W końcu Psotny Nietoperz pojawiła się w zasięgu jej wzroku.
– O, już jesteś, wspaniale, możemy iść! – miauknęła ciepło starsza. Jej córka kiwnęła szybko głową i obydwie kotki wyszły z obozu. Przemierzały terytorium Klanu Klifu, szukając dobrego miejsca na polowanie. Po drodze Cisowa Łapa urwała sobie jeszcze nową koniczynkę, bo stara już powoli usychała. Wreszcie znalazły małą polankę niedaleko plaży i granicy z Klanem Wilka.
– To świetne miejsce na naukę – miauknęła ochoczo Psotny Nietoperz. – No dobra, pokaż mi swoją pozycję łowiecką – powiedziała. Cis natychmiast wykonała polecenie, przypadając do ziemi, prostując ogon i uginając łapy. – Zniż trochę ten ogon, inaczej możesz nim zahaczyć o gałęzie – poradziła jej matka. Uczennica ochoczo to zrobiła, czując gorąco pod futrem, że wyłożyła się na czymś tak oczywistym. – Teraz już lepiej. – Psotny Nietoperz przyjrzała jej się z uwagą. – Teraz musisz już tylko próbować polowania. Może spróbujesz tam? – zasugerowała, wskazując uszami krzaki nieopodal. Cisowa Łapa kiwnęła głową i cicho ruszyła w wybraną stronę. Starała się poruszać bezgłośnie, a jednocześnie szybko. Starała się, jak tylko mogła, motywowała ją chęć, a może raczej potrzeba aprobaty ze strony matki.
Chciała, żeby Psotny Nietoperz nie poczuła się zawiedziona, że jej córka nic nie upolowała. Uczennica spostrzegła mysz. Skupiła na niej swoją uwagę, zaczynając się podkradać. Była już niemal dwie długości ogona od ofiary, gdy niechcący stanęła na gałązce. Ta, od razu zdradziecko trzasnęła. Mysz się rozejrzała i zaczęła uciekać, jednak Cisowa Łapa w desperacji wyskoczyła do przodu, a następnie wylądowała na zwierzątku. Wysunęła pazury, by przytrzymać ofiarę, po czym wgryzła się w jej ciało. Gryzoń zwiotczał w jej łapach i kotka po chwili wzięła go do pyska, by zanieść go do matki i udowodnić jej, że jej córka umiała polować.
***
– Tak, bardzo chętnie! – odparła gorliwie Cisowa Łapa.
– To ja cię zostawię, ale będę obserwować i patrzeć jak ci będzie szło – oznajmiła jej matka. Po chwili znikła gdzieś w krzakach. Cis rozejrzała się. Została na plaży sama, jedynie woda lekko falowała. No, może nie całkiem sama... nie dalej jak dwadzieścia długości ogona od niej coś się nagle poruszyło. Uczennica przypadła do ziemi, przestała ruszać ogonem i postawiła uszy z uwagą. Zaczęła się powoli skradać, łapa po łapie, krok po kroku. W końcu, po chwili, która dłużyła się jak księżyce, kotka była na tyle blisko, ile mogła. Skoczyła. Krab wspiął się na tylne odnóża, ale ona już go przewróciła łapą i zaczęła drapać w podbrzusze. Zwierzę zginęło na miejscu. Cisowa Łapa spojrzała na upolowaną zdobycz, po czym wzięła ją delikatnie w zęby, by jej nie uszkodzić i poszła pokazać ją Psotnemu Nietoperzowi.
[552 słowa + otwieranie krabów]
[11% + 5%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz