W dniu, w którym Rdzawa Łapa uciekła, a on uwolnił więźniów, Lamparcia Gwiazda stracił część sensu swojego życia. Żył w ciągłym lęku. Bał się o swoje dziecko, o swój klan... Zmienił się całkowicie. Mysi Nos wielokrotnie coś do niego mówiła, ale dla niego to były tylko nic nie warte słowa. Bez sensu. Lider stał się wrakiem siebie. Zamknięty w sobie, trzęsący się ze strachu. Ale czujny. Wiedział, że musi być gotowy, kiedy Milcząca Gwiazda znów zaatakuje. Wiedział, że będzie musiał poprowadzić swój klan do walki.
- Pręgowana Łapa jest już prawie gotowa Lamparcia Gwiazdo - usłyszał jakby przez mgłę głos Złotej Melodii. - Jest wojowniczką.
Pręgowana Łapa? Jego słodka siostrzenica? Ale ona jest jeszcze taka młoda, taka drobna...
- Rozważę to - odparł kocur.
- Nasz klan ma niewielu wojowników, ale wielu uczniów... Zbyt wielu... Pieszczoszka niedługo urodzi. Ktoś będzie musiał szkolić jej dzieci.
- Wezmę to pod uwagę.
- Dziękuję.
Złota Melodia wyszła z legowiska, a Lamparcia Gwiazda położył się na swoim posłaniu. Zaczął rozmyślać o swoich siostrzenicach, może nie były aż takie młode? Sporo czasu minęło od dnia, kiedy Mysi Nos przyniosła je do Klanu Burzy. Miały ponad dziesięć księżyców. Były wyszkolone i dojrzałe, gotowe zostać wojowniczkami.
Minął kolejny wschód słońca i kolejny. W Klanie Burzy atmosfera nadal była napięta w oczekiwaniu na atak Milczącej Gwiazdy. Jednak pomimo tego wojownicy starali się żyć normalnym rytmem. Ale Lamparcia Gwiazda nadal był przytłoczony.
W końcu Iskrzące Futro postanowiła zaingerować. Zazwyczaj kotka unikała zwracania Lamparciej Gwiździe uwagi, ale w końcu odważyła się z nim porozmawiać.
- Lamparcia Gwiazdo - szepnęła czule, wchodząc do jego legowiska. - Czy możemy porozmawiać?
Kocur westchnął i kiwnął zauważalnie głową. Iskrzące Futro weszła do środka i usiadła naprzeciwko lidera.
- Nie możesz się tak zachowywać - powiedziała. - Mi także jest ciężko z powodu Rdzawej Łapy. Była dla nas jak dziecko. Ale nie była naszym dzieckiem. Powinniśmy uszanować jej decyzję o odejściu.
- Przepraszam Iskrzące Futro - szepnął kocur. - Nie powinienem był wciągać cię w to wszystko... Przez moją głupią decyzję teraz oboje musimy cierpieć.
- Najdroższy, nie musisz mnie przepraszać - powiedziała. - Ja sama chciałam zostać jej matką. Chciałam wychować twoje dziecko. I moje. Nadal chcę...
- Iskierko...
- Nie chcę tego ukrywać. Lamparcia Gwiazdo, kocham ciebie i chętnie urodzę twoje dzieci. One na pewno wypełnią pustkę w naszych sercach?
- Wypełnią pustkę? - spytał kocur z lekką złością. - Zastąpią Rdzawą Łapę?
- Nie, jej nic nie zastąpi...
- Wynoś się stąd! Wyjdź i nie pokazuj mi się na oczy!
Iskrzące Futro w ułamku sekundy posmutniała i podwijając ogon wyszła z legowiska Lamparciej Gwiazdy, który oburzony odprowadził ja wzrokiem. Złamał jej serce, ale nie przejmował się tym. Był zbyt oburzony, aby się przejąć. Jakim prawem składała mu takie oburzające propozycje? Jakim prawem chciała zastąpić Rdzawą Łapę jakimiś głupimi kociętami! Jak mogła być tak samolubna?
Lamparcia Gwiazda był tak oburzony, ze zaraz po wyjściu kotki sam opuścił legowisko i obóz i wyruszył na samotny obchód po terenach klanu. Był zdenerwowany jak nigdy. Nagle usłyszał głośne miauknięcie. Od razu je rozpoznał. Pręgowana Łapa! Dźwięk był tak przeraźliwy, że kocur był niemal pewien, że jego siostrzenicy coś grozi. Pognał ile sił w łapach w kierunku, z którego dochodził dźwięk.
Tuż na Granicy z Klanem Nocy, niedaleko Drogi Grzmotu rozgrywała się właśnie przeraźliwa walka. W pierwszej chwili Lamparcia Gwiazda niemalże nie uwierzył temu widokowi. Oto właśnie tuż przed nim na ziemi zobaczył jasne futerko Złotej Melodii, a kawałek dalej śmierdzący, rudy lis przyduszał jego ukochaną krewną do ziemi. Krew w liderze zawrzała. Momentalnie wysunął pazury i odsłonił kły, skacząc jednocześnie na ohydną bestię.
Lis zapiszczał, kiedy ostre pazury lidera oderwały kawałek skóry z jego barku. Lamparcia Gwiazda w bojowej pozie stanął naprzeciw rannego zwierzęcia. Jednak lis nie był na tyle głupi, by dalej walczyć. Wiedział, że może przypłacić tę bitwę życiem, więc podkulając ogon zawrócił w kierunku lasu.
Lamparcia Gwiazda z troską podszedł do ciężko dyszącej Pręgowanej Łapy. Uczennica mrużyła oczy, a po chwili zamknęła je. Była ciężko ranna. W jednej chwili kocur zarzucił ją sobie na grzbiet i już był gotowy biec do obozu, kiedy przypomniał sobie o Złotej Melodii. Nie mógł zostawić wojowniczki na pastwę losu. Ona także była ranna i nieprzytomna, ale wzięcie ich obu byłoby dla kocura zbyt trudne. Wiedział, że jedną z nich będzie zmuszony zostawić.
Pręgowana Łapa jest bardziej ranna, ale za to jest cięższa od swojej drobnej mentorki. Lamparcia Gwiazda musiał podjąć decyzję natychmiast.
- Wybacz skarbie - westchnął kładąc Pręgowaną Łapę ponownie na ziemi. Liczył się czas. Kocur zarzucił na grzbiet Złotą Melodię i pobiegł z nią jak najprędzej pod górę, błagając Klan Gwiazdy, aby lis nie zawrócił do Pręgowanej Łapy. Gdy był już bardzo blisko obozu zamiauczał alarmująco i położył wojowniczkę na ziemi. Wtedy dużymi susami pognał w dół zbocza myśląc jedynie o swojej siostrzenicy. Zobaczył jej ranne ciało z daleka. Lisa nie było śladu. Gdy tylko do niej dobiegł przekonał się, że nie jest aż tak źle. Oddech uczennicy się uspokoił. Ponownie wziął ją na grzbiet i znów zaczął biec do obozu. W połowie drogi trafił na zatroskaną Tygrysią Łapę. Kotka wyraźnie martwiła się o siostrę.
- Pręgowana Łapa! Ona żyje? Wszystko z nią w porządku? Wujku, co się stało? - pytała zmartwiona uczennica.
- To był lis - oznajmił chłodno kocur. - Tygrysia Łapo, nie powinnaś była sama opuszczać obozu!
- Ale Pręgowana Łapa! Nie mogę jej stracić! Nie mam już brata i kuzynki! Nie mogę stracić również siostry! Pręgowana Łapo, trzymaj się. Kwiecisty Wiatr już zajmuje się Złotą Melodią, zaraz ci pomoże....
Lamparcia Gwiazda był zmęczony biegiem. Ale musiał dotrzeć do obozu. Gdy zagłębienie powoli ukazywało się jego oczom przyspieszył kroku. Zaraz wybiegł do niego Nocne Niebo, który szybko przejął Pręgowaną Łapę i zabrał ją do obozu. Tygrysia Łapa poszła za nimi.
Lamparcia Gwiazda czuł się okropnie. To był najgorszy dzień od odejścia Rdzawej Łapy. Wszystkie emocje się na niego zwaliły.
Wieczorem odwiedziła go Mysi Nos. Kocur leżał na swoim posłaniu, bardzo zasmucony. Od razu zrobiło mu się weselej na widok siostry.
- Jak tam Pręgowana Łapa? - zapytał kocur z troską.
- Obudziła się - powiedziała kotka. - Na szczęście nie stało się jej nic poważnego. Zostanie jej po tym kilka blizn... Och! Braciszku! Byłam taka wystraszona, kiedy przyniosłeś Złotą Melodię! Nawiedziły mnie złe myśli!
- Na szczęście nic jej nie jest - westchnął kocur. - Nigdy bym sobie nie wybaczył, gdyby coś jej się stało. Kocham twoje córki. To moje najbliższe poza tobą krewne.
- Nie powiedziałam ci jeszcze, jak przykro mi z powodu Rdzawej Łapy - powiedziała kotka siadając obok niego. - Widziałam z jaką miłością traktujesz tę kotkę. Wiem co teraz czujesz. Nie miałam swojego synka tak długo, jak ty Rdzawą, ale gdy porwali go dwunożni... Nie wiem co się z nim teraz dzieje. Żyje sobie z dwunożnymi? Szuka mnie? A może od dawna nie żyje? Ta niepewność... Ona zabija mnie od środka. Czasami wolałabym, żeby ten pies rozszarpał wtedy Wicherka na kawałki. Przynajmniej wiedziałabym, że jest teraz z naszą mamą, tatą i siostrą w Klanie Gwiazdy i nas obserwuje... Że jego duch leży przy mnie, kiedy śpię.
- Mysi Nosie... - westchnął lider z troską widząc płacz swojej siostry.
- Wiem co czujesz - kontynuowała. - A nawet wiem, że martwisz się jeszcze bardziej. Myślisz, że Rdzawa Łapa dołączyła teraz do Klanu Wilka i niebawem przyjdzie nas pozabijać. I wiem, że nikt z Klanu Burzy nie będzie umiał podnieść na nią łapy. I wiem, że gdyby miała czelność cię zabić... Pozwoliłbyś jej odebrać sobie wszystkie życia...
Lamparcia Gwiazda pod wpływem tych słów także zaczął płakać. Mysi Nos nie myliła się w żadnym ze swoich stwierdzeń. Wiedział to. Wiedział, że nie umiałby walczyć ze swoją córką, że nie umiałby nawet przed nią uciec.
- Dlaczego miłość musi być taka bolesna? - zapytał. - Dlaczego znów przez nią cierpimy? Mysi Nosie, czemu tak bardzo kochamy swoich bliskich?
- Tego nie wiem - powiedziała kotka. - Ale te rany sprawiają, że stajemy się silniejsi. Każdy smutek kończy nowa radość. Nie możemy się poddać, bo kiedy to zrobimy, skończymy tak jak Srebrny Pysk.
- Kiedy tylko Pręgowana Łapa wyzdrowieje, zostanie wojownikiem - obiecał Lamparcia Gwiazda. - Pora, aby nad Klanem Burzy znów zajaśniał blask Przodków!
<Pręgowana Łapo? Możesz opisać mianowanie>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz