Zgromadzenie 01.08.2026
Kiedy tylko Wilczaki dotarły na wyspę, Ośnieżony Kryształ od razu ruszyła w tłum kotów, zapewne niemal od razu odnajdując kogoś do rozmowy. Kukułka za to została w tyle, dlatego też przez ten czas kręciła się bardziej po obrzeżach wyspy, dopóki nie dostrzegła kota o interesującym umaszczeniu. Dawniej nie myślałaby nawet przez chwilę, by podejść, ale teraz chyba zdecydowanie bardziej pewna siebie.
Przedzierając się przez tłum kotów, w końcu dotarła do potencjalnego towarzysza rozmowy na resztę nocy.
— Masz bardzo ładne umaszczenie — powiedziała na wstępie, gdy tylko intensywne spojrzenie Owocniaczki spoczęło na niej.
— Wiem — mruknęła krótko, uśmiechając się do kotki. — Poszczęściło mi się, czyż nie?
— Zapewne, gdyż dotąd nie spotkałam jeszcze takie — przyznała, notując w myślach, że kotka zapewne miała dość wysoką samoocenę lub ogólne mniemanie o sobie, dlatego też, zamiast podziękować za komplement, to jedynie go potwierdziła i kontynuowała temat. — Ja nie miałam takiego szczęścia. W ogóle jestem Zwęglona Kukułka z... — przerwała, dochodząc do wniosku czy aby na pewno chce utożsamiać się z tym bestialskim klanem. Po jednej z rozmów z Brukselkową Zadrą była aż nazbyt świadoma tego, co się działo pod ich nosami. Nie wiedziała jednak, czy inne klany o tym wiedzą.
— Zwęglona Kukułkaz? Ciekawe imię — stwierdziła szylkretka, uśmiechając się zadziornie. — Słyszałam o kukułkach, ale nie o kukułkaz. To jakiś nowy gatunek występujący tylko w Klanie Wilka? Bo chyba właśnie stamtąd jesteś, tak? — zapytała, przekrzywiając lekko głowę.
— Nie nie, Zwęglona Kukułka, bez tego "z" na końcu, Po prostu... Nie byłam pewna, czy chce się dzielić tym, skąd jestem, ale jak widać, nie muszę już o tym mówić. Tak, jestem z Klanu Wilka — potwierdziła z widoczną niechęcią. Może dowie się, ile inni wiedzą na temat tego, co dzieje się wśród Wilczaków, jakie niemoralne praktyki regularnie wykonują.
Owocniaczka wzruszyła ramionami.
— No, tylko Wilczaki tak mocno dają iglakami — stwierdziła. — Poza tym ja nazywam się Smok. Pewnie zastanawiasz się, co to takiego? Cóż, sama chciałabym to wiedzieć — zachichotała, poruszając wibrysami z rozbawieniem.
— Może racja. Wy za to z Owocowego Lasu nosicie na sobie subtelną woń owoców. Muszą jakieś rosnąć na waszym terytorium. I bardzo ładne masz imię, oryginalne, wręcz niepowtarzalne, zapisujące się w pamięć rozmówcy — przyznała z lekkim uśmiechem. — Pewnie nosząc takie imiona jest wam łatwiej, nie musicie zawsze dwóch członów wypowiadać oraz chyba pozostaje niezmienne, racja?
Uczennica skinęła głową.
— Tak, pozostają niezmienne. Całe życie mamy takie samo imię, o ile nie stanie się nic szczególnego — odparła. — A na jakiej podstawie nadają wam imiona? Czemu jesteś Zwęgloną Kukułką? Uważasz, że pasuje do ciebie to imię?
— Imiona w klanach to dość indywidualna kwestia. Często zostają w jakimś stopniu takie same, na przykład jako kociak nosiłam imię Węgielek, a moja siostra Kryształka. Teraz mam w imieniu człon Zwęglona od tego imienia, za to siostra teraz się zwie Ośnieżony Kryształ. Zależy tak naprawdę od lidera, to on nadaje nowe imię. Nie wiem skąd u mnie człon Kukułka, lecz może to ze względu na moją bardziej wycofaną naturę. Czy mi pasuje? Chyba w jakimś stopniu tak, jakoś się tym zbytnio nie przejmuję.
— Aha, to fajnie — odparła krótko, po czym usiadła i zaczęła wylizywać swoją łapę. Po chwili odstawiła ją z powrotem na ziemię i spojrzała na Zwęgloną Kukułkę. — To o czym chcesz gadać? — zapytała, licząc na to, że wojowniczka sama znajdzie jakiś ciekawy temat.
— W sumie ciekawi mnie czy wszędzie koty tak samo się szkolą, wierzą w jednych Przodków, czy praktykują coś niecodziennego i... może wątpliwe moralnie — odparła, nieco ryzykując temat ostatniej kwestii, ale może dzięki temu będzie wiedzieć, gdzie jest bezpieczniej niż w Klanie Wilka, jeśli zajdzie taka potrzeba.
— Widziałam, że wszyscy Owocniacy mają określoną ilość nacięć na uchu oprócz uczniów.
Smok przewróciła oczami.
— Nie wiem, w Owocowym Lesie czczą Wszechmatkę, czymkolwiek to jest. Nigdy mnie to nie ciekawiło — przyznała obojętnie. — Co do tych nacięć, to tak, symbolizują one stanowisko danego kota — wyjaśniła.
— Rozumiem. — Skinęła głową. Widząc pewną niechęć uczennicy do dalszej rozmowy, rozważała, czy opłaca się kontynuować. Postanowiła więc odpuścić i poszukać siostry. — Dziękuje Ci bardzo za rozmowę, lecz muszę iść poszukać siostry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz