Wiatr od rana wiał mocno od zachodu, a ze szczytu wzgórza widać było wielkie fale uderzające o klify. Gradowa Mordka obserwował pogodę od rana z niepokojem, jednocześnie szykując się na nadchodzącą burzę. Po porannym patrolu nikt nie miał wychodzić z obozu na polowanie, aby ulewa i pioruny nie zastały go poza obozem.
Normalnie byłaby pora górowania słońca, ale chmury zasłaniały całe niebo. Właśnie wtedy wojownicy usłyszeli pierwsze grzmienie. Lamparcia Gwiazda zwołał cały klan i wszystkich dokładnie przeliczył. Nie brakowało nikogo i tak miało pozostać, aż do przejścia burzy.
Szybko zaczęła się ulewa. Niebo błyskało, a co raz głośniejsze grzmoty nie zwiastowały niczego dobrego. Gradowa Mordka poprawił jeszcze raz wał przeciwpowodziowy przed legowiskiem medyka i już miał wejść do środka, kiedy zauważył Kwiecisty Wiatr w wyjściu z obozu. Zaintrygowany jej zachowaniem szybko podbiegł do mentorki.
- Kwiecisty Wietrze, gdzie idziesz? - zapytał zdenerwowany. - Powinniśmy schować się w legowisku i przeczekać ulewę. Zmokniemy.
- Nie wiedziałam, że taki z ciebie Suchaołapy - zaśmiała się kotka wychodząc z obozu. - Boisz się deszczyku?
- Nie boję się. Po prostu kiedy futro mi moknie wyglądam beznadziejnie! - poskarżył się kocur.
- Jakby to coś zmieniało - zachichotała kotka. Gradowa Mordka oburzył się tym stwierdzeniem. - Mój drogi, idziemy wykonywać medyczny obowiązek.
- Jaki to obowiązek wymaga moknięcia? Pierwsze słyszę. No chyba, że idziemy nad rzekę zrywać zioła - prychał dalej.
- Idziemy obserwować Burzowe Drzewo - wyjawiła medyczka.
- Po co?
- No bo... Ech... Naprawdę nie mówiłam ci o Burzowym Drzewie? - spytała Kwiecisty Wiatr. Kocur pokręcił głową. - W każdą burzę wychodzę z obozu i obserwuję to drzewo. Królicza Skóra zauważyła, że piorun uderzył w drzewo w porze zielonych liści, a pora nagich drzew była bardzo mroźna. Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy i Klan Gwiazdy to potwierdził... Gdy piorun uderza w Burzowe Drzewo, oznacza to, że pora nagich drzew będzie bardzo sroga.
- Dlaczego dopiero teraz mi o tym mówisz? To bardzo ważna informacja!
- Nie wiem. Lepiej późno niż nigdy.
Gradowa Mordka musiał się zadowolić tym argumentem, ponieważ dotarli już w miejsce, z którego doskonale było widoczne Burzowe Drzewo, a wielki głaz dawał schronienie przed ulewą. Usiedli więc i czekali.
Siedzieli tak w milczeniu przez bardzo długi czas. Gradowa Mordka po raz trzydziesty policzył językiem wszystkie swoje kły. Miał ich chyba trzydzieści, ale dla pewności zabrał się do liczenia jeszcze raz. Gdy liczenie zębów mu się przejadło zabrał się do liczenia kropli deszczu, spadających prosto na jego nos, ale kiedy nie nadążał zrezygnował na rzecz liczenia ździebeł trawy wokół jego łap.
Co chwila grzmiał piorun. Błyskawice uderzały w morze i raz nawet w drzewo na klifach. Jeden uderzył gdzieś za Drogą Grzmotu, inny po drugiej stronie rzeki. Nic nie zwiastowało jednak, że trafi w Burzowe Drzewo.
Korzystając z chwili ciszy Grad odezwał się do kotki.
- Jak tam twoja pchła? - zapytał zaczepnie.
- Chodzi o Dryfującą Łapę? Ma się całkiem dobrze - mruknęła kotka. - Będzie dobrym medykiem.
- Nadal uważam, że jesteś głupia. Jak mogłaś zgodzić się na uczenie kota z Klanu Nocy po tym wszystkim co nam zrobili?
- Lamparcia Gwiazda mówi, że Płomienna Gwiazda to nie Malinowa Gwiazda i teraz Klan Nocy jest zupełnie inny - oznajmiła szylkretka. - Podzielam tę opinię. Nie ma złych wojowników. To intencje liderów są niesłuszne.
- Nadal uważam, że jesteście głupi! - prychał dalej. - Kiedy nasz klan i Klan Nocy staną do walki wrogowie szybko wyzdrowieją i wrócą na pole bitwy, bo wyuczyliśmy im medyka!
- Jesteś okropny! Nie powinniśmy mieszać spraw medyków i wojowników. Nas obowiązuje inny kodeks. A on każe nam bronić nawet życia naszych najgorszych wrogów. - Kwiecisty Wiatr Wzięła głęboki wdech i odwróciła się do przyjaciela. - Gradowa Mordko, naszym zadaniem jest chronić życie wszystkich kotów, a nie wybranych. Gdyby Klan Nocy i Klan Burzy walczyły, a jeden z nich nie miałby medycka naszym obowiązkiem byłoby opatrywać także rany wrogów, niezależnie co o tym myśli klan czy przywódca.
- Łatwo ci mówić! Tobie Klan Nocy nie zabrał rodziny!
Nagle niedaleko pary uderzył piorun. Wystraszone koty odskoczyły i uciekły w tył, a gdy w chwilę później się uspokoili, odwrócili się i zobaczyli gałąź Burzowego Drzewa, naderwaną i dymiącą. Oboje się przerazili.
- To czarny dzień dla naszego lasu! - krzyknęła Kwiecisty Wiatr. - Głód i nędza! To będzie straszliwa pora nagich drzew!
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz