Rudzik spojrzał się ze zdziwieniem na Pszczółkę.
- Chciałabyś iść d-do lasu? N-na pewno? Czemu tak nagle?
- Tak! Bardzo! Naprawdę bym chciała no proszę...
Kocur zmrużył oczy i spuścił wzrok na swoje łapy.
- N-no nie wiem.. Czasami sami za-zakradamy się tam z Małym po niektóre rośliny które nie rosną na bagnach.. tylko n-nie wiem czy to bezpieczne dla cie-ciebie... jest tam wiele groźnych rzeczy - z troską polizał Pszczółkę po czole. - i nie chciałbym że-żeby coś ci się stało.
- Obiecuję, że będę uważać - zamruczała.
- No do-dobrze, tylko musisz mi obiecać jeszcze jedną rzecz - Rudzik nagle spoważniał. - Jeśli pójdziemy, to musisz być potem milsza dla Rudka.
Kotka zamachała ogonem, wysuwając lekko pazury i jeżąc sierść. Wyglądała, jakby chciała coś powiedzieć, ale pod wpływem zmartwionego i poważnego wyrazu pyszczka ojca się powstrzymała.
- Wiem, że możesz go nie lubić, ale jest twoją ro-rodziną i musicie sobie nawzajem pomagać. Twój brat jest trochę bardziej... w-wrażliwy, więc proszę... - westchnął smutno. - D-dobrze, chodźmy już.
Pszczółka zmarszczyła nosek, ale nic nie powiedziała i poszła za ojcem, a po chwili znowu drżała z podekstytowania i wesoło skakała po ziemi koło mentora.
Odległość do lasu nie była bardzo duża, ale musieli wcześniej przejść przez drogę grzmotu, co zawsze zajmowało trochę czasu. No i Rudzik sprawdzał jej wiedzę z ziół i za każdym razem, kiedy przechodzili obok jakiegoś z nich, to pytał jej się o nazwę. Kiedy już znaleźli się na pograniczu terenów Klanu Nocy i Burzy, Rudzik zatrzymał się i poczekał aż uczennica zrobi to samo. Pogoda im sprzyjała, zauważył patrząc w prawe bezchmurne niebo.
- G-gdzie dokładnie chciałaś iść i co robić? - zapytał, rozgladając się nerwowo dookoła, kiedy usłyszał cichy szelest w oddali. - L-lepiej załatwmy to szy-szybko.
Medyk nie chciał przebywać w tym miejscu zbyt długo, a zwłaszcza z uczennicą, ale nie mógł odmówić jej prośbie. Zdecydował jednak, że od razu jak pojawi się najmniejsza oznaka jakiegokolwiek niebezpieczeństwa to złapie ją za kark i biorą nogi za pas.
<<Pszczółka?>>
- Chciałabyś iść d-do lasu? N-na pewno? Czemu tak nagle?
- Tak! Bardzo! Naprawdę bym chciała no proszę...
Kocur zmrużył oczy i spuścił wzrok na swoje łapy.
- N-no nie wiem.. Czasami sami za-zakradamy się tam z Małym po niektóre rośliny które nie rosną na bagnach.. tylko n-nie wiem czy to bezpieczne dla cie-ciebie... jest tam wiele groźnych rzeczy - z troską polizał Pszczółkę po czole. - i nie chciałbym że-żeby coś ci się stało.
- Obiecuję, że będę uważać - zamruczała.
- No do-dobrze, tylko musisz mi obiecać jeszcze jedną rzecz - Rudzik nagle spoważniał. - Jeśli pójdziemy, to musisz być potem milsza dla Rudka.
Kotka zamachała ogonem, wysuwając lekko pazury i jeżąc sierść. Wyglądała, jakby chciała coś powiedzieć, ale pod wpływem zmartwionego i poważnego wyrazu pyszczka ojca się powstrzymała.
- Wiem, że możesz go nie lubić, ale jest twoją ro-rodziną i musicie sobie nawzajem pomagać. Twój brat jest trochę bardziej... w-wrażliwy, więc proszę... - westchnął smutno. - D-dobrze, chodźmy już.
Pszczółka zmarszczyła nosek, ale nic nie powiedziała i poszła za ojcem, a po chwili znowu drżała z podekstytowania i wesoło skakała po ziemi koło mentora.
Odległość do lasu nie była bardzo duża, ale musieli wcześniej przejść przez drogę grzmotu, co zawsze zajmowało trochę czasu. No i Rudzik sprawdzał jej wiedzę z ziół i za każdym razem, kiedy przechodzili obok jakiegoś z nich, to pytał jej się o nazwę. Kiedy już znaleźli się na pograniczu terenów Klanu Nocy i Burzy, Rudzik zatrzymał się i poczekał aż uczennica zrobi to samo. Pogoda im sprzyjała, zauważył patrząc w prawe bezchmurne niebo.
- G-gdzie dokładnie chciałaś iść i co robić? - zapytał, rozgladając się nerwowo dookoła, kiedy usłyszał cichy szelest w oddali. - L-lepiej załatwmy to szy-szybko.
Medyk nie chciał przebywać w tym miejscu zbyt długo, a zwłaszcza z uczennicą, ale nie mógł odmówić jej prośbie. Zdecydował jednak, że od razu jak pojawi się najmniejsza oznaka jakiegokolwiek niebezpieczeństwa to złapie ją za kark i biorą nogi za pas.
<<Pszczółka?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz