Dawno temu
— Tak, mamo? — spytał, siadając przed nią.
— Jadłeś już? Czy dopiero wstałeś? Widziałam, jak po obozie chodził Szałwiowe Serce, jak smród pod ogonem. Czyżby się nudził? — prychnęła. — Chciałabym, żeby mój kochany syn, też mógł rozwijać się w dobrym tempie.
Nur zesztywniał i spuścił wzrok na ziemię. Wiedział, że jego siostra była już wojowniczką i sam się czuł źle z tym faktem! Nie był pewien, na ile była ona dobra, no ale… Została mianowana pierwsza! To zakuło jego dumę.
— Szałwiowe Serce powiedział, że dzisiaj trochę później pójdę na trening… — wyjaśnił cichym głosem.
Właściwie tylko przy rodzicach go używał. No i przy Mandarynkowej Gwieździe. Normalnie był dumny i pewny siebie! Głośno wypowiadał każde zdanie, pewien, że tylko on miał rację. Tylko że Trzcinowy Szmer była jego mamą i nauczyła go tego wszystkiego, co wiedział. Z nią nie mógł się kłócić.
— Czekamy na Liliową Łapę i Żabie Oko, ale teraz nie mają czasu, bo są na patrolu.
— Oczywiście, że są na patrolu! — prychnęła. — Ale możecie pójść łaskawie na polowanie lub żeby pomógł ci udoskonalić swoje umiejętności. Sam nie nauczysz się wspinania się na drzewa.
— Porozmawiam z nim — westchnął, wstając.
Trochę później
— Jestem gotowy na mianowanie.
Przez moment nastała cisza. Rudy bał się, że mentor odmówi, przecież miał prawo!
— Wydaję mi się, że nauczyłeś się nawet więcej, niż ktokolwiek — odezwał się wreszcie książę. — Więc w porządku. Porozmawiam z Mandarynkową Gwiazdą.
Nurowa Łapa kiwnął głową i poszedł spać. Minął pierwszy dzień, drugi, trzeci – a on nadal był uczniem! Serce biło mu niespokojnie, gdy mijał się z innymi kotami. Co, jeśli liderka uważała, że się nie nadawał na wojownika? Co, jeśli tak naprawdę był gorszy od pozostałych?
— Wybacz, Nurowa Łapo… — zaczął wieczorem Szałwiowe Serce.
"Czyli jednak. Jestem gorszy od innych…" — pomyślał uczeń.
— Trochę zajęło mi przygotowanie dla ciebie sprawdzianu. Jesteś zdolnym kotem, więc nie mogło być zbyt łatwo. Jutro przejdziesz test, a potem zobaczymy co z mianowaniem — dokończył książę.
Nur zamrugał kilka razy i spojrzał na mentora, jakby nie dowierzając. Test i mianowanie? Wiedział, że tak to odbywało się u zwykłych uczniów. Nie spodziewał się nawet innego mianowania! Był wręcz zachwycony tym, że kocur wymyślił dla rudego coś cięższego, bo wiedział, jak temu łatwo przychodziły mu rzeczy. Po prostu… Zaskoczył się trochę tym, że jednak dostał szansę.
— Jutro?
— Z rana. Wstaniesz?
— Oczywiście!
— Więc idź już spać — zaśmiał się.
Rudy od razu ruszył na swoje posłanie, ale nie umiał zasnąć przez następne kilka godzin. Ekscytował się, ale i stresował. Ćwiczył naprawdę dużo przez ostatnie księżyce. Nie było możliwości, że znalazłoby się coś, czego on by nie pokonał. Ale jeśli jednak? Jeśli to tylko jego wyobrażenia i wcale nie był lepszy? Już czekał na mianowanie tak długo! Co z niego za namiestnik?!
Wstał wraz ze świtem i niecierpliwie kręcił się przy wyjściu z obozu, aż nie zobaczył Szałwiowego Serca. Przywitali się, zjedli śniadanie i wyszli. Test obejmował pływanie, wspinanie się na drzewa i polowanie. Chociaż Nur zaczął go niepewnie, to gdy poczuł siłę w łapach i to jak świeży miał umysł, to nagle wszystko wydawało się… banalnie proste. Rzekę przepłynął, nie przejmując się rwącym nurtem, na drzewo wspiął się w kilka uderzeń serca, a polowanie… Nigdy nie był tak pewny siebie. Złapał wiewiórkę, gdy tylko ją wyczuł i ustawił się do ataku. Nie wiedział, co niby trudnego było w tym teście.
— Gratulacje — powiedział Szałwiowe Serce, gdy Nur rzucił mu zwierzynę pod łapy. — Porozmawiam dziś z Mandarynkową Gwiazdą.
Uczeń kiwnął głową. Jego serce biło spokojny rytm – był pewien, że zostanie wojownikiem. Wszystko zrobił idealnie, nie pomylił się przy niczym, poza tym… Czuł się naprawdę świetnie! Nic nie mogło pójść nie tak. Następnego ranka liderka zwołała koty, które były w obozie. Zaprosiła Nura na mównice i spojrzała na niego z dumnym uśmiechem.
— Ja, Mandarynkowa Gwiazda, przywódca Klanu Nocy, wzywam moich walecznych przodków, aby spojrzeli na tego ucznia. Trenował pilnie, aby poznać zasady waszego szlachetnego kodeksu. Polecam go wam jako kolejnego wojownika. Nurowa Łapo czy przysięgasz przestrzegać kodeksu wojownika i chronić swój klan nawet za cenę życia?
— Przysięgam.
— Mocą Klanu Gwiazdy nadaję ci imię wojownika. Nurowa Łapo, od tej pory będziesz znany jako Nurowa Gracja. — To imię… pasowało do niego idealnie! — Klan Gwiazdy ceni twoją odwagę i ambicję oraz wita cię jako nowego wojownika Klanu Nocy.
Kocur uśmiechnął się. Wreszcie! Wreszcie mu się udało. Teraz już był wojownikiem Klanu Nocy. Najlepszym! Jeśli tylko dostanie ucznia, zacznie mu przekazywać swoją wiedzę, aby było więcej kotów niczym on – zdolnych do wszystkiego. Liderka dotknęła pyszczkiem jego głowy, a rudy dotknął pyszczkiem jej barku. Wraz z tym gestem wniosły się wiwaty z jego nowym, wojowniczym imieniem. Nur wiedział, że zgodnie z zasadami nie mógł się teraz odezwać. Poczekał na pozwolenie i odszedł. Oczywiście, że wszyscy mu gratulowali, ale go interesował tylko jeden kot. Podszedł do matki i spojrzał na nią z nadzieją w oczach.
<Jesteś ze mnie dumna, mamo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz