Słońce weszło leniwie na błękitne niebo. Jasne promienie przedzierające się przez gałęzie ostrokrzewu, zbudziły młodego kocura ze snu. Było zimno, ale postanowił zignorować uczucie chłodu. Musi się do tego przyzwyczaić. Już nie mieszka z matką w ciepłym żłobku. Teraz jest uczniem. Dźwignął się na łapy. Wygiął grzbiet w łuk, po czym ziewnął przeciągle. Zamrugał kilka razy. W legowisku terminatorów nie było już jego sióstr, pewnie ich mentorzy zabrali je na trening wcześniej. No tak, dziś również jego pora. Umówił się z Lamparcim Krokiem przy wejściu do obozu, gdy słońce będzie górowało. Może lepiej już iść, najwyżej poczeka chwilę na wojownika.
Wyszedł na zewnątrz, gdzie od razu oślepił go słoneczny blask. Było dosyć tłoczno. Wojownicy kręcili się dookoła. Kot zobaczył swoją matkę siedzącą przy stosie zwierzyny, ale postanowił, że porozmawia z nią potem. Teraz sprawą najwyższej wagi wydawał się mu trening, choć nie widział nigdzie swojego nauczyciela. Zatrzymał się przy omówionym miejscu, przebierając nerwowo łapami. Nic dziwnego, że stresował się przed pierwszym treningiem. Nie wiedział, czego ma się spodziewać po Lamparcim Kroku. Co, jeśli będzie wymagający? Co, jeśli nie będzie zadowolony z ucznia?
- Witaj, Droździa Łapo - mentor wyrwał terminatora z zamyślenia. Przez swoje długie łapy wydawał się naprawdę wysoki. Na krótkim, ciemnym futrze rysowały się wyraźnie mięśnie. Młody ruszył za nim. Obóz znajdował się w zagłębieniu, więc po opuszczeniu tunelu pozostało jeszcze wejście zboczem. Wszędzie dookoła rosła pożółkła trawa i krzewy. Drzew było tu niewiele, jedynie w oddali widniało wiele rozmazanych, wysokich kształtów. Tam pewnie zaczynała się granica z innym klanem, a tym samym gęsty las. Droździa Łapa wiedział, że koty z jego klanu polują na króliki. Musi ich tu być dużo.
- Będziemy polować...? Albo walczyć? - miauknął wystraszony uczeń po chwili wędrówki.
- Skąd - mruknął chłodno wojownik.- Najpierw wiedza teoretyczna.
Zatrzymali się nagle. Starszy kot zawinął ogon wokół łap, po czym wyprostował się, wypinając pierś. Drozd skulił się pod jego ostrym spojrzeniem.
- Więc, na początek coś łatwego. Z czego składa się klan?
Kocurek położył uszy i schylił nisko łeb. Potrzebował chwili do namysłu, nie chciał wypaść źle.
- Lider, zastępca, medyk, wojownicy, uczniowie, królowe i kocięta - odparł, podnosząc wzrok na mentora.
- Jeszcze starszyzna. Wprawdzie nie ma jej w naszym klanie, ale to ważne, pamiętaj.
Terminator kiwnął szybko głową. Patrzył dużymi oczami na wojownika, który najpewniej zastanawiał się nad kolejnym pytaniem.
<Lamparci Kroku?>
BLOGOWE WIEŚCI
BLOGOWE WIEŚCI
W Klanie Burzy
Klan Burzy znów stracił lidera przez nieszczęśliwy wypadek, zabierając ze sobą dodatkową dwójkę kotów podczas ataku lisów. Przywództwo objął Króliczy Nos, któremu Piaszczysta Zamieć oddał swoje ówczesne stanowisko, na zastępcę klanu wybrana natomiast została Przepiórczy Puch. Wiele kotów przyjęło informację w trudny sposób, szczególnie Płomienny Ryk, który tamtego feralnego dnia stracił kotkę, którą uważał za matkęW Klanie Klifu
Plotki w Klanie Klifu mimo upływu czasu wciąż się rozprzestrzeniają. Srokoszowa Gwiazda stracił zaufanie części swoich wojowników, którzy oskarżają go o zbrodnie przeciwko Klanowi Gwiazdy i bycie powodem rzekomego gniewu przodków. Złość i strach podsycane są przez Judaszowcowy Pocałunek, głoszącego słowo Gwiezdnych, i Czereśniową Gałązkę, która jako pierwsza uznała przywódcę za powód wszystkich spotykających Klan Klifu katastrof. Srokoszowa Gwiazda - być może ze strachu przed dojściem Judaszowca do władzy - zakazał wybierania nowych radnych, skupiając całą władzę w swoich łapach. Dodatkowo w okolicy Złotych Kłosów pojawili się budujący coś Dwunożni, którzy swoimi hałasami odstraszają zwierzynę.W Klanie Nocy
doszło do ataku na książęta, podczas którego Sterletowa Łapa utracił jedną z kończyn. Od tamtej pory między samotnikami a Klanem Nocy, trwa zawzięta walka. Zgodnie z zeznaniami przesłuchiwanych kotów, atakujący ich klan samotnicy nie są zwykłymi włóczęgami, a zorganizowaną grupą, która za cel obrała sobie sam ród władców. Wojownicy dzień w dzień wyruszają na nieznane tereny, przeszukując je z nadzieją znalezienia wskazówek, które doprowadzą ich do swych przeciwników. Spieniona Gwiazda, która władzę objęła po swej niedawno zmarłej matce, pracuje ciężko każdego wschodu słońca, wraz z zastępczyniami analizując dostarczane im wieści z granicy.Niestety, w ostatnich spotkaniach uczestniczyć mogła jedynie jedna z jej zastępczyń - Mandarynkowe Pióro, która tymczasowo przejęła obowiązki po swej siostrze, aktualnie zajmującej się odchowaniem kociąt zrodzonych z sojuszu Klanu Nocy oraz Klanu Wilka.
W Klanie Wilka
Kult Mrocznej Puszczy w końcu się odzywa. Po księżycach spędzonych w milczeniu i poczuciu porzucenia przez własną przywódczynię, decydują się wziąć sprawy we własne łapy. Ciężko jest zatrzymać zbieraną przez taki czas gorycz i stłumienie, przepełnione niezadowoleniem z decyzji władzy. Ich modły do przodków nie idą na marne, gdyż przemawia do nich sama dusza potępiona, kryjąca się w ciele zastępczyni, Wilczej Tajgi. Sosnowa Igła szybko zdradza swą tożsamość i przyrównuje swych wyznawców do stóp. Dochodzi do udanego zamachu na Wieczorną Gwiazdę. Winą obarczeni zostają żądni zemsty samotnicy, których grupki już od dawna były mordowane przez kultystów. Nowa liderka przyjmuje imię Sosnowa Gwiazda, a wraz z nią, w Klanie Wilka następują brutalne zmiany, o czym już wkrótce członkowie mogli przekonać się na własne oczy. Podczas zgromadzenia, wbrew rozkazowi liderki, Skarabeuszowa Łapa, uczennica medyczki, wyjawia sekret dotyczący śmierci Wieczornej Gwiazdy. W obozie spotyka ją kara, dużo gorsza niż ktokolwiek mógłby sądzić. Zostaje odebrana jej pozycja, możliwość wychodzenia z obozu, zostaje wykluczona z życia klanowego, a nawet traci swe imię, stając się Głupią Łapą, wychowanką Olszowej Kory. Warto także wspomnieć, że w szale gniewu przywódczyni bezpowrotnie okalecza ciało młodej kotki, odrywając jej ogon oraz pokrywając jej grzbiet głębokimi szramami.W Owocowym Lesie
Społecznością wstrząsnęła nagła i drastyczna śmierć Morelki. Jak donosi Figa – świadek wypadku, świeżo mianowanemu zwiadowcy odebrały życie ogromne, metalowe szczęki. W związku z tragedią Sówka zaleciła szczególną ostrożność na terenie całego klanu i zgłaszanie każdej ze śmiercionośnych szczęki do niej.Niedługo później patrol składający się z Rokitnika, Skałki, Figi, Miodka oraz Wiciokrzewa natknął się na mrożący krew w żyłach widok. Ciało Kamyczka leżało tuż przy Drodze Grzmotu, jednak to głównie jego stan zwracał na siebie największą uwagę. Zmarły został pozbawiony oczu i przyozdobiony kwiatami – niczym dzieło najbardziej psychopatycznego mordercy. Na miejscu nie znaleziono śladów szarpaniny, dostrzeżono natomiast strużkę wymiocin spływającą po pysku kocura. Co jednak najbardziej przerażające – sprawca zdarzenia w drastyczny sposób upodobnił wygląd truchła do mrówki. Szok i niedowierzanie jedynie pogłębił fakt, że nieboszczyk pachniał… niedawno zmarłą Traszką. Sówka nakazała dokładne przeszukanie miejsca pochówku starszej, aby zbadać sprawę. Wprowadziła także nowe procedury bezpieczeństwa: od teraz wychodzenie poza obóz dozwolone jest tylko we dwoje, a w przypadku uczniów i ról niewalczących – we troje. Zalecana jest również wzmożona ostrożność przy terenach samotniczych. Zachowanie przywódczyni na pierwszy rzut oka nie uległo zmianie, jednak spostrzegawczy mogą zauważyć, że jej znany uśmiech zaczął ostatnio wyglądać bardzo niewyraźnie.
W Betonowym Świecie
nastąpiła niespodziewana zmiana starego porządku. Białozór dopiął swego, porywając Jafara i tym samym doprowadzając swój plan odwetu do skutku. Wieści o uwięzionym arystokracie szybko rozeszły się po mieście i wzbudziły ogromne zainteresowanie, powodując, że każdego dnia u stóp Kołowrotu zbierają się tłumy, pragnąc zmierzyć się na arenie z miejską legendą lub odpłacić za dawno wyrządzone szkody. Białozór zdołał przekonać samego Entelodona do zawarcia z nim sojuszu, tym samym stając się jego nowym wasalem. Ci, którzy niegdyś stali na czele, teraz są ścigani – za głowy Bastet i Jago wyznaczono wysokie nagrody. Byli członkowie gangu Jafara rozpierzchli się po całym mieście, bezradni bez swojego przywódcy. Dawna potęga podzieliła się na grupy opowiadające się po różnych stronach konfliktu. Teraz nie można ufać nawet dawnym przyjaciołom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz