Zamroczka zakończyła zabawę w bitwę z bratem, więc wyczerpana kotka postanowiła zjeść coś świeżego. Najpierw zapytała swoje matki o zgodę. Nie musiała o nią długo prosić.
— Hej — mruknęła, mijając Tęczę przed żłobkiem.
— No cześć! Widziałaś, jak skoczyłem na ogon jednemu z uczniów?
Kotka natychmiast pożałowała, że nie poszła inną, bardziej spokojną (i wolną od rozgadanego kocurka) drogą. Zamrugała, zatrzymując się na chwilę.
— Nie — odpowiedziała, ledwo powstrzymując rozbawienie. — Naprawdę?
— Jasne! — Tęcza skinął energicznie głową i w tym samym czasie z widocznym w niebieskich oczach zadowoleniem poruszał delikatnie koniuszkiem ogona.
Zdumiona Zamroczka rozprostowała łapy, podczas gdy Tęcza zaczął szybko opowiadać o najróżniejszych tematach.
Po chwili spojrzał niepewnie na koteczkę.
— Słuchałaś? — zapytał.
Zamroczka z pewnym zażenowaniem wbiła pazury w ziemię.
— Oczywiście, że tak. Ale muszę już iść, wiesz, zwierzyna na stercie nie poczeka.
— Ach, racja. To do zobaczenia. — Tęcza strzepnął ogonem, po czym położył się w wygiętej pozycji, która sprawiała wrażenie niezwykle niewygodnej.
Idąc dalej, koteczka zauważyła przed sobą sporą kałużę. Nienawidziła skakania przez jakiekolwiek przeszkody, mimo to, tym razem uznała w myślach, że będzie to jedna z rzadkich okazji na rozwinięcie umiejętności.
Przywarła łokcie do ziemi i zapewniła samą siebie, że da sobie radę. Tak mocno, jak było to możliwe, naprężyła barki i po chwili skoczyła przed siebie.
Udało jej się wylądować, ale z pewnością nie porządnie. Zachwiała się, poślizgnęła i przewróciła na plecy.
Fuknęła cicho. Wiedziała, że gdyby ktoś z jej rodziny to zobaczył, ten dzień byłby najgorszym dniem w jej życiu.
Docierając w końcu do sterty zdobyczy, Zamroczka chwyciła w zęby małego wróbla. Kotka usiadła, odprężając się.
— Nareszcie chwila na rozmyślania — szepnęła radośnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz