Minęło kilka wschodów słońca od wyprawy Lamparciej Gwiazdy do Księżycowej Zatoczki. Pora Opadających Liści dawała o sobie znać. Wszędzie wokół trawa przybierała ciemniejszy odcień, a drzewa w lesie z daleka błyszczały w ognistych odcieniach. Lamparcia Gwiazda i Iskrzące Futro wybrali się na patrol. Poszła z nimi też Mysi Nos wraz ze swoją uczennicą, Błękitną Łapą. Lamparcia Gwiazda widział jak duża jest już uczennica i wiedział, że niebawem będzie musiał uczynić ją i jej brata wojownikami.
- Powinnaś sprawdzić ich umiejętności - mruknął cicho do swojej zastępczyni.
- Naszych uczniów? - zapytała kotka. - Niebawem się tym zajmę. Starsi na pewno się niecierpliwią.
- Nasz klan potrzebuje wojowników jeszcze przed porą nagich drzew - westchnął kocur. - Musimy mieć też mentorów dla naszych kociąt. Pora już je mianować.
- Zajmę się wszystkim. Nie powinieneś się tak przemęczać. Ciągle chodzisz na patrole i nadzorujesz obóz. To i tak dużo.
- Powiedziała kotka, która robi trzy razy tyle - zaśmiał się lider. Iskrzące Futro również rozbawiła ta wypowiedź. Powoli podeszła bliżej niego i wtuliła się w jego bok.
- Mysi Nosie! Złapałam mysz! - zawołała Błękitna Łapa.
- Brawo kochanie! - zaśmiała się wojowniczka. Zakop ją, królowe będą szczęśliwe, kiedy coś im przyniesiemy.
- Myślałam, że będę mogła ją zjeść... To w końcu patrol graniczny - mruknęła kotka.
- Zapolujemy gdy dotrzemy do Czterech Sióstr - oznajmiła mentorka. - Tam się najemy.
Błękitna Łapa zamruczała coś pod nosem, ale szybko ucichła, a patrol kontynuował wędrówkę.
Idąc wzdłuż strumienia wszyscy ciągle, niespokojnie spoglądali w kierunku terenów Klanu Wilka. Nie mieli najmniejszej ochoty spotkać ich patrolu.
Chcąc rozluźnić atmosferę Mysi Nos mruknęła do swojej uczennicy:
- Ścigamy się do Czterech Sióstr. Iskrzące Futro i Lamparcia Gwiazda nas dogonią, dobrze?
Młoda kotka od razu zaakceptowała wyzwanie i rzuciła się do biegu, a jej mentorka pobiegła za nią. Pozostali wojownicy jednak nie przyłączyli się do zabawy, sumiennie wykonując swój obowiązek.
Zaraz zatrzymali się jednak na chwilę, aby napić się wody i oznaczyć granicę. Wtedy ich obawy się spełniły. Usłyszeli szelest po drugiej stronie strumyka, a ruda sierść przebłysnęła między gałęziami pobliskiego krzewu. Oboje naprężyli mięśnie, gotowi walczyć.
I wtedy zza drzew wynurzył się lis. Zasyczał groźnie na oba koty i nastroszył ogon. Klan Burzy nie mógł sobie pozwolić na to, by to zwierzę wdarło na ich terytorium i dopadło ich króliki, tuż przed porą nagich drzew. Koty zaatakowały pierwsze.
Nie docenili przeciwnika. Lis był wyraźnie zdeterminowany i agresywny, a poza tym był to silny samiec w kwiecie wieku. Oboje wojownicy wiedzieli, że ta walka to błąd, ale nie mieli wyjścia. Musieli go przegonić. Ostre pazury kotów rozdrapywały lisowi kark, kiedy ten rzucał kotami łapiąc je w pełne ostrych kłów szczęki. Nagle rudzielec w furii chwycił Iskrzące Futro za kark i zaczął nią miotać na wszystkie strony, a potem wrzucił ją do strumienia. Z jej ciała lała się krew barwiąc strumień na czerwono, a sama kotka leżała w wyraźnym bezruchu.
- Nie! - krzyknął Lamparcia Gwiazda.
Zdenerwowany tym wszystkim lis postanowił i z nim skończyć sprawę. Zrzucił go sobie z pleców i silną łapą przytrzymał jego ciało. W chwilę później złapał go za szyję i zaczął dusić. Lamparcia Gwiazda walczył długo, kiedy w końcu stracił przytomność.
Kiedy się obudził był w innym miejscu. Szybko rozpoznał Klan Gwiazdy. Przeraził się. Czy to już koniec? Wtedy ktoś polizał go po uchu.
Obejrzał się i zobaczył Iskrzące Futro, kotka płakała. On wiedział, czemu płacze i też się zaraz rozpłakał.
- Iskro... - szepnął cicho, dusząc rozpacz. - Dlaczego? Dlaczego?!
- Klan Gwiazdy zaraz cię odeśle - powiedziała ze smutkiem kotka. - Ale ja...
- Nie kończ! - syknął lider. - Ja... Ja nie chcę wracać!
- Lamparcia Gwiazdo, musisz, dla dobra naszego klanu - powiedziała kotka. - Kocham cię. Zawsze będę.
- I ja ciebie najdroższa - odpowiedział. - Ja też ciebie kocham, dlatego nie chcę ciebie zostawić!
Nagle kotka zaczęła się rozmywać. Lamparcia Gwiazda zaczął rozpaczliwie ją wołać...
Kiedy odżył Mysi Nos była przy nim. Szlochając przytuliła brata.
- Tak długo szliście, martwiłyśmy się, potem przybiegłam i zobaczyłam... To był lis, prawda? Wszędzie cuchnie lisem! On ciebie zabił i Iskrzące Futro...
Lamparcia Gwiazda szybko się podniósł i obejrzał ciało przyjaciółki było wyciągnięte na brzeg, zapewne przez Mysi Nos. Nadal była piękna, tak samo jak w Klanie Gwiazdy. Ale była też zimna i martwa. Niż nigdy nie powącha jej miękkiego futerka i nie usłyszy jej wesołego głosu. Zdając sobie z tego sprawę znów zaczął płakać.
- Dlaczego? - zapytał przez łzy. - Co zrobiłem Klanowi Gwiazdy, że tak mnie ukarał?
- Nie wiem - odpowiedziała Mysi Nos. - Wracajmy do obozu. Już wysłałam tam Błękitną Łapę. Weźmy ciało Iskrzącego Futra, trzeba będzie ją pochować.
Gdy wrócili do obozu, wszyscy byli przygotowani na to, co zobaczą, a mimo wszystko wyglądali na zaskoczonych. Przed tłum wystąpiła Fioletowa Chmura. Przerażona obejrzała ciało swojej siostry i przytuliła głowę do jej boku płacząc. Zaraz przyszedł Nocne Niebo, otarł się pocieszająco o bok swojej opiekunki i polizał Iskrzące Futro po poliku. Kiedy odeszli na bok, pozostali wojownicy zaczęli postępować podobnie, żegnając kotkę po raz ostatni.
Gdy ceremonia się zakończyła, Lamparcia Gwiazda wskoczył na podwyższenie terenu i zwrócił się do reszty klanu. Choć w jego oczach widać było nieukrywany smutek, starał się zachować zimną krew.
- Śmierć Iskrzącego Futra w tak niekorzystnym dla nas momencie to wielki ból - zaczął. - Jej odejście jest dla nas nieopisaną stratą. Była naszą wojowniczką, przyjaciółką i mentorką. Prowadziła nasz klan ścieżkami wyznaczonymi przez przodków. Dziś Klan Gwiazdy wziął ją do siebie, aby to z nim polowała już przez wieczność.
Kocur zawiesił na chwilę głos by z żalem spojrzeć na ciało byłej zastępczyni. Wszyscy milczeli. Był to żałobny gest smutnych kotów, które chciały uczcić pamięć towarzyszki. W końcu Lamparcia Gwiazda kontynuował.
- Kodeks wojownika nakazuje, abym wyznaczył jak najszybciej nowego zastępcę. Nie będę tego odkładał. Iskrzące Futro na pewno zaakceptowałaby ten wybór. Nową zastępczynią zostanie Fioletowa Chmura.
Wojownicy mruknęli kotce ciche gratulacje, ale ta nie umiała się cieszyć z nowej roli. Lamparcia Gwiazda podszedł do niej i polizał ją po barku.
- Wierzę w ciebie Fioletowa Chmuro. Ja też rozpaczam po jej śmierci, ale gdy wrócisz do normy, wierzę, że będziesz równie wspaniałą zastępczynią co ona.
Kotka kiwnęła głową. Lamparcia Gwiazda uśmiechnął się do niej i podszedł do ciała Iskrzącego Futra. Położył się obok niej i rozpoczął swoje czuwanie.
Następnego ranka Iskrzące Futro pochowano tam, gdzie spoczywali Srebrna Gwiazda, Waleczne Serce, Biała Gwiazda, Królicza Skóra i Burzy Grzbiet. W najwyższym punkcie terytorium Klanu Burzy, skąd widać było całą okolicę.
C.D.N. (została mi jeszcze jedna część)
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Wojna z Klanem Wilka i samotniczkami zakończyła się upokarzającą porażką. Klan Klifu stracił wielu wojowników – Miedziany Kieł, Jerzykową Werwę, Złotą Drogę oraz przywódczynię, Liściastą Gwiazdę. Nie obyło się również bez poważnych ran bitewnych, które odnieśli Źródlana Łuna, Promieniste Słońce i Jastrzębi Zew. Klan Wilka zajął teren Czarnych Gniazd i otaczającego je lasku, dołączając go do swojego terytorium. Klan Klifu z podkulonym ogonem wrócił do obozu, by pochować zmarłych, opatrzeć swoje rany i pogodzić się z gorzką świadomością zdrady – zarówno tej ze strony samotniczek, które obiecywały im sojusz, jak i członkini własnego Klanu, zabójczyni Zagubionego Obuwika i Melodyjnego Trelu, Zielonego Wzgórza. Klifiakom pozostaje czekać na decyzje ich nowego przywódcy, Judaszowcowej Gwiazdy. Kogo kocur mianuje swoim zastępcą? Co postanowi zrobić z Jagienką i Zielonym Wzgórzem, której bezpieczeństwa bez przerwy pilnuje Bożodrzewny Kaprys, gotowa rzucić się na każdego, kto podejdzie zbyt blisko?W Klanie Nocy
Ostatni czas nie okazał się zbyt łaskawy dla Nocniaków. Poza nowo odkrytymi terenami, którym wielu pozwoliły zapomnieć nieco o krwawej wojnie z samotnikami, przodkowie nie pobłogosławili ich niemalże niczym więcej. Niedługo bowiem po zakończeniu eksploracji tajemniczego obszaru, doszło do tragedii — Mątwia Łapa, jedna z księżniczek, padła ofiarą morderstwa, którego sprawcy jak na razie nie odkryto. Pośmiertnie została odznaczona za swoje zasługi, otrzymując miano Mątwiego Marzenia. Nie złagodziło to jednak bólu jej bliskich po stracie młodej kotki. Nie mieli zresztą czasu uporać się z żałobą, bo zaledwie kilka wschodów słońca po tym przykrym wydarzeniu, doszło do prawdziwej katastrofy — powodzi. Dotąd zaufany żywioł odwrócił się przeciw Klanowi Nocy, porywając ze sobą życie i zdrowie niejednego kota, jakby odbierając zapłatę za księżyce swej dobroci, którą się z nimi dzielił. Po poległych pozostały jedynie szczątki i pojedyncze pamiątki, których nie zdołały porwać fale przed obniżeniem się poziomu wód, w konsekwencji czego następnego ranka udało się trafić na wiele przykrych znalezisk. Pomimo ciężkiej, ponurej atmosfery żałoby, wpływającej na niemalże wszystkich Nocniaków, normalne życie musiało dalej toczyć się swoim naturalnym rytmem.Przeniesiono się więc do tymczasowego schronienia w lesie, gdzie uzupełniono zniszczone przez potop zapasy ziół oraz zwierzyny i zregenerowano siły. Następnie rozpoczęła się odbudowa poprzedniego obozu, która poszła dość sprawnie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu i samozaparciu członków klanu — w pracach renowacyjnych pomagał bowiem niemalże każdy, od małego kocięcia aż po członków starszyzny. W konsekwencji tego, miejsce to podniosło się z ruin i wróciło do swojej dawnej świetności. Wciąż jednak pewne pozostałości katastrofy przypominają o niej Nocniakom, naruszając ich poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza z krążącymi wśród kotów pogłoskami o tym, że powódź, która ich nawiedziła, nie była czymś przypadkowym — a zemstą rozchwianego żywiołu, mszczącego się na nich za śmierć członkini rodu. W obozie więc wciąż panuje niepokój, a nawet najmniejszy szmer sprawia, że każdy z wojowników machinalnie stroszy futro i wzmaga skupienie, obawiając się kolejnego zagrożenia.
W Klanie Wilka
Ostatnio dzieje się całkiem sporo – jedną z ważniejszych rzeczy jest konflikt z Klanem Klifu, powstały wskutek nieporozumienia. Wszystko przez samotniczkę imieniem Terpsychora, która przez swoją chęć zemsty, wywołała wojnę między dwoma przynależnościami. Nie trwała ona długo, ale z całą pewnością zostawiła w sercach przywódców dużo goryczy i niesmaku. Wszystko wskazuje na to, że następne zgromadzenie będzie bardzo nerwowe, pełne nieporozumień i negatywnych emocji. Mimo tego Klan Wilka wyszedł z tego starcia zwycięsko – odebrali Klifiakom kilka kotów, łącznie z ich przywódczynią, a także zajęli część ich terytorium w okolicy Czarnych Gniazd.Jednak w samym Klanie Wilka również pojawiły się problemy. Pewnego dnia z obozu wyszli cali i zdrowi Zabłąkany Omen i jego uczennica Kocankowa Łapa. Wrócili jednak mocno poobijani, a z zeznań złożonych przez srebrnego kocura, wynika, że to młoda szylkretka była wszystkiemu winna. Za karę została wpędzona do izolatki, gdzie spędziła kilka dni wraz ze swoją matką, która umieszczona została tam już wcześniej. Podczas jej zamknięcia, Zabłąkany Omen zmarł, lecz jego śmierć nie była bezpośrednio powiązana z atakiem uczennicy – co jednak nie powstrzymało największych plotkarzy od robienia swojego. W obozie szepczą, że Kocankowa Łapa przynosi pecha i nieszczęście. Jej drugi mentor, wybrany po srebrnym kocurze, stracił wzrok podczas wojny, co tylko podsyca te domysły. Na szczęście nie wszystko, co dzieje się w klanie jest złe. Ostatnio do ich żłobka zawitała samotniczka Barczatka, która urodziła Wilczakom córeczkę o imieniu Trop – a trzy księżyce później narodził się także Tygrysek (Oba kociaki są do adopcji!).
W Owocowym Lesie
Dla owocniaków nadszedł trudny okres. Wszystko zaczęło się od śmierci wiekowej szamanki Świergot i jej partnerki, zastępczyni Gruszki. Za nią pociągnęły się śmierci liderki, rozpacz i tęsknota, które pociągnęła za sobą najmłodszą medyczkę, by skończyć na wybuchu epidemii zielonego kaszlu. Zmarło wiele kotów, jeszcze więcej wciąż walczy z chorobą, a pora nagich drzew tylko potęguje kryzys. Jeden z patroli miał niesamowite szczęście – natrafił na grupę wędrownych uzdrowicieli. Natychmiast wyraziła ona chęć pomocy. Derwisz, Jaskier i Jeżogłówka zostali tymczasowo przyjęci w progi Owocowego Lasu. Zamieszkują Upadłą Gwiazdę i dzielą się z tubylcami ziołami, pomocą, jak i również ciekawą wiedzą.W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.MIOTY
Mioty
Miot w Klanie Burzy!
(dwa wolne miejsca!)
Miot w Klanie Klifu!
(jedno wolne miejsce!)
Miot w Owocowym Lesie!
(dwa wolne miejsca!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz