– Tato… – mówiła Odeta. – Tato, boję się – jej głos trząsł i podnosił się wraz z wypowiadaniem kolejnych słów. Końcowo przeinaczał się w pisk.
Postura zakopana w kupie różnorodnych koców i poduszek poruszyła się powoli. Na początku nie było widać wiele poza kształtem przesuwającym się pomiędzy materiałem, przez co mimowolnie pojawiło się drżenie. Przełknęła głośno ślinę, autentycznie lękając się tego, co mogło wyłonić się z odmętów leża Wyprostowanej. Dzień już dawno ustąpił miejsca ciemności, przez co wszystko wydawało się tylko coraz bardziej straszne – niczym wyjęte prosto z najgorszego koszmaru. Zakamarki mogły kryć rzeczy, o których pieszczoszka nie chciała wiedzieć… a długie cienie dodawały tej scenerii grozy, która tak głęboko dotykała koteczkę.
Dopiero, podczas gdy pyszczek wyłonił się i ukazał jej się w całej okazałości, zrozumiała, że naprawdę nie było czego się bać. Przed nią widniała mordka dzierżąca brzemię czasu, której ospały wyraz łagodziły jeszcze siwiejące przez wiek skronie. To były znajome rysy. Mimowolnie rozluźniła mięśnie ściśnięte nerwami i wgramolila się do łóżka, wybierając miejsce bezpośrednio przy boku kocura. Nie szczędziła czasu, zawijając się w kłębek oraz wciskając różowiutki nosek w dobrze znane futerko. Otoczenie momentalnie zamarło; cicho sza wszystko. Była tylko ona i on wraz z towarzyszącą im wonią domu. Niemniej, ta nuta zdawała się nie na miejscu. W pewien sposób inna, nieznajoma, niepoprawna, niepasująca…
Aromat zanikał. Niepokój przychodził i przyprawiał ją o zawroty głowy. Pozostały zaledwie słowa, przypominające jej o bezpieczeństwie. – Nic się nie martw, kochanie – pomruk był wyraźnie zaspany, jakoby rozmówca wahał się na granicy snu i jawy, bo zapewne właśnie tak było. Kociak nie mógł zobaczyć, jak mrugał on mozolnie swoimi ślepiami, zbyt zajęty chowaniem łebka pomiędzy jego sierścią. – Tata już tu jest, hm? – wymruczał dalej. Odelka nie wiedziała, kiedy pojawiły się łzy. Spłynęły bezwiednie, nieproszone i niechciane, a ona tylko cicho załkała.
– Wszystko jest nie tak. Zupełnie wszystko! – upierała się młoda przez płacz. Tłumacząc z jej dramatyzowania: coś nie pasowało w domowej atmosferze. Lucjan starał się coś powiedzieć, jednak przerwała mu głośnym pociągnięciem nosa. Poklepał ją po boku ogonem, odczekał chwilkę, następnie podjął próbę wypowiedzi raz jeszcze. Tym razem to szloch wdarł się w środek zdania. Zaledwie za trzecim razem, po minucie ciszy, udało mu się dojść do głosu bez jakichkolwiek przeszkód.
Opierał głowę na córce i odpowiadał: – Jeśli masz wokół kochających ciebie, dasz radę przeżyć ten trudniejszy okres. A ja kocham ciebie bardzo mocno. – W ciszy domu, jego słowa były jak krzyk, pomimo swojego na ogół niegłośnego rozdźwięku. Od Odelki wymagany był wysiłek, aby pojąć nagłą zmianę – czego? Zagmatwanym było wskazać. Może było to coś w przepływie powietrza albo w ciężkości jej serca… Niemniej, zostało zmienione i pociągnęło za sobą szereg zmian. Kotka uspokajała płacz, domostwo stało się, chociaż odrobinkę bardziej znośne aż w końcu ogarnął ją wszechobecny spokój. Po prostu zasnęła.
Sen trzymał ją w objęciach, kiedy to Lucjan trzymał się w bezruchu, tylko aby tylko nie obudzić dziecka. On mógł wiedzieć wiele więcej niż jego dziecina, ale niepokój tkwił w nim w inny sposób, nie jak w niej. Miał świadomość wagi nieobecności i pustego domu – nie chciał źle wróżyć, ale jego myśli już uciekały do najgorszego.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz