To było krótkie bicie serca, może nawet nie. A jednak - jego oczy wychwyciły ruch. Nagły, szybki. Mała istotka przebiegła przed nim, a jej zapach uderzył jej do nosa. Mysz. Mysz, na ostry i ciernie! Nawet nie próbował się zastanawiać, to bez sensu - od razu ruszył w szaleńczy pościg, lgnąc za stworzonkiem, które rozumiejąc, co się świeci, również nabrało pędu. Żadne z nich nie baczyło na nic. Chłód, śliska powierzchnia, krew, pot i łzy? Co tam! Teraz toczyła się o wiele ważniejsza sprawa. Walka o życie i uznanie. Mysz pewnie opowiedziałaby swoim mysim znajomkom, jak to uciekła przed "wielkim" napastnikiem, a Srebrny pokazałby rodzinie i Wisience zdobycz. Kto wie, może Sarenka i Jaś zobaczyliby w nim wspaniałego kocurka, jakim w istocie był? Stawka była na tyle wysoka, że mały nie zamierzał odpuścić. Potykał się o własne łapy i zatapiał w śniegu, lecz nie zatrzymywał się. Musi ją zdobyć i koniec, nie ma morału! Cóż, tutaj niestety jest pies pochowany, bo morał był, a van przekonał się o tym, przebiegając obok tej podstępnej kreatury dwunogów! Była tak niepozorna, nie spodziewał się, że będzie niebezpieczna. Wielka, ciężka łapa z paroma wysuniętymi pazurami na drewnianym kikucie, o wiele dłuższym od tego, który miała jego matka. Zahaczył o nią tylko tylną łapką, naprawdę, drobnostka. Wystarczyła. Poirytowana przeciwniczka rzuciła się na niego, przygniatając do ziemi. Przerażony pisnął i chyba pisnęła wtedy również goniona przez niego mysz, chociaż na pewno nie był to ten sam rodzaj pisku. Mała istotka zniknęła z jego pola widzenia, a on próbował zrzucić z siebie atakującą napastniczkę, czując ból wzdłuż całego ciała. Co za podła, podstępna! A do tego, jaka ciężka... ileż ona żre? W końcu udało mu się pozbyć tej durnej łapy, jego cel jednak pewnie już dawno śmiał się z całej sytuacji ze swymi konfrnaterami. Klęska. To było idealne słowo, opisujące całą sytuację. Podszedł do wielkiej łapy i kopnął ją, zezłoszczony. Zła, nikczemna! Nie dało mu to jednak ukojenia, a przeciwnie, poczuł ból w miejscu, którym uderzył swego wroga. Fuknął zdenerwowany, uderzając ogonem w puszysty śnieg, z którego wówczas wytworzyło się śnieżne konfetti. Otrzepał się i unosząc dumnie łeb odszedł od tejże zniesławicielki, jego oczka zaszkliły się jednak lekko. To była jego szansa, a on ją spartaczył! A przecież mógł zabłysnąć, zwrócić na siebie uwagę, pokazać z dobrej strony! Może nawet być... pochwalonym? Fakt, był Wspaniałym Srebrnym i nie potrzebował pochwał, ale przecież by nie zaszkodziły. No dobrze, może troszeczkę mu ich brakowało. Ociupinkę. Ociupinkę bardziej, niż powinno. Ale za każdym razem odtrącał to od siebie. Trudno, przecież sobie poradzi, musi. Taka już jego rola, ten, który sobie radzi.
Kierując się do stodoły, sunął ogonem po ziemi i nie potrafił tego powstrzymać. Starał się mieć głowę wysoko uniesioną, wyglądał jednak tak bardzo żałośnie! Wtopa, wtopa! Jedna, wielka wtopa. Ugh. Wtem dojrzał swoją rodzicielkę, Sarnę, jak dyskutowała o czymś z Jemiołą. Ogon jego uniósł się lekko do góry. Może chociaż się dzisiaj przytuli? Teraz właśnie tego potrzebował. Przytulenia, jak gdy był małym, puszystym pierdem, który ledwo mógł odsunąć się od piersi matki, aby popacać fajnowatą wówczas słomę. To było jeszcze wtedy, gdy słowo fajnowate było fajnowate! Teraz preferował mówić "świetnie", bo przecież on był świetny. Pobiegł w kierunku rozmawiających kotek, szukając ciepła.
– Mamo! – zawołał, przystępując do szorstkiego, acz zawsze matczynego futerka. To tylko tyle. Tyle chciał. Przytulić się, każdy przecież czasem tego potrzebuje. Wtem został odsunięty.
– Srebrny – Sarna zmierzyła syna obojętnym wzrokiem – widzisz chyba, że rozmawiam?
W tym momencie małe serduszko roztrzaskało się na kawałeczki. Van przytaknął, natychmiast odbiegając, a z jego oczu pociekły łzy.
Przecież on chciał się tylko przytulić.
Ta wielka łapa, to grabie, jakby co xD
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Mamke może mu odpisać? 8)
OdpowiedzUsuń