*jakiś czas temu*
Pokiwała głową, przyjmując tę wiadomość ze spokojem, ale też zmartwieniem. Od jakiegoś czasu miała wrażenie, że z Półślepym Świstakiem dzieje się coś niedobrego. Prawdopodobnie chodziło o jej stan psychiczny, ale chciała dla pewności sprawdzić, czy na pewno jest zdrowa i nie dolega jej ból. Zanotowała to w pamięci i pokiwała głową, zastanawiając się, co może poradzić Łunie.
– Nie martw się, dobrze robisz – miauknęła, mrużąc delikatnie oczy w zamyśleniu. – Odrobina towarzystwa przyda się każdemu. Pamiętaj, tylko żeby o siebie też dbać.
Zauważyła, że zmartwienie i niepewność w oczach kocięta nie ustały. Najwyraźniej słowa medyczki nie uspokoiły dymnej, więc dodała:
– Porozmawiam z nią, dobrze? Dowiem się, o co chodzi.
Teraz Łuna pokiwała głową, podziękowała i wyszła z legowiska, a Liściaste Futro wróciła do swoich spraw.
– Nie martw się, dobrze robisz – miauknęła, mrużąc delikatnie oczy w zamyśleniu. – Odrobina towarzystwa przyda się każdemu. Pamiętaj, tylko żeby o siebie też dbać.
Zauważyła, że zmartwienie i niepewność w oczach kocięta nie ustały. Najwyraźniej słowa medyczki nie uspokoiły dymnej, więc dodała:
– Porozmawiam z nią, dobrze? Dowiem się, o co chodzi.
Teraz Łuna pokiwała głową, podziękowała i wyszła z legowiska, a Liściaste Futro wróciła do swoich spraw.
***
– Boli… – sapnął Króliczek, z otwartym pyskiem skierowanym ku górze, kiedy asystentka medyczki uważnie oglądała jego gardło. Po chwili puściła głowę kocięcia i zaczęła szperać po półce medycznej, na której znajdowały się zioła. Przy okazji wyjaśniła mu i Pikującej Jaskółce, jak doszło do choroby.
– Wszystko się zgadza. Dostaniesz zioła i powinno być po wszystkim. – Podała kremowemu plaster miodu i uśmiechnęła się na widok, jak zajada ze smakiem. – Jeśli się pogorszy, powiesz o tym mamie, prawda?
***
Jakiś czas później do legowiska weszli Zielone Wzgórze i Stary Klif, pociągając nosem. Liściaste Futro podała kocurowi zioła na katar i oczywiście poinstruowała go, aby wrócił, gdyby choroba się pogorszyła. Następnie wyszła z legowiska i rozejrzała się po obozie. Po chwili zauważyła młodą istotkę o dymnym futerku i skierowała swoje kroki w jej stronę, widząc, że ta nie jest aktualnie zajęta niczym ważnym.
– Źródlana Łapo, wybacz, że zajęło mi to tyle czasu – zaczęła powoli, zastanawiając się, co powiedzieć. – Rozmawiałam z Półślepym Świstakiem parę razy i myślę, że może tu chodzić o jej…niepełnosprawności. Ma trudniej niż inne koty. Dlatego muszę wiedzieć, czy ktoś się z niej śmiał? Albo czy myślisz, że czuje się niepotrzebna? Oczywiście, możesz nie wiedzieć, ale jakby przyszło ci coś do głowy, to poinformuj mnie, dobrze?
<Łuno?>
Wyleczeni: Króliczek, Szary Klif
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz