Czyż życie kociaka nie jest piękne? Budzisz się o której ci się zechce, przeciągasz się, jesz przygotowane przez twoich służących jedzonko po czym brykasz cały dzień. I tak w kółko. Verona jednak nie postrzegała tego w taki sposób. Wręcz pluła na takie spędzanie czasu. Była młoda, bardzo młoda, a z jej winy poszły już dwa wazony i szklanka...nie wspominając o bluzce i książce. Dwunodzy próbowali ograniczyć jej ,,niszczycielskie zapędy" kupując jej wszelkie zabawki na których mogłaby się wyżyć. Nic nie działało. Każda różowa myszka leżała z odgryzioną głową a pluszowy miś został pozbawiony swych bebechów. Ludziom nie pozostało nic innego jak modlitwa, że koszmar kiedyś się skończy. Nie narzekali jednak aż tak, wszystko rekompensował wygląd i milutkie usposobienie tej koteczki. Zawsze kiedy coś popsuła przychodziła i ocierała się o ich nogi błagając o rozgrzeszenie. Jak nie ciężko jest się domyśleć, zawsze je uzyskiwała.
Tego dnia mały szatan obudził się dość późno. Ziewnęła i zerknęła przez okno. Słoneczko świeciło już na dworze rzucając blady blask na łóżko. Tej nocy została zaproszona do sypialni, spała w nogach na niebieskiej pościeli otulona ogonem matki. Samica dwunoga wstała i przeciągnęła się mierzwiąc sierść Verony. Kociak pisnął machając długimi uszami. Podbiegła na skraj łóżka ale przerażona wysokością cofnęła się. Tunia wstała i uśmiechnęła się do córki. Złapała ją za kark i zeskoczyła z posłania dla dwunogów. Postawiła rozbrykane kocie na ziemi i zaczekała na nią przy drzwiach. Obie ruszyły do kuchni w której czekał już Virus. Jadł śniadanie kiedy siostra wskoczyła na niego i odepchnęła go od miski. Sama wsadziła do niej łepek i zaczęła pałaszować. Kocurek oburzył się fukając cicho. Uniósł małą kitkę po czym zainteresował się swoim odbiciem w piekarniku.
- Verona, patrz! Drugi ja!- podekscytował się uderzając drobnymi łapkami o szybę. Van podbiegła do niego skacząc do góry. Widząc swoje odbicie zjeżyła sierść i zasyczała. Tym zachowaniem zwróciła uwagę dwunożnej która zaśmiała się przerywając gotowanie. Pogłaskała dwa kociaki i powiedziała coś w swoim języku. Verona jednak miała nowy cel, musiała dowiedzieć się czym jest to dziwne coś. Wyskoczyła z kuchni i pobiegła do salonu w którym stało duże pudełko przeznaczone na zabawki. Był to zwykły karton zatem nie było ono zbytnio ciężkie. Wywaliła z niego wszelkie rozchełstane pluszaki po czym złapała za jeden koniec. Pociągnęła ale pudło ani drgnęło.
- Virus!- miauknęła- chodź mi pomóż!
Już po chwili czarny braciszek znalazł się obok siostrzyczki. Wspólnymi siłami wyciągnęli przedmiot z kąta. Następnie popchnęli go w stronę kuchni przytykając pudło przy piekarniku. Verona wspięła się na brata z którego potem skoczyła na karton. Powitało ją odbicie. Kotka zjeżyła się i zasyczała ponownie.
- Kim jesteś?! Veroną z innego świata?!- miauczała uderzając łapami o szybę- gadaj, albo wypruję z ciebie miękkie bebechy jak z Pana Tulisia!
- Verusiu, co ty wyprawiasz!- pisnęła Tunia podbiegając do kotki. Ściągnęła ją z pudełka stawiając przed sobą.
- Verona walczy z samą sobą- zaśmiał się Virus machając uszami- taka mądra a nie wie, że to tylko odbicie!
- Odbicie? Co to odbicie mamo? Czy to inna ja uwięziona w tym czymś?
- Nie kochanie. Odbicie to ty...tylko...no...odbita! Nie ma za tym nikogo, to nikt inny jak ty sama. Rozumiesz?
- Chyba tak...- mruknęła kotka po czym pobiegła w stronę salonu. Z rozpędu skoczyła na stopę dwunoga gryząc i szarpiąc pompon przy kapciu. Mężczyzna poruszył nogą wprawiając domowe obuwie w ruch. Verona ganiała za nim śmiejąc się głośno. Oh jak dobrze być kociakiem! Przypadkowo zaryła pazurami o odkryte kostki pana. Ten wydał dźwięk podobny do kociego syczenia na który kotka odpowiedziała strachem. Skuliła się odskoczywszy do tyłu. Zrobiła coś nie tak? Dwunożny zauważył swój błąd i wyciągnął rękę w jej kierunku. Przygarnął małą, roztrzęsioną kulkę do siebie i pogładził jej jasne futerko. Verona usadowiła się wygodnie na jego miękkim szlafroku. Zamknęła oczy i wydała z siebie cichy pomruk. Nawet nie zauważyła kiedy zasnęła. Każdy mógł to przyznać- wyglądała tak grzecznie podczas snu. Jednak gdy tylko otworzy swoje ślepia, zabawa rozpocznie się na nowo...
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot u Samotników!
(brak wolnych miejsc!)
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz