BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Klanie Nocy!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokrzywowe Serce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokrzywowe Serce. Pokaż wszystkie posty

31 grudnia 2016

Od Pokrzywowego Serca C.D Czarnego Piórka

Nie cierpiał borsuków. Miał ochotę zniszczyć wszystkie, żeby nigdy już nikomu nie przeszkodziły i nikogo nie zabiły. Wiedział, że zdarzały się takie przypadki. Dlatego najlepiej wyganiać je jak najdalej ze swoich terenów. Patrzył jeszcze chwilę tam, gdzie odeszło zwierzę, po czym odwrócił łebek w stronę czarnej wojowniczki. Zobaczył krew. Dużo krwi na trawie. Może nic takiego nie stało się tej kotce? Oby. On czuł się w porządku, ale ona bardziej ucierpiała podczas tej walki. Wyczyścił swoje futro, po czym powolnym krokiem do niej podszedł.
- Hej, wszystko w porządku? - zapytał. Być może wyganiając tego borsuka uratowali jakiegoś kota, który zostałby potem zaatakowany, gdyby to zwierzę tutaj wciąż było. Pokrzywowe Serce czuł się z tym bardzo dobrze, jak najprawdziwszy bohater.
- Będę musiał powiedzieć o tym Spopielonej Gwieździe, on może to wrócić. Trzeba będzie uważać... - powiedział do samego siebie, znów patrząc tam, gdzie stracił z oczu borsuka. No proszę, nocne wychodzenie z obozu może być pożyteczne.

Czarna?

29 grudnia 2016

Od Pokrzywowego Serca C.D Czarnego Piórka

Nie miał ochoty na walkę ani trochę, choć był pewny, że i tak by wygrał. Ta kotka z Klanu Nocy coś łatwo się denerwowała, musiał uważać na to, co mówi. Szkoda by było dorobić jej dodatkowych blizn na ciele jakby się na niego rzuciła, bo była dosyć ładna. A przynajmniej na taką wyglądała w tych ciemnościach, nie udało mu się jej dokładniej przyjrzeć.
- Nie wiedziałem o tym. - powiedział. Czyli Wodna Gwiazda nie żyje i Klan Nocy ma nowego przywódcę, Malinową Gwiazdę? Dobrze wiedzieć, powie o tym Spopielonej Gwieździe. - Niezbyt honorowa śmierć. - mruknął cicho do samego siebie, z nadzieją, że wojowniczka tego nie usłyszy. Usłyszał za sobą szelest, ale kiedy tam spojrzał, nic nie zobaczył. Najwyraźniej jakieś zwierzątka przemykają gdzieś, starając się ukryć przed niebezpieczeństwem. Albo to wiatr. Ponownie spojrzał na kotkę.
- Skoro nie zamierzasz nikogo szpiegować, to po co tu przyszłaś w nocy? - zapytał, nadal lekko podejrzliwie. - A ja... Ja po prostu lubię czasami być sam. - miauknął. Chyba nikt nie wiedział o tym, że co jakiś czas w nocy wychodzi z obozu. Zawsze upewniał się, czy nikt go nie widzi. Jeszcze nigdy go nie przyłapano. Miał nadzieję, że nikt nie zauważył jego nieobecności i nie postanowi go poszukać. Jakby zobaczył go tutaj, rozmawiającego z jakąś kotką z Klanu Nocy, mógłby pomyśleć, że Pokrzywa zdradza Klan, a wtedy byłoby słabo. Również dlatego kocur był czujny.

Czarna?

27 grudnia 2016

Od Pokrzywowego Serca C.D Czarnego Piórka

Pokrzywowe Serce raz na jakiś czas wychodził z obozu w nocy. Czasami na coś polował, czasami siedział i obserwował niebo, a najczęściej po prostu spacerował. Tak było i tym razem. Następnego dnia trening z Błyszczącą Łapą miał mieć nieco później, więc zdąży się wyspać. Upolował niewielką mysz i zakopał, żeby zabrać do obozu potem. Nawet się nie zorientował, że zbliżył się do granicy z Klanem Nocy, aż nie poczuł zapachu tego Klanu. Zaraz, zaraz, coś tutaj nie pasuje... Zapach był coraz silniejszy, a w dodatku wojownik słyszał, że ktoś nadchodzi. Postanowił zachować ostrożność, ale jednak sprawdzić kto to, żeby przypadkiem nie wszedł na terytorium Klifu ani nic nie kombinował. Podszedł bliżej. Okazało się, że była to jakaś ciemna kotka. Ciekawe, co tutaj robi w nocy. Może też lubi spacery w ciemności?
- Kim jesteś? - zapytała niezbyt miłym głosem. Najwyraźniej nie miała ochoty na rozmawianie z kimkolwiek. Albo nie lubiła członków innych Klanów. Nie mógł na to nic poradzić. Na szczęście nikt nie kazał mu się z nią zaprzyjaźnić, mogą się równie dobrze pozabijać, jeśli będzie agresywna. Kocur wciąż był ostrożny.
- Jestem Pokrzywowe Serce, wojownik Klanu Klifu. - powiedział, prostując się, dumny. - Co tutaj robisz o tej porze? Nie wiesz, że to może być niebezpieczne? - mruknął jakby obojętnie. Chciał pobyć sam, no ale proszę, nawet w nocy nie ma spokoju! Trudno... Nieważne, co się dzieje, musi bronić tereny swojego Klanu!

Czarna?

Od Pokrzywowego Serca C.D Błyszczącej Łapy

Ten młody czasami naprawdę go denerwował. Pierwsze polowanie jest ważne dla każdego terminatora, Pokrzywa doskonale o tym wiedział, bo w końcu pamiętał to swoje. A Spadająca Łapa przeszkodził swojej własnej siostrze w tym wydarzeniu. Gdyby ktoś rudemu wojownikowi zrobił coś takiego jak był terminatorem, pewnie by się na niego rzucił. Właściwie cieszył się, że nieco wydoroślał i jest bardziej opanowany.
Błyszczącej Łapie szło bardzo dobrze, Pokrzywa ani razu się nie zawiódł. Nie zawsze udaje się złapać zdobycz, ale ona nie poddawała się i to mu się podobało. Będzie bardzo dobrą wojowniczką. Ale zanim nią zostanie, musieli jeszcze trenować. Kocur stwierdził, że na ten dzień wystarczy. Uczennica dobrze się spisała i zasługiwała na odpoczynek.
- Odpocznij, Błyszcząca Łapo. Jutro spotkamy się w tym samym miejscu co zwykle, ale podczas szczytowania słońca. - powiedział do kotki kiedy wchodzili do obozu. Potem sam poszedł do legowiska, żeby umyć swoje futro i odpocząć.

* * *

Następnego dnia, skoro mógł spać nieco dłużej, wstał później. Był bardziej wypoczęty i miał więcej siły na uczenie Błyszczącej Łapy. To było męczące. Kiedy nadszedł czas szczytowania słońca, spotkał się z uczennicą i wyszli z obozu.
- Dzisiaj zabiorę cię na mały patrol. Zobaczysz granice. Przy okazji możemy na coś zapolować. - miauknął, patrząc przed siebie.

Błyskotka?

18 grudnia 2016

Od Pokrzywowego Serca

Pokrzywa żył sobie spokojnie nie mając pojęcia o tym, że Brzozowa Łapa jest w ciąży i być może jakieś kocięta są jego. Skąd miał niby wiedzieć? Tego dnia był na polowaniu, bo postanowił zrobić Błyszczącej Łapie małą przerwę, więc nie trenowali. Węszył, węszył i nagle poczuł... krew? I... kota z Klanu Wilka. Zapach dochodził z okolicy granicy. Wojownik tam poszedł, żeby sprawdzić, o co chodzi. Nie spodziewał się tego, co zobaczył. Brzozowa Łapa, leżała i się nie ruszała, a obok niej trójka dopiero co narodzonych kociąt. Co? Co się stało? Pokrzywowe Serce upewnił się, że nikogo innego tutaj nie ma, po czym podszedł do terminatorki. Nie żyła. Dlaczego? Czy to przez poród? I czy te kocięta są jego? Pamiętał, co wydarzyło się pewnego dnia... Ale żadne z młodych nie było rude jak on. Po chwili zorientował się, że jeden ma DWA OGONY. W tym momencie wojownik tak się zdziwił, że aż otworzył mu się pyszczek. Zauważył coś jeszcze to młode nie oddychało. Również nie żyło. Przestraszony popatrzył na pozostałe dwa. One żyły. Ale na jak długo? Musiał coś szybko zrobić. Nie ma czasu na zastanawianie się. Podniósł małą koteczkę i stwierdził, że po kocurka wróci, kiedy ona będzie już w obozie.
Dotarł na miejsce i pobiegł do Spopielonej Gwiazdy, która była w swoim legowisku. Położył małą koteczkę na ziemię i otulił ogonem. Powiedział przywódczyni, że znalazł ją przy ciele jakiejś samotniczki i jest tam jeszcze jeden kociak. Spopielona Gwiazda oczywiście zgodziła się, by mała została w Klanie razem ze swoim rodzeństwem. Mała koteczka została odniesiona do kociarni pod opiekę Kolorowego Liścia. Pokrzywa od razu popędził w stronę granicy z Klanem Wilka. Nic. Nie było ani ciała, ani kociaka. Wojownik wyczuł Klan Wilka. Musieli ją znaleźć. Ale... przynajmniej ten kocurek będzie mógł żyć w swoim Klanie! O ile przeżył...
Pokrzywowe Serce wrócił do obozu, żeby trochę dłużej posiedzieć przy małej kotce, która najprawdopodobniej była jego córką. Została nazwana Jakubek.

17 grudnia 2016

Od Pokrzywowego Serca C.D Błyszczącej Łapy

Tamtego dnia jednak nie zdążyli zapolować. Trudno, nic na szybko, mają na to naprawdę dużo czasu. Pokrzywowe Serce nie chciał zamęczać swojej uczennicy, więc stwierdził, że nadeszła pora na odpoczynek. Błyszcząca Łapa ma już wystarczającą wiedzę o Gwiezdnym Klanie, dzisiaj usłyszała Kodeks Wojownika, więc wystarczy żeby to zapamiętała, a w dodatku zobaczyła nieco terenów. Innym razem wojownik pokaże jej granice.
Umówili się, że znów spotkają się z samego ranka przy wyjściu z obozu. Kocur uważał, że jest to najlepsze miejsce i pora na to, bo będzie dużo czasu na naukę.

* * *

Następnego ranka, po wylizaniu futra, Pokrzywowe Serce poszedł do wyjścia z obozu. Tym razem Błyszcząca Łapa była pierwsza! Kocur był pozytywnie zaskoczony. Zaczęli iść.
- Dzisiaj pokażę ci granice naszego Klanu i pokażę jak polować. - powiedział, patrząc na kotkę. Jak powiedział, tak zrobił. Pokazał jej granice, a po tym nadszedł czas na polowanie. Wojownik zaprowadził uczennicę na niewielką polankę, na której lubił polować.
- Żeby polowanie się udało, trzeba pamiętać o kilku bardzo ważnych rzeczach. Gdy skradasz się w kierunku zwierzyny, wiatr musi wiać ci w pyszczek, aby zwierzę, na które polujesz, cię nie wyczuło. Musisz lekko stawiać kroki, uważaj, żeby niczego nie potrącić łapą ani nie nadepnąć na nic, co wyda przy tym odgłos.  I zapamiętaj, że każdemu może się nie udać. Ja długo nie mogłem złapać swojej pierwszej zdobyczy. Nie martw się, jeśli ci się nie uda, to normalne. - uśmiechnął się lekko do kotki. - A teraz pokażę ci, jak to powinno wyglądać. - miał nadzieję, że nie ucieknie mu teraz zwierzyna, bo byłoby trochę dziwnie. Ale co tam, jemu prawie zawsze się udaje, nic nie pójdzie źle!
Po chwili wyczuł mysz. Zaczął się skradać za zapachem. Zobaczył zwierzątko, zbliżał się coraz bardziej, pamiętając o zachowaniu ciszy i chodzeniu pod wiatr. Nagle... skoczył! Mysz zorientowała się za późno, a Pokrzywowe Serce szybko zakończył jej życie ugryzieniem. Podniósł zdobycz i położył przed Błyszczącą Łapą.
- Teraz ty spróbuj. Pamiętaj o tym, co ci mówiłem. - uśmiechnął się do niej.

Błyszcząca?

30 listopada 2016

Od Pokrzywowego Serca

Ma uczennicę! Naprawdę! Tak, jak kiedyś powiedziała Spopielona Gwiazda, jego uczniem zostało jedno z jej kociąt. Błyskotka, teraz już Błyszcząca Łapa. Na ceremonii, po zetknięciu się z nią nosem, powiedział jej, żeby spotkali się następnego poranka przed wyjściem z obozu. Postanowił, że rozpoczną trening od nauki polowania i rozmów o różnych ważnych rzeczach, jak Gwiezdni, inne Klany, granice, niebezpieczeństwa... Musiała o tym wszystkim wiedzieć jak najwięcej, a to on był odpowiedzialny za jej naukę. Był podekscytowany. Nie mógł się doczekać, aż trening się rozpocznie, jakby to on był młodym kotem, który chciałby kiedyś zostać wojownikiem. Ale jest kimś ważniejszym i silniejszym. I Błyszcząca Łapa też kiedyś będzie, dzięki niemu.
Był poranek, a Pokrzywowe Serce od niedługiej chwili siedział przy wyjściu z obozu. Po chwili zobaczył jasną kotkę wychodzącą z legowiska terminatorów. Wstał i poczekał, aż do niego podejdzie.
- Witaj, Błyszcząca Łapo. - powiedział z lekkim uśmiechem.
Wyszli z obozu i zaczęli iść przed siebie. Kocur chciał najpierw zapytać ją o kilka rzeczy, a dopiero potem rozpocząć naukę polowania. Sama z siebie raczej się nie nauczy - musiał jej najpierw opowiedzieć o tym, jak to wszystko ma wyglądać i co trzeba robić.
- Dzisiaj opowiem ci o różnych ważnych rzeczach, te informacje kiedyś ci się przydadzą. A potem, jeśli zdążymy, mogę również nauczyć się jak polować. - miauknął. - Ale na początek... Co wiesz o Gwiezdnym Klanie i Kodeksie Wojownika? - zapytał i spojrzał na swoją uczennicę.

Błyskotka?

17 listopada 2016

Od Pokrzywowego Serca C.D Brzozowej Łapy

Wojownik był na polowaniu i przy okazji sprawdzał granicę. Nie spodziewał się tego, że będzie tu ta kotka, ale wcale nie przeszkadzało mu jej towarzystwo. Wręcz się ucieszył, kiedy okazało się, że to ona na niego skoczyła. Dodatkowo przez roślinę, którą pachniała, nie myślał zbyt normalnie... Czuł się dziwnie, ale nie zwracał na to uwagi. Był trochę jakby nieprzytomny. Popatrzył na kotkę i stwierdził, że ją bardzo lubi. Nieważne, że ledwo co rozmawiali i widzą się dopiero drugi raz. Aż tu nagle, być może przez kocimiętkę, poczuł, że ma ochotę na zabawę. Niczym kociak. Przez chwilę patrzył na Brzozową Łapę, po czym skoczył w jej kierunku. Koty poturlały się po ziemi, śmiejąc. Wojownik nie myślał nawet o tym, że być może jest już po drugiej stronie granicy. Nie obchodziło go to. Był zbyt rozbawiony i jakby nie był całkowicie sobą. I zaczęli ze sobą walczyć, oczywiście dla zabawy. A potem, jakoś tak... kocur chwycił ją za skórę na karku. Dlaczego? Sam właściwie nie wiedział... Nie myślał o tym, że kocięta, których rodzicami są koty z dwóch różnych Klanów mogą mieć ciężkie życie. A w dodatku bardzo lubił Brzozową Łapę, ona jego na pewno też - bo jak mogłaby go nie polubić? Ich kocięta będą miały najsilniejszego i najwspanialszego ojca w całym lesie!

* * *

Może i to, co się stało, było bezmyślne i głupie, no ale cóż... Pokrzywa jest jeszcze młody! Stwierdził, że na pewno nie będą mieć żadnych problemów. Nikt nie musi się dowiedzieć, kto jest ojcem kociąt. A nawet jeśli... Brzozowa Łapa nie powie, prawda? Kocur popatrzył na nią.
- Brzozowa Łapo? - odezwał się. - Będziemy się tutaj spotykać? - zapytał. Chciałby wiedzieć, co tam u niej. Martwiłby się, gdyby jej długo nie widział.

Brzoza?

14 listopada 2016

Od Pokrzywowej Łapy (Serca) C.D Spopielonej Gwiazdy

Na początku nie wiedział, dlaczego Spopielona Gwiazda go wołała i miał obawy, że na Zgromadzeniu coś zrobił. Ale co? Starał się zachowywać w porządku, nie przypominał sobie, żeby do kogokolwiek powiedział coś niemiłego. Na szczęście to nie było to.
Miał zostać wojownikiem. Nadszedł moment, na który czekał od zawsze. I wreszcie usłyszał swoje nowe imię, które nosił będzie z dumą. Od teraz jest Pokrzywowym Sercem. Czuł wielką dumę z samego siebie. Do tego poczuł się jeszcze lepiej, kiedy wszyscy zaczęli wołać jego imię. Popatrzył na swoich rodziców. Zobaczył na ich pyszczkach uśmiechy. Są dumni. Odwzajemnił uśmiech i nadal wesoły popatrzył jeszcze na Szczupaczą Łapę. A potem, kiedy wszyscy się rozeszli, nadal niezwykle dumny z siebie siedział nowy wojownik Klanu Klifu, Pokrzywowe Serce...

* * *

Minęło kilka dni, odkąd kocur miał nowe stanowisko. Cały ten czas czuł się niezwykle wesoły, chodził z dumnie uniesionym pyszczkiem (choć to już nowością nie było). Jak to lubił robić, wojownik poszedł na polowanie. Złapał już jednego ptaka i go zakopał, by wrócić po niego potem. I szedł dalej, w poszukiwaniu zdobyczy, aż dotarł do granicy z Klanem Wilka. Nagle zobaczył kogoś. Jakiegoś kota z Klanu Wilka. Zaraz... kojarzył go skądś. No tak! To ten kocur ze Zgromadzenia. Pokrzywa z nim nie rozmawiał... może teraz nadarzyła się okazja?
- Hej! - krzyknął w jego kierunku, po czym lekko się uśmiechnąć, żeby uczeń medyka nie pomyślał, że zamierza go stąd wygonić, czy coś takiego.

Klon?

06 listopada 2016

Od Pokrzywowej Łapy C.D Gromowego Ogona

Postanowił, że musi powiadomić Gromowego Ogona o tym, kto zabił jego uczennicę. Przy okazji może medyk opatrzy jego rany. Bo nieważne, jak wspaniały i silny był przyszły wojownik, i tak potrzebował pomocy. Nadal zakrwawiony i ranny podszedł do starszego kocura o powiedział mu to, co miał powiedzieć. Potem, kiedy ten nie proponował pomocy, Pokrzywą po prostu odszedł. Nie chciał prosić o pomoc jak jakiś przegrany! Przynajmniej dla niego proszenie o pomoc oznaczało bycie przegranym...
Odchodził, ale nagle dogonił go medyk i zapytał, czy nie potrzebuje pomocy. Kocurek odetchnął z ulgą w myślach, bo naprawdę nie czuł się zbyt dobrze. Ale wygrał walkę, więc nie było źle. Zgodził się na pomoc.
- Tamta samotniczka... jak się okazało, nie była słaba. Ale uciekła. Mam nadzieję, że nie będzie z nią już problemów. - powiedział. Niech ta kotka lepiej tu nigdy nie wraca, bo on nie zamierza kiedykolwiek przegrać! Będzie bronił swojego Klanu. A w dodatku po przegranej walce i tych wszystkich ranach raczej nie wrócili prędko... o ile w ogóle odważy się wrócić!

Gromowy?

Od Pokrzywowej Łapy C.D Kruczego Wąsa

Kocur nie znał za bardzo Bursztynowej Łapy, ledwo z nią w ogóle rozmawiał. Dlatego właśnie nie był załamany kiedy zobaczył ją leżącą i nieżywą. Ale to go zaskoczyło. Podszedł nieco bliżej i jej się przyjrzał. Rany wyglądały na zadane przez kota. Ten ktoś nie może być daleko! Pokrzywowa Łapa wiedział już, co musi zrobić. Jeszcze raz popatrzył na ciało terminatorki medyka, a potem na jej mentora. Nadal nie był smutny. Był bardziej zdenerwowany. Może i jej nie znał, ale to członkini Klanu Klifu. Jeśli zginęła ona, może wkrótce zginąć ktoś inny. Ktoś ważny dla niego. A on na to nie pozwoli! Jest nie do pokonania, więc szybko tego kogoś znajdzie i wygna stąd raz na zawsze. Kocur podszedł do Spopielonej Gwiazdy.
- Zabił ją inny kot. Idę go znaleźć. - powiedział, po czym od razu się odwrócił i wybiegł z obozu, tak, żeby nikt nie próbował go zatrzymać. Wiedział doskonale, co robi. Tamta kotka uczyła się, by zostać medykiem, więc była jak kociak - nie potrafiła się bronić. Nie wykluczone, że ten, który ją zabił, jest tak naprawdę bardzo słaby. Kocur zwolnił. Teraz szedł, węsząc. Wyczuł krew, więc zaczął iść w tamtym kierunku. Zobaczył kolor czerwony na śniegu, więc stwierdził, że pewnie tutaj zginęła Bursztynowa Łapa. Kiedy podszedł bliżej, poczuł coś innego. Jakiś kot, na pewno nie z Klanu Klifu. Żaden normalny kot z innego Klanu nie doszedłby przez tereny Klifu aż tutaj, pewnie od razu po zorientowaniu się, że nie jest u siebie, zawróciłby. Ale to mógł być ktoś niezbyt normalny. Albo nienormalny samotnik. Dlaczego ktokolwiek miałby zabić ucznia medyka? Może to jej wina? A może po prostu ten, kto ją zabił, jest szalony? Pokrzywowa Łapa starał się o tym aktualnie nie myśleć i skupić się na węszeniu. Zapach go gdzieś prowadził. Co chwilę na śniegu widać było trochę krwi - większość pewnie została już zasypana. Można było również dostrzec ślady łap. Kocur był pewny, że zmierza w dobrym kierunku. Nagle zobaczył jakąś kotkę. Te ślady były jej. Pokrzywowa Łapa starał się zbliżać jak najciszej, ale w końcu stwierdził, że to nie ma sensu. Musi atakować, po prostu. Zaczął biec i skoczył w jej kierunku. Usłyszała to i odwróciła się w jego kierunku, zaskoczona, ale nie zdążyła się obronić. Pokrzywa wbił jej pazury, a samotniczka się przewróciła. Niestety, jak się okazało, do najsłabszych kotów nie należała. Również walczyła. Koty skupione były w tym momencie tylko na walce. Drapały się, gryzły, a nawet dusiły, ale jeszcze nikt nie wygrał. Nagle terminatorowi udało się przygnieść ją do ziemi. Trzymał ją łapami. Nie obchodziło go po co tutaj przyszła i zabiła Bursztynową Łapę, bo jednak to zrobiła.
- Nie wygrasz ze mną. Poddaj się, odejdź stąd i nigdy nie wracaj. - zasyczał, wbijając jej pazury w kark. Nic nie powiedziała, tylko zaczęła się szarpać jeszcze mocniej, niż przed chwilą. Kocur nie zamierzał jej puścić tak łatwo, nie mogła wygrać. Musiała stąd odejść. On obroni Klan Klifu! Nagle jednak samotniczka wyrwała się, odwróciła i rzuciła na zdezorientowanego Pokrzywową Łapę. Przewrócił się i przez moment nie mógł nic zrobić. Dopiero po chwili zaczął się bronić. Walka trwała dalej. W końcu kotka, ranna, najwyraźniej postanowiła się stąd wynieść, wiedząc, że właściwie może tu zginąć. Terminator by za nią pobiegł, gdyby nie to, że nie miał już siły. Również był ranny, bardzo. Nie był nawet pewny gdzie, bo bolało go jakby wszystko. Śnieg w miejscu, w którym trwała walka, był splamiony na czerwono. Pokrzywowa Łapa wiedział, że wygra. I najwyraźniej tak się stało. Jeszcze chwilę siedział, jakby się upewniał, że samotniczka nie wróci, po czym się podniósł i powolnym krokiem zaczął zmierzać w stronę obozu. Droga tam ciągnęła się jakby w nieskończoność. Ale wreszcie wszedł do obozu. Było tam kilka kotów. Pokrzywa zatrzymał się, patrząc na nich, niepewny co robić.
- Znalazłem ją i pokonałem. Uciekła. - powiedział. Nie wiedział o tym jeszcze, ale nie miał kawałka prawego ucha i w wielu miejscach miał rany. Jego rude futro teraz było również czerwone tam, gdzie one były.

Ktoś z Klifu?

02 listopada 2016

Od Pokrzywowej Łapy

Po obudzeniu się Pokrzywowa Łapa poszedł na polowanie. Złapał tam mysz i ptaka, które zaniósł na stos zdobyczy. Zabrał stamtąd coś większego do jedzenia i poszedł do kociarni. Codziennie przynosił Spopielonej Gwieździe zdobycz, tak oczywiście było i tym razem. Położył jedzenie przed przywódczynią i się z nią cicho przywitał, bo kocięta jeszcze spały. Usiadł.
- O czym będziemy dzisiaj rozmawiać? - zapytał, nadal starając się, żeby jego głos był w miarę cichy. Wiedział, że kocięta, choć zwykle bywają pełne energii, muszą dużo spać i odpoczywać. Czas na męczenie się będzie potem, kiedy zostaną terminatorami a potem wojownikami. Nie wiedzą, co przed nimi - ciężka praca. Czasami aż chciało się być z powrotem małym kociakiem siedzącym całymi dniami w kociarni z matką i rodzeństwem!

Popiołek?

Od Pokrzywowej Łapy C.D Listka

Pokrzywowa Łapa nigdy wcześniej nie widział takich małych kulek. Wydawało mu się, że nawet najdelikatniejsze dotknięcie mogłoby je zabić. Były takie bezbronne... I on kiedyś też tak wyglądał? Interesujące. Na myśl, że któryś z nich kiedyś prawdopodobnie zostanie jego terminatorem, kocur lekko się uśmiechnął. Do tego nazwał dwójkę z nich! Te kociaki powinny być mu wdzięczne, bo teraz mają takie wspaniałe imiona nadane przez najsilniejszego kota we wszystkich Klanach, zaszczyt!

***

Kiedy Spopielona Gwiazda poprosiła go o to, żeby zawołał medyka, kocur poczuł, że coś jest nie w porządku. Przywiązał się do tych kociaków, poczuł niepokój. Co się mogło stać? Natychmiast poszedł do Gromowego Ogona, mimo wszystko starając się wyglądać równie wspaniale, co zwykle. Powiedział mu o co chodzi. Wszedł do legowiska tuż za medykiem i podszedł do przywódczyni. Spojrzał na kociaka z mokrym pyszczkiem wtulonego w jej futro. Nie podobało mu się to, że nie bawił się tak jak rodzeństwo. Coś było tu nie tak.
- Co z nim jest? - zapytał kocurek, patrząc na przywódczynię Klanu Klifu. Przychodził tutaj przynajmniej raz dziennie odkąd te małe się urodziły, przywiązał się do nich. Bardzo. Nie chciał, żeby coś było u nich nie tak. Nie mógł na to pozwolić.

Popiołek? Gromowy? Kociaki?

31 października 2016

Od Pokrzywowej Łapy

Pokrzywa, jako terminator, który wkrótce będzie najlepszym wojownikiem jaki kiedykolwiek żył w Klanie Klifu, musiał co jakiś czas polować. A robił to nawet często, bo musiał wszystkim pokazać, jakim jest wspaniałym łowcą i jak dużo zdobyczy przynosi do obozu. Powinni od razu zamiast mianowania na wojownika mianować go na przywódcę!
I tak o tym myślał, idąc sobie przez tereny jak najciszej mógł, węsząc. Znów był na polowaniu. Tego dnia jeszcze niczego nie złapał, więc musiało mu się udać chociaż raz! Nagle wyczuł zapach myszy. Poszedł w tamtym kierunku jeszcze ciszej, uważając na to, żeby nie nadepnąć na żaden suchy liść. Zobaczył mysz. Szedł pod wiatr, za nią. Nie widziała go, nie miała pojęcia o tym, że jest w wielkim niebezpieczeństwie. Kocurek lekko się uśmiechnął. Wykorzysta okazję. Skoczył, złapał mysz, drapał, gryzł i po wszystkim. Chociaż tyle upolował. Nie wróci do obozu z pustym pyszczkiem! Potem i tak pewnie pójdzie zapolować na coś jeszcze.
Ruszył do obozu z myszą w pyszczku, dumnie wyprostowany. Kiedy doszedł na miejsce, odłożył zdobycz na stos, po czym zaczął się rozglądać. Ktoś widział, jak niesie zdobycz? Zauważył swoją siostrę siedzącą przy legowisku terminatorów. Uśmiechnął się lekko, po czym do niej podszedł.
- Cześć, Szczuczu. - powiedział. - Co tam? - usiadł przed nią. Nie rozmawiał z własną siostrą od jakiegoś czasu! Może pora to nadrobić?

Czuczu?

29 października 2016

Od Pokrzywowej Łapy C.D Spopielonej Gwiazdy

Terminator wiedział, że skoro ta kotka zaatakowała króliki, jemu upolowanie ich już się nie uda, bo zaczęły uciekać. Obserwował to, co robi Spopielona Gwiazda. Zwierzątka, tak jak myślał, od razu po zobaczeniu jej zaczęły uciekać. Ona biegła za jednym z nich. Wszystko było tak szybkie, że trwało moment. W końcu udało jej się go złapać. Podeszła do Pokrzywowej Łapy już ze zdobyczą w pyszczku, a on podniósł swoją. Zaczęli iść w stronę obozu. Kocurek był niezadowolony, bo chciał jeszcze polować. Ale może w obozie Spopielona Gwiazda nauczy go ciekawych rzeczy? Oby tak było. Nie miał ochoty na jakiś bezsensowny odpoczynek i leżenie. Musi się uczyć. W końcu niedługo na pewno zostanie najlepszym wojownikiem w Klanie Klifu!
Kiedy doszli do obozu, Pokrzywa upewnił się, że wygląda idealnie pięknie, po czym zaczął dumnie iść ze swoją zdobyczą w pyszczku, chcąc, by wszyscy go teraz podziwiali, jakby nikomu nigdy nie udało się niczego upolować. Odłożył jedzenie na stos, tak samo, jak chwilę wcześniej zrobiła to przywódczyni. Potem jeszcze moment obserwował z dumą swoją pierwszą zdobycz. Następnie podszedł do Spopielonej Gwiazdy z uśmiechem na pyszczku.
- Czego teraz mnie nauczysz? - zapytał. Miał nadzieję, że nie będzie to coś nudnego i głupiego, bo nie miał ochoty na takie rzeczy. Chciałby na przykład jakąś walkę, albo inne zasady polowania!

Popiołek?

21 października 2016

Od Pokrzywowej Łapy C.D Spopielonej Gwiazdy

Okej, czyli zagrożenia ze strony lisa raczej nie ma. Szkoda, bo Pokrzywa miał wielką ochotę pokazać mistrzyni, jak dobrze walczy! Był pewny, że pokonałby tego drapieżnika w kilka sekund, o ile ten w ogóle odważyłby się stanąć z nim do walki. Tylko mysie móżdżki stanęłyby z nimi do walki! W końcu on jest najsilniejszy. Skupił się na dalszym węszeniu. Trwało to jeszcze chwilę, bo nie mógł nie zwracać uwagi na zapach lisa, ale wreszcie się udało. Poczuł prawdopodobnie przyszłą ofiarę. Na jego pyszczku pojawił się uśmiech.
- Czuję ptaka. - powiedział z dumą terminator, patrząc na kotkę. - Jak najbardziej cicho mogli, poszli w kierunku zapachu. Zwierzątko tam było. Szukało pewnie jakiegoś jedzenia. Kocurek już prawie miał bezmyślnie tam skoczyć, ale Spopielona Gwiazda powiedziała cicho:
- Musisz podejść bliżej. Zachowuj się jak najbardziej cicho, nie idź po niczym, co wywołałoby hałas. Dopiero potem zaatakuj. - Pokrzywowa Łapa skinął łebkiem i ruszył przed siebie. Starał się robić to, co mówiła. Skup się, Pokrzywa! To twoja szansa, żeby pokazać, jak wspaniale polujesz!
Wreszcie skoczył. Drapał, gryzł, aż zorientował się, że ptak już się nie rusza. Ugryzł go jeszcze raz, upewniając się, że ten naprawdę nie żyje. Jego pierwsza zdobycz! Popatrzył z szerokim uśmiechem na Gwiazdę.
- Udało mi się! Udało się! Jestem najlepszy! - wziął zdobycz i upuścił przed przywódczynią. - Wyszło super, prawda? - popatrzył na nią, czekając na odpowiedź, choć wiedział, że ta oczywiście brzmi ,,Tak''.

Popiołek?

19 października 2016

Od Pokrzywowej Łapy

Tak jak ostatnio, kiedy kogoś spotkał, Pokrzywowa Łapa wyszedł z obozu na "polowanie". Był spokojny dzień, całkiem ładna pogoda, a on miał dużo siły, którą oczywiście wykorzystywał na wszystkich interesujących rzeczach, jakie były na jego drodze. Drapał korę drzew, bawił się kamykami, próbował polować. Trafił na niewielką kałużę. Napił się z niej wody, po czym tam skoczył i zaczął tupać łapami, chlapiąc na wszystkie strony. Potem, dosyć mokry, ruszył przed siebie z lekkim uśmiechem na pyszczku. Szedł, szedł, szedł i szedł. Aż coś poczuł. A raczej kogoś. Kota. Poszedł za dziwnym, lecz znajomym zapachem i zobaczył tego kogoś. Spopielona Gwiazda. Faktycznie, teraz rozpoznawał dokładnie jej zapach. Podszedł bliżej do przywódczyni i skinął łebkiem z szacunkiem.
- Witaj, Spopielona Gwiazdo. - odezwał się. Mimo wszystko musiał szanować przywódczynię, bo w końcu jest bardzo ważna dla Klanu Klifu i w ogóle... W dodatku jest o wiele starsza od niego i mogłaby nauczyć go wielu rzeczy. Tego właśnie chciał kocurek. Miał nadzieję, że Spopielona Gwiazda nauczy go dzisiaj między innymi jak polować. Ale na razie tego nie mówił.

Popiołek?

16 października 2016

Od Pokrzywowej Łapy C.D Opal

Już po tej chwili rozmowy wiedział, kim jest ta kotka. Kiedy był jeszcze mały i dużo czasu spędzał w kociarni, matka opowiedziała mu o kotach z poza Klanów. Samotnikach, którzy żyją sami lub łączą się w niewielkie grupy i pieszczoszkach, którzy mają wygodne życie w Gniazdach Dwunogów. Ta młoda kotka wyglądała mu raczej na to drugie. Dodatkowo nie wiedziała o Klanach! Albo po prostu udawała mysiego móżdżka... Ale nie wiedział kim tak naprawdę jest nieznajoma. W każdym razie najwyraźniej uważała się za silniejszą, niż jest naprawdę! Na pyszczku kocurka był złośliwy uśmiech. Uważał, że nawet, jakby się na niego rzuciła, on wygra. Nie bał się jej. Wręcz nie mógł doczekać się walki, która mogłaby zaraz nadejść. Zrobił krok do przodu.
- To nie jest miejsce dla takich jak ty. Pewnie nie przeżyłabyś tu nawet dnia! I dodatkowo spłoszyłaś ptaka, którego mogłem złapać i nakarmić nim Klan! Lepiej wróć do swoich dwunogów i ich Gniazda, bo inaczej chyba będę musiał cię do tego zmusić... Pieszczoszku. - po czym stanął, dumnie wyprostowany, nadal się uśmiechając. Klany to nie zabawa. Tutaj trzeba walczyć o życie. Ale tak naprawdę Pokrzywa uważał, że walka z tą kotką mogłaby być... śmieszna. Będzie mógł powiedzieć w Klanie, że wygonił obcego kota z ich terytorium!

Opal?

15 października 2016

Od Pokrzywowej Łapy

Tego dnia Pokrzywowa Łapa wybrał się na samotny patrol, żeby nie nudziło mu się wtedy, kiedy powinien odpoczywać. Akurat miał bardzo dużo energii, którą postanowił wykorzystać na obserwowanie różnych stworzonek i roślin oraz poznawanie terenów Klanu Klifu. Szedł, czasami próbując na coś zapolować (co ani razu mu się nie udało, bo jeszcze się tego nie uczył), patrząc wokół i z uśmiechem deptając różne rośliny. Uwielbiał je niszczyć, choć nie był pewny czemu. Po prostu sprawiało mu to radość. Choć był terminatorem już od jakiegoś czasu, wszystko nadal bardzo go ciekawiło i zaskakiwało, ciągle uczył się nowych rzeczy. Szedł tak i szedł, aż w końcu dotarł do granicy, o czym tak naprawdę nie wiedział. Ale akurat tam zauważył jakiegoś ptaka, szukającego czegoś w ziemi, więc zatrzymał się i schował jak najlepiej mógł, żeby ponownie podjąć próbę upolowania czegoś. Już prawie miał skoczyć w kierunku stworzonka, ale to zostało spłoszone przez jakiś odgłos odchodzący z boku. Odleciał. Pokrzywowa Łapa, zdenerwowany, syknął cicho i się wyprostował. Popatrzył w stronę, z której dochodził odgłos. Moment potem zobaczył tam jakąś rudą kotkę. Nie pachniała, jak członek Klanu Klifu. Pachniała inaczej, dziwnie. Wróg! Kocurek, niezbyt wiedząc, jak się zachować, podszedł do niej kilka kroków. Była mniej-więcej w jego wieku. Czy pochodziła z innego Klanu? Co tutaj robiła?
- Hej! - odezwał się po chwili. - Co ty tutaj robisz? To tereny Klanu Klifu, a z tego co wiem, ty do niego nie należysz. - starał się zabrzmieć groźnie, ale nie wiedział, czy mu się udało. Naprawdę nie miał pojęcia, jak się zachować.

Opal?