Końcówka Pory Opadających Liści
– To co, idziemy? – zapytała po chwili Psotny Nietoperz, a Cisowa Łapa oderwała wzrok od mentorki swojej siostry, zażenowana, że starsza kotka mogła zauważyć, jak się gapiła. Dymówkowa Łapa energicznie kiwnęła głową, chyba podekscytowana, że szła z matką i siostrą na patrol. Cis również to zrobiła, ale o wiele spokojniej i bardziej przemyślanie. Jakby bała się zareagować gwałtowniej. W głębi ducha nawet cieszyła się z tego wyjścia, jednak jej umysł zalewały wątpliwości. Bo co jeśli zbłaźni się przed niemal całą rodziną? Matką, siostrą, a także mentorką siostry, która co prawda nie była jej rodziną, ale za to postawioną wysoko protektorką? Pognała za trójką kotek, gdy zorientowała się, że zaczęły już iść i przez całą drogę starała się zniknąć i być niewidzialna.
– Jak same widzicie, tutaj granica jest dość niepewna i trzeba jej pilnować, bo blisko siebie mamy aż dwa sąsiednie klany. Klan Burzy i Klan Nocy. Jak myślicie, co można zrobić, żeby trzymać resztę klanów na dystans? – zapytała Psotny Nietoperz.
– Często tu chodzić i zostawiać bardzo wyraźnie oznaczenia zapachowe? – pierwsza odezwała się Dymówkowa Łapa. Rozkwitający Aster kiwnęła łbem, zadowolona ze swojej uczennicy.
– Tak, to z pewnością dobry pomysł. Cisowa Łapo, a ty coś wymyśliłaś? – zapytała młodszą z dwóch kotek. Przez głowę Cis przebiegło na raz mnóstwo myśli. Co odpowiedzieć, co było mądre, a co sprawi, że mentorki spojrzą na nią, jak na kocię co pierwszy raz wyszło ze żłobka?
– Chyba... chyba nic innego nie wymyślę – miauknęła ze skruchą w głosie. Skuliła się, pewna, że zaraz ktoś powie jej, jak bardzo leniwa była, że nawet nie ruszyła głową, na nic nie wpadła. Psotny Nietoperz na nią spojrzała. Kotce wydawało się, że w oczach matki dostrzegła rozczarowanie i choć wmawiała sobie, że to jedynie jej wyobraźnia, mimowolnie opuściła ogon.
Początek Pory Nagich Drzew
[540 słowa]
[11%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz