Przed mianowaniem Mureny i Łuski
— Już! — Usłyszała gdzieś z krzewów. Zaraz po tym podejrzanym sygnale, z pobliskich paproci wyskoczyły koty. Włóczędzy powoli okrążali patrol, patrząc się na nich szyderczo. Ogrodniczka powstrzymywała swoją panikę, ale było to widoczne. Bura kocica naskoczyła na Murenową Łapę, cynamonowy szylkret na Łuskę. A ruda zielonooka kotka wskoczyła na barki Sumowej Płetwy. Czy tak wygląda prawdziwa wojna? Wojna, o której opowiadała jej babcia… Krwiste plamy pojawiały się na ziemi, tworząc ogromny rozgardiasz. Pręgowana kotka odsunęła się dalej w stronę krzaków. Nie umiała za dobrze walczyć, brała małe lekcje u Mureny, ale nadal nie była w pełni sił. Po chwili dostała ataku paniki, gdy czekoladowy kocur zmierzał w jej stronę. Czy to było zaplanowane? Skoro tak, musieli mieć szpiega.
— Pierzasta Kołysanko… Schowaj się! — krzyknęła Algowa Struga. Jej biało czarne futro splątało się z jego brązowym. Po chwili, do jej walki dołączył jej brat Szałwiowa Łapa. Żółte oczy jednej z samotniczek zamknęły się, a jej ciało upadło na ziemię. Murena cała we krwi popatrzyła na nią z wyższością. Zaraz po tym cynamonowy szylkret padł na ziemię, ale z Łuską nie było dobrze. Do księżniczki nie dolatywały już żadne słowa, gdy zobaczyła poranionego brata. Szybko do niego podbiegła i zobaczyła, co da się zrobić.
— Trzeba będzie amputować — powiedziała wyrok. Książę był nieprzytomny, nawet nie wiedziała, czy się wybudzi. Po chwili podbiegła do niego Murenowa Łapa.
— Będzie dobrze… Trzymaj się — szepnęła.
Pierzasta Kołysanka zaczęła nucić piosenkę, sortując zioła w magazynku.
— Jest tu ktoś? — Usłyszała. Wyjrzała zza rogu i rozejrzała się, a ku jej oczom ukazała się Piastunka. Ta wyszła z rogu, aby się pokazać. Skinęła głowa i popatrzyła na kotkę.
— Ja się tym zajmę! — powiedziała nagle Różana Woń — Ty idź do Lśniącej Ikry — dokończyła. Ta skinęła głową i pobiegła do zielonookiego wojownika.
— Co dolega? — zapytała.
— Kaszel… — wymruczał.
— … Poczekaj tu! — mruknęła. Pręgowana księżniczka ruszyła do magazynka, ominęła stertę już nieprzydatnych ziół, szukając czegoś na zielony kaszel.
— Mamy kocimiętkę? — krzyknęła ogrodniczka.
— Poszperaj, a znajdziesz! — Usłyszała głos Zimorodkowego Życzenia. Ta z mozołem zaczęła przeszukiwać sterty ziół. Bo co to za pomysł, żeby posortować zioła według wielkości?! Już ją to denerwowało, zwłaszcza że każde rosły podobne.
Tym razem srebrna mogła zająć się własnymi sprawami. Była na wyspie, sama w ciszy i spokoju. Nikt jej nie przeszkadzał, nikt nie hałasował. Był to dla niej raj, bajka, w której mogłaby zostać na zawsze. Kotka łapą kopała małe dołki w ziemi i sadziła starannie sadzonki. Tam, gdzie już owoce były dojrzałe, tam pyszczek młodej zawitał. Pierzasta Kołysanka uwielbiała słodki zapach malin czy jagód. A trujące zioła chowała w swoim schowku, myśląc, że przydadzą się do czegoś lepszego. Do tego te piękne, zielone łodygi, liście i barwne kwiatki, które niedługo dorosną. Jej rola była czymś, w czym mogła się spełniać.
— Będzie dobrze… Trzymaj się — szepnęła.
Teraźniejszość
Pierzasta Kołysanka zaczęła nucić piosenkę, sortując zioła w magazynku.
— Jest tu ktoś? — Usłyszała. Wyjrzała zza rogu i rozejrzała się, a ku jej oczom ukazała się Piastunka. Ta wyszła z rogu, aby się pokazać. Skinęła głowa i popatrzyła na kotkę.
— Ja się tym zajmę! — powiedziała nagle Różana Woń — Ty idź do Lśniącej Ikry — dokończyła. Ta skinęła głową i pobiegła do zielonookiego wojownika.
— Co dolega? — zapytała.
— Kaszel… — wymruczał.
— … Poczekaj tu! — mruknęła. Pręgowana księżniczka ruszyła do magazynka, ominęła stertę już nieprzydatnych ziół, szukając czegoś na zielony kaszel.
— Mamy kocimiętkę? — krzyknęła ogrodniczka.
— Poszperaj, a znajdziesz! — Usłyszała głos Zimorodkowego Życzenia. Ta z mozołem zaczęła przeszukiwać sterty ziół. Bo co to za pomysł, żeby posortować zioła według wielkości?! Już ją to denerwowało, zwłaszcza że każde rosły podobne.
* * *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz