Rozmowa z Czereśnią, dzień po spotkaniu liderów na Wrzosowiskach
— ... zawsze znajdzie się dla ciebie miejsce w szeregach Klanu Burzy... — Gdy Czereśnia przytoczył słowa Zawodzącej Gwiazdy podczas ich rozmowy w cztery oczy, serce albinoski przyspieszyło bicia. — Nie będą mieli ci za złe, jeśli zdecydujesz nie wracać do domu. Decyzja należy do ciebie. Zarówno Zawodząca Gwiazda oraz ja sam nie chcę, abyś czuła dodatkowy stres czy presję, jednak wiedz, że jeśli zechcesz pozostać w Owocowym Lesie, jesteś w nim mile widziana i tym razem przyjmiemy cię w nim jako pełnoprawną członkinię. Jeśli jednak zechcesz odejść z tutejszych terenów, również zaakceptujemy i uszanujemy Twój wybór.
Nie zdziwiłaby się, gdyby lider Klanu Burzy nie chciał jej już nigdy więcej widzieć na oczy, podobnie zresztą, jak Wdzięczna Firletka, Lotosowy Pąk czy Biały Strumień. A mimo to czarnofutry był gotów przyjąć ją ponownie do klanu, gdyby zdecydowała się na powrót. W końcu miała do kogo wrócić. W klanie oprócz dwójki ukochanych braci znajdowała się również jej mentorka na ścieżce medyka, Wdzięczna Firletka, drugi mentor na ścieżce wojownika, Oskrzydlony Ognik oraz Skrzydlata Płomykówka, z którą to jako uczennica wojownika, nim zmieniła ścieżkę na medyczną, często wspólnie trenowały. To na terenach Klanu Burzy spoczęło ciało jej matki oraz ojca, jak i również jej przyjaciela, Skrzypiącego Skrzypu. To w Grocie Pamięci, jak i na parterze Skruszonej Wieży spędziła większość swojego życia u boku Księżycowego Odłamka. W Owocowym Lesie oprócz Śnienia nie miała nikogo bliskiego. Odpowiedź, więc wydawała się prosta, gdy Czereśnia zechciał usłyszeć decyzję albinoski.
— Byłam pewna, że wieść o tym, że żyję i przebywam, tak blisko granicy nie ucieszy moich pobratymców, a wręcz zdenerwuje, że przez tyle księżyców milczałam. Bardzo się cieszę, że byliby gotowi mnie z powrotem przyjąć. Klan Burzy to mój dom i pozostanie nim na zawsze... jednak nie wrócę do niego. Przynajmniej nie na stałe. — Lekko pochyliła głowę, nim kontynuowała. — Chciałabym poprosić o możliwość zostania członkinią Owocowego Lasu, Czereśnio. Jak już wiesz, zarówno od Śnienia, uzdrowicieli, Zawodzącej Gwiazdy czy ode mnie samej, w Klanie Burzy pełniłam funkcje asystentki medyczki. Zioła nie mają przede mną tajemnic. Nim jednak zmieniłam ścieżkę szkolenia, poprzednik Zawodzącej Gwiazdy, Królicza Gwiazda, mianował mnie na uczennicę wojownika. — Kocur delikatnie przekrzywił głowę na wyznanie gościa. — Nie udało mi się zostać pełnoprawną wojowniczką, jednak moi mentorzy wyrażali się pochlebnie na temat moich umiejętności, mając na względzie moje słabości, jak chociażby wrażliwość na słońce czy mocne strony, jak chociażby lepsze wyniki treningów po zmroku. Według mojej pierwszej mentorki, która z powodu urazu została odsunięta z roli nauczycielki, brakowało tylko paru kwadr, abym otrzymało wojownicze miano. N-nie mówię tego, aby się przechwalać... Chciałabym zaznaczyć, że mogłabym pełnić inną rolę w Owocowym Lesie niż medyk, tym bardziej że moja wiara różni się od waszej, jak i w waszej społeczności jest już wystarczająco utalentowanych uzdrowicieli.
Czekoladowy z uwagą słów albinoski.
— Biorąc pod uwagę twoją przypadłość, jaką jest nadwrażliwość na słońce, niestety może być ciężko, abyś funkcjonowała z nami w ciągu dnia. Klan Burzy podobno posiada tunele pod swymi terenami, drzewo u was zbytnio nie ma — wymieniał różnice, zastanawiając się na głos nad drogą szkolenia dla kotki. — Mógłbym zaproponować Ci jedynie czas od zmierzchu do świtu z mentorem oraz paroma innymi Owocniakami, które raczej nie sypiają dużo. — Tu na chwilę przerwał, spoglądając na uzdrowicieli oraz zielarza, którzy krzątali się nieopodal. Ci jakby wyczuli wzrok przywódcy i zgodnie skinęli głową, utwierdzając rozmówców, że ta trójka również ich słucha. — Mógłbym zaproponować dalsze szkolenie na wojownika, a także jego obowiązki, ale w nocy. Z tego, co wiem to sam Śnienie woli nocny tryb życia, mogłabyś z nim chodzić na patrole, polowania i tym podobne. Podobno dobrze się dogadujecie.
Wróżka starała się zachować neutralny wyraz pyska, gdy lider zwrócił uwagę na łączącą ją relację ze Śnieniem, z którym to podobno dobrze się dogadywała. Na pewno fakt, że kocur nie odstępował jej przez pierwsze tygodnie w lecznicy, przyczynił się na temat różnych plotek dotyczącej ich dwójki. Czy Śnienie powiedział Czereśni lub komuś z Owocowego Lasu, że znają się od dobrych kilkudziesięciu księżyców? Że po raz pierwszy mieli przyjemność się poznać, gdy na niebie znajdowała się srebrzysta tarcza księżyca, Wróżka była wówczas świeżo mianowaną uczennicą, a niewiele od niej starszy kocur zdołał ukończyć swoje szkolenie? I pomimo burzliwej przeszłości, która łączyła oba ich klany, udało im się znaleźć nić porozumienia, która rozwinęła się między innymi w zaufanie i troskę. Czy może koty w tejże społeczności uznały, że po prostu Śnienie zdecydował się doglądać stanu kotki, którą wraz z innymi uratował przed śmiercią z łap lisa?
— To prawda, w Klanie Burzy łatwiej spotkać królika niż drzewo. I tak, dobrze dogaduję się ze Śnieniem. W końcu zawdzięczam mu życie, jak i wyznajemy tę samą wiarę. — Uśmiechnęła się lekko. — Dziękuję, Czereśnio. Za wszystko. — Ukłoniła się.
— Twoja ceremonia na uczennicę wojownika będzie miała miejsce pod koniec kwadry, pod koniec Pory Opadających Liści i początku Pory Nagich Drzew.
~~~
Ceremonia mianowania na uczennicę wojownika w Owocowym Lesie nie specjalnie odbiegała od tej, której doświadczyła w Klanie Burzy. Brązowofutry lider zwołał zebranie, na którym oznajmił, że albinoska dzisiaj zostaje członkinią Owocowego Lasu i rozpoczyna szkolenie pod okiem Szafran. Również wspomniał innym kotom, o tym, że treningi Wróżki będą się różnić nieco od treningów pozostałych uczniów i będą miały miejsce późną porą, gdy na niebie będzie znajdować się księżyc, aby nikt nie był zdziwiony nieobecnością nowej członkini w legowisku. Jak i faktem, że oprócz szylkretowej kocicy w treningach albinoski może towarzyszyć również złotooki kocur.
A propo miejsca, w którym jej przyjdzie odsypiać treningi. Miała na wyłączność niewielką norę, w której mogła się bezpiecznie skryć przed promieniami południowego słońca, które mogły jej zaszkodzić. Najwyżej kiedyś, gdy będzie sprawniej poruszać się wśród koron drzew uda jej się znaleźć jakąś wolną dziuplę, bądź nieco przerobi swoje posłanie z gałęzi, zabudowując je lub dodając do niego zadaszenie z patyków i liści, lub jakiegoś materiału znalezionego na Śmietnisku.
Gdy ceremonia dobiegła końca i koty zaprzestały skandowania nowego-starego imienia Wróżki, albinoska oddaliła się na bok wraz ze swoją nową mentorką. Jak na razie wiedziała tylko o szylkretowej kocicy całkiem niewiele; że była partnerką kocura, który został zdegradowany z roli zastępcy, a oprócz tego lada księżyc miała zostać babcią sporej gromadki wnucząt, na co wskazywał duży brzuch rudej kocicy.
— Już za chwilę, gdy na niebie pojawi się księżyc, będziesz miała możliwość podjęcia próby wdrapania się na drzewo — miauknęła kocica, przyglądając się terminatorce. — To bardzo proste, więc masz się niczym nie martwić. Skoro kocięta w mig to pojmują, to ty jako dorosła kotka tym szybciej załapiesz!
— C-chyba kiedyś próbowałam wspiąć się na drzewo... ale zakończyło się to upadkiem z niego — miauknęła, starając sobie przypomnieć czy to wydarzenie nie miało miejsca, gdy próbowała znaleźć się w bezpiecznej odległości od Wilgowej Goryczy, którego spotkała na granicy. Może, gdyby miała na wyciągnięcie łapy jakąś norę, instynktownie skryłaby się wówczas w niej, jak przystało na Burzaka?
— I upadniesz jeszcze wiele razy. Niczym się nie martw. Stos liści oraz biały puch zamortyzuje twoje upadki. Prawda, Śnienie?
— Prawda.
Wróżka przeniosła spojrzenie na czarnego kocura, który podszedł do obu kocic. U jego boku znajdowała się mała szylkretowa koteczka o imieniu Serduszko, będąca jego uczennicą. Była burzaczka uśmiechnęła się ciepło do młodszej termiantorki, z którą najprawdopodobniej przyjdzie jej spędzać część czasu treningu, nim uczennica uda się na spoczynek, po czym skupiła spojrzenie na kocurze, gotowa ruszyć na swój pierwszy oficjalny trening wspinaczki na drzewa.
— Nim opuścimy obóz, powinnaś zapoznać się dokładnie z jego wszystkimi zakamarkami. Legowiska uczniów znajdują się wśród korony drzewa na prawo, zwiadowców i wojowników na lewo. Legowisko stróży, starszyzny oraz żłobek znajdują się w krzewach... — podjęła Szafran, na szybko tłumacząc Wróżce położenie legowisk, do których będzie miała okazję zaglądać w najbliższym czasie.
— Pamiętaj, aby nie polować na jerzyki i jaskółki, bo inaczej zdenerwujesz Wszechmatkę — miauknęła Serduszka, wpatrując się we Wróżkę, jak w obrazek. Na słowa młodszej koteczki Szafran wywróciła oczami, po czym odchrząknęła, sugerując udanie się na początek do Owocowego Lasku, który znajdował się najbliżej obozu.
🐑
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz