Był to zimny dzień, lecz śnieg jeszcze nie spadł. Wiatr wiał dosyć mocno, co dodatkowo zniechęcało do wychodzenia z przytulnego i ciepłego Gniazda Dwunogów. Ale pewna kotka starała się nie zwracać na to uwagi. Postanowiła sobie, że spotka dzikie koty, które podobno od jakiegoś czasu są widywane niedaleko. Aktualnie stała po drugiej stronie płotu podwórka swoich właścicieli, patrząc przed siebie, gdzieś "w dzicz". Czyli las. A raczej tą część lasu, którą widać było pomiędzy Gniazdami Dwunogów, bo "dzicz" była za nimi. Tego dnia nareszcie miała tam wyruszyć, zostawiając swoich właścicieli i przyjaciół za sobą. Oczywiście postanowiła, że kiedy już pozna dzikie koty, wróci do swojego domu. Ale czy jej się uda? Tam podobno jest bardzo niebezpiecznie. Czuła się niepewna, lecz równocześnie powtarzała sobie, że skoro już coś postanowiła, musi to zrobić. Nie podda się!
- Lea, jesteś pewna? Moja matka mi opowiadała, że tam była i jest bardzo niebezpiecznie! - odezwała się przyjaciółka kotki, niebiesko-szara, mająca piękne, błękitne oczy. - Wiesz, że będziemy się o ciebie martwić. Twoi właściciele też.
- Spokojnie! Przecież wiecie, że dam sobie radę. Zawsze mogę stamtąd uciec. Po prostu... Chcę zobaczyć te dzikie koty i się z nimi zaprzyjaźnić. - odpowiedziała Azalea. Zawsze starała się zaprzyjaźniać z kotami, które spotykała. Zawsze jej się udawało. Miała nadzieję, że tym razem też tak będzie.
Podszedł do nich brązowy, pręgowany kocur z bladozielonymi oczami i mała, czarna koteczka z żółtymi oczami, którą niedawno zaadoptowali jego właściciele.
- Będziemy na ciebie czekać, Lea. - powiedział kocur. W jego oczach widać było smutek. Ale czarna koteczka stojąca tuż obok niego uśmiechała się.
- Obiecaj, że jak wrócisz, opowiesz mi o tych kotach! - pisnęła, podbiegając do Azalei. Popatrzyła jej w oczy najbardziej uroczym wzrokiem, jakim potrafiła. Jasna kotka uśmiechnęła się i polizała kociaka pomiędzy uszami.
- Dobrze, obiecuję. - miauknęła. - A teraz... chyba pora żebym poszła. - popatrzyła na swoich przyjaciół, nadal się uśmiechając. Nie chciała, żeby się o nią martwili. Nie rozumiała nawet, dlaczego uważają, że tam jest niebezpiecznie. Przecież ona tylko chce zaprzyjaźnić się z tamtymi kotami! Wróci do nich bardzo szybko i opowie im, jak wspaniałe było i ile miłych kotów poznała! Była pewna, że nie może jej tam spotkać nic złego.
Pożegnała się z przyjaciółmi po raz ostatni, a następnie pobiegła przed siebie, w stronę lasu. Nie mogła się już doczekać aż spotka pierwszego dzikiego kota...
***
Szła przez las, z zachwytem obserwując wszystko wokół. Nie było tu żadnych ludzi ani ich Gniazd, nie było ich Potworów, były tylko rośliny, dużo roślin. I to innych, niż te, które mieli na podwórku jej właściciele! Wszystko pachniało również inaczej. Dlaczego było tam tak pusto? Nie rozumiała. Czy żaden z tych dzikich kotów tutaj nie chodzi? Przecież ich chyba jest dużo, prawda? Gdzie w takim razie mogą być? Azalea nie wiedziała, więc ciągle się tylko rozglądała, zaglądała w różne miejsca i węszyła. Było tu wiele dziwnych zapachów których nie znała.
Szła tak i szła. W końcu zaczęła tracić nadzieję na odnalezienie dzikich kotów i zastanawiała się,czy może ktoś tego sobie po prostu nie wymyślił. Ale jeszcze się nie poddała. Nie chciała wracać do domu z niczym, nie chciała zawieść małej koteczki, której obiecała, że opowie jej o dzikich kotach! Nie mogła tego zrobić. Musi znaleźć te koty! Na tą myśl poczuła przypływ odwagi. Uśmiechnęła się lekko. Te koty muszą gdzieś tutaj być!
Szukała tak jeszcze trochę czasu i w końcu coś się stało. Zobaczyła przed sobą jakiegoś kota wychodzącego zza drzewa. Uśmiechnęła się lekko i powoli podeszła, uważając, że na pewno będzie miły.
- Cześć! Jestem Azalea. - przedstawiła się. - Jesteś dzikim kotem? - zapytała.
Ktoś?
Zapraszam każdego chętnego :'D