Igła nie był zadowolony, kiedy przerwano mu dzielenie języków z Gęsią Łapą tylko po to, aby poszedł on do swojego byłego mentora, który od jakiegoś czasu grzał dupsko w legowisku medyka.
- No i co? Umierasz nareszcie? - mruknął młodzik, zachowując obojętny wyraz pyska, mimo iż stan pręgowanego ruszył jego skamieniałe serce.
- Ty mały kleszczu! Spoważniej chociaż na chwilę i posłuchaj mnie. To naprawdę ważne. Zastanawiałeś się pewnie, kto jest twoim ojcem, co? Nie oszukasz mnie, że nie - znów zakasłał i zrobiło mu się naprawdę słabo. - Igło... to ja nim jestem? Widzisz, jacy jesteśmy do siebie podobni? Też nie mogłem uwierzyć, kiedy Lasek mi to powiedziała... ale tak wyszło. Życie, no nie? Jestem twoim ojcem, Igiełko. I nigdy nie wiedziałem, co mam do ciebie czuć. Nienawiść do niechcianego dziecka czy dumę z postępów syna na drodze do stania się wojownikiem. Kocham cię i nienawidzę, wypierdku - warknął Ostrokrzewiowy Liść, wbijając mordercze spojrzenie w swojego syna, który na zmianę otwierając i zamykając pysk, zupełnie nie wiedząc, co ma powiedzieć. W końcu były uczeń tegoż kocura kaszlnął, po czym tworzył pysk:
- Ty... żartujesz? Majaczysz? - szepnął zszokowany, spoglądając na kocura z niedowierzaniem. Jeszcze kilka wschodów słońca temu dawał mu wycisk na treningach a teraz co? Leżał niemalże bez życia, kaszląc przy tym krwią i bluzgając na młodziaka, który nota bene nic mu nie zrobił. A przynajmniej w teorii.
- Nie... - kaszlnął, spluwając ostatni raz czerwoną mazią, po czym opadł bez życia na mech, zaś z jego pyska uciekło ostatnie tchnienie. W legowisku medyka dosłownie zawrzało, ktoś posłał po pointkę, która jako jedna z dwóch medyczek została na miejscu.
- Ty stary pierdzielu! Jak śmiesz mi teraz zdychać! Ty tchórzu! - zawołał wściekle Iglasty Krzew, szturchając swojego, jak się okazało, ojca łapą. Po policzku spłynęło mu kilka łez, zaś serce przeszywał mu niewyobrażalny ból. Nawet jeżeli nie chciał tego przyznać otwarcie, to mimo wszystko nawet lubił tego wyrzyganego kłaka, który okazał się nie tylko jego mentorem, ale także i rodzicem. Kocur odsunął się od ciała burego, kładąc po sobie uszy. Minęła chwila zanim głos Turkawiego Skrzydła sprawdził go na ziemię.
- Odszedł. Jest teraz z klanem gwiazdy... - szepnęła cicho medyczka, spoglądając na czerwoną plamę, wyplutą przez jeszcze chwilę temu żywego Ostrokrzewiowego Liścia. No bo jak to tak? Miał on zostać teraz zupełnie sam? Najpierw siostra, potem matka a na koniec ojciec, o istnieniu, którego dopiero się dowiedział. Tonkij pociągnął nosem, wychodząc z leża medyka, po drodze wrzeszcząc na Gardeniowy Pyłek, która to wlazła mu pod łapy, zapewne myśląc, że jest świętą krową, której każdy będzie schodził z drogi. Ofuknął ją od łap aż po sam czubek ogona, kierując się w stronę legowiska wojowników, gdzie ułożył się na swoim posłaniu i zwinął w kłębek zalewając się łzami. To był ten pierwszy i jedyny raz, kiedy młodzik rozpłakał się w najlepsze pokazując to, co skrywał w sobie od dłuższego czasu. Liliowy otrząsnął się dopiero kiedy Borsucza Gwiazda uroczyście pożegnał wojownika i oznajmił, że ci, którzy chcą się z nim pożegnać, mają ku temu okazję. Igła trwał przy ciele ojca aż do samego rana, kiedy przyszedł czas na pochowanie go.
- Do zobaczenia, staruszku... - mruknął, a pojedyncza łza skapnęła na ziemię, kiedy reszta kotów zakopywała ciało burego. Będzie mu brakować tego lisiego łajna. Bez dwóch zdań...
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz