Przed zniknięciem Lśniącej Gwiazdy
Ćmia Łapa obudziła się dość wcześnie, gdyż nie mogła spać. Rozciągnęła się, ziewnęła i poszła na tyły legowiska, gdzie odpoczywał Firletkowa Łapa. Ćma bardzo się o jego martwiła. Dostał infekcji łapy, która długo nie dawała się we znaki. Nie dawno Firletka skarżył się na niemożność stawania na łapę. Kremowa, aby nie przeciążać ojca, powiedziała, że to tylko rana i nic się nie stanie. I tak się martwił, nie chciała mu dokładać wizji jedynego synka, który jest bez dwóch przednich łap. Jak na razie jego stan jest stabilny po trybuli i liściach dębu, ale nie należało mówić hop, zanim się nie skoczy.
Z zamyśleń wyrwała ją mentorka, która pojawiła się za plecami Ćmiej Łapy.
— Witaj Ćmia Łapo. Czy wszystko dobrze z Firletkową Łapą?
— Tak, stan jego łapy się nie pogarsza. — mruknęła.
— W takim razie chodź do składzika, przepytam cię z ziół.
Ćma trochę była zdziwiona, ale nie zastanawiała się nad tym zbytnio.
— No dobrze Ćmia Łapo, co zrobisz, jak kotka zaczyna rodzić?
Kremowa po chwili odpowiedziała:
— Sprawdzić przez delikatny ucisk liczbę kociaków w brzuchu, podać patyk lub mech z miodem do uciskania, podłożyć liście malin, ewentualnie można podać zioła wspomagające.
— Dobrze. Co podasz na zielony kaszel, jak nie masz kocimiętki?
— Hmm… Możemy użyć Gwiazdnicy lub wrotyczu.
— Również wspaniale. Kolejne pytanie, do czego użyjesz miodu?
— Miód działa kojąco, może być użyty jako poślizg na połknięcie ziół, by wyczyścić gardło z dymu lub by nawilżyć je.
— Wspaniale. Podaj mi znane trujące rośliny.
Ćma musiała przyznać, że to było nieco trudniejsze zadanie.
— Cis, szalej, ostrokrzew, wilcza jagoda… — zacięła się.
— Tyle wystarczy. I ostatnie pytanie, co podasz na zatrucie tymi roślinami?
— Zioła prowokujące wymioty, na przykład krwawnik.
Żółte oczy Ćmiej Łapy zabłyszczały. To był chyba test sprawdzający wiedzę. “Najwyraźniej Jagnięcy Ukłon mnie nie wyrzuci, haha!” — zaśmiała się lekko.
Kotka o kobaltowych oczach uniosła głowę.
— Ćmia Łapo, na wszystkie pytania odpowiedziałaś dobrze, gratuluje. Otóż za niedługo wzejdzie na niebie półksiężyc, a więc zaprowadzę cię nad Księżycową Sadzawkę.
Ćmia Łapa o mało nie podskoczyła jak mały kociak z radości.
— Och, już nie mogę się doczekać, Jagnięcy Ukłonie! — uśmiechnęła się.
Tę chwilę przerwała Zanurzona Łapa, która właśnie przyszła do legowiska, kaszląc niesamowicie.
— Dzień dobry, Zanurzona Łapo! Już ci coś daje na kaszel. — polizała mentorkę po uchu i podreptała po trochę kocimiętki. Jednak to nie był jedyny gość w lecznicy, gdyż przyszedł również Trójoki Zając.
Wyleczeni: Zanurzona Łapa, Firletkowa Łapa
<Tato?>
[390 słów]
[8%]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz