Nienawidzę jej. W głowie wciąż majaczyło mi jej "Ić do lasó po śioła śiem kończom". Nie mówiła nawet jakie. mówiła tylko, że mogę wziąć kogoś do pomocy. Trawa szeleściła pod moim ciężarem, kiedy zmierzałam do legowiska wojowników. Kogoś do pomocy? Oczywiście! Gdy tylko wkroczyłam do "jaskini", spojrzenie limonowych oczu spoczęło na białym futrze Immortalspirit'a. Śmiał się razem z moim bratem. Na mój widok jego oczy błysnęły.
- Mam iść po jakieś zioła. Dryfern powiedziała, że mogę kogoś wziąć ze sobą. Idziesz, teraz - rozkazałam, kierując potok słów na białego kocura.
Zapewne ton mojego głosu trochę ich zdziwił, ale z pretensjami do Dry! Nie ja, do cholery jasnej, wysyłam ucznia na szukanie medycznych pierdół, o których nawet Gwiezdni pojęcia nie mają! Badger szepnął coś do ucha kocura, ale Immy nawet nie zdążył się uśmiechnąć, bo moje wściekłe syknięcie przywołało go do mojego boku.
***
- To może królewna jakże wspaniała zechce w końcu wyjawić, co się stało? - ponownie zadał pytanie kocur.
Było już późno, delikatny deszczyk padał, a my byliśmy kij wie gdzie. Zadrżałam, i wtuliłam się w ciepłe białe futerko kocura.
- Już mówiłam. Dry mnie zdenerwowała.
Immy zachichotał irytująco. Capnęłam go delikatnie w ucho, a on liznął mnie w nos. Nagle, jak na złość, gdzieś obok uderzył piorun, i w tym momencie deszcz rozpadał się na dobre. Fuknęłam wściekle. Teraz nawet węch Immy'ego się nie przyda.
- Nic nie wyczujemy ani nie zobaczymy! A gdzieś wcześniej widziałam norę, chyba była opuszczona! Chodźmy! - starałam się przekrzyczeć deszcz. Przez wodę spływającą po oczach udało mi się zobaczyć tylko rozmazany biały kształt, którego chyba głowa kiwnęła potwierdzająco.
***
Wciąż lało, wciąż drżałam z zimna, wciąż byliśmy w norze i wciąż mi się nudziło. Przez deszcz nie widziałam na zewnątrz prawie nic. Immortal leżał w kącie, przeszukując swoimi niebieskimi oczami norkę, mając nadzieję, że znajdzie coś ciekawego. Coś ciekawego, tak? Podeszłam do niego i położyłam się obok.
- Nudzi ci się? - spytałam.
- Tak, ale jakże mam się nudzić, w obecności królewny trujących zielsk? - nie ma to jak na pytanie odpowiedzieć pytaniem, nie, Immy?
Zaśmiałam się cicho i liznęłam kocura w nos, jeszcze mocniej się przytulając.
- Owl, dusisz mnie! - kot wydusił z udawaną rozpaczą.
- Podła strawa wron nie ma prawa istnieć! - wykrzyknęłam i capnęłam go w łopatkę.
- O nie, tylko nie łopatka! Umieeeeramm... - w tym momencie kocur zasymulował duszenie i śmierć.
W tym momencie zacisnęłam zęby na karku białego kota i szarpnęłam tak, że przeturlał się po norze. Wstał nieco zaniepokojony, jednak wciąż z tym irytującym uśmieszkiem na pyszczku.
- Hej, księżniczko, nie wczuwaj się tak... - zaczął niewinnie.
Cooo? Ze względu, że norka była bardzo duża, i zapewne musiała należeć do wilka albo czegoś większego, skoczyłam na kocura. Warknęłam mu do ucha:
- Księżniczka, tak? Chcesz zobaczyć, na co stać księżniczkę?
Złapałam go pazurami i ponownie rzuciłam. Immortal uderzył głucho o ziemię i podniósł głowę z otępiałym wzrokiem. Podeszłam do niego.
- Chciałeś kiedyś złamać kodeks wojownika? Ja chciałam. Szczególnie teraz - mówiąc to, uśmiechnęłam się zalotnie.
Kocur oblał się słabym rumieńcem.
- Ooo, czyżbyś się bał? - nadałam mojemu głosowi dziecinną barwę.
<Immy? Jak uciekniesz, to osobiście się zabiję ( ͡° ͜ʖ ͡ °) )
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Na skutek pożaru oraz spisku, który miał miejsce w szeregach Burzaków, doszło do zamachu na poprzedniego lidera oraz objęcie rządów przez jego syna, Zawodzącą Gwiazdę. Grupa spiskowców, wśród których odkryto Tańcujące Pierze, Gradobijącego Ciernia, Rudzikowe Skrzydełko, Zwiewny Mak oraz Dzikiego Berberysa, została ukarana według głosu publiczności. Jednak wydanie wyroku nie równało się z powrotem do normalnego trybu życia – klan musiał zmierzyć się ze stratą domu, bliskich, jak i terenów, na których mogli polować. Nie zostanie zapomniana pomocna łapa, którą w stronę Burzaków wyciągnęła władza Owocowego Lasu, zacieśniając tym sojusz. Tymczasowy obóz w Grocie Pamięci zamienił się w przeszukiwanie pobliskich tuneli, wybieranie jaskiń odpowiednich na legowiska, żmudne zbieranie materiałów ze starego obozu… Jednak, mimo trudności i łap pełnych roboty, Klan Burzy z powrotem staje na nogi.W Klanie Klifu
Rozpoczęły się rządy Lśniącej Gwiazdy. Nowy lider Klanu Klifu sprytnym planem nie dopuścił, aby Pikująca Jaskółka stanęła przed Przodkami i przyjęła dar dziewięciu żywotów. Zaplanowany spisek powiódł się, a morderca przejął stanowisko ofiary, obarczając winą Gąsienicowego Ogryzka, z którym współpracował. Zapatrzona w rudego Truskawkowe Pole została wybrana na zastępczynię, ku zdziwieniu i niezadowoleniu innych wojowników. Przed Klanem Klifu wyłaniają się nowe przeszkody i wyzwania. Pierwszym z nich ma być odzyskanie ciała ich poprzedniej medyczki z łap Klanu Nocy, który z niewiadomego powodu jest w jego posiadaniu. Czy rządy Lśniącej Gwiazdy już od początku zostaną naznaczone wojną i przelewem krwi? Czy może jednak poprowadzi swój klan ścieżką pokoju i rozwagi?W Klanie Nocy
Nie brakuje intrygujących zdarzeń. Liderka, Mandarynkowa Gwiazda stworzyła nową rolę działającą u boku Rodu - Namiestników, do której włączyła Trzcinowy Szmer, Żmijowcową Wić, Nurową Łapę i Łabędzią Łapę. Niedługo później Nocniaków nawiedziła całkiem znajoma Borsuczyca, niosąc w pysku zakrwawione ciało jednej z członkiń klanu - Świteziankowego Jeziora. Obca przekazała wojownikom, iż ktoś zaatakował kota, którego przyniosła. Niedługo później wyruszyła grupa ochotników, którzy wybyli by odnaleźć mordercę, korzystając ze wskazówek drapieżnika. Grupa poszukiwawcza nie znalazła wspomnianego kota, jednak natrafili na czekoladową, nadzwyczaj wulgarną samotniczkę.Nikt nie spodziewał się tego, co nastąpiło później. Oprócz oplucia wojowników bluzgami, kotka zaczęła przedwcześnie rodzić. Zdezorientowani wojownicy, choć z początku zagubieni, zdecydowali się na pomoc agresorce. Pierzasta Kołysanka, jedyna z zebranych, która posiadała wiedzę medyczną, próbowała kierować całym przedsięwzięciem, jednak nawet ona nie mogła przewidzieć, czego dopuści się samotniczka. W akcie szału, wiedząc, że zaraz zginie, zdecydowała się zabrać ze sobą własne kocięta, nie chcąc pozwolić na ich przejęcie przez Klan Nocy. Przed swoją śmiercią pozbawiła życia trójki z szóstki własnych potomków. Pozostałe przy życiu maluchy Nocniacy zdecydowali się zabrać do obozu, pomimo brązowego futerka dwójki z nich.
Czy Klan Nocy zaakceptuje nowych, małych członków? Co oznaczają ciągłe ataki włóczęgów? I czy śluby wojowników pozwolą na utrzymanie wysokich morali w klanie?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Pieczarka odeszła na emeryturę, aby w spokoju przeżyć resztę swoich dni. Po zwycięskiej potyczce z bobrami, których tama zatrzymywała zatrutą wodę w okolicach obozu, i które doprowadziły do śmierci wielu kotów, oddała ona Owocowy Las w łapy Czereśni. Na swoich zastępców wybrał on swoją dawną uczennicę Fige oraz wojownika Kolendre. Mimo ogromnych strat, których doświadczyła w ostatnim czasie społeczność, kocur nie ma zamiaru się poddawać. Wierzy, że stanowczą łapą zdoła odbudować to, co zniszczyły choroby i wrogie gryzonie. Z pomocą szamanki Purchawki postanowił zadbać o swoich pobratymców, aby Owocowy Las mógł odmienić swój los i stać się równie potężny co leśne klany. Czy nowy przywódca i jego zastępcy poradzą sobie z widmem dawnych nieszczęść?W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Wilka!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Wilka!
(trzy wolne miejsca!)
Miot w Klanie Nocy!
(trzy wolne miejsca!)
Miot u Pieszczochów!
(dwa wolne miejsca!)
OnO
OdpowiedzUsuń