*przed śmiercią Koziego Przesmyku i Rozkwitającej Szanty*
Wełnista Łapa pochyliła głowę nad ciałem Płomiennego Ryku, cichutko modląc się o to, aby dusza rudego zaznała spokoju. Gdy skończyła modły, przeniosła spojrzenie na swojego nowego mentora, który... jeszcze chwilę temu znajdował się u jej boku. Zaskoczona, że kocur tak krótko czuwał przy swoim rodzicu, zaczęła się rozglądać, chcąc go zlokalizować. Bezskutecznie. Zniknął wśród innych kotów.
Wśród zebranych kotów biorących udział w czuwaniu dostrzegła Skrzydlatą Płomykówkę, z którą jej wzrok się spotkał. Mimo, że Wełnista Łapa pragnęła zbliżyć się do rodzeństwa Oskrzydlonego Ognika, nie wychodziło jej. Łatwiej było jej nawiązać relację z synami Rozkwitającej Szanty czy dziećmi Jagodowego Marzenia, niż że starszym miotem. Jedynie ze Skrzypiącym Skrzypem, który był najstarszy z nich wszystkich potrafiła znaleźć wspólnych język; wiara i wspólne poglądy pomagały w nawiązywaniu relacji.
Cętkowana wpatrywała się w Wełnista Łapę, po czym bezszelestnie zbliżyła się do córki Alby.
– Dziękuję, że czuwasz przy moim ojcu. – miauknęła cicho. – Niestety jego dusza nie dotrze na Srebrzystą Skórę. Jestem tego pewna.
Wełnista Łapa próbowała pocieszyć kotkę; chciała jej powiedzieć, że Klan Gwiazdy jest łaskawy i na pewno pojmą, że jej ojciec nie był taki zły. W końcu został wychowany w taki, a nie inny sposób. Oprócz fuczenia na inne koty, które nie były rude i powielania błędów wychowawczych nie był, aż tak złym kotem, aby zasłużyć na Mroczną Puszczę, prawda? Kochał Ognika, Płomykówkę i Rudzik. Kochał Sójkę. Kiedyś jeszcze kochał Ognistą Piękność i wcześniejszy miot kociąt, które miał z złotooką. A poza tym, Wełnista Łapa nie słyszała, aby kocur kogoś zabił.
Płomykówka pokręciła głową, dając znać młodszej, aby milczała. Wełnista Łapa wbiła spojrzenie w ziemię, czując się bezużyteczna. Chciała wesprzeć wojowniczkę, jednak nie chciała na siłę jej uszczęśliwiać.
Wzdrygnęła się, gdy poczuła nacisk na czubku swojej głowy. Podniosła spojrzenie, i w tej samej chwili pojęła, że to właśnie starsza położyła na jej głowie pysk. Słona łza spłynęła po pysku albinoski, lecz nie należała do niej.
~~~
*moment ogłoszenia podejrzanych przez Zawodzące Echo*
Z trudem była w stanie złapać oddech, gdy Zawodzące Echo podzielił się z klanem podejrzanymi. Szara Skóra dostrzegając w jakim stanie znalazła się jego córka, poprosił jednego z medyków, aby podał coś córce na uspokojenie. W taki sposób po raz pierwszy zażyła ziarenko maku, dzięki któremu udało jej się uspokoić nerwy. Przynajmniej chwilowo. Tuląc się do ogona Białej Łapy, próbowała sobie przypomnieć coś ze swoich snów. Być może to właśnie w nich była podpowiedź? Mimo częściowego otępienia zmysłów, z całych sił starała się przypomnieć sobie sen, który jeszcze nie tak dawno śniła, co noc.
Zmarli. Zmarli, którzy nie zaznali spkoju. Martwy Szlak. Czarna łapa, próbująca dotknąć barku Wełnistej Łapy. Ciemność. Brak gwiazd na niebie. Noc. Popiół. Sucha ziemia. Gałęzie i korzenie. Ucieczka. Pęd. Bieg.
– Tato... Ja nie chcę głosować... Nie dopóki, nie zinterpretuję snu... – Na dźwięk słów kocicy, niebieski otworzył szerzej oczy. Dopiero teraz albinoska podzieliła się z rodzicem snem, który interpretowała razem z Lotosową Łapą. Nie widziała, czy faktycznie był on ostrzeżeniem. Mógł być, ale Wełnista Łapa mogła go teraz nadinterpretowywać i niepotrzebnie wiązać aktualnymi wydarzeniami. Jednak jeśli faktycznie była to wizja od Klanu Gwiazdy? W końcu zdecydowali się odezwać do niej po tylu przepłakanych nocach, gdy ją ignorowali. – Myślę, że ten sen był ostrzeżeniem... – Do jej oczu napłynęły łzy, gdy zdała sobie sprawę, że gdyby powiadomiła medyków o nim, być może Księżycowa Łapa, Kołysankowa Łapa i Śniąca Łapa nie zostaliby sierotami.
– Spokojnie. – miauknął Alba, po czym nachylił się do ucha córki i ledwo słyszalnie szepnął jej na ucho: – Zagłosuj na tego podejrzanego, co ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz