Przeszłość
Jest, udało się, zainteresował się nimi.
– Dobrze, księciu Migocie! – spojrzała przez ramię, zatrzepotała rzęsami i odwróciła się do Mysikrólika: – Mysikróliku, czy chcesz ze mną pobawić się mszaną kulką?
– Oczywiście, droga Ćmo.
Kociaki zachichotały w odpowiedzi, a potem oddaliły się w głąb żłobka z powrotem.
Ah, jak dobrze, że została już uczniem i to medyka! Nie musiała już dzielić jednego legowiska z samozwańczym księciem, ser Migotem. Miała nadzieję, że jej rodzeństwo jakoś z nim wytrzyma, choć na pewno nie będzie to łatwe. Koteczka właśnie przygotowywała swoje posłanie w legowisku medyka. To będzie jej dom przez następne księżyce, a więc musiała czuć się w nim dobrze.
– Jak ci idzie, Ćmia Łapo? – spytała się jej mentorka, Jagnięcy Ukłon.
– Już prawie skończyłam. – Uśmiechnęła się do niebieskookiej.
– Bardzo mnie to cieszy, dzisiaj pomożesz mi w układaniu ziół. Wiem, że robiłaś już to za kociaka, jednak dobre posegregowanie ziół sprawia, że w sytuacjach zagrożenia życia leczenie jest szybsze. Przy okazji sprawdzę, czy zapamiętałaś już ci poznane zioła.
Kotka nie była zbyt zadowolona, że jednym z jej pierwszych treningów będą odpytki, zamiast spacer po terytoriach i znajdywanie ziół, ale nie narzekała, tylko wzięła się do pracy.
I ostatnia kępka nagietka, skończone. Zioła pięknie zostały uporządkowane w kamiennych wyżłobieniach i to, co się nie zmieściło, leżało w równych kupkach na podłodze w spadkach kamiennego gruntu.
– Dobrze się spisaliśmy. Teraz, jak wszystko jest gotowe, możemy przejść się po terytorium i przy okazji pokaże ci większe skupiska ziół.
Kremowa kotka nadstawiła uszu. Przyszedł czas na ekspedycję po terenach Klanu Klifu!
Nie mogła się już doczekać, przytaknęła głową i poszła do wyjścia z jej mentorką.
– Co dokładnie zwiedzimy? Jest już po wysokim słońcu, raczej nie zdążymy zobaczyć całego terytorium. – Zauważyła uczennica.
– Już? Jak ten czas szybko leci… – zaśmiała się. – W takim razie pójdziemy w stronę Klanu Burzy.
Medyczka prowadziła Ćmią Łapę, pokazując jej zewnętrzny świat. Kotka, przez to, że obóz znajdował się w jaskini, do której przejście było zakryte wodospadem, nie miała okazji wyjść na powietrze. To było takie… fascynujące! Wszystko, co widziała przez wodną kurtynę, było jeszcze piękniejsze bez niej. Ta trawa, drzewa, morze… próbowała się nie rozproszyć, musiała się bardzo starać, by zostać na miejscu uczennicy medyczki, nie tylko ze względu trudniejszego kierunku…
– A to Sowi Strażnik, obecnie tam siedzi Skrzydlata Pogoń. – Wskazała na czarno-białego. – Co pół dnia wojownicy się tam zmieniają i bronią naszego terytorium.
Poszły w kierunku iglastego lasu.
– Jak pewnie wiesz, Klan Wilka żyje w lesie iglastym, ale i my dostaliśmy tego cząstkę. Można tu znaleźć dużo treściwych pajęczyn, a na obrzeżach lubi rosnąć ogórecznik, który jest na…
– Gorączkę i na wspomaganie produkcji mleka u karmicielek! – odpowiedziała.
– Bardzo dobrze. – Dotknęła ogonem barku uczennicy.
Teraźniejszość
Ah, jak dobrze, że została już uczniem i to medyka! Nie musiała już dzielić jednego legowiska z samozwańczym księciem, ser Migotem. Miała nadzieję, że jej rodzeństwo jakoś z nim wytrzyma, choć na pewno nie będzie to łatwe. Koteczka właśnie przygotowywała swoje posłanie w legowisku medyka. To będzie jej dom przez następne księżyce, a więc musiała czuć się w nim dobrze.
– Jak ci idzie, Ćmia Łapo? – spytała się jej mentorka, Jagnięcy Ukłon.
– Już prawie skończyłam. – Uśmiechnęła się do niebieskookiej.
– Bardzo mnie to cieszy, dzisiaj pomożesz mi w układaniu ziół. Wiem, że robiłaś już to za kociaka, jednak dobre posegregowanie ziół sprawia, że w sytuacjach zagrożenia życia leczenie jest szybsze. Przy okazji sprawdzę, czy zapamiętałaś już ci poznane zioła.
Kotka nie była zbyt zadowolona, że jednym z jej pierwszych treningów będą odpytki, zamiast spacer po terytoriach i znajdywanie ziół, ale nie narzekała, tylko wzięła się do pracy.
***
I ostatnia kępka nagietka, skończone. Zioła pięknie zostały uporządkowane w kamiennych wyżłobieniach i to, co się nie zmieściło, leżało w równych kupkach na podłodze w spadkach kamiennego gruntu.
– Dobrze się spisaliśmy. Teraz, jak wszystko jest gotowe, możemy przejść się po terytorium i przy okazji pokaże ci większe skupiska ziół.
Kremowa kotka nadstawiła uszu. Przyszedł czas na ekspedycję po terenach Klanu Klifu!
Nie mogła się już doczekać, przytaknęła głową i poszła do wyjścia z jej mentorką.
– Co dokładnie zwiedzimy? Jest już po wysokim słońcu, raczej nie zdążymy zobaczyć całego terytorium. – Zauważyła uczennica.
– Już? Jak ten czas szybko leci… – zaśmiała się. – W takim razie pójdziemy w stronę Klanu Burzy.
Medyczka prowadziła Ćmią Łapę, pokazując jej zewnętrzny świat. Kotka, przez to, że obóz znajdował się w jaskini, do której przejście było zakryte wodospadem, nie miała okazji wyjść na powietrze. To było takie… fascynujące! Wszystko, co widziała przez wodną kurtynę, było jeszcze piękniejsze bez niej. Ta trawa, drzewa, morze… próbowała się nie rozproszyć, musiała się bardzo starać, by zostać na miejscu uczennicy medyczki, nie tylko ze względu trudniejszego kierunku…
– A to Sowi Strażnik, obecnie tam siedzi Skrzydlata Pogoń. – Wskazała na czarno-białego. – Co pół dnia wojownicy się tam zmieniają i bronią naszego terytorium.
Poszły w kierunku iglastego lasu.
– Jak pewnie wiesz, Klan Wilka żyje w lesie iglastym, ale i my dostaliśmy tego cząstkę. Można tu znaleźć dużo treściwych pajęczyn, a na obrzeżach lubi rosnąć ogórecznik, który jest na…
– Gorączkę i na wspomaganie produkcji mleka u karmicielek! – odpowiedziała.
– Bardzo dobrze. – Dotknęła ogonem barku uczennicy.
Kotka mruknęła przyjaźnie w odpowiedzi.
– Tutaj można też znaleźć żarnowiec, który dobrze działa na rany, ale jest go więcej na polanie przy morzu.
Weszli na polanę, z której bez problemu można było wejść do morza.
– Tutaj rosną zioła lubiące nasłonecznione miejsca, między innymi rozmaryn, rumianek, stokrotki czy szczaw.
– A co lubi rosnąć nad morzem?
– Żywokost, sitowiec – odpowiedziała niebieskooka.
Ćma popatrzyła na klify, z których spadał wodospad.
– Jagnięcy Ukłonie, jakie zioła lubią klify?
– Znajdziesz na nich dużo podbiału, który łagodzi poduszki łap, leczy kocięcy kaszel i ułatwia oddychanie.
To wszystko ją bardzo ciekawiło, to było jak szukanie znajdek na dużej powierzchni.
– A przy morzu rosną pałki wodne? – spytała.
– Chodzi ci o tatarak? Nie, one rosną przy jeziorach, czasami przy rzekach. Weźmiemy je, gdy będziemy przy Kaczym Bajorku, ale to kiedy indziej.
Kacze Bajorko? Może zobaczy jakiegoś maluszka… Uwielbiała ptaki, rodzice wpoili jej miłość do nich od urodzenia.
Dwie kotki wracały powoli do obozu, trzymając w pyskach zioła, których brakowało w lecznicy. Wiatr lekko muskał ich futra, co było niecodzienne w tą Porę Zielonych Liści. Znajdowali się już na części klifu, z której spadał wodospad, wystarczyło dojść do spadku, skręcić ostro w lewo i przejść dróżką do obozu. Jednak mimo krótkiej drogi do legowiska i odpoczęcia od niezręcznych rozmów, w idealnym momencie trafili na Lśniącą Gwiazdę wracającego z treningu z Migoczącą Łapą.
Lśniąca Gwiazda dla Ćmy był kimś, kto niepostrzeżenie próbował zrobić dyktaturę. Nowa rola przez niego ustawiona, Jaśniejące Skrzydła, tylko ją w tym utwierdziły. Jakby przywódca próbował kontrolować klan, dając tajnych spoglądaczy o nazwie Skryte Serca, którzy doniosą mu o wszelkich rzeczach, które mogłyby zagrozić jego posadzie. Sam pomysł Ćmie wydawał się dobry, ale prawdopodobny cel tego już nie. Była za wolnością słowa i demokracją, aby każdy czuł się bezpiecznie, aby mieli realny wpływ na decyzje przywódcy. Tata opowiadał jej o Radzie Pięciu Wąsów, klan miałby swoich powierników, którzy radziliby przywódcy. Oczywiście, trzeba by było go nieco unowocześnić, ale to był dobry grunt.
– Witajcie, Lśniąca Gwiazdo i Migocząca Łapo. – Skłoniła głowę Jagnięcy Ukłon, a Ćmia Łapa zrobiła to samo.
– Witajcie, Jagnięcy Ukłonie i Ćmia Łapo. – Odwzajemnił gest lider, lecz tylko trochę skinął głową. Za to Migot zadzierał głowę jak dumna czapla. Narcyz.
– Czy wszystko w porządku z treningami? – zapytała się uprzejmie medyczka.
– Dobrze, Migocząca Łapa potrafi coraz więcej rzeczy. A jak tobie, Jagnięcy Ukłonie, jak idzie z Ćmią Łapą?
– Również świetnie, szybko się uczy. – Położyła swój ogon na barkach uczennicy. Przywódca zrobił dziwną minę, jakby… szoku i niezadowolenia? Cichej aprobaty? Ech, nad tym musiała jeszcze poćwiczyć, ale miała czas.
Jagnięcy Ukłon wzięła go na stronę, a Migot przydreptał do Ćmy.
– Nie wierzę, że taki robak jak ty został uczniem medyka – rzekł władczo.
– Gratuluję ci dużych postępów – odpowiedziała kotka.
Gdy ojciec kocura zerknął na niego, point zmienił podejście.
– Ja też tobie gratuluję, droga Ćmia Łapo, powodzenia. – Machnął ogonem i odwrócił się do ojca.
– Drogi oj-... Lśniąca Gwiazdo, czy możemy już iść, aby posilić się przed następnym dniem?
Rudy kiwnął głową i powoli krocząc do obozu, porozmawiał jeszcze z Jagnięcym Ukłonem.
Migocząca Łapa udawał, że nie widział niedaleko jego idącej kremowej kotki z krótkim ogonem. Nie wiedziała, co mu się stało i dlaczego na przykład nie zwrócił jej uwagi, że naruszyła jego strefę chodzenia.
Czyżby zaczął ją chociaż tolerować? Bo na pewno nie dojrzał. A może chodziło o coś innego?
– Tutaj można też znaleźć żarnowiec, który dobrze działa na rany, ale jest go więcej na polanie przy morzu.
Weszli na polanę, z której bez problemu można było wejść do morza.
– Tutaj rosną zioła lubiące nasłonecznione miejsca, między innymi rozmaryn, rumianek, stokrotki czy szczaw.
– A co lubi rosnąć nad morzem?
– Żywokost, sitowiec – odpowiedziała niebieskooka.
Ćma popatrzyła na klify, z których spadał wodospad.
– Jagnięcy Ukłonie, jakie zioła lubią klify?
– Znajdziesz na nich dużo podbiału, który łagodzi poduszki łap, leczy kocięcy kaszel i ułatwia oddychanie.
To wszystko ją bardzo ciekawiło, to było jak szukanie znajdek na dużej powierzchni.
– A przy morzu rosną pałki wodne? – spytała.
– Chodzi ci o tatarak? Nie, one rosną przy jeziorach, czasami przy rzekach. Weźmiemy je, gdy będziemy przy Kaczym Bajorku, ale to kiedy indziej.
Kacze Bajorko? Może zobaczy jakiegoś maluszka… Uwielbiała ptaki, rodzice wpoili jej miłość do nich od urodzenia.
***
Dwie kotki wracały powoli do obozu, trzymając w pyskach zioła, których brakowało w lecznicy. Wiatr lekko muskał ich futra, co było niecodzienne w tą Porę Zielonych Liści. Znajdowali się już na części klifu, z której spadał wodospad, wystarczyło dojść do spadku, skręcić ostro w lewo i przejść dróżką do obozu. Jednak mimo krótkiej drogi do legowiska i odpoczęcia od niezręcznych rozmów, w idealnym momencie trafili na Lśniącą Gwiazdę wracającego z treningu z Migoczącą Łapą.
Lśniąca Gwiazda dla Ćmy był kimś, kto niepostrzeżenie próbował zrobić dyktaturę. Nowa rola przez niego ustawiona, Jaśniejące Skrzydła, tylko ją w tym utwierdziły. Jakby przywódca próbował kontrolować klan, dając tajnych spoglądaczy o nazwie Skryte Serca, którzy doniosą mu o wszelkich rzeczach, które mogłyby zagrozić jego posadzie. Sam pomysł Ćmie wydawał się dobry, ale prawdopodobny cel tego już nie. Była za wolnością słowa i demokracją, aby każdy czuł się bezpiecznie, aby mieli realny wpływ na decyzje przywódcy. Tata opowiadał jej o Radzie Pięciu Wąsów, klan miałby swoich powierników, którzy radziliby przywódcy. Oczywiście, trzeba by było go nieco unowocześnić, ale to był dobry grunt.
– Witajcie, Lśniąca Gwiazdo i Migocząca Łapo. – Skłoniła głowę Jagnięcy Ukłon, a Ćmia Łapa zrobiła to samo.
– Witajcie, Jagnięcy Ukłonie i Ćmia Łapo. – Odwzajemnił gest lider, lecz tylko trochę skinął głową. Za to Migot zadzierał głowę jak dumna czapla. Narcyz.
– Czy wszystko w porządku z treningami? – zapytała się uprzejmie medyczka.
– Dobrze, Migocząca Łapa potrafi coraz więcej rzeczy. A jak tobie, Jagnięcy Ukłonie, jak idzie z Ćmią Łapą?
– Również świetnie, szybko się uczy. – Położyła swój ogon na barkach uczennicy. Przywódca zrobił dziwną minę, jakby… szoku i niezadowolenia? Cichej aprobaty? Ech, nad tym musiała jeszcze poćwiczyć, ale miała czas.
Jagnięcy Ukłon wzięła go na stronę, a Migot przydreptał do Ćmy.
– Nie wierzę, że taki robak jak ty został uczniem medyka – rzekł władczo.
– Gratuluję ci dużych postępów – odpowiedziała kotka.
Gdy ojciec kocura zerknął na niego, point zmienił podejście.
– Ja też tobie gratuluję, droga Ćmia Łapo, powodzenia. – Machnął ogonem i odwrócił się do ojca.
– Drogi oj-... Lśniąca Gwiazdo, czy możemy już iść, aby posilić się przed następnym dniem?
Rudy kiwnął głową i powoli krocząc do obozu, porozmawiał jeszcze z Jagnięcym Ukłonem.
Migocząca Łapa udawał, że nie widział niedaleko jego idącej kremowej kotki z krótkim ogonem. Nie wiedziała, co mu się stało i dlaczego na przykład nie zwrócił jej uwagi, że naruszyła jego strefę chodzenia.
Czyżby zaczął ją chociaż tolerować? Bo na pewno nie dojrzał. A może chodziło o coś innego?
<Migot?>
[984 słowa]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz