Paręnaście księżycy temu…
— Dlaczego to on dostaje więc dobre słowa?! Przecież nie zrobił nic specjalnego!
Machnęła ogonem i spojrzała na nowomianowaną uczennicę.
— Wasz ojciec kocha was obojga tak samo mocno — miauknęła po paru uderzeniach serca. Łza wydęła dolną wargę. — Ma jednak tylko jeden pysk i cztery łapy, tak? Nie rozdwoi się.
Łaciata nie wyglądała na pocieszoną. Firletka z westchnieniem podniosła się z ziemi i musnęła bok młodej łapą.
— Na pewno chciał dać Ci chwilę na oddech po ceremonii.
↠ₓ⊹❈⊹ₓ↞
Teraźniejszość…
Wyćwiczonym ruchem łapy zgarnęła pozostałe jagody jałowca i odłożyła je na miejsce. Śpiewający Raniuszek zawahała się na moment, stojąc za nią; medyczka odwróciła się z pytaniem na końcu języka, jednak nim zdążyła je zadać, do legowiska wsunęła się głowa Zawodzącej Gwiazdy.
— Wdzięczna Firletko?
Spojrzała na rozedrgany pysk przywódcy.
— Tak?
— Rudzikowe Skrzydełko nie żyje.
Futro wojowniczki, która nadal sterczała w lecznicy, nastroszyło się nieznacznie. Sama Firletka poruszyła nerwowo ogonem.
— Co- Co się stało?
Echo spojrzał kątem oka na Śpiewający Raniuszek, która, jak gdyby rozpoznając prośbę, drgnęła – po czym z głuchym przekleństwem na języku wysunęła się na zewnątrz.
— Łzawa Łapa — zaczął kocur — wraz z Połyskliwym Kogutem donieśli o jej śmierci.
Przełknęła ślinę. Syn Rudzik?
— Twoja uczennica zdeterminowała wycieńczenie, oraz… Czarny kaszel. Udusiła się.
Całe ciało Firletki drgnęło. Czarny kaszel? Wiedziała, że kocica od dłuższego czasu walczyła z chorobą, ale-
Ślina Tańcującego Pierza wylądaowała na niej wraz z jego sykiem.
— Nie! Gówno zrobiliście! On teraz przeżywa męczarnie, a wy... On przez was cierpi!
Kaszel zawtórował słowom wojownika. Głowa Aminkowej Łapy osunęła się głębiej w posłanie, jego pysk wygięty w grymasie bólu.
— Gdybyście umiały mu pomóc, już dawno by stał na nogach i biegał!
Potrząsnęła głową.
— Jest nadal w swoim legowisku?
Nim uzyskała odpowiedź, do lecznicy wsunęła się głowa jednego z wojowników.
— Firletko? Zwiewny Mak zraniła się w ogon-
Zawodząca Gwiazda uniósł łapę.
— Później — miauknął do kota, który zatrzymał się i wydał z siebie pytający odgłos. — Cyklonowe Oko, proszę, trzymaj koty z dala od legowiska więźniów.
Z tymi słowy wyszedł na zewnątrz i ruchem brody kazał jej za sobą podążyć.
↠ₓ⊹❈⊹ₓ↞
tw: martwe ciało, obrzydliwe opisy
Stygnące ciało Rudzikowego Skrzydełka leżało na kamiennej posadzce legowiska. Nieco zdezorientowana zanotowała brak posłania; Zawodząca Gwiazda przesunął wzrokiem po tych pustych, należących do innych kotów, po czym przeniósł je na ciało zdrajczyni.
— Zebrać już koty do pogrzebu?
Skinęła głową. Bez słowa zbliżyła się do kocicy, pochyliła się nad jej sylwetką; do jej nosa dotarła wątła woń krwi i kwasu wymiocin. Zastrzygła uszyma. Nie dostrzegała nigdzie ani jednego, ani drugiego. Czyżby Łzawa Łapa już zdołała zacząć czyszczenie ciała? Gdzie teraz była?
Ujęła pysk więźniarki w łapy. Sierść wokół jej warg i brody była zmierzwiona i mokra od śliny, jak gdyby ktoś nieudolnie próbował ją wytrzeć. Zmarszczyła brwi.
— Coś nie tak?
Spojrzała kątem oka na przywódcę, a poten z powrotem na martwą. Czyżby zaczęła się ksztusić?
To nie było tak, że nie ufała jego córce. Swojej uczennicy. Ale… Z własnym osądem czułaby sie spokojniejsza.
— Nie wiem.
Nie widziała nigdzie zwierzyny, ani jej resztek, którymi mogła się zadławić.
— Obowiązują ich konkretne pory posiłków?
— Po pracy — odparł Echo. — Rudzikowemu Skrzydełku przynoszono jedzenie i wodę parę razy dziennie. Częściej, od kiedy Bąbelkowy Plusk się odwodnił.
Skinęła głową. Zaledwie parę dni temu sqma pomagała pointowi.
Zerkając na przyjaciela przez parę uderzeń serca, nerwowo poruszyła wąsami, po czym uchyliła szczęki trupa.
Wsuwając palce pomiędzy jej zęby przytrzymała je rozwarte na tyle, aby zajrzeć do jej pyska. W półmroku trudno było cokolwiek dojrzeć, jednak przejechawszy opuszką łapy po wewnętrznej stronie jej szczęk natrafiła na… Coś przypominającego rozgniecioną trawę. Zioła? Skórki owoców?
Po jej grzbiecie przeszedł dreszcz.
— Firletko-
Wsunęła łapę głębiej. Gardło kocicy ustąpiło pod naciskiem, przesuwając się wzdłuż jej futra śliskim ciepłem. Schowała głowę między barkami, powstrzymując odruch wymiotny. Zawinęła łapę w przełyku Rudzikowego Skrzydełka i szybkim ruchem wyciągnęła ją na zewnątrz, unosząc ją wysoko.
Na posadzkę z obślizgłym dźwiękiem spłynęła na wpół rozgryziona mieszanka mięsa i jagód.
Odsunęła się o krok, gwałtownym ruchem wycierając opuszki o kamień. Z jej gardła wyrwał się głuchy jęk; Zawodząca Gwiazda stał zdrętwiały w przejściu, wpatrując się w ciało.
— Nie pozwól nikomu tego dotykać — oznajmiła zdesperowanym głosem, przesuwając się szybkimi ruchami do wyjścia. — Wyciągnij ciało wraz ze Skrzydlatą Płomykówką i każ je pochować. Trzymaj więźniów w Nowej Grocie.
Przecisnęła się obok niego.
— I przyprowadź mi później Łzawą Łapę i Połyskliwego Koguta.
↠ₓ⊹❈⊹ₓ↞
Czerwone jagody cisu leżały głęboko w jednej z wnęk. Skryte pod warstwą innych ziół oraz grubym kawałkiem kory, którym oddzielała zwykłe od tych potencjalnie szkodliwych.
Było ich mniej, niż zapamiętała.
Wpatrywała się w nie jeszcze przez parę uderzeń serca – te same, których resztki niedawno wyciągnęła z gardła Rudzikowego Skrzydełka. Sztywnymi łapami zawinęła owoce w liść i zwróciła na ich miejsce.
Wstępnie chciała przepytać Łzę i towarzyszącego jej wojownika o to, czy nie zauważyli niczego niepokojącego; czy nie wyczuli cudzego zapachu na pokarmie czy posłaniu, które zostało wyniesione… Jednak teraz inny rodzaj potu rozlewał się pod jej futrem. Uczennica była jednym z niewielu kotów, które mogły niepostrzeżenie zabrać cokolwiek z jej zapasów i za razem wiedziały o obecności trucizny; czy wiedziała jednak też o tym, że każda z jagód była policzona?
Nie chciała osądzać córki Zawodzącej Gwiazdy o morderstwo, ale było to pierwsze, co przyszło jej na myśl.
— Wdzięczna Firletko?
Zwróciła pysk ku przejściu. Przed przywódcą stali Łzawa Łapa i Połyskliwy Kogut. Skinęła głową i ruchem ogona zaprosiła ich do środka; niebieskie ślipia Echa zadały jej nieme pytanie, a ona jedynie spuściła wzrok.
Zajęła miejsce tyłem do oczka wodnego, z dwoma kamiennymi łbami wyglądającymi zza jej ramion, i uchyliła pysk.
— Dlaczego Rudzikowe Skrzydełko została otruta?
<Łzawa Łapo?>
wyleczeni: Śpiewający Raniuszek, Zwiewny Mak, Bąbelkowy Plusk
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz