Mglisty Sen zastrzygł uchem, jednak się nie odezwał.
Był pod wielkim wrażeniem piękna białej kotki, która właśnie stała przed nim. Zimne światło księżyca, które przebijało się przez gałęzie iglaków, oświetlało jej bujne futerko i załamywało się w jej soczewce, rozjaśniając jej wspaniałe fioletowe oczy. Ten kolor był iście bajkowy i nie umiał oderwać od niej oczu. Jeszcze nigdy nie widział takiego kota.
Czarny kocur doskonale czuł od niej zapach trawy, wiatru oraz sierści królików – była z Klanu Burzy, jednak nie mógł wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
“Ogarnij się! Widać, że jest uczennicą!” – skarcił siebie w myślach.
Czuł jak ze wstydu pali go futerko, jednak starał się tego nie okazywać. Obszedł ją bokiem i pyskiem wskazał kierunek, w którym teraz ją zaprowadzi. Machnął swoim kikutem, żeby podążyła za nim.
Na pyszczku kotki pojawiło się zdziwienie i niepewność. Nie dziwił jej się, jednak koty spoza Klanu Wilka nie były tak głupie, by wpaść na koteczkę i uwierzyć, że jest zjawą, która przybyła ze Srebrnej Skóry.
Wyobrażając sobie takiego Krucze Pióro bądź innych obskurnych wojowników, którzy by mogli trafić na tę biedną koteczkę – od razu rzuciliby się jej do gardła. Uczennica z Klanu Burzy, miała szczęście, że natrafiła na niego, bo inaczej źle by skończyła.
Postanowił, że nie zabierze jej do obozu. Nie miało to najmniejszego sensu, a widać było po kotce, że jest zwykłą uczennicą i wątpił, by mogła być zagrożeniem dla niego oraz całego Klanu Wilka. Pewnie musiała się zagubić i nieumyślnie przekroczyć granicę. Teoretycznie za głupotę się płaci, tak jak mówił mu Konfident, kiedy był jeszcze mały, jednak czy nieznana Burzaczka musiała znieść wyroku od Nikłej Gwiazdy albo przyniesienie do Króliczej Gwiazdy wiadomość o kolejnej wojnie, którą niechcący wypowiedziała, przekraczając granicę? Nie, nie pozwoli na to.
Chociaż, czy był tak skory do takich poświęceń dla innych kotów z Klanu Burzy?
Wyobraził sobie Oskrzydloną Łapę i od razu się skrzywił. Dla tego kocura z chęcią mógłby rozpętać wojnę z Klanem Burzy, tylko po to, by zacisnąć pazury na jego rudym zapchlonym futrze.
W milczeniu, w końcu wyszli z lasu i stanęli na granicy z Klanem Burzy, która mimo wszystko było osłoniona drzewami, tak by inni nie mogli ich zobaczyć.
Biała kotka prędko przeszła na otwartą przestrzeń, opuszczając tym cienie mrocznego lasu należącego do Wilczaków. Jasność jej futerka omal sprawiła, że kocur musiał zmrużyć oczy. Młoda rzeczywiście wyglądała, jak dusza gwiezdnej istoty, która zrobiona z jasnego pyłu, zeskoczyła z nieba. A on? On był jej przeciwieństwem. Topiący się w cieniach nocy, niczym mara, przechadzający się między drzewami i nasłuchujący oddechów istot, które miały czelność same błąkać się po jego lesie. Łączyło jednak ich jedna rzecz – wiara. Klan Gwiazdy miał ich oboje w opiece.
– Jakie jest twoje prawdziwe imię? – odezwał się w końcu, opierając się o drzewo – Niewinna uczennica Klanu Burzy powinna wiedzieć, gdzie znajdują się ich granice. Pilnuj, byś drugim razem nie powtórzyła swojego błędu.
<Wełniasta Łapo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz