— Hmmm… — zamruczał, układając niebieską łapkę na piersi wygodnie. Przymknął oczy po jakimś czasie, czując, jak coraz bardziej ogarnia go zmęczenie. Nie był pewien, kiedy ostatnio spał. Możliwe, że przebudził się z poprzedniej drzemki stosunkowo niedawno, a następna dawka odpoczynku zapraszała go do siebie z otwartymi ramionami. Dlatego nie zamierzał jej odmawiać, chociaż… odczuwał swego rodzaju nagły wstyd związany z tym, iż siostra mogłaby go zobaczyć śpiącego. Mimo że każdego dnia widziała go właśnie takim!
Żółtooka spojrzała na niego, gdy od dłuższego czasu przestał się odzywać.
— Śpisz? — wydobyło się ciche mruknięcie z jej pyszczka, a Drzemlik, będąc już prawie po drugiej stronie bramy krainy snów umysłem, początkowo pomyślał, że mu się to przyśniło. Nie ruszył się w żadnym stopniu, poza delikatnym zastrzygnięciem wąsikami.
— Nie… — miauknął sennie, prawie tak, jakby lunatykował, chociaż jego świadomość była gdzieś tam jeszcze, więc jeszcze nie odpłynął całkowicie. Podniósł niezdarnie łapkę i zaczął nią pocierać powieki, co sprawiło, że wybudził się delikatnie, ale uczucie, że zaraz zaśnie powróciło do niego, ze zdwojoną siłą. Potarł oko oczywiście z zamkniętą powieką, a później ich nadal nie uchylił. — Zamknąłem oczy, bo… bo mnie szczypią. Potrzebują też odpoczynku — wyjaśnił jej i było w tym trochę z prawdy – dzięki takiemu odpoczynkowi regenerowało się zarówno całe ciało, jak i umysł, a przynajmniej w to wierzył. Nim się zorientował, zupełnie przestał słyszeć wszelkich odpowiedzi ze strony Orzeszki, a po żłobku zaczęło nieść się cichutkie pochrapywanie zmęczonego kocurka.
<Orzeszko, ty może też się zdrzemnij>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz