła głowę. Nie czuła się na siłach, aby w ogóle wyjść z obozu. Wtem, gdy już miała odmówić szarej wojowniczce, Złota Skóra podeszła do nich.
- Milcząca Sadzawko, Liliowa Łapo, udajcie się na patrol łowiecki. Myślę, że same sobie dobrze poradzicie, aczkolwiek może chcecie kogoś jeszcze zabrać? - rzekła zastępczyni.
W głosie wojowniczki czuć było mnóstwo entuzjazmu, żadnego jadu czy podłości, jak to zazwyczaj bywało. Jej ekscytacja wynikała z porodu Nietoperzowego Skrzydła. Właściwie narodziny nowych kociąt były dla całego Klanu Wilka nową nadzieją. Niestety, gorzej było z tym, że matka nie chciała zdradzić, kto jest ich ojcem. Praktycznie chyba każdy kot wiedział, iż wojownik o takim umaszczeniu jak Lawenda nie gościł w Klanie Wilka. Większość członków podejrzewało, że Nietoperze Skrzydło zaciążył kocur z innego klanu lub samotnik. Natomiast jeszcze inni twierdzili, iż to Łososiowa Łapa albo Chuda Łapa. Liliowa Łapa powątpiewała w te dwie ostatnie opcje, gdyż po prostu nigdy nie widziała, aby bura królowa miała szczególne więzi z tymi dwoma terminatorami.
- N-nie... - odpowiedziała szybko uczennica.
Milcząca Sadzawka popatrzyła na białą kotkę lekko zdziwiona. Zamrugała kilka razy swymi niebieskimi oczami, jakby była zakłopotana. Zapewne pomyślała, że córka Miodowej Gwiazdy z chęcią zabierze kogoś jeszcze, aczkolwiek Liliowa Łapa wolała nie pokazywać wielu kotom, jak słaba jest w polowaniu. Na szczęście niebieska wojowniczka uszanowała decyzję młodej, dlatego żwawym krokiem podążyła w stronę wyjścia z obozu, dając ogonem znak terminatorce, aby ta podążyła za nią.
  Kawałek dalej od obozu, na małej łączce, obydwie kocice wychwyciły woń stada wróbli. Ptaki te były bardzo pospolite w porę nagich drzew, a że zbliżała się już odwilż, to coraz więcej przybywało ich, aby wygrzebywać nasionka ze zmrożonej ziemi. Liliowa Łapa spojrzała niepewnie na towarzyszkę, na co ta posłała jej łagodny uśmiech. To poniekąd uspokoiło białą uczennicę, lecz nadal w jej sercu gościła doza niepewności. Milcząca Sadzawka pozwoliła wspólklanowiczce na to, aby pierwsza ruszyła w kierunku ptaków. Liliowa Łapa poczęła się skradać w stronę wróbli, nie zważając na to, że jej stopy po zetknięciu z ziemią wydają dosyć głośny dźwięk. Gdy była już trzy długości ogona od stadka, napięła mięśnie. Wtem jedno z beżowych zwierzątek zauważyło ją i niemalże od razu poinformowało swych pobratymców. Grupka ptaków zerwała się do lotu. W tedy do akcji wkroczyła Milcząca Sadzawka; biegiem puściła się za wróblami. Niestety nie była zbyt szybka, przez co nie udało się jej dogonić ich. Niebieska wojowniczka odwróciła się w stronę uczennicy. Liliowa Łapa czuła się bardzo źle. Ostatnimi dniami nic jej nie wychodziło. Terminatorka pochyliła głowę w geście przepraszającym. Jej jaskrawopomarańczowe oczy wpatrywały się tępo w zamrożone podłoże. Przeczuwała, że zaraz z pyszczka Milczącej Sadzawki wydobędzie się karcąca reprymenda, która odnosi się do tego, jaka to Liliowa Łapa jest bezużyteczna.
- Jestem beznadziejna... - mruknęła, zaciskając oczy.
Czuła, iż zaraz się popłacze. Próbowała jednak powstrzymać gorzkie łzy, co chyba jej wyszło.

<Milcząca Sadzawko?>

17 marca 2017

Od Liliowej Łapy C.D Milczącej Sadzawki

  Od czasu zgromadzenia minęło kilka wschodów słońca. Stan Liliowej Łapy nadal jednak się nie zmieniał, a wręcz przeciwnie; pogarszał. Niegdyś pewna siebie, arogancka księżniczka zmieniła się w zapłakaną, znudzoną kupę futra. Jeżeli Klonowe Futro miał w zamiarze właśnie to osiągnąć, to mu się udało. Biała uczennica nie podejrzewała, że tak samo została potraktowana jej matka. Na szczęście ona była odurzona, przez co straciła świadomość i nie wiedziała, co się dzieje.
  Sosnowy Ogon kazała swej uczennicy zapolować na coś porządnego, bo stwierdziła, że w przeciągu ostatnich dni jest zupełne bezużyteczna. Oczywiście nie obeszło się bez obelgi w stronę białej koteczki, na co ta tylko skinęła posłusznie łebkiem i wyszła z obozu. Księżyc temu zapewne w takiej sytuacji żarłyby się w nieskończoność, lecz teraz Liliowa Łapa to zupełnie inny kot.
  Uczennica przemierzała tereny Klanu Wilka, tępo patrząc się pod łapy. Z jej głowy zupełnie wypadł cel, który powierzyła jej mentorka. Dopiero po jakimś czasie, gdy do nozdrzy młodej dotarł zapach drapieżnika, otrzeźwiała. Zatrzymała się, a gdzieś w dali śmignęła ruda kita. Liliowa Łapa przełknęła niespokojnie ślinę, po czym ruszyła biegiem w przeciwną stronę. Nie umiała walczyć. Cała nauka Sosnowego Ogona jakby przepadła w zapomnienie. 
  Po krótkim biegu, córka Miodowej Gwiazdy dotarła do nowej wojowniczki Klanu Wilka. Zwała się Milczącą Sadzawką. Razem zaniosły kilka zdobyczy do obozu. Tam również Liliowa Łapa spędziła cały swój wolny czas, a gdy Sosnowy Ogon podeszła, pytając o polowanie, terminatorka nic jej nie odpowiedziała. W ten sposób oberwała po pysku, otrzymując małe zadrapanie nad nosem.

  Po zamienieniu kilku słów z uczennicą, szara kocica przedstawiła się jako Milcząca Sadzawka. Pod wpływem przenikliwego wzroku wojowniczki, Liliowa Łapa nieśmiało obróciła głowę w stronę ziemi, wbijając swój wzrok w zmrożoną glebę.
- Ładne imię - przyznała, a jej głos był bardzo cichy, niemalże przechodził w szept. - Nigdy takiego nie słyszałam... Nie jesteś stąd, prawda?

<Milcząca Sadzawko? ;w; >

02 lutego 2017

Od Liliowej Łapy

   Ziewnęłam przeciągle, po czym rozejrzałam się po legowisku uczniów. Moi dwaj, ukochani braciszkowie sobie jeszcze smacznie spali. A Łososiowa Łapa i Chuda Łapa? Oni coś tam między sobą szemrali cichutko. Czułam się niezręcznie. Otaczały mnie same kocury, ale gdybym była Jaszczurczym Ogonem to rzekłabym inaczej. Coś za dużo się tych kotek porobiło... Ale jak skończymy trening to na pewno liczba samców i samic mniej-więcej wyrówna się. Wstałam, zwracając całą uwagę szarych kocurów na siebie.
- Co się tak gapicie? - prychnęłam.
Chuda Łapa oraz Łososiowa Łapa zignorowali mnie i powrócili do rozmowy. Argh! Nienawidzę, jak ktoś mnie ignoruje! Postawiłam parę głośnych kroków w ich stronę. Znowu na mnie spojrzeli.
- Nie ignorujcie mnie! - syknęłam wściekła.
- A to niby czemu? Nie jesteś warta naszej uwagi - zapytał Chudy.
Wysunęłam pazury. Jeszcze chwila i drasnęłabym go, ale w tym samym momencie do nory weszła Złota Skórka.
- Liliowa Łapo, Sosnowy Ogon prosiła abyś stawiła się przed obozem - oznajmiła beznamiętnie.
Kiwnęłam głową i wyszłam za brązową kotką, posyłając wrogie spojrzenie dziecku Brzozowej Łapy. Zastanawiałam się, jak doszło do jej porodu. Co jak co, ale już sporo rzeczy wiedziałam o stosunkach między kotami; najczęściej przez to, że podsłuchiwałam rozmowy wojowniczek. Jedna z nich ciągle mówiła i gapiła się na Jaszczurczego Ogona. Była to ta nowa, Urocze Serce czy jakoś tak. Wątpię jednak, że uda jej się zagadać do tego kocura. Nigdy nie znałam większego gbura od niego.
   W końcu dotarłam do swojej mentorki. Jak zwykle mruknęła coś o tym, iż mam się jej słuchać i tak dalej. Dodała też to, że nie ma zamiaru powtarzać tego, czego nie zapamiętałam. Akceptowałam jej wszystkie warunki. Nic innego nie mogłam zrobić. Moja matka jakoś nie darzyła mnie sympatią - jedynie Dębowej Łapie oraz Cierniowej Łapie okazywała krztę miłości. Aha! I jeszcze był Klonowe Futro. To jemu poświęcała najwięcej uwagi. On też mnie wkurzał. Z zamyśleń wyrwała mnie Sosnowy Ogon.
- Dzisiaj poćwiczymy walkę. Będę cię uczyć tak, jak uczyła mnie tego moja mentorka. Spróbuj mnie zaatakować - rzekła obojętnie.
Me źrenice rozszerzyły się. Tak... To w reszcie ten moment! Będę mogła ją zlać na kwaśne jabłko! Na mój pyszczek wkradł się lekki uśmieszek. Oj, pożałuje srogo swoich krzyków na mnie.
Skoczyłam szybko w jej stronę. Ta jednak zrobiła sprawny unik. Kotka nie atakowała mnie. Ponownie wybiłam się z tylnych łap, lecz znowu mi się nie udało. Kilka innych prób i nic nie wychodziło. Aczkolwiek po jakimś czasie udało mi się uczepić jej grzbietu. Wgryzłam się jak najmocniej, wbiłam swe pazury jak najgłębiej. Chciałam, aby cierpiała. Sosnowy Ogon jęknęła i zrzuciła mnie.
- Dość! Co ty sobie wyobrażasz, mysi móżdżku? - syknęła.
- To już przesada! Ciągle narzekasz i narzekasz. Mam tego dość... Jeżeli zmienisz swoje nastawienie do mojego treningu to powiadom mnie o tym - parsknęłam, po czym wróciłam do obozu klanu.

24 stycznia 2017

Od Liliowej Łapy C.D Jaszczurczego Ogona

   Biała kotka naburmuszyła się. Nie przepadała za tym, jak ktoś wytykał jej niewiedzę. Uważała, iż to wina tych starszych kotów. To oni jej wytykali coś, czego sami nie powiedzieli; a zwłaszcza rudy kocur. No co on sobie myśli? Żeby tak krytykować liderkę oraz jej potomka? Tragedia!
- To nie moja wina! - odparła zdenerwowana - Nikt mi nigdy nie opowiadał o historii Klanu Wilka...
Liliowa Łapa lekko się skuliła, ponieważ Złota Skóra spiorunowała ją wzrokiem. Pręgowana wojowniczka wyglądała na wściekłą i oburzoną zachowaniem uczennicy Sosnowego Ogona. Miodowa Gwiazda obserwowała całą sytuację z dziwnym spokojem. Być może nie chciała upominać własnej córki przy innych kotach. Terminatorka poczuła się lekko skrępowana pod srogim wzrokiem Jaszczurczego Ogona, Nietoperzowego Skrzydła oraz Złotej Skóry. Zawsze jej się wydawało, że większość kotów z Klanu Wilka jest oschłych oraz zimnych. Być może to cecha charakterystyczna tejże grupy. Aczkolwiek Liliowa Łapa traktowała to za pozytyw; "Wilki" nie okazują słabości, co może zniechęcić ich wrogów do konfliktów. Pomimo małej liczebności wojowników, bursztynowooka była dumna ze swojego klanu. Często siedziała w zadumie, wyobrażając sobie jej dalsze losy. Kocury nie pociągały uczennicy, więc imaginowała siebie jako autorytet dla dalszych pokoleń - jako wojowniczkę wygrywającą każdą bitwę. Nigdy nie myślała o swej śmierci - był to dla niej temat tabu. Po prostu nie chciała zaprzątać sobie tym myśli. Był to jej słaby punkt, lecz chyba nikt go jeszcze nie odkrył.
   Słysząc imię "Wilcza Gwiazda", Liliowa Łapa miała w umyśle obraz szarawego lidera o bujnej sierści. Natomiast na słowa "Mglisty Cień" czy "Słoneczny Deszcz" przychodziły jej na myśl czarny kocur oraz jakiś jasny, biały. Może ten drugi był do niej podobny?
- Miodowa Gwiazdo... - westchnęła Nietoperze Skrzydło - Jeżeli tak będziemy traktować młodsze pokolenia, to w końcu nikt nie będzie nawet znał nazw innych klanów! - zawyła - To chyba oczywiste, iż każdy powinien znać przynajmniej imię założyciela Klanu Wilka; pomijając to, że wiedza ogólna o naszej historii też nie powinna być zapomniana...

<Jaszczurczy Ogonie? Miodowa Gwiazdo?>

22 grudnia 2016

Od Lilii C.D Klonowej Łapy

Klonowa Łapa swym uszkodzonym głosem zganił kocięta. Lilia skuliła uszy i wycofała się na tyły. Co jak co, ale nie lubiła krzyków. Chwilę później weszła Miodowa Gwiazda. Popatrzyła z lekkim zdziwieniem na tego - jak to mówią - charczącego rudzielca. Klonowa Łapa wytłumaczył całe zajście liderce. Ta tylko pokręciła z zawodem głową, chwyciła kocięta i położyła się, przytulając je do siebie.
- W takim razie czeka was mycie. - powiedziała z lekką wrednością.
Cierń pisnął w niezadowoleniu. Jego siostra też nie lubiła tej czynności, lecz cóż mogła poradzić? Posłusznie siedziała w miejscu z oburzonym pyszczkiem. Jedynie Łosoś oraz Dąb nie jęczeli. Rude kocię chyba to lubiło, natomiast szarakowi było obojętne.
Po skończonej pielęgnacji bura królowa wypuściła wszystkie swoje dzieci, oprócz jednego - Ciernia. Był bardzo niezadowolony z tego faktu. Matka ucięła z nim krótką pogawędkę na temat zachowania. Nieprzejmująca się tym wszystkim Lilia poczęła tarmosić się z Dębem. Lubiła go dręczyć. W końcu nie narzekał, racja? Ku zdziwieniu białej kotki, Miodowa Gwiazda i ją zawołała. Samica bardzo niechętnie podreptała do rodzicielki, po czym usiadła przed nią. Liderka westchnęła.
- Ile razy mam wam powtarzać abyście nie dokuczali Łososiowi? Jeżeli tak lubicie się bawić, to skaczcie po sobie nawzajem. W tedy każdy będzie zadowolony. Wiem, że jesteś bardzo rozumną kotką, dlatego mam nadzieję iż coś takiego się więcej nie powtórzy. - oznajmiła.
Lilia kiwnęła głową na znak, że rozumie. Może i mama miała rację? Niby to przyszywany brat, ale jednak rodzina.
- To teraz idź pogodzić się z Łososiem. - dodała.
Podeszła do szarego kocura. Siedział skulony w kącie kociarni. Ujrzawszy kotkę, samiec jeszcze bardziej się wycofał.
- Em... Przepraszam cię za te wygłupy. My-myślałam, że chcesz się z nami bawić i to lubisz. - wytłumaczyła lekko zakłopotana.
Białe kocię zazwyczaj było nieprzyjemne dla innych, lecz przy najbliższych czuła dużą niepewność; oczywiście oprócz Ciernia, gdyż ten był bardzo odważny.

<Łosoś? Rodzeństwo? Klon? Miodowa?>

10 grudnia 2016

Od Lilii

Białe kocię wpatrywało się wpatrywało się w ruszający się pręgowany ogon. Była dosłownie nim zahipnotyzowana. Kątem oka widziała dwóch braci, którzy włazili na siebie, lecz zignorowała ich. Zaraz miała upolować swoją pierwszą zdobycz. Niezgrabnie podczołgała się do latającego cośka i położyła się na nim, lekko gryząc. Miodowe Futerko spojrzała na nią z lekkim zaskoczeniem, po czym zachichotała.
- Chyba pomyliłaś mój ogon ze swoim rodzeństwem. - zaśmiała się.
Królowa złapała kotkę za kark i przysunęła bardziej do siebie. To samo poczyniła ze swoimi synami. Następnie zaczęła myć swoje potomstwo. Lilia nienawidziła tego, więc zaczęła piszczeć. Pomimo starań nie udało jej się wyrwać z matczynych objęć. W końcu poddała się i uciszyła, czekając aż rodzicielka skończy. Gdy tylko tak się stało, poczęła dobierać się do brzucha burej kotki, a chwilę później pić mleko. Uważała to zajęcie za najprzyjemniejsze, ponieważ ta ciepła ciecz była bardzo dobra. Niestety nie nacieszyła się tą chwilą długo, gdyż jej brat, Cierń, wepchnął się przed nią odcinając dostęp do pokarmu. Zasmucona kotka zaczęła piszczeć i wdrapywać się na młodego kocurka. Jak zwykle Dąb nie uczestniczył w bójce o jedzenie; pozostał gdzieś z boku, totalnie ignorując swoje rodzeństwo. Lilia nie poddawała się i ciągle parła na ciemnego braciszka. Widząc jednak, że nie zamierza odpuścić, podczołgała się do miejsca obok niego i powróciła do ssania mleka.

<Bracia? Miodek?>

04 grudnia 2016

Od Liliowej Łapy CD Burzowego Gardła

Byłam podekscytowana pierwszym zadaniem. Pocieszyłam się jeszcze chwilę, po czym uspokoiłam się i zaczęłam rozeznawać teren. Po kilku dziesięciu uderzeniach serc ruszyłam w stronę poszukiwanej góry. W połowie drogi natknęłam się na pewien znajomy zapach.
,,To borsuk" - pomyślałam. Zlokalizowałam dokładnie zapach a potem szerokim łukiem ominęłam zwierzę. Zostało trochę czasu do wschodu słońca, a ja już widziałam tą górę a na niej mojego mentora. Wdrapałam się na pagórek i usiadłam obok Burzowego Gardła.
Burzowy?
proszę o dopisanie co najmniej 35 słów!