Niewielka wnęka ukryta między złotymi kłosami, która Porą Nagich Drzew odpychała chłodem i obskurnością, teraz gdy żar wylewał się zza chmur, była wręcz idealną kryjówką. Dla większości nie sprawiałaby ona wrażenia najbezpieczniejszej - z cienkiego sklepienia nad głowami zwisały korzenie, a ściany z każdym dniem zdawały się być coraz bliżej zapadnięcia, jednak była najlepszym wyborem, na jaki mogła się zdecydować młodawa kotka. Wraz z upływającym dniem, z norki raz po raz wychylał się rudy nosek, węszący zapachy przynoszone przez wiatr. Wystawiony na parę uderzeń serca, zaraz chował się smętnie do środka. Glonik - latorośl samotników, robił tak odkąd mógł chodzić. Co godzinę wystawiał mordkę na zewnątrz, posmakować powietrza w poszukiwaniu znajomej woni. Rzadko jednak coś wyczuwał. Dopiero pod wieczór zapach często się zmieniał, obwieszczając powrót rodzicielki. Złoty krąg jednak wisiał teraz wysoko nad jego głową, nie szykując się do odpoczynku w Wielkiej Wodzie. Nieduży kociak wycofując się w ciemności zmarszczył z zniesmaczeniem nos, gdy trochę piasku spadło na niego z sufitu. Zaraz otrzepał się, w procesie prawie przewracając się na leżącą w zimnym kąciku kotkę.
– Przepraszam Rybko! – rudy obruszył się, stanąwszy twardziej na łapkach. Zniżył zaraz łepek, spotykając się z trawiasto-zielonym, ospałym spojrzeniem. – Nie nadepnąłem Ci?
Szylkretowa kotka pokręciła tylko głową.
– To dobrze. Nie chciałbym, żebyś była nadepnięta – stwierdził na głos stanowczo, przysiadając obok. – To nieładnie deptać po innych. Mama tak zawsze mówi, prawda?
Odpowiedział jej kolejny gest łebka. Rybka nie mówiła za dużo. Właściwie to w ogóle. Glonik nie pamiętał, czy w całym swoim trzymiesięcznym życiu kiedykolwiek usłyszał jej głos w innej formie niż ciche popiskiwania, pomruki albo głośniejsze oddechy przemykające przez jej krtań. Podobno była chora. Rudy kocurek niekoniecznie wiedział tylko na co. Nie miała przecież kataru ani kaszlu. Ale mama tak powiedziała, więc musiała być to prawda. Rudzielec ułożył się wygodniej przy siostrze, odkładając łepek na jej grzbiecie, który z delikatną arytmią poruszał się to w górę, to w dół, niczym liść z trudem utrzymujący się na powierzchni wzbudzonej rzeki. Widząc utęskniony wzrok Rybki, biegnący ku wyjściu, polizał ją delikatnie za uchem.
– Jeszcze długo. Jest wcześnie – westchnął. – Ale szybko zleci, zobaczysz. A jak mama wróci to opowie nam o plaży! Wiesz której, prawda? Będzie nam opowiadać o pianie całującej piasek i o domku z najbielszych muszelek, wysadzanym kolorowymi kryształami! Jak ich blask będzie tańczył po złotych drobinkach i jak słona bryza będzie nam przygrywała każdej nocy! – Glonik obrócił się na grzbiecik, zerkając z rozmarzeniem na korzenne warkocze. – I opowie nam o ławicach rybek, które z przypływem rzucają się prosto do pyszczków! Ale no wiesz, tych rybek pływających, co robią bul bul bul, a nie Rybek, że Ciebie Rybek.
Kocurek poczuł pod głową, jak ciałko kotki dygocze się w rozbawieniu. Lubił jak się śmieje. Kąciki i jego pyszczka wtedy unosiły się ku górze, a przymykając oczy i wystawiając łapę ku górze dalej streszczał opowieści mamy, dokładnie jej słowami. Były mu tak znane, jak bicie własnego serca, tyle razy powtarzał je Rybce. A mama opowiadała im przecież wiele, nie pomijając żadnych szczegółów. Jej opowieści były na tyle barwne, że gdy zamykał oczy i wsłuchiwał się w jej głos, miał wrażenie, że prawie czuł tę sól na końcu języka. Że jego łapy zatapiają się w ciepłym, drobniutkim piasku. I że razem z siostrą zbierają muszle, które nieprzyjemnie ocierają się o zęby. Czuł to wszystko, prawie tak samo, jakby rzeczywiście tam był, a nie trwał w ciemnej dziurze, ukrytej pod ziemią, czekając na kolejne zachody słońca. Gdy skończył, opuścił łapkę i zastrzygł uszami, nasłuchując. Czuł i słyszał, jak Rybka znowu cicho pochrapuje. Czasami żałował, że nie chciała… nie, “nie chciała” to złe słowo - nie mogła się z nim bawić. Wieczorami go zawsze nosiło do hulańców, a nie miał z kim rozładować energii. Nie mógł się siłować, bawić w ganianego albo w udawanki, bo Rybka nie mogła. A samemu to nie była zabawa…
Rudzielec westchnął, znowu kierując wzrok ku sklepieniu. Może Rybka niedługo wyzdrowieje? Przecież nie może chorować wieki, prawda? Mama też mu nie chciała nic powiedzieć. Niby przynosiła jakieś zielsko, co “miało pomóc”, ale wcale nie dawało żadnych rezultatów. Rybka jak leżała wcześniej, tak nadal leży. Może jak urośnie troszkę, to sam znajdzie lekarstwo dla siostrzyczki, skoro nikt inny jak na razie nie potrafi jej pomóc? I wtedy się razem pobawią? Tak, to był dobry plan. Bardzo dobry.
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Kres panowania Judaszowcowej Gwiazdy kryję się niemal a rogiem; wszyscy o tym wiedzą. Nie każdy jest jednak gotowy na zmiany, które nadejdą po odejściu aktualnego lidera na Srebrną Skórkę. Nastroję w Klanie Klifu są na pierwszy rzut oka dobre i spokojne; konflikt z Klanem Wilka zdążył powoli odejść w zapomnienie, nawet jeśli tereny nie zostały jeszcze odzyskanę, a burzliwa sytuacja z samotniczkami zdaję się być już jedynie koszmarem przeszłych księżyców. Po nocach jednak słychać szepty... Duża część Klanu Klifu nie jest przychylna swojej zastępczyni, która już zdaje się przygotowywać do wprowadzenia się do nowego legowiska. Koty snują domysły, rozmawiają, krytykują nie tylko Pikującą Jaskółkę, ale i nie odpuszczają na starość Judaszowcowej Gwieździe, który nie słynie z podejmowania decyzji, które przypadają do gustu ogółowi. Może się wydawać, że rodzina, której zapisane miało być w gwiazdach uratowanie nadmorskich kotów, nie jest jednak tak pobłogosławiona, jak uważano. Konflikt lidera ze swoim przybranym synem Mirtowym Lśnieniem, a również tajemnicze kocięta, których doczekała się jego adoptowana córka Źródlana Łuna... To wszystko pokazuję kruchość i niestabilność rzekomej gwiezdnej opatrzności. Ciemne cienie rzucane są na tereny Klanu Klifu, a widok spadającego powoli mewiego pióra może być ostatnim, co będzie ci dane dostrzec. Niczym mroczny omen, ptaki krążą nad Klifiakami, czyhając na nich jak na swoje bezbronne ofiary. Atakują niespodziewanie, szybko i z niesamowitą wytrwałością; bezpiecznym nie jest nawet najbardziej doświadczony wojownik. Czy Klan Klifu zdoła odzyskać wewnętrzną stabilność? Czy krzyki skrzydlatych drapieżników przestaną w końcu zwiastować śmierć? Czy koty powrócą na drogę, którą rzekomo oświetla Klan Gwiazdy?W Klanie Nocy
Wiele księżyców zajęło, by Klan Nocy podniósł się z zgliszczy po strasznej powodzi. Niestety i w tym czasie wśród szuwarów nie mogło być spokojnie, gdyż w szeregach wojowników żył zdrajca i morderca. Jego czyny prędzej czy później ujrzały światło dzienne, a rudy wojownik, niejaki Pluskający Potok, dostąpił egzekucji z wyroku Spienionej Gwiazdy oraz reszty klanu. Sam czyn stracenia wykonał Szałwiowe Serce, książę i zarazem potomek nowej liderki klanu. Kolejnym hucznym wydarzeniem było przekazanie władzy dotychczasowej liderki. Klan stanął przed wyborem zagłosowania na Mandarynkowe Pióro bądź Algową Strugę, które dotychczas pełniły rolę zastępczyń. W demokratycznym głosowaniu wojownicy wybrali srebrną kotkę jako nową liderkę. Spieniona Gwiazda odeszła na zasłużoną emeryturę, gdzie ostatnie chwile swojego życia spędziła z bliskimi kotami. W noc zgromadzenie, kiedy to przodkowie zstąpili na ziemię w blasku pełni, odeszli z trzema duszami, których ciała zostały znalezione wtulone w siebie nawzajem. W tej cichej śmierci klan pożegnał Spienioną Gwiazdę, dotychczasową piastunkę Kotewkowy Powiew, która niejednego z wojowników wychowała za kociaka, oraz Kolcolistne Kwiecie. Klan jednak nie mógł długo opłakiwać starszych, gdyż na ich językach znajdowało się imię pewnej czekoladowej szylkretki i to kolejnej wśród najmłodszych członków. Niektórzy uważają, że to zły omen od gwiezdnych przodków, którzy jakoby ostrzegali Nocniaków, by Ci nie wystawiali ich przychylności na próbę.Szybko jednak klanem wstrząsnęła wieść o kolejnej zdradzie, tym razem ze strony członka rodu. Błękitna Laguna wyjawił z gałęzi sumaka sekret swojego brata. Całemu klanu obwieścił, iż point od księżyców spotyka się z kaleką wojowniczką z Klanu Klifu, a na potwierdzenie słów księcia, Porywisty Sztorm wspięła się na sumak i przyznała, że na własne oczy widziała, jak oskarżony kierował się w stronę granicy z Klanem Klifu. "Zdrajca" został uziemiony z zakazem opuszczania obozu na czas nieokreślony, lecz nie wiadomo czy to ostateczna kara, jaka spotka kocura, czy dopiero jej początek. Czy w klanie zapanuje upragniony spokój? Jakie liderka ma plany względem klanu, mając w swych łapach władzę?
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz