Dzień mianowania
— Niech wszystkie koty zdolne samodzielnie pływać, zbiorą się na zebranie klanu! — Słowa Mandarynkowej Gwiazdy dotarły do każdego, nawet najmniejszego zakamarka w obozie. Fiołek wyskoczyła ze żłobka podekscytowana, porzucając rozmyślania. Błyszczącymi oczami wpatrywała się w przywódczynię, później jej spojrzenie przeniosło się na koty wychodzące z legowisk. Jej ogon uniósł się wysoko, kiedy dotarło do niej, że uwaga niemal całego obozu będzie skupiona na Fiołce. No i może ewentualnie na jej rówieśnikach. Chyba trochę zbyt wcześnie wybiegła na środek wyspy z dumnie podniesioną głową, jednak była zbyt podekscytowana, aby się tym przejąć. Spojrzała jeszcze raz na Senną Łzę i Gąbczastą Perłę, które stały blisko siebie, a w ich oczach błyszczała duma. Później zauważyła Morszczynowego Wąsa i lekko położyła uszy po głowie, zmartwiona. Nie widziała w jego oczach takiej samej miłości, jak u dwóch kotek. To nie była jednak nowość. Kocur rzadko odwiedzał żłobek i Fiołek często odnosiła wrażenie, że zabawa z nią nie przynosiła mu żadnej radości. — Fiołku, skończyłaś sześć księżyców. — Szylkretka przeniosła spojrzenie na przywódczynię, a jej oczy ponownie błysnęły. — Już czas, abyś została uczennicą. Od dzisiaj, do momentu, w którym otrzymasz imię wojowniczki, będziesz znana jako Fiołkowa Łapa. Twoją mentorką zostanie Czosnkowa Krewetka. Czosnkowa Krewetko, liczę, że przekażesz całą swoją wiedzę i umiejętności Fiołkowej Łapie.
Kotki zetknęły się nosami, a chwilę później cały klan skandował imiona nowych uczniów. Fiołkowa Łapa rozglądała się po obozie zadowolona. Dawno nie czuła się tak kochana, chciana i akceptowana. I chyba jeszcze nigdy nie miała na sobie uwagi aż tylu kotów jednocześnie. To było niesamowite uczucie.
***
Kiedy już wymieniła kilka słów z Senną Łzą i Gąbczastą Perłą, jej mentorka od razu zabrała ją na pierwszy trening. Fiołkowa Łapa skakała podekscytowana u boku Czosnkowej Krewetki, zasypując ją pytaniami, które błyskawicznie powstawały w jej głowie.
— Co będziemy dzisiaj robić? Nauczysz mnie polować? Chciałabym umieć łowić ryby. Albo bardzo głęboko nurkować! Poćwiczymy dzisiaj walkę? Ruchy bitewne na pewno mi się przydadzą, gdyby na patrolu stało się coś złego. Właśnie, pójdziemy na patrol?
Wojowniczka zaśmiała się i spojrzała na nią przyjaźnie swoimi dużymi, skośnymi oczami.
— Najpierw musimy wydostać się z obozu — miauknęła, zatrzymując się na brzegu wyspy.
Oczy Fiołkowej Łapy rozszerzyły się, kiedy zobaczyła plażę, którą od kotek dzieliło pasmo wody. Pewna siebie wskoczyła do wody i zaczęła płynąć. Po tym, jak niemal utopiła się w źródełku, poprosiła Senną Łzę o kilka lekcji w Kąciku Zabaw i bardzo polubiła wodę. Kochała się w niej pluskać i najchętniej by z niej nie wychodziła. Tutaj jednak pływało się inaczej, płynęła wolniej, choć była przekonana, że robiła wszystko dobrze. Dlatego zaczęła szybciej machać łapami.
— Nie, nie, nie! Ruchy muszą być opanowane. Skup się na tym, żeby pociągnięcia łapami były spokojne, mocne i kontrolowane. Z czasem nabierzesz więcej siły i będzie ci łatwiej.
“To już jest dla mnie łatwe!”, pomyślała Fiołkowa Łapa zła na samą siebie. “A przynajmniej powinno być”. Dopiero co zaczęła trening, a już popełniła błąd. Miała nadzieję, że innym szło gorzej. Skupiła się na poleceniach mentorki i zaciskała zęby, czerpiąc energię ze swojej frustracji.
— O, teraz jest znacznie lepiej! Tylko trochę niżej pysk… Świetnie!
***
Większość jej rówieśników już wróciła z pierwszego treningu, ale chyba wszyscy byli tak samo zmęczeni, jak ona i nie mieli ochoty rozmawiać.
Tak więc zjadła piszczkę i położyła się na posłaniu. Miała wrażenie, że już się nie podniesie przez najbliższy księżyc. Była wyczerpana.
Zwiedziła z Czosnkową Krewetką całe terytorium Klanu Nocy, zobaczyła granice z innymi klanami, których oznaczenia strasznie śmierdziały i zobaczyła kilka ciekawych miejsc, takich jak Kolorowa Łąka czy Brzozowy Zagajnik. Sporo się też napływała i praktycznie nie czuła łap.
Cieszyła się z tego, jaką Mandarynkowa Gwiazda wybrała jej mentorkę. Co prawda uczennica wolałaby kogoś z rodu, ale na to były bardzo małe szanse, a Czosnkowa Krewetka była przyjazna i wyrozumiała. Niesprawiedliwe było jednak to, że Centuriowa Łapa, córka odrzutka, była szkolona przez namiestnika! Czy to dlatego, że miała czarno białe futerko?
Fiołkowa Łapa skrzywiła się. Nie mogła pozwolić, aby rówieśniczka była lepsza. Musiała pilnie trenować i zostać mianowana przed Centurią. Z tym postanowieniem zamknęła oczy, odpływając w krainę snów.
[874 słowa + pływanie]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz