BLOGOWE WIEŚCI

BLOGOWE WIEŚCI





W Klanie Burzy

Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.

W Klanie Klifu

Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?

W Klanie Nocy

Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.
Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?

W Klanie Wilka

Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.
Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).

W Owocowym Lesie

Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?

W Betonowym Świecie

nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.

MIOTY

Mioty


Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)

Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)

Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)

Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)

Zmiana pory roku już 27 września, pamiętajcie, żeby wyleczyć swoje kotki!

09 września 2026

Od Zwęglonej Kukułki CD. Brukselkowej Zadry

· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·
Przeszłość,
zaraz po mianowaniu
· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·

Jedynymi kotami, które pozostały były Brukselkowa Zadra, Gwiazdnicowy Blask i Kryształowa Łapa. Dymna czuła, jak duma ją rozpiera ze swego osiągnięcia, w końcu nie każdy byłby w stanie w tak młodym wieku pokonać kogoś tak doświadczonego, jak Sowi Zmierzch. Miała nadzieję, że najstarsza kocica z ich małego rodzinnego grona również to czuła i może nadejdą dni, kiedy to Węgiel również zacznie się liczyć w takim samym stopniu co Kryształka. Teraz przecież większość czasu w ciągu dnia i nocy będzie spędzać u boku Brukselkowej Zadry i Gwiazdnicowego Blasku. Był to początek szansy, której nie miała zamiaru zmarnować.
— Zwęglona Kukułka, no proszę! — odezwała się liliowa, podchodząc bliżej nowo mianowanej wojowniczki. — Gratuluję ci zostania wojowniczką. Wiedziałam, że nie będziesz marnować czasu, jeśli o to chodzi! — dodała, poruszając końcówką ogona z ekscytacją. — Podoba ci się twoje nowe miano? W końcu najważniejsze jest to, żebyś dobrze się z nim czuła. A jeśli jednak ci nie odpowiada... nie martw się. Najwyżej zrobimy to, co konieczne — oznajmiła starsza z chytrym uśmiechem, zerkając na Kryształkę i Gwiazdnicę, które zgodnie przytaknęły.
Swoją przybraną rodzinę zawsze postrzegała jako pacyfistów, dlatego też nie brała pod uwagę możliwości, że ich trójka pójdzie do Zalotnej Gwiazdy i siłą wymusi zmianę imienia Węgiel, na takie, które będzie jej odpowiadać. Dlatego też nie rozumiała zbytnio, o czym mówi liliowa, lecz nie to był dla dymnej najważniejsze, a fakt, iż zarówno Gwiazdnica, jak i Kryształka zgodnie przytaknęły, jakby Brukselkowa Zadra tylko z nimi podzieliła się jakimiś planami, a zawsze wycofaną młódkę nie brała nawet pod uwagę. Z tego powodu wojowniczka poczuła niewielkie ukłucie w środku, jak to już miało miejsce parę razy w jej stosunkowo krótkim życiu.
Starała się tym nie przejmować, maskując zawód uśmiechem, kiedy to podążała za kotkami, które były pochłonięte rozmową o czymś, lecz Kukułka niezbyt zwracała uwagi na temat ich konwersacji. Bardziej interesujące i zajmujące były myśli, pojawiające się w jej głowie z każdym to stawianym krokiem na końcu ich niewielkiej rodziny. Rzadko zdarzało się, by taki obrót spraw jej nie odpowiadał — dawno przywykła, że jej rolą nie było uczestniczenie na pierwszym planie większości wydarzeń, była jedynie tłem dla tych ważniejszych, by za nimi nie istniało pojęcie pustej przestrzeni, a ci nie byli postrzegani jako egoiści, persony z syndromem głównego bohatera. To właśnie było jej zadaniem, które otrzymała od Przodków i nawet nie śmiała tego zmieniać czy kwestionować.
Kiedy tylko zaczęło powoli zmierzchać, żółtooka powoli psychicznie szykowała się do samotnego czuwania, które miała odbyć w czasie nadchodzącej nocy. Ostatnim razem, kiedy miała spędzić ten czas poza bezpiecznym legowiskiem i bokiem siostry, był to moment, gdy to została wyciągnięta do lasu, aby sprawdzić, czy przeżyje. Do teraz pamięta potężne martwe drzewo, malujące się przed nią wraz z uczuciem irracjonalnej grozy czy strachu, wobec owego miejsca.
Wraz ze zniknięciem słońca za linią horyzontu, zasiadła przy wejściu do obozu, utrzymując wzrok na wysokości linii otaczającego ją lasu. Ten parę długości w głąb był kompletnie pochłonięty pomrokiem, który zdawał się przyjemnie otulać każdy z pni, krzewów, wydeptaną ściółkę leśną. Początkowo jej uszy reagowały niemal na każdy nawet najmniejszy szelest, lecz powoli z każdą upływającą chwilą, szylkretka zaczynała się rozluźniać na tyle, aby niemal niczym posąg siedzieć w miejscu, które wcześniej zajęła. Jedną oznaką, że należy do świata żywych były jej czarno kremowe boki z domieszką bieli, które spokojnie falowały w rytm oddechu wojowniczki.
W pewnym momencie szelest liści na lekkim wietrze, dalekie pohukiwania sowy i inne dźwięki nocnych łowców zaczęły się zlewać w jedno, tworząc coś na wzór cichej, delikatnej pieśni, która powoli zaczynała pieścić uszy Wilczaczki. Może i było to irracjonalne, lecz nie był to pierwszy raz, kiedy to zdawało jej się, że ten iglasty las ją wzywa do siebie, jakby zapraszał w swe ramiona, w których wszystkie troski zostaną odegnane hen za horyzont od niej. I już nawet napinała mięśnie, by powstać, lecz coś z tyłu głowy ją powstrzymywało, jakoby głos rozsądku, który usilnie próbuje się przebić przez melodię jednocześnie tak kuszącą i nierealną.

· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·
Przeszłość,
mianowanie Kryształowej Łapy
· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·

— Ośnieżony Kryształ! — Żółtooka kotka skandowała nowe imię siostry wraz z innymi członkami klanu, lecz to właśnie jej głos przebijał się przez inne. Krzyczała tak głośno, na ile pozwalały jej struny głosowe i gardło, nim zaczęła odczuwać, że powoli je nadwyręża, a jej wiwat zaczyna tracić na sile. Mimo to starała się do samego końca ciągle wypowiadać imię srebrnej, aż w końcu ekscytacja zwycięstwem Kryształki i jej ceremonią mianowania zaczęła przemijać, a Wilczaki zaczęły się rozchodzić. Nim to jednak wszystko nastąpiło, dymna kątem oka dostrzegła Brukselkową Zadrą i Gwiazdnicowy Blask, które po chwili skandowania wymieniły parę słów pomiędzy sobą.
Węgiel nieco zmrużyła ślepia, zastanawiając się, co takiego kotki mają sobie do przekazania, by robić to akurat w trakcie tak ważnej chwili dla nich wszystkich. Choć pewna ciekawość tym szybko została zastąpiona wątpliwościami oraz możliwym kolejnym przejawem odtrącania jej z ich niewielkiego grona. Starała się odgonić te myśli i skupić na gratulowaniu siostrze, lecz cały ten czas pewien cichy głos uczepił się tych podejrzeń, utrzymując je z tyłu głowy dymnej.
Reszta dnia Zwęglonej Kukułce minęła w bardzo energicznej i podekscytowanej atmosferze, której przyczyną była Ośnieżony Kryształ. Niebieskooka uznała, że nim będzie musiała odbyć czuwanie, to chce nadrobić czas, kiedy to były rozdzielone przez różnice w rangach — szylkretka początkowo chciała odmówić, mając zamiar spędzić czas w spokojniejszy sposób, lecz widok oczu siostry, które przepełniała radość oraz nadzieja, uległa. Pod wieczór sobie to wypominała, uznając, że jeśli częściej będzie kapitulować w kwestii swojej asertywności wobec cętkowanej, to cały czas, który Sowi Zmierzch jej poświęcił, pójdzie na marne, czego bardzo nie chciała, gdyż według niej oznaczało to brak szacunku dla starszego.
Wraz z nadchodzącą nocą, szylkretka zniknęła we wnętrzu legowiska wojowników, gdzie swoje posłanie miało blisko trzech innych, które należały do reszty rodziny. Starała się ułożyć na tyle wygodnie, by sen nadszedł szybciej niż powracające myśli po całym dniu. Prędko jednak się przekonał, że nie będzie to możliwe i o spokojnym wypoczynku dzisiejszej nocy może jedynie pomarzyć. Lecz dopiero kiedy pozostałe Wilczaki zapadły w sen, dymna po cichu podniosła się z mchu przeplatanego gałęziami i trawami, by tuż przy wyjściu z legowiska przysiąść i rozpocząć obserwacje opustoszałego centrum obozu. Tylko ona i Ośnieżony Kryształ przy wyjściu z azylu były jedynymi żywymi duszami.

· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·
Przeszłość,
wspólny spacer z Gwiazdnicowym
Blaskiem, Bruskelkową Zadrą, Ośnieżonym
Kryształem i Wilczym Skowytem
· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·

“— Więc, jak już mówiłam, to nie tylko zwykły spacer. Zebrałam was tutaj, by powiedzieć wam całą prawdę na temat Klanu Wilka — odchrząknęła, owijając ogonem łapy. — Mogłyście już zauważyć, że zwyczaje w tej przynależności są dziwne, czasem nawet niepokojące. Tylko głupki porzucają sześcioksiężycowe kocięta samotnie w lesie i tylko głupki każą młodym kotom bić się o awans. My mierzymy jednak wyżej. MY mamy misję do wykonania.
Umilkła na moment, mrużąc oczy.
— Wiele księżyców temu Klan Gwiazdy przemówił do mnie w śnie. Powiedział, że Klan Wilka zmierza ku samozagładzie, że muszę powstrzymać wiarę w Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd, nim będzie już za późno. Dowiedziałam się też wtedy, że w tej przynależności stacjonuje ohydny kult, który czci morderców i koty wyjęte spod kodeksu, a ponadto nie ma żadnych oporów przed zabiciem drugiego kota. Co kilka nocy spotykają się, by pozbawić życia napotkanych przez nich samotników, a potem jak zwierzęta smarują się ich krwią — wyznała z odrazą w głosie. — To nie jest normalne zachowanie. Nie chcę, byście kiedykolwiek pomyślały, że to, co robią te lisie serca, jest słuszne. Ich czyny można określić jedynie obleśnymi i niemoralnymi! Nie powinny mieć miejsca, a w naszym interesie leży, by tego dopilnować. Musimy jednak pamiętać o tym, że chęć naprawienia Klanu Wilka wiąże się ze sporym ryzykiem. Większość Wilczaków ma na tyle wyprany mózg, że ślepo bronią swoich wartości, nawet jeśli są kompletnie niesłuszne i durne. Jeśli kiedykolwiek dowiedzą się, że przeciwko nim spiskujemy, nie będą mieli litości. Jeśli nie pozostaniemy wystarczająco ostrożni, skończymy jako ich następne ofiary.
— Jak mamy ich rozpoznać? — Dymna wraz ze srebrną spytała dokładnie o to samo, jakby stanowiły jedność pod względem myśli.
— Mają oderwany kawałek lewego ucha.”
W tamtym momencie Zwęglona Kukułka nie kojarzyła faktu, iż jej dawnemu mentorowi brakowało fragmentu lewego ucha, gdyż była zbyt pochłonięta świadomością, że przez posiadanie tej wiedzy automatycznie stała się częścią czegoś większego — poczucie bycia potrzebnym napełniało jej pierś z każdą chwilą, kiedy to z uwagą chłonęła słowa liliowej, nawet jeśli zdawały się nieco surrealistyczne, niemające zbytnio prawa bytu. Choć wszystko to przeminęło, gdy nadszedł czas powrotu do obozu, a Brukselkowa Zadra z Ośnieżonym Kryształem na przedzie ich grupki rozmawiały o czymś.
Na ten widok dymną przeszedł chłodny dreszcz, będący niczym bezwzględny powiew wiatru, chcąc dorwać ją w swoje samotne szpony, kiedy tylko traciła ochronę w postaci poczucia przynależności do tej rodziny, bycia ważnym, zauważonym. Dopiero delikatne muśnięcie w boku ściągnęło ją na ziemię — tuż obok szła Gwiazdnicowy Blask, która z jakąś troską w oczach spoglądała na szylkretkę. Żółtooka lekko uśmiechnęła się do liliowej, jakby ten jeden gest miał ją zapewnić, że wszystko jest w należytym porządku i nie musi się martwić.

· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·
Obecnie,
początek pory
opadających liści
· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·

Delikatne promienie słońca przebijały się przez iglaste gałęzie drzew na terenie Klanu Wilka, tworząc jakże urokliwą scenerię tak niepasującą do krwiożerczych Wilczaków, którzy stanowili pewną część leśnej społeczności. Żółte ślepia z jeszcze większą uwagą niż dawniej uważnie śledziły ruch pobliskich wojowników, starając się w nich doszukać tej niemoralnej strony, o której dawniej wspominała Brukselkowa Zadra. Młódka nie mogła być pewna słów przybranej matki, lecz ta mówiła to tak przekonująco, że dymna pomimo pewnego początkowego niedowierzania, finalnie przyjęła fakt istnienia kultu w ich azylu oraz misję od Klanu Gwiazdy, którą mieli.
Niby nic od tamtego spaceru się nie zmieniło w klanie, jednak Kukułka miała wrażenie, iż teraz więcej kotów spogląda w kierunku ich rodziny mniej przychylnym wzrokiem. Nawet jeśli z zewnątrz nie było tego po niej widać, tak w środku wręcz nie umiała usiedzieć w miejscu z nerwów oraz obaw o siostrę. Zawsze postrzegała Ośnieżony Kryształ jako kotkę o mniej rozważnym podejściu do wielu spraw, a w przypadku tej sprawy każde słowo musiało opuszczać ich pyski z wcześniejszym przemyśleniem, by nie wzbudzać podejrzeń i nie ściągać na siebie groźby śmierci. Przecież skoro ci kultyści nie mieli skrupułów zabijać samotników, to zapewne podobnie było w przypadku kotów, które mogły im zagrażać przez posiadaną wiedzę, będącą jedynie przeznaczoną dla wąskiego grona.
W pewnym momencie u jej boku pojawił się Sowi Zmierzch, na co młódka poruszyła wibrysami. Dopiero niedawno uświadomiła sobie, że kocur należy do tej barbarzyńskiej części klanu, ze względu, iż wyraźnie był widoczny ubytek jego lewego ucha i tak, jak przy innych Wilczaka z podobnym znakiem nie miała wątpliwości pod względem ich możliwych czynów oraz moralności, tak liliowy stanowił pewien wyjątek. Przecież chyba dobrze go poznała podczas księżyców szkolenia na wojownika i nigdy nie wzbudzał w niej poczucia zagrożenia ze swojej strony — nawet zwierzała mu się z niektórych problemów, których doświadczyła jako uczeń. Przyjęcie do siebie faktu, iż ktoś tak bliski jest twoim wrogiem w wojnie dobra ze złem, był ciężkim zadanie, może nawet i do dzisiaj.
Starając się zachowywać normalnie, skinęła mu głową, by następnie wymienić ze starszym kilka słów, z których dowiedziała się, że była zastępstwem za Piołunowy Dym w patrolu łowieckim, w którego skład wchodził jeszcze Tygrysia Noc. Akurat oba kocury, które miały być jej towarzyszami przez znaczną część wyjścia z obozu, byli kultystami, co jedynie powodowało dodatkowe napięcie ze strony Kukułki, choć nie tak duże, aby zostało dostrzeżone przez któregoś z nich. Kukułka starała się zbytnio nie udzielać w rozmowie, odpowiadając krótko na jakiekolwiek pytania z ich strony, kiedy tylko wyruszyli całą trójką poza obóz.

· · ─────── · 𓅪 · ─────── · ·

Po patrolu miała wrażenie, że bardziej zmęczona jest pod względem psychicznym, niżeli fizycznym, gdyż przez cały czas musiała mieć się na baczności, szczególnie kiedy Sowi Zmierzch lub Tygrysia Noc ją obserwowali, bądź nieco ciągnęli za język, by również dołączyła do rozmowy pomiędzy nimi. Z ciężkim westchnieniem odłożyła upolowaną zwierzynę jako ostatnia ze składu łowców, którzy chwilę wcześniej powrócili. Żółtooka miała zamiar oddalić się do legowiska, lecz zauważając Brukselkową Zadrę, zmieniła swe plany i niemal od razu skierowała się w jej stronę.
— Brukselkowa Zadro, masz może chwilę? Chciałabym Cię spytać o coś — mruknęła, gdy tylko znalazła się tuż przed kocicą. Ta skinęła głową, a następnie ruszyła w stronę wyjścia z obozu, jakby wiedziała, że jej przybrana córka zechce zgłębić temat, który nie jest dla każdego. — Jaki jest dokładnie plan na wyznających Mroczną Puszczę oraz… czy każdy z nich jest dokładnie taki sam? Nie ma kogoś, kto jest wyjątkiem od reguły? — spytała niedługo później po opuszczeniu azylu oraz upewnieniu się, że nikt niepożądany nie usłyszy ich rozmowy.

<Matko?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz