Obudził się w cieple i wśród zapachu ziół. Czyżby tak wyglądał Klan Gwiazdy? A może go nie chcieli i wygnali do Mrocznej Puszczy? Rudzielec skulił się na posłaniu z mchu, nadal nie otwierając oczu. Gardło nieprzyjemnie go drapało, ale już nie kaszlał. Pozostał jeszcze lekki katar, nie czuł również bólu głowy. Powoli otworzył niebieskie oczy. Ze zdziwieniem dostrzegł, że znajduje się w legowisku medyka w Klanie Nocy. Zamknął je ponownie pod naciskiem światła. Musiał sobie przypomnieć, co się wydarzyło. Nie trwało to długo. Zielony kaszel, patrol, ojciec. Musieli go przynieść i wyleczyć. Odetchnął z ulgą. Wrócił do domu.
- Kacza Łapo, lepiej się czujesz?
Smutna Cisza spoglądała na niego z pewnej odległości. Jak zawsze jej spojrzenie wyrażało jedynie pustkę. Nie lubił tego spojrzenia, nie przepadał również za jej wiecznym smutkiem. Uznał jednak, że bycie niegrzecznym mu się nie przyda, w końcu mu pomogła.
- Tak, o wiele lepiej. - kiwnął głową.
Skrzywił się na lekki ból w karku. Ile tak leżał?
- Ile spałem?
- Leczyłyśmy cię trzy dni. Byłeś nieźle wykończony. - miauknęła asystentka.
Karzełek szerzej otworzył oczy. Aż trzy dni? Musiał naprawdę zepsuć swoje zdrowie. Nadal czuł się osłabiony, ale przynajmniej było lepiej. Może weźmie sobie jakieś zioła na wzmocnienie. W końcu znał to miejsce, był tutaj uczniem, praktycznie już wyszkolonym. Odprowadził Smutną Ciszę wzrokiem, gdy łaciata udała się do kąta, żeby posegregować zioła.
- Byłeś jedną łapą po drugiej stronie.
Kolejny głos dotarł do jego uszu. Wiedział do kogo należy. Odwrócił pyszczek do Mglistego Snu i położył uszy. Mimo wszystko mentorka bywała groźna.
- Ale mnie wyleczyłaś.
Po co do tego wracać? Zaraz stanie na łapy i zajmie się swoimi obowiązkami. Tak jak powiedział, podniósł się z miejsca, jednak natychmiast ponownie usiadł. Mglisty Sen westchnęła.
- Jesteś jeszcze za słaby. Odpocznij. I nie myśl, że nie czeka cię wytłumaczenie. Długo cię nie było, zdajesz sobie z tego sprawę? Wszyscy myśleli, że nie żyjesz. - mruknęła kocica. Minęła go, wychodząc z legowiska.
Kacza Łapa westchnął, ponownie się kładąc. Wszyscy? Nawet rodzice i Malinka? Może w ogóle nie powinien wracać, albo smakować przygody? Będzie pewnie musiał wytłumaczyć swoją nieobecność a wątpił, żeby spodobała się dorosłym kotom. Musiał coś wymyślić i to jak najszybciej.
- Kaczorku!
Brzoskwiniowa Bryza wbiegła do legowiska i od razu przytuliła swojego kociaka. Rudzielec zamruczał na obecność matki, wtulając pyszczek w jej sierść. Kotka zaczęła dynamicznie wylizywać mu uszy. Trochę nie było to przyjemne, ale mógł to znieść, stęsknił się za nią.
Za matką do legowiska wszedł Jesionowa Gwiazda. Malinowego Pląsu na razie nie było. Ojciec liznął go po łebku, jak miał to w zwyczaju robić. Kaczorek oderwał się od matki i wtulił teraz w ojca, również go witając. Poczuł się na moment tak, jakby znowu był małym kociakiem.
- Mglisty Sen powiedziała, że się obudziłeś i czujesz lepiej.... - zaczął Jesionowa Gwiazda.
- Gdyby go pilnowała, to by nie zachorował. - uparła się Brzoskwiniowa Bryza. Karzełek przekrzywił łebek. Chyba miała urazę do medyczki. Kocica ponownie go zaczęła wylizywać. - Gdzieś ty był? Martwiliśmy się. Szukał cię cały klan.
Na osty i ciernie! Cały klan? Ojciec musiał naprawdę się martwić. Już nawet nie pamiętał, ile go nie było. Może z jedną porę roku? Zaszurał łapką po ziemi. Brzoskwiniowa Bryza odsunęła się, przybierając teraz bardziej stanowczy wyraz pyska. Widać, że chciała usłyszeć wyjaśnienie. Jesionowa Gwiazda z resztą też. W końcu poza byciem tatą, był również przywódcą klanu.
- Więc? - ponaglił czekoladowy.
Przełknął ślinę. Prawda nie zawsze była odpowiednia.... nie chciał ponosić konsekwencji. A może powinien? A co jeśli ich nie będzie? Było zdecydowanie zbyt dużo pytań.
- Ja.... nie pamiętam. - spuścił głowę, spoglądając na własne łapki. - Pamiętam Zgromadzenie, ale mam urwane wspomnienia, co się stało po nim. Ten kaszel.... źle się czułem i znalazłem drogę do domu. Wcześniej chyba nie mogłem jej znaleźć.
Spojrzał najpierw w oczy ojca, potem na matkę.
- Dobrze wrócić do domu.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
20 kwietnia 2021
Od Kaczej Łapy CD. Jesionowej Gwiazdy
<Jesion?>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz