Jej półdługie, czekoladowe futro ocierało się o trawę, kiedy dla zabawy udawała, że się skradała i wypadała z kryjówki na kogoś z zaskoczenia, po czym szła dalej.
Pamiętała, iż nie mogła być za długo sama poza obozem, ponieważ była dopiero uczniem. Spojrzała na słońce, po czym zmrużyła oczy od jego światła.
Możliwe, że jeśli nie wrócę przed zachodem słońca, to ktoś zacznie się niepokoić – pomyślała.
W końcu dotarła na miejsce, po chwili podeszła do brzegu. Dotknęła wody łapą i wzdrygnęła się, bo była w dotyku przyjemna, ale bardzo dziwna. Kiedy Zamroczona Łapa zaczęła uważnie tropić wokół granicy w nadziei na upolowanie jakiejś zdobyczy, usłyszała w oddali chlupot.
Zerknęła w bok i zobaczyła kota i choć na początku myślała, że się topił, głębsze przyjrzenie mu się nie pozostawiało wątpliwości, iż pływał. Przebrnął przez błękitną taflę wody, a niedługo później stał już na mieliźnie - co oznaczało, że nie wszedł na terytorium Klanu Wilka - otrzepując futro z kropli.
On jest z Owocowego Lasu... Czy oni mają takie same rangi jak my? – zastanowiła się koteczka i uśmiechnęła się do niego nieśmiało.
– Dzień dobry, nazywam się Zamroczona Łapa! – powiedziała.
– A ja nazywam się Borowik – rzucił kocur.
Uczennica pokiwała głową, za to w tym samym momencie zamilkła, bo nie miała pojęcia, co powiedzieć.
Oboje długo nic nie mówili, ale w końcu Borowik odezwał się.
– Um, przypłynąłem tu, żeby lepiej się rozejrzeć – mruknął z niesamowicie łatwą do rozpoznania szczerością. Patrzył w swoje łapy, którymi niezgrabnie szurał po podłożu.
Czekoladowa kotka poczuła się już nieco odważniej. Nagle znikąd wpadło jej do głowy intrygujące pytanie.
– Jaką pełnisz funkcję w Owocowym Lesie? – spytała.
– Jestem zwiadowcą. Hm, jakby to ująć? Zwiadowcy zajmują się patrolowaniem, zbieraniem wiedzy o różnych miejscach oraz sprawdzaniem aktualnego stanu terenów. Powiem, że nie jest to łatwe, ale bardzo przydatne.
Zamroczona Łapa pokiwała głową, zaciekawiło ją to. Jeszcze przez krótką chwilkę rozmawiali o swoich grupach - oprócz tego, iż o Owocowym Lesie, to w dodatku o Klanie Wilka. Przy tym kocur czasami obracał się w kółko, co bardzo ją rozśmieszało, jednak nic nie mówiła, nie chcąc mu sprawić przykrości.
Gdy już Zamroczona Łapa dowiedziała się wszystkiego, co chciała, ogon jej delikatnie opadł.
– W takim razie może zobaczymy się na jakimś zgromadzeniu – powiedziała cicho.
– Tak, uh, to prawdopodobne – odmiauknął Borowik.
Mimo tego, że do zachodu słońca zostało dużo czasu, Zamroczona Łapa uznała, że chyba pójdzie do obozu, ponieważ poczuła zmęczenie. Ale była przekonana, że starczy jej jeszcze trochę energii, a przynajmniej tyle, ile będzie wystarczające.
<Borowiku? Może jesteś nietypowy ale nie taki zły>
[493 słowa]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz