“No już, Liściaste Futro. Wstawaj.”
Zamknęła oczy, biorąc głęboki oddech. Wciąż leżała na posłaniu. Czy jej prapradziadek próbował ją wykończyć? Aby spełniać jego rozkazy, chodziła spać późno, a wstawała coraz wcześniej. Chciał więcej i więcej. Zaczął się rządzić. Chciał przeróżnych rzeczy, które przecież nie miały żadnego związku z Aksamitną Chmurką i były niegrzeczne. Zaczynało ją to męczyć, ale bała się mu postawić. Głos prapradziadka odchrząknął głośno. Wstała. Oczy wciąż miała półprzymknięte. Powłócząc łapami, wyszła z legowiska, a potem z obozu. Usiadła w zacisznym miejscu, gdzie rzadko kiedy chodziły jakieś koty o tej porze. Nie chciała, aby ktokolwiek ją zobaczył. Prapradziadek wyjaśnił jej, że tylko ona go słyszy. A więc dla kogoś innego wyglądało to tak, jakby mówiła do siebie.
- O co chodzi? - parsknęła.
“Nie tym tonem do mnie.” - warknął głos.
No tak, zapomniała się. Prapradziadek oczekiwał od niej całkowitego posłuszeństwa. Musiała uważać na słowa i myśli.
- Wybacz - szepnęła. - Co mam robić?
“Muszę cię przetestować. Dam ci trzy zadania. Jeśli je spełnisz, tak jak ci rozkażę, przejdziemy do ostatecznej zemsty. Muszę wiedzieć, czy jesteś do tego zadania gotowa.”
- Czemu Klan Gwiazdy chce się mścić? Myślałam, że unikacie odwetów. W ogóle jak to będzie wyglądało? Zemsta i te zadania? - spytała. - Czemu w ogóle mnie testujesz? Traktujesz mnie jak zabawkę. Czy skoro obserwowałeś mnie z nieba, to nie wiesz o mnie wszystkiego?
“Wszystko w swoim czasie. Przejdźmy do rzeczy. Na te trzy zadania masz cały dzień. Pierwsze to ukraść dwie piszczki ze stosu zdobyczy i zakopać je gdzieś w lesie. Potem możesz przyjść i je zjeść.”
- C-co? Nie będę jeść kradzionych piszczek - zaprzeczyła.
Każde słowa prapradziadka wydawały jej się coraz dziwniejsze. Myślała, że zna Gwiezdnych. Ale czemu oni namawiali ją do łamania kodeksu wojownika? Coś tu było nie tak.
“Nie musisz jeść. Po prostu ukradnij.”
To brzmiało, jakby według kocura kradzież była czymś najłatwiejszym na świecie. Liściaste Futro nie martwiła się, że to się wyda. Zawsze mogła się jakoś usprawiedliwić w razie czego. Ale uważała, że to nie w porządku. Musiała odmówić, ale nie wiedziała jak. Jaki argument przemówiłby jej prapradziadka? Chyba żaden.
“Nie zapominaj się, śmiertelniku. To rozkaz od Klanu Gwiazdy.” - oznajmił kocur stanowczo. - “Chcesz pomóc swojej matce?”
- Chcę.
“No to do roboty”.
Nie wiedziała, w jaki sposób pomoże Aksamitnej Chmurce. Ruszyła do obozu jedynie po to, aby głos ją zostawił w spokoju. Musiała się dokładnie namyślić. Jej rodzice raczej nie chcieliby, aby łamała kodeks wojownika w celu pomszczenia ich. Przecież według prapradziadka żyli i byli zdrowi. Tata na pewno nie chciałby, aby Listek tak ryzykowała. A mama wolałaby, aby każdy był dla siebie miły, a więc z kradzieży pewnie by się nie ucieszyła. Poza tym czemu cały klan miał na tym cierpieć? Może wśród wojowników też był ktoś, kto chciałby pomóc Aksamitnej Chmurze, ale też myślał, że jedynie on jest po jej stronie? Czemu na tym miały cierpieć małe kociaki, które nawet przy tym nie były?
- To nie w porządku! - zawołała.
Zatrzymała się w połowie drogi do obozu. Nie mogła bać się tego głosu. Przecież kocur był niematerialny. Nie mógł zrobić jej krzywdy. Powinna mu teraz głośno powiedzieć, co o nim myśli i zapytać go o parę wątpliwych rzeczy. Nie mogła dłużej zwlekać. Prapradziadek się nie odzywał, jednak wiedziała, że przy niej jest. Przecież zawsze poprzednio odpowiadał na jej pytania.
- Nie ukradnę zdobyczy. Nie będę dla nikogo niemiła. Nie będę się mścić. Będę postępować zgodnie z kodeksem wojownika. Skupię teraz całą swoją uwagę na ziołach i na pomaganiu klanowi. Wszystko będzie tak jak wcześniej - oznajmiła stanowczo.
Nie odzywał się. Tchórz. Chociaż to może dobrze? Może nareszcie będzie miała odrobinę spokoju? Wzięła głęboki wdech, przełknęła ślinę i kontynuowała:
- Czemu cały klan ma głodować przez Srokoszową Gwiazdę? Jak zawiniły małe kociaki, które wtedy nawet jeszcze nie były na świecie? Pomyślałeś w ogóle? - spytała z wyrzutem. - Wiesz, co o tobie myślę? Jesteś żądnym zemsty zdrajcą. Tchórzem. Nie wiem, co zamierzasz osiągnąć, ale nie pozwolę ci na wyrządzenie jakiegokolwiek zła. Czemu się nie pokażesz? Czy ty w ogóle jesteś z Klanu Gwiazdy?
Patrzyła się przed siebie, choć równie dobrze kocur mógł stać za nią. Gdyby tylko mogła go zobaczyć. Pokazać reszcie klanu. Wiedzieć, czy jest za nią, czy może na chwilę dał jej spokój. Usłyszała śmiech. Jego śmiech. Nie wiedziała, co go tak rozbawiło, ale nie odzywała się.
“Tego musisz się sama domyślić. Rób, co ci każę i się nie buntuj.” - szepnął do jej ucha.
Wzięła głęboki wdech i cofnęła się o krok. Właśnie tego się domyślała, ale bała się spytać. Nie chciała znać prawdy. Wolała wypełniać jego rozkazy w niepewności. Teraz już wszystko wiedziała. Wszystko. Był z Mrocznej Puszczy. Liściaste Futro została jego ofiarą. Wszystko to składało się na jego podły plan. Pewnie przemyślał też to, że czasami będzie się buntować. Musiała go zaskoczyć. Zrobić coś, czego się nie będzie spodziewał. Na pewno ktoś powinien się o tym dowiedzieć. Może jej pomogą. Na pewno powinna powiedzieć Czereśniowej Gałązce.
- Nie! Przestań mnie dręczyć! Co jest z tobą nie tak?
Była na skraju rozpłakania się. Musiała się jakoś pozbyć prapradziadka, o ile w ogóle nim był. Cóż, nie chciała mieć takiej rodziny jak on. Szybkim krokiem zaczęła iść do obozu. Słyszała ten upiorny chichot tuż obok. Przyspieszyła. On też. Znów znajdował się przy jej boku.
- Co się śmiejesz, lisi bobku - parsknęła.
Chyba nie przejął się tym przezwiskiem, albo po prostu nie dawał tego po sobie poznać. Ten chichot był coraz dziwniejszy. Ile można się tak szaleńczo śmiać bez przerwy? Ignorowała to. Gdy w końcu skończył, znowu zaczął ją dręczyć, tym razem słowami.
“Oh, przykrą śmierć będzie miała Aksamitna Chmurka.”
Zatrzymała się. Przełknęła ślinę. Krew szumiała jej w uszach. Nie mogła pozwolić, aby kocur nią manipulował. Ale na pewno nie dopuści go do zrobienia jakiejkolwiek krzywdy jej rodzicom.
- Nawet nie próbuj - warknęła.
“Wiesz, co musisz zrobić.”
Wiedziała. Nie mogła. Ale musiała.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz